zaloguj się do e-DGP
statystyki

Bankowy kontrwywiad ma rozbroić WikiLeaks

skomentuj

Instytucja, której dokumenty wkrótce opublikuje portal WikiLeaks, utworzyła specjalną grupę dochodzeniową, która ma zniwelować skutki ewentualnych przecieków. Informacje o przygotowywaniu kontrofensywy propagandowej podał dziennik „The New York Times”.

Publikacja: 4 stycznia 2011, 09:55 Aktualizacja: 4 stycznia 2011, 09:58

Swoisty kontrwywiad powstał w listopadzie, zaledwie dzień po tym, jak twórca portalu Julian Assange zapowiedział w rozmowie z „Forbesem” ujawnienie dokumentów jednej z największych instytucji w USA. Prawdopodobnie chodzi właśnie o Bank of America, ponieważ rok wcześniej Assange chwalił się magazynowi „Computerworld”, że w jego posiadaniu jest pięć gigabajtów danych z tej instytucji. Po listopadowej zapowiedzi notowania banku natychmiast spadły o 3 proc.

Menedżerowie instytucji, która w 2009 r. osiągnęła przychód rzędu 150 mld dol., z jednej strony zapewniają, że nie mają nic do ukrycia. Z drugiej przygotowania do kontrofensywy trwają. – Chcemy być przygotowani, jeśli coś się stanie. Zawsze chcesz znać różne opcje działania, zanim do czegoś dojdzie – tłumaczył amerykańskiemu dziennikowi jeden z pracowników banku.

Chodzi o to, by ustalić i zbadać wszystkie przypadki wycieku danych, włamań do systemu elektronicznego czy zaginięć komputerów w ciągu ostatnich lat. Audyt dotyczy najważniejszych działów: finansowego, prawnego, technologicznego i komunikacyjnego. Bankowi pomaga firma konsultingowa Booz Allen Hamilton. Raporty z postępów prac trafiają regularnie na biurko dyrektora wykonawczego banku Briana Moynihana.

Bank of America znalazł się na celowniku WikiLeaks jako placówka szczególnie niepopularna wśród opinii publicznej. Po wybuchu kryzysu finansowego w 2008 r. instytucja otrzymała z budżetu federalnego Stanów Zjednoczonych w sumie 45 mld dol. pomocy. Co więcej, pełnomocnicy ofiar piramidy finansowej Bernarda Madoffa oskarżają instytucję o pomoc oszustowi i domagają się 1 mld dol. odszkodowania.

Właśnie dokumenty kompromitujące bank w kontekście kryzysu i działań podejmowanych bezpośrednio przed nim mogą się stać największą sensacją kolejnych przecieków na WikiLeaks. Portal, który zaczynał od opublikowania w 2006 r. rozkazu zabicia rywala, podpisanego przez somalijskiego watażkę Xasana Daahira Aweysa (którego autentyczność budzi wątpliwości), coraz szybciej się rozwija.

W 2009 r. ludzie Assange’a ujawnili, jak naukowcy z Climatic Research Unit fałszowali dane, by dowieść prawdziwości globalnego ocieplenia. W zeszłym roku pierwsze strony gazet obiegły dane z dokumentów dotyczących interwencji w Afganistanie i Iraku, dowodzących m.in. zachowania żołnierzy koalicji sprzecznego z prawem wojennym, ale i ujawniających wiele danych wrażliwych, w tym nazwiska informatorów i pracowników służb specjalnych krajów sojuszniczych. Od 22 listopada serwis publikuje kolejne depesze amerykańskich dyplomatów, w tym wiele dotyczących Polski.

Bank of America nie jest pierwszą tego typu instytucją, która znalazła się na celowniku WikiLeaks. Portal w przeszłości ujawnił m.in. schemat, za pomocą którego brytyjski Barclays Bank unikał podatków, oraz machinacje islandzkiego banku Kaupthing, który tuż przed swoim krachem, prowadzącym do bankructwa Islandii, udzielił podejrzanie wysokich kredytów kilku udziałowcom.

Komentarze: 3

  • 1: jędza z IP: 86.63.101.* (2011-01-04 10:38)

    Mafia banków światowych pewnie już wydała wyrok śmierci na tego gościa. Oby im dzieci w cierpieniach pomarły. Oby na to patrzyli. Niech się stanie.

  • 2: Kapol z IP: 88.156.21.* (2011-01-04 10:45)

    Bank będzie tworzył dokumenty przeczące swoim nadużyciom, których w skali świata jest multum

  • 3: matt z IP: 195.205.245.* (2011-01-04 11:06)

    mafia to mafia, a banki to banki, ale nie wiem co jest gorsze, obie instytucje niszcza ludzi <banki legalnie>, madziarska mafia już gościa ściga. Banki mogą go zniszczyć w 15 minut. Serwer trzeba wynająć, za prąd zapłacić i takie tam... a ludzie, którzy to sponsorują Pana Julka są od banków uzależnieni. Czyli możliwe żę to kolejna gierka między wielkimi tego świata...

    PRZYPOMINAM każdy hacker, który wszed w posiadanie 'tajnych plików'' nie żyje.
    DEFCOM, ZERO, TODDS...
    ps jest jeden wyjatek, nie pamietam jak sie gosc nazywa, ale pracuje w grupie antyterroru informatycznego w departamecie stanu w usa ;)

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter