zaloguj się do e-DGP
statystyki

Policyjne szychy brały łapówki: szefowie najtajniejszej komórki – wydziału techniki operacyjnej – przyznali się do winy

skomentuj

Dwaj wysocy rangą oficerowie stołecznej policji przyznali się do łapówkarstwa i wyszli z aresztu tymczasowego – dowiedział się „DGP”. Obydwaj funkcjonariusze przyznali prokuratorom, że wzięli ok. 70 tys. zł od firm handlujących z policją.

Publikacja: 4 maja 2011, 03:00 Aktualizacja: 4 maja 2011, 07:46

To kolejny etap śledztwa prowadzonego w wydziale przestępczości zorganizowanej i korupcyjnej warszawskiej prokuratury apelacyjnej, o którym jako pierwsi poinformowaliśmy w ubiegłym roku.

Teraz dwaj szefowie najtajniejszej policyjnej komórki – wydziału techniki operacyjnej – opuścili mury aresztu. – Stało się to na początku kwietnia, zaraz po tym jak obaj policjanci przyznali się do winy – potwierdza prowadzący śledztwo prokurator Robert Majewski.

Prokuratura ustaliła, że policjanci korzystali finansowo na współpracy z dwiema firmami dostarczającymi policji sprzęt specjalny. – Może chodzić o minikamery, urządzenia do zdalnego śledzenia aut. To bardzo kosztowne zabawki i niezbędne w tym wydziale – mówi nam jedna ze znających sprawę osób.

Mechanizm korupcyjny był możliwy dlatego, że wydziały techniki operacyjnej cieszą się wyjątkowymi przywilejami. Samo ich istnienie jest utajnione, podobnie jak metody pracy i sprzęt, którego używają. Dzięki temu nie muszą organizować przetargów. Większość zakupów dokonują z wolnej ręki, wcześniej jedynie sprawdzając telefonicznie ceny u konkurencji.

– To powoduje, że łatwo porozumieć się z konkretnym handlarzem i np. płacić zawyżone ceny, a później dzielić się zyskiem – wyjaśnia nasz rozmówca.

Przyznanie się do winy policjantów nie kończy jednak całego śledztwa. Prokuratorzy nadal we współpracy z policyjnym biurem spraw wewnętrznych analizują inne wątki dotyczące funkcjonowania przez ostatnie lata stołecznego WTO. W kolejnym wątku badane jest tło znajomości ważnych policjantów z aferzystą finansowym Arturem E. Pomimo kilku poważnych śledztw dotyczących jego interesów stale spotykał się oraz imprezował z oficerami policji i służb specjalnych.

– Jeden z pułkowników chciał kupić od niego samochód. Przekazał solidną zaliczkę na dobre, terenowe auto. Wykluczyliśmy, aby miało to przestępcze tło, ma status poszkodowanego w śledztwie – tłumaczy jeden z naszych rozmówców znający przebieg śledztwa.

Komentarze: 4

  • 1: Rzepa z IP: 79.188.99.* (2011-05-04 09:20)

    PAŁY DO PIERDLA natychmiast!!!

  • 2: Były policjant, który nie dał sie zastraszyć z IP: 46.113.193.* (2011-05-04 09:21)

    No i git, nie liczni uczciwi gliniarze, są szykanowani i ******* przez przełożonych, a lizusy i łapówkarze zajmują wysokie stanowiska, mają ogromne i częste nagrody za wyniki. A co na to słynny rzecznik prasowy pana Sokołowski. Ja już wiem, co powie, to były dwie czarne owce, które zostały złapane i dla nich nie ma miejsce w naszych szeregach. Oj panie Sokołowski, kiedyś pan powiedział, że nie było dowodów w pewnej sprawie i policja umorzyła sprawę. A ja panu powiem, że były, są i jeszcze będą, ale będzie to wielki skandal dla policji, która chroniła w tej sprawie zorganizowany związek przestępczy. Jeżeli wyjdzie na jaw ten fakt, to ludzie was pozwą do sądu i trzeba będzie płacić ogromne odszkodowania, z moich obliczeń w tej chwili wychodzi ok 20-30 mln, ale to nie koniec. Gratuluję i życzę dużo zdrowia panu.

  • 3: Dlatego podwyższyć im z IP: 85.237.184.* (2011-05-04 16:27)

    emerytury.

  • 4: inka z IP: 178.182.33.* (2011-05-04 21:32)

    śmiszne kwoty,prawdziwi złodzeje maja immunitety,ochrony,szkoda ludzi

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter