Płk Edmund Klich spotkał się w środę z członkami polskiej komisji wyjaśniającej katastrofę smoleńską. Rozmawiano o jego uwagach do raportu rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK). Według Klicha raport wyklucza zamach jako przyczynę tragedii.
Publikacja: 1 grudnia 2010, 19:51 Aktualizacja: 1 grudnia 2010, 20:03
Polski przedstawiciel akredytowany przy MAK nie chciał ujawnić żadnych szczegółów spotkania. "Wszystkie tematy, które zostały poruszone są poufne" - dodał.
Wieczorem w Polsat News Klich powiedział, że raport MAK wyklucza zamach jako przyczynę katastrofy. Także sam Klich jest pewien, że "zamachu nie było". Mówiąc o sytuacji w lotnictwie wojskowym, Klich podkreślił, że skoro nie ma w nim symulatorów lotów na Tu-154, to piloci "nie mogą przetrenować sytuacji ekstremalnych". Klich podkreślił, że żaden pilot cywilny "nie podjąłby takiego ryzyka", gdyż generalnie latają oni bezpieczniej, co wynika m.in. z przepisów międzynarodowych lotnictwa cywilnego.
Rzeczniczka MSWiA Małgorzata Woźniak (minister Jerzy Miller przewodniczy pracom polskiej komisji) powiedziała, że członkowie komisji zapoznają się z materiałem, który przekazał im Klich. Ponownie też zapewniła, że polska komisja dotrzyma terminu i przekaże stronie rosyjskiej swoje stanowisko i wnioski do 19 grudnia. Jak dodała, zgodnie z konwencją chicagowską Rosja będzie musiała opublikować tę opinię razem ze swoim raportem końcowym.
MAK sformułował 72 wnioski dotyczące przyczyn katastrofy
Projekt MAK dotyczący przyczyn katastrofy Tu-154 z 10 kwietnia został przekazany Polsce 20 października. MAK sformułował w nim 72 wnioski dotyczące pośrednich i bezpośrednich przyczyn katastrofy smoleńskiej oraz siedem rekomendacji dla cywilnych służb lotniczych.
Polska komisja, która również wyjaśnia okoliczności tej tragedii, już w ubiegłym tygodniu przygotowała szkic opinii do raportu MAK. Jak mówił Miller polskie stanowisko będzie liczyć ok. 100 stron a jego końcowe redagowanie powinno potrwać ok. 10 dni. Stanowisko Polski zostanie następnie rozpatrzone przez Komisję Techniczną MAK. Przepisy nie narzucają jednak MAK żadnych terminów, w jakich powinien on ustosunkować się do ewentualnych zastrzeżeń strony polskiej.
1: KALIF z IP: 188.47.100.* (2010-12-01 20:38)
Kto kazał zniszczyć dowody?
Polska prokuratura nie otrzymała do tej pory nagrań autorstwa Sławomira Wiśniewskiego odebranych mu 10 kwietnia w Smoleńsku przez funkcjonariuszy rosyjskiego OMON. Wciąż nie wiadomo także, kim był mężczyzna, który w czasie zatrzymania operatora nakazał Rosjanom zniszczenie odebranych mu materiałów mogących stanowić ważny dowód w śledztwie. Miał być to Polak, prawdopodobnie pracownik ambasady lub konsulatu. Jaka była jego rola i dlaczego wydawał Rosjanom polecania?
2: YOSSARIAN z IP: 85.193.206.* (2010-12-01 21:34)
Trzeba mieć nie po kolei w głowie i zero wiedzy o warsztacie dziennikarskim, by informację PAP-u, na którą powołuje się Gazeta opatrzyć tytułem: "Rosyjski MAK wyklucza zamach jako przyczynę katastrofy smoleńskiej". Widać dzięki temu, że oprócz niektórych "postaci" z naszego rządu, części mediów, również komuś w Gazecie Prawnej zależy na dyskredytacji bardzo ważkich ustaleń Pana płk. Edmunda Klicha. Skoro na pierwszym miejscu jego komentarza do raportu MAK-u (co wynika z tytułu i pierwszego zdania artykułu) wymienia się jego ocenę podejrzenia o ewentualny zamach, to...PRZEPRASZAM, LECZ TEN ARTYKUŁ NA DALSZY KOMENTARZ JUŻ NIE ZASŁUGUJE !
3: LmaA z IP: 89.13.54.* (2010-12-01 23:08)
Gazeta (bez)Prawna jest tubą zbrodniarzy smoleńskich. Ta krytyka jest rzetelna, rzeczowa i sprawdzona pod kątem prawdziwości.
4: Skoro nie ma ?? - a nie ma !! z IP: 87.207.247.* (2010-12-02 11:26)
ŻADNEJ PRZESŁANKI, ŻE MÓGŁ BYĆ TO ZAMACH, TO NA JAKIEJ PODSTAWIE TAK MOŻNA MÓWIĆ ?? - UROJENIA TRZEBA LECZYĆ.
SKORO ŻADNA Z INFORMACJI JAKIE DOTARŁY DO PILOTÓW /mówię o stenogramie/ NIE ZEZWALAŁA NA LĄDOWANIE - TO TYLKO CHORY NASZ DYSYDENT ZDECYDOWAŁ O CZYNIE SAMOBÓJCZYM !!
NALEŻY PODAĆ, ŻE JEST MĘCZENNIKIEM ZA WIARĘ I OGŁOSIĆ ŚWIĘTYM - TYLKO JAKIM KOSZTEM??.

Poseł PiS Jan Tomaszewski został na miesiąc zawieszony w prawach członka klubu tej partii i ukarany naganą. Taką decyzję podjęło prezydium klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości.