Żadne dokumenty na to nie wskazują - tak Edmund Klich, polski przedstawiciel przy Międzypaństwowej Komisji Lotniczej (MAK), komentuje dla PAP słowa członka załogi polskiego Jaka-40, który miał słyszeć, jak kontroler pozwala Tu-154 zejść na 50 metrów.
Publikacja: 6 lipca 2010, 15:40 Aktualizacja: 6 lipca 2010, 16:33
Edmund Klich, który we wtorek przebywa w Moskwie, nie chciał się odnosić do doniesień mediów o tym, jakoby wieża w Smoleńsku dała załodze tupolewa zgodę na zejście do 50 metrów, a nie stu - jak wynika ze stenogramu i obowiązujących tam przepisów.
Ujawnił, że MAK zamierza wystąpić o możliwość ponownego spotkania z kontrolerami lotu w Smoleńsku, by zapytać o rozbieżności. Podkreślił jednak, że MAK zrobi to na podstawie własnych materiałów, a nie informacji medialnych.
"Czytałem tę rozmowę (z technikiem z Jaka - PAP). Nie wiem, czemu to ma służyć. Bez komentarza" - powiedział PAP Klich. Pytany, czy czymkolwiek da się uzasadnić twierdzenie, że kontroler z wieży w Smoleńsku wydał załodze Tu-154 pozwolenie na zejście do wysokości 50 m., Klich odparł: "Dokumenty na to nie wskazują. Żadne".
Ja od początku mówiłem o roku. Teraz trzeba pytać tych, którzy chwalili się, że zrobią szybciej"
Polski ekspert akredytowany przy MAK poinformował, że cały czas trwają prace nad rozszyfrowaniem nierozpoznanych wcześniej wypowiedzi zarejestrowanych na tzw. czarnych skrzynkach z tupolewa. "Cały czas jest nad tym praca i są jakieś wyniki, ale ja ich nie mam. W niedługim czasie pewnie je dostanę" - powiedział Klich.
Powtórzył zarazem, że na takie badania potrzeba wiele czasu. "Ja od początku mówiłem o roku. Teraz trzeba pytać tych, którzy chwalili się, że zrobią szybciej, skoro wcześniej tak się chwalono, że szybko to zrobią" - mówił.
Zarazem Klich przyznał, że "w analizie" jest kwestia rozbieżności w zeznaniach kontrolera lotu ze Smoleńska co do tego, czy "prowadząc" polski samolot do lądowania rzeczywiście go widział - bo raz mówił, że widział, a innym razem, że nie.
"My wystąpiliśmy o kolejne wysłuchania i będziemy to badali"
"My (MAK - PAP) wystąpiliśmy o kolejne wysłuchania i będziemy to badali. Będziemy to robić według swoich materiałów, a nie medialnych doniesień - kiedy już będziemy mieli dane, to odpowiednie osoby zostaną przez nas zaproszone" - powiedział Klich.
Według opublikowanej we wtorek na portalu tvn24.pl rozmowy z Remigiuszem Musiem, technikiem pokładowym z załogi Jaka-40, który 10 kwietnia wylądował w Smoleńsku przed katastrofą polskiego tupolewa, kontroler z wieży w Smoleńsku zezwolił załodze prezydenckiego samolotu na zejście do wysokości 50 m - podczas gdy z opublikowanego stenogramu wynika, że kontroler miał zezwolić na zejście do stu metrów.
Remigiusz Muś w wywiadzie twierdzi, że już po wylądowaniu Jaka-40, pozostając w kabinie, słyszał przez radio rozmowę między załogą Tu-154 i kontrolerem i słyszał wyraźnie, że kontroler miał zezwolić na zejście do "wysokości decyzji" 50 m, na której załoga miała zdecydować, czy wyląduje. Według Musia, również załoga Jaka dostała zgodę na zejście do 50 m, podobnie jak załoga rosyjskiego Iła z funkcjonariuszami ochrony, który po nieudanej próbie lądowania odleciał na inne lotnisko.
1: kaki z IP: 213.25.175.* (2010-07-06 16:30)
Jest 1350 stron do przetlumaczenia, inne wyjasnienia pewnie zlozone przez strone rosyjska i pewnie cos znowu sie znajdzie. Po przetlumaczeniu tych 1350 stron bedzie wiecej wiadomo cos blizej o tragedi w Smolensku - wszelkie analizy, zdjecia, rzeczy itp.
2: Olek z IP: 89.77.184.* (2010-07-06 17:12)
Dojdzie 1350 stron krętactw, przekłamań i mataczenia. Wszystko po to, aby Tusk przez cały bał się jakiegoś "niewinnego" rosyjskiego oświadczenia typu: "przecież tak chciałeś, premierze". Czy Tusk w tej sytuacji może prowadzić politykę niezależną od Rosji? -Nie! Dlatego, bądźcie dla niego wyrozumiali: On musi sprzyjać Putinowi. MUSI!
3: do Olek z IP: 83.21.12.* (2010-07-06 17:18)
kolejny twoj post mnie intryguje... widac masz duze pojecie o polityce... i TVNu raczej nie ogladasz hehe pozdrawiam
4: Olek z IP: 89.77.184.* (2010-07-06 17:26)
@3: Nie twierdzę, że Tusk maczał w tym palce. Absolutnie!
Proszę jednak sobie wyobrazić przysłowiowego portiera w rosyjskiej ambasadzie w Ułan Bator, który tak oświadczy jak np. napisałem wyżej. Czy czujesz w jakiej sytuacji jest Tusk? On jest pod nieustannym szantażem!
5: get z IP: 87.204.199.* (2010-07-06 17:29)
za bezpieczeństwo pasażerów odpowiada pilot a nie kontroler lotu, jak by kontroler kazał pilotowi wsadzić rękę do ognia to on by wsadził takie teksty to dla naiwniaków. KAŻDY PILOT WIE ZE 100 METRÓW TO OSTATECZNOŚĆ PONIŻEJ TEN WYSOKOŚCI PRZY GĘSTEJ MGLE TO SKRAJNA NIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ I GŁUPOTA
6: taka jest prawda. z IP: 87.204.199.* (2010-07-06 17:34)
PALIKOT ma racje kaczor ma krew na rekach.
7: polk z IP: 83.4.157.* (2010-07-06 17:53)
jest to ewenement na skalę światową,żeby rząd oddał w obce ręce i to czyje? śledztwo w tak wielkiej katastrofie lotniczej!!! nie potrafię tego zrozumieć tym bardziej ,że katyń z przed 7o lat też przez ruskich nazwany jest incydentem ??? czy my jako naród mamy jeszcze honor ? czy my jeszcze jesteśmy patriotami którzy pamiętają swoją historię? i kto za nas przelewał krew???
8: olek z IP: 213.192.122.* (2010-07-06 17:59)
Jarosław na złość Tuskowi wysłał brata do Smoleńska. A teraz chcąc się oczyścić,wymyśli tysiąc spiskowych teorii.
9: wika z IP: 83.26.173.* (2010-07-06 18:08)
Popieram stanowisko komentatora "get".
10: m z IP: 83.6.219.* (2010-07-06 18:42)
@6 - takie wpisy nawet nie warto komentować

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.