Były szef MSWiA Janusz Kaczmarek zeznał we wtorek przed sejmową komisją śledczą, iż podczas narady w 2007 r. u ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego, na której poruszano kwestię śledztwa w sprawie węglowej, wskazywał, że dowody w sprawie są "kruche i miałkie".
Sejmowi śledczy badający okoliczności śmierci Barbary Blidy przesłuchiwali Kaczmarka blisko pięć godzin. Ich pytania dotyczyły głównie narad z udziałem m.in. ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego przed końcem kwietnia 2007 r. Według Kaczmarka podczas jednego z takich posiedzeń sprawa Blidy i wątek sprawy węglowej "zdominował naradę".
"Umieszczam tę naradę niedługo przed podjęciem działań wobec Barbary Blidy, zatem w granicach trzech-czterech tygodni" - powiedział Kaczmarek. Jak dodał, w naradzie mieli poza nim uczestniczyć: b. premier Jarosław Kaczyński, b. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, b. szef ABW Bogdan Święczkowski, b. szef CBA Mariusz Kamiński, b. szef policji Konrad Kornatowski i b. prokurator krajowy Tomasz Szałek.
Kaczmarek powiedział, że "narada rozpoczęła się od referatu Ziobry, że jest sprawa, która jest istotna z uwagi na nazwiska, które się w niej pojawiają, jest możliwość ukazania układu, który rządził, kiedy sprawowała rządy lewica".
"Wskazywano na nazwisko Blidy, wskazywano nazwisko Leszka Millera"
"Wskazywano na nazwisko Blidy, wskazywano nazwisko b. premiera Leszka Millera" - zeznawał Kaczmarek. Następnie, według Kaczmarka, głos zabrał Święczkowski, który zrelacjonował materiał dowodowy.
Świadek zaznaczył, że zapytany przez premiera o ocenę prawno-karną sprawy odpowiedział, że "materiał jest bardzo kruchy, bo mamy do czynienia z jednym pomówieniem i ze świadkiem ze słyszenia, byłym posłem SLD Ryszardem Z.". "Więc jest to materiał, który jest bardzo skąpy i niedający na dany moment takich daleko idących wniosków, jak możliwość rozbicia układu" - zeznawał Kaczmarek. Dodał, że jego zdanie poparli Kornatowski i Szałek. Premier, zdaniem Kaczmarka, miał powiedzieć, że w sprawie muszą być mocne dowody na poparcie przedstawianych faktów.
Święczkowski, który zeznawał przed komisją w lutym, odnosząc się do narady powiedział, że "premier miał obowiązek, a nie prawo, zwołać takie spotkanie koordynacyjne". Według Święczkowskiego do narady doszło w lutym 2007 r., a celem tego spotkania było właściwe skoordynowanie działań służb specjalnych i prokuratury. Dotyczyło ono najważniejszych postępowań. "W kilkunastu zdaniach omówiłem każde z postępowań" - zaznaczył wtedy Święczkowski. "Na pewno nazwisko Blidy nie padło w żadnym szczególnym kontekście, nie było w lutym mowy o żadnych zatrzymaniach i zarzutach, tym bardziej o środkach zapobiegawczych" - mówił b. szef ABW.
O tym, że narada ta odbywała się później - 27 marca 2007 r. - mówił też we wrześniu ubiegłego roku przed komisją Kornatowski. "Ale z zeznań Święczkowskiego wynika, że w tych dniach on był za granicą" - dopytywał przewodniczący komisji Ryszard Kalisz (Lewica). Kaczmarek odparł, że trudno mu się do tego odnieść. Zaznaczył, że w jego przeświadczeniu w niedługim czasie po naradzie "doszło do tego nieszczęścia, które się wydarzyło".
1: wjw z IP: 95.40.28.* (2010-07-13 12:44)
Pan Kaczmarek to lepiej niech powie czemu sam wcześniej nie sprostał zamiast się mądrzyć - vide afera w kościelnym wydawnictwie Stella Maris i inne.
A po za tym kadzi komisji niezgorzej.
2: hit z IP: 83.17.85.* (2010-07-13 14:12)
Polański podobno kręci film pt"człowiek w windzie "

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.