CV użytkowników serwisu terazpraca.pl dostały się w ręce osób niepowołanych - poinformował w środę Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Chodzi prawdopodobnie o życiorysy kilkunastu tysięcy osób. GIODO zarządził kontrolę, która ma zacząć się jeszcze w czerwcu.
Publikacja: 22 czerwca 2011, 17:14 Aktualizacja: 22 czerwca 2011, 21:00
"Z informacji, które dotarły do biura GIODO, od osób, które skarżą się na wyciek, wynika, że poszkodowanych może być kilkanaście tysięcy" - powiedziała w środę PAP rzeczniczka prasowa GIODO Małgorzata Kałużyńska-Jasak.
Jak dodała, z wstępnej analizy wynika, że ktoś ściągnął cv użytkowników portalu i teraz oferuje ich sprzedaż w sieci. GIODO ostrzega przed korzystaniem z takiej oferty, bo zarówno sprzedający, jak i kupujący, złamaliby wówczas prawo. Zgodnie z ustawą nieuprawnionej osobie, która przetwarza dane osobowe, grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do dwóch lat.
Kałużyńska-Jasak podkreśla, że na razie nie można mówić o przyczynie wycieku. Dodaje jednak, że jeżeli okaże się, że portal nie dopełnił obowiązku właściwego zabezpieczenia danych, GIODO może zawiadomić organy ścigania. Na swojej stronie internetowej GIODO przypomina poszkodowanym, że również sami mogą się zgłaszać do policji lub prokuratury.
Serwis terazpraca.pl obecnie jest niedostępny. Na stronie znajduje się jedynie informacja, że trwają prace konserwacyjne.
O wycieku cv jako pierwsze poinformowało radio RMF FM, które zawiadomiło o sprawie GIODO. Według radiostacji w sieci znalazło się kilka tysięcy życiorysów, zawierających adresy, numery telefonów, informacje o wykształceniu, doświadczeniu zawodowym, zainteresowaniach, a także o życiu rodzinnym.

Ponad 3 tys. osób przeszło w sobotę ulicami stolicy w Marszu Wyzwolenia Konopi - manifestacji środowisk, które opowiadają się za legalizacją marihuany w Polsce. Policja zatrzymała 29 osób - głównie za posiadanie narkotyków.