zaloguj się do e-DGP
statystyki

Wybory prezydenckie: Kampania ma twarz kobiety

skomentuj

Żony, matki i córki pomagają politykom uczłowieczyć ich wizerunek.

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle – ta zasada idealnie sprawdza się w kampaniach wyborczych. Polityka, która na co dzień zdominowana jest przez mężczyzn, na czas przedwyborczych batalii chętnie sięga po kobiety. W tym roku widać to szczególnie wyraźnie, bo zarówno kampania Jarosława Kaczyńskiego, Bronisława Komorowskiego, jak i Grzegorza Napieralskiego opiera się na paniach.

Wykorzystywanie żon w polityce to zwyczaj amerykański. Tamtejsze kobiety od lat pomagały budować wizerunek kandydatów jako dobrych mężów, odpowiedzialnych i kochających ojców. Ma to nie tylko pokazać ich od ludzkiej strony, ale też udowodnić, że skoro polityk spełnia się w roli głowy rodziny, na pewno poradzi sobie też w roli prezydenta. W USA badania wizerunkowe obejmują nie tylko kandydata, ale całą rodzinę. – Tam nie tylko każdy domownik, ale nawet pies, kot i papuga są trenowane, jak go wspierać – opowiada jeden ze sztabowców. W Polsce nie przeprowadza się badań dotyczących poparcia dla potencjalnych pierwszych dam. Z sondaży jasno jednak wynika, że rodzina jest dla Polaka wartością nadrzędną. Tak uznało 92 proc. respondentów CBOS w badaniu przeprowadzonym w 2008 r. To przekonanie potwierdzają ostatnie dane GUS, z których wynika, że spada liczba rozwodów. Prezentowanie się jako dobry ojciec i mąż jest politycznie opłacalne, stąd zapotrzebowanie na żony w tle.

Brunetki kontra blondynki

Pokazywanie rodzin w polskiej polityce to zwyczaj stosunkowo młody. Jeszcze podczas wyborów prezydenckich w 1995 r. Lech Wałęsa nie pojawiał się z żoną. Także jego główny kontrkandydat Aleksander Kwaśniewski nie opierał wyborczej strategii na swojej lepszej połowie. – Na początku nie mieliśmy pomysłów na wpisywanie Jolanty w kampanię, bo było to po prostu niebezpieczne. Nasze wiece były pikietowane przez Inicjatywę 3/4, Ligę Republikańską, dochodziło do prób rozbicia spotkań wyborczych, starć, były bojówki, padały wyzwiska i epitety – wspomina ówczesna szefowa sztabu Kwaśniewskiego Danuta Waniek.

Dopiero pięć lat później kandydaci na prezydenta zaprezentowali się po raz pierwszy w towarzystwie swoich kobiet. Co więcej, tamta kampania została okrzyknięta pojedynkiem na żony. Z jednej strony stanęła Jolanta Kwaśniewska – z drugiej Maryla Krzaklewska. Media uznały, że to starcie brunetki z blondynką. Przy czym z góry na pozycji przegranej znalazła się żona ówczesnego szefa AWS. Druga połowa Kwaśniewskiego miała za sobą pięć lat mieszkania w Pałacu Prezydenckim. W tym czasie zdążyła zmienić wizerunek, kruczoczarne włosy przefarbowała na brązoworude, zmieniła fryzurę upodabniającą ją do piosenkarki disco polo – Shazzy. Jak kilka lat później zapewniała, jej przemiana nie była wynikiem pracy stylistów. – Od lat ta sama fryzjerka, moja ukochana pani Izunia z salonu Pod Orłem – mówiła. Kwaśniewska zmieniła też stroje: wydłużyła spódnice i zaczęła nosić stonowane, dopasowane do sylwetki kostiumy. I rzecz najważniejsza: przyzwyczaiła się do wszechobecności mediów. Marylę Krzaklewską wyborcy poznali dopiero podczas kampanii lidera AWS. Bez ukształtowanego wizerunku, bez wsparcia PR nie miała żadnych szans w starciu z żoną urzędującego prezydenta. – Próbowano ją wykorzystać w kampanii, ale wtedy sztabowcy nie wiedzieli, jak się do tego zabrać – ocenia Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego.

Dziś takich błędów nikt nie popełnia. Już dzień po tym, jak zapadła decyzja o starcie w wyborach Grzegorza Napieralskiego, jego sztab postanowił pochwalić się żoną kandydata SLD. – Jest młoda, atrakcyjna, inteligentna, bardzo medialna. Wygrywa w rankingu na pierwszą damę – chwalił ją szef sztabu Marek Wikiński. Małgorzata Napieralska uczestniczy w kampanii męża jak żadna inna żona: spaceruje z nim, bierze udział w wiecach, w telewizjach śniadaniowych opowiada, jakim jest dobrym mężem. Jej publiczne wystąpienia są starannie wyreżyserowane. Niewiele tu miejsca na spontaniczność. Żoną kandydata SLD opiekuje się agencja PR. To ona umawia jej wywiady i je autoryzuje. Specjaliści doradzają, o czym powinna mówić. Zdanie „Grzesiu jest bardzo dobrym ojcem” Napieralska wypowiedziała w tej kampanii kilkadziesiąt razy.

Również sztabowcy kandydata SLD wymyślili dla niej hasło: „Ja wybrałam go siedem lat temu.... Wy też go wybierzcie”.

Żona kandydata ma też stylistów. Na potrzeby kampanii nie zmieniono jej fryzury, ale za to podpowiedziano, że lepiej, by ubierała się na niebiesko. Pracownicy agencji PR szczycą się tym, że jeden z plotkarskich portali – Pudelek.pl – uznał Napieralską za najlepszą kandydatkę na pierwszą damę. Strategia chwyciła. Żona kandydata lewicy została okrzyknięta przez prasę kolorową mianem „polskiej Carli Bruni”.

– Wykorzystywanie atutu atrakcyjnej i aktywnej żony w kampanii jest zrozumiałe. Napieralski nie ma zbyt wielu przewag nad kontrkandydatami, więc dobrze robi, że koncentruje się akurat na tym – komentuje Jarosław Flis, politolog.

Inaczej wygląda kampania faworyta przedwyborczych sondaży – Bronisława Komorowskiego. Jego żona nie marzyła o roli pierwszej damy. „Utrata życia prywatnego i 'uroki' kampanii przemawiały za tym, żeby nie kandydował” – tłumaczyła niedawno w „Gazecie Wyborczej”. Znajomi rodziny twierdzą, że dla Anny Komorowskiej zawsze najważniejszy był dom i to, by wścibskie media nie miały do niego wstępu. Stąd żona marszałka Sejmu długo zwlekała, by pokazać się publicznie.

Komentarze: 2

  • 1: gość z IP: 83.142.152.* (2010-06-18 07:00)

    Najbardziej wyróżniającym się elementem w kampani Komorowskiego była posłanka PO Joanna Mucha która przyćmiła swoimi wdziękami argumenty Komorowskiego

  • 2: kaki z IP: 213.25.175.* (2010-06-18 13:31)

    Widac w polskiej polityce wszystko jest mozliwe.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter