Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapewnił we wtorek, że kwietniowe podróże premiera Donalda Tuska i prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Katynia, choć miały różny status protokolarny, to pod względem bezpieczeństwa były organizowane identycznie.
Publikacja: 14 września 2010, 09:21 Aktualizacja: 14 września 2010, 09:49
Sikorski odniósł się do zarzutów lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego, że polski rząd oszczędzał na wydatkach związanych z bezpieczeństwem prezydenta.
"To oczywiście ustala polska, niezależna prokuratura, ale od strony bezpieczeństwa, niezależnie od statusu obu wizyt, podróż obu delegacji (prezydenta i premiera - PAP) była przygotowana identycznie. To są zupełnie nieuprawnione, nieprawdziwe spekulacje" - powiedział Sikorski w TOK FM.
Jak wyjaśnił szef dyplomacji, państwo przyjmujące decyduje o statusie zagranicznych polityków na swoim terytorium. Zwrócił uwagę, że premier Tusk udał się do Katynia na zaproszenie szefa rosyjskiego rządu; natomiast prezydent Kaczyński - mówił - "nie miał zaproszenia swojego rosyjskiego odpowiednika". (Lech Kaczyński udawał się do Katynia na uroczystości organizowane przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa).
Jednak, jak podkreślił Sikorski, "status protokolarny wizyty, a przygotowania od strony bezpieczeństwa nie mają ze sobą nic wspólnego". "Wizyta była organizowana identycznie" - powiedział szef MSZ.
W piątek, w 5 miesięcy po katastrofie smoleńskiej, prezes PiS Jarosław Kaczyński wziął udział w spotkaniu poświęconym tej tragedii, podczas którego rozdano memoriał "Polityczne tło katastrofy smoleńskiej". Główna konkluzja dokumentu brzmi, że nie doszłoby do katastrofy smoleńskiej, gdyby nie polityka Donalda Tuska, polegająca na dyskredytowaniu Lecha Kaczyńskiego i oszczędzaniu na bezpieczeństwie najważniejszych osób w państwie.
W swoim wystąpieniu Jarosław Kaczyński podkreślał, że rząd wiedział o złym stanie wojskowego lotnictwa, a mimo to nie zrobił nic, aby zmienić tę sytuację; mówił też, że po 2007 roku rząd prowadził działania zmierzające do obniżenia respektu dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a takie działania - jego zdaniem - "ośmielają do ataku" na głowę państwa. Kaczyński ocenił, że mieliśmy do czynienia także z "wprowadzeniem do gry przeciwko prezydentowi RP obcego państwa, w tym wypadku Rosji", a jednym ze skutków tej gry było - jego zdaniem - "rozdzielenie wizyt" w Katyniu na dwie: 7 kwietnia (z udziałem premiera) i 10 kwietnia - z udziałem prezydenta.
1: cvb z IP: 213.25.175.* (2010-09-14 10:34)
Przeciez byl kapitalny remont TU-154M w 2009 roku tym co lecial śp. Pan Prezydent Lech Kaczynski. Jesli samolot lecial to przeciez nie byl uszkodzony. Po za tym samolotem pilotowali piloci - nikt wiecej. Tak samo jak prowadzi sie samochod ktorego prowadzi kierowca wplyw na jazde kierowcow nie maja pasazerowie w czasie jazdy. A skoro piloci pilotowali TU-154M to mieli dobre umiejetnosci.
2: KALIF z IP: 178.56.167.* (2010-09-14 10:38)
Nawet NATO jest zaniepokojone przebiegiem śledztwa i oferuje Polsce swoją pomoc, także Komisja Europejska w odpowiedzi na interpelację europosła Czarneckiego zadeklarowała, że chętnie udzieli polskiemu rządowi wsparcia, oby tylko zwrócił się o taką pomoc, tymczasem rząd milczy. O czym to świadczy – że rząd boi się prawdy?
Myślę, że rzeczywiście pan Tusk ma coś na sumieniu, skoro próbuje ukryć fakt, że sam zaprosił Putina do Katynia na 70. rocznicę zbrodni. Tylko tak też można wytłumaczyć próbę ukrycia, że nie przyjął propozycji prezydenta Rosji Miedwiediewa, który zaproponował mu prowadzenie wspólnego śledztwa. Wszystko to znaczy, że obawia się, iż udokumentowanie tej prawdy obciążyłoby jego i podległych mu urzędników odpowiedzialnością, przynajmniej za skandal związany z przygotowaniem tej wizyty Marszałek Senatu Bogdan Barusewicz na pytanie Polonii, jak mogło dojść do tego, że zaplanowano dwie uroczystości katyńskie, odpowiedział (mam stenogram z tego spotkania), że na szczęście były dwie uroczystości, bo dzięki temu sześciu polskich senatorów przeżyło. Te słowa Polacy za oceanem przyjęli z osłupieniem. Czyżby to miało znaczyć, że ktoś miał świadomość, iż należy uniknąć udziału w uroczystości 10 kwietnia, a wziąć udział w tych wcześniejszych, by nie zginąć?
3: arcymistrz z IP: 145.237.113.* (2010-09-14 11:12)
Panie co za ścieme Pan nadajesz każdy nawet uczniowie w gimnazjum dokładnie wiedzą jak to bylo nienawidział Pan Lecha i dalej Pan nie znosi Kaczyńskich i nietylko zresztą Pan i oczym tu mówić nie ma nic na usprawiedliwienie tej tragedii narodowej niech się się Pan modli żeby PIS nie doszedł do władzy w innym przypadku to Trybunał Stanu bardzo mi wstyd za Pana uważałem Pana za odpowiedzialnego polityka ale zawiodłem sie zresztą nie tylko na Panu, ale wysoko Pana ceniłem niestety już nie. Z nie poważaniem.
4: Ze stenogramu rozmów w kabinie pilotów z IP: 87.207.247.* (2010-09-14 12:11)
wynika, że od Białorusi /wieża podała, że brak warunków do lądowania w Smoleńsku/ piloci domagali się od prezydenta lotniska zapasowego.
Prezydent upał się, że będzie tylko Smoleńsk i na kilkanaście sekund przed katastrofą dyr. Kazana stwierdzią "prezydent nie zmienił decyzji" - tzn. nie ma lotniska zapasowego.
Tak mógł się zachować tylko CZUB - SAMOBÓJCA.
5: to już koniec Kaczyńskiego. z IP: 87.204.199.* (2010-09-14 12:52)
godz 1o,26 -wieża do pilota nie ma możliwości lodowania w tych warunkach.
presja Kaczyńskiego nieboszczyka to oczywista oczywistość kwestia tylko czasu jest udowodnienie ze Kaczyński ma krew na rekach.
6: marecki z IP: 195.205.76.* (2010-09-14 13:21)
A MOŻE WARTO WYJAŚNIĆ DLACZEGO OBSŁUGA LOTNISKA PRAWIE DO SAMEGO KOŃCA PODAWAŁA PILOTOM ZŁE KOORDYNATY LOTU CO POSKUTKOWAŁO TYM, ŻE MANEWR LĄDOWANIA ROZPOCZĘTO O 1200 M ZA WCZEŚNIE, A PODANY PILOTOM KIERUNEK BYŁ O 100 M OD LINII PASA STARTOWEGO?
7: ALA z IP: 79.163.218.* (2010-09-14 15:20)
A MOŻE PISOWCY BYŚCIE JUŻ SKONCZYLI TĄ IDIOTYCZNĄ DYSKUSJĘ NA TEMAT TEJ WYCIECZKI KACZYŃSKIEGO ZE SWOJĄ ELITĄ WYKSZTAŁCIUCHÓW. MAM JUŻ DOŚĆ TYCH DURNYCH WYPOCIN PIS I PO . BYŁO MINĘŁO I CZEKAJMY NA NASTĘPNY WYPADEK. BO POLACY BEZ KŁÓTNI ŻYĆ NIE POTRAFIĄ OT DURNYJ NARÓD.
8: antyzłodziej z IP: 89.229.216.* (2010-09-14 15:41)
do 6>następny członek PiS,który wszystko wie lepiej od prokuratury-nawet to,jakie dane pilotom podawała obsługa lotniska.A nie wie jakie polecenia wydawał telefonicznie Jarosław bratu Lechowi gdy ten z pokładu samolotu dzwonił do niego informując ,że warunki pogodowe uniemożliwiają lądowanie w Smoleńsku.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.