Firma Google mogła wejść w posiadanie naszych e-maili i zdjęć, a także dowiedzieć się, jakie strony oglądamy w Internecie, gdyż robiąc zdjęcia do Google Maps, ściągała dane z niezabezpieczonych sieci bezprzewodowych - informuje "Metro".
Publikacja: 22 września 2010, 02:30 Aktualizacja: 22 września 2010, 09:28
Miliony internautów codziennie "wędruje" po świecie za pomocą Google Maps. Google oferuje też Street View - usługę, która pozwala na oglądanie panoramicznych zdjęć np. wybranej ulicy, placu czy budynku. Google rozpoczęło tworzenie bazy zdjęć do Street View w 2006 r., fotografując miasta USA. W ubiegłym roku przyszła kolej na Warszawę i Kraków. Jednak nagle akcję przerwano, gdyż aparatura przechwytywała dane przesyłane przez internautów, którzy wcześniej nie zabezpieczyli internetowych sieci bezprzewodowych hasłem. Według ekspertów, firma mogła w ten sposób ściągać adresy stron odwiedzanych przez użytkownika, a nawet treść ich e-maili łącznie z załączanymi zdjęciami.
Do Generalnego Inspektoratu Ochrony Danych Osobowych wpłynęły skargi od użytkowników Internetu, którzy korzystali z bezprzewodowego dostępu do sieci w czasie, gdy Google ściągał dane. Teraz boją się, że ich prywatna oraz służbowa korespondencja mogła trafić w niepowołane ręce. Jednak zgodnie z polskim prawem, Google nie może nikomu tych informacji ujawnić. GIODO może natomiast zażądać przekazania tych informacji, by je zniszczyć.
Sergey Brin, współzałożyciel Google przyznał, że jego firma popełniła błąd.
1: jjjjjj z IP: 213.25.175.* (2010-09-22 18:24)
Dane z internetu sa danymi osobowymi i podlegaja ochronie np. przez GIODO itp.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.