Serwis Allegro pełen jest ogłoszeń, w których internauci proponują swoje głosy wyborcze. Ceny są różne. Wahają się od złotówki do nawet 15 tys. Zł, informuje "Polska The Times".
Publikacja: 24 czerwca 2010, 00:06 Aktualizacja: 24 czerwca 2010, 07:33
Większość sprzedających uzasadnia swoją decyzję faktem, że ich kandydat nie zakwalifikował się do drugiej tury. Nie mają na kogo zagłosować, więc oferują swój głos za pewną kwotę pieniędzy, którą - jak podkreślają - zamierzają przeznaczyć na pilne wydatki. Decyzję usprawiedliwiają przykładem samych polityków.
- "Gorąco witam! Zbieram na dom! Politycy już mają, ja też chcę! Z miłą chęcią odstąpię swój głos. Skoro się nie kryją z tym, jak już sprzedali fabryki za bezcen, ja mogę sprzedać głos. Gwarantowana większa uczciwość niż u polityków. Polecam i zapraszam!" - czytamy w ogłoszeniu internauty, który swój głos wycenił na tysiąc złotych.
Kodeks karny nie pozostawia cienia wątpliwości. Zgodnie z art. 250 par. 1. kodeksu karnego "kto, będąc uprawniony do głosowania, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo takiej korzyści żąda za głosowanie w określony sposób, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu", przypomina "Polska".
1: A poparcie/głosy przegranego to coś innego z IP: 80.240.172.* (2010-06-24 08:38)
czy to nie jest sprzedawnie głosów Partii w zamian za bardziej wymierne korzyści o których się mówi publicznie.
Jest to sprzedaż hurtowa
Zgodnie z art. 250 par. 1. kodeksu karnego mozna by było skazać wszystkie partie polityczne bo pasuje do nich jak ulał.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.