zaloguj się do e-DGP
statystyki

Jeden na trzech emigrantów, którzy wrócili do domów, planuje kolejny wyjazd za pracą

skomentuj

Koniec iluzji. Młodzi, wykształceni, dynamiczni, którzy wyjeżdżali od 2004 r. za chlebem, nie wracają do Polski i nie wzmacniają naszej gospodarki zdobytym za granicą kapitałem finansowym i intelektualnym. Co najwyżej wpadają do Polski, przepakowują walizki i jadą dalej – wynika z badań firmy badawczej IQS.

Publikacja: 17 czerwca 2010, 08:40 Aktualizacja: 17 czerwca 2010, 08:41

Badania „Powrót do domu” na zlecenie WUP Olsztyn w ramach Europejskiego Funduszu Socjalnego przeprowadzono wiosną tego roku na ponad 2 tys. reemigrantów z województwa warmińsko-mazurskiego. W większości są rozczarowani sytuacją, jaką zastali w Polsce.

Od 2004 roku za pracą wyjechały ponad 2 miliony Polaków. Najczęściej do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Sporo wybrało też Niemcy, Hiszpanię i Skandynawię. Kiedy pod koniec 2008 roku zaczął się kryzys gospodarczy i spadły kursy walut, ekonomiści prognozowali masowe powroty.

Ale masowych powrotów nie ma. Według danych GUS wróciło tylko 60 tys. osób. W urzędach pracy zarejestrowały się zaledwie 22 tysiące. Badania IQS dowodzą, że nawet ci, którzy zdecydowali się na powrót, już planują kolejny wyjazd.

– Tam często poznali, czym są nie tylko lepsze zarobki, ale także wyższa kultura pracy. Tu ledwie co trzeci z zbadanych przez nas reemigrantów ma stałą pracę, wielu narzeka na nieprzyjazny polski rynek pracy. Nic dziwnego więc, że jedna trzecia chce wyjechać – mówi dr Dorota Wiszejko-Wierzbicka, autorka badań.

Badacze podzielili powracających na trzy grupy: Syzyfów, Odyseuszy i Prometeuszy. Pierwsi to emigranci zmuszeni do pracy za granicą, by przeżyć, wyjechali, by spłacić długi i utrzymać rodziny. Za granicą pracują fizycznie, głównie sezonowo. Odyseusze emigrują, by zarobić na coś konkretnego: ślub dziecka, remont domu czy nowy samochód. Zazwyczaj pracują jako wyspecjalizowani pracownicy fizyczni i sfery usług. To budowlańcy, opiekunki, pracownicy gastronomii i branży turystycznej. Prometeusze zaś na równi z pieniędzmi stawiają swój rozwój, poznanie języków, nowych ludzi, zdobycie doświadczeń. Bardzo często na wyjazd decydowali się zaraz po skończeniu edukacji, część z nich pracuje więc w prostych usługach: barach i sklepach, coraz więcej jednak w swoich specjalistycznych zawodach.

Z danych GUS wynika, że wśród polskiej emigracji przeważają typy Odyseuszy i Prometeuszy. Wyjechali w większości ludzie młodzi między 18. a 34. rokiem życia, bezdzietni, w ponad 60 procentach mężczyźni, jedna czwarta ma wyższe wykształcenie i, co ważne, więcej było mieszkańców małych miast i wsi niż dużych metropolii. Ale z badania przeprowadzonego na Warmii i Mazurach wynika, że wracają główne Syzyfowie (było ich ponad 60 procent). – Zostały te grupy, które nieźle sobie poradziły na tamtejszych rynkach pracy i po nich nie bardzo można się spodziewać powrotów – mówi Wiszejko-Wierzbicka. A nawet spośród wracających Syzyfów aż 30 proc. chce znowu wyjechać. Powrót planuje też po 40 proc. Odyseuszy i Prometeuszy.

Z badań przeprowadzonych na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie płyną zbliżone wnioski. – Tyle że u nas aż połowa reemigrantów zapowiadała, że znowu wyjedzie ze śląska w ciągu najbliższych dwóch lat – mówi Bartosz Trzaskalski, autor badań w Centrum Doradztwa Strategicznego. – Mamy to samo – mówi prof. ekonomii Romuald Jończy, który właśnie kończy badania o reemigrantach z Opolszczyzny. – Dziś wyjazd za granicę to nie jest wyzwanie, nie trzeba odkładać pieniędzy, starać się o wizę – mówi ekonomista.

A państwo zupełnie nie radzi sobie z zatrzymywaniem reemigrantów. Z raportu „Powrót do domu” wynika, że o programach pomocowych słyszał zaledwie co piąty, skorzystał – ledwie jeden na dziesięciu.

Komentarze: 5

  • 1: Janeczek z IP: 79.184.187.* (2010-06-17 09:28)

    A po cholerę głosowali na PO ? Teraz zauważyli ? że w porównaniu rok do roku przybyło nam ponad 1 mln bezrobotnych, i jeszcze przybędzie drugie tyle, ponad 0,5 mln dzieci żyje poniżej minimum biologicznego, 1,8 mln Polaków poniżej 19 roku życia cierpi z powodu ubóstwa, 23 procent młodych do trzydziestki żyje w biedzie. szpitale zadłużone już na ponad 4 mld zł, zwiększył się deficyt o prawie 100 mld zł ( łącznie z długiem ZUS) a ogólne zadłużenie państwa - bez wymaganych odsetek - jest już bliskie 1 biliona zł ! długi gierka to kieszonkowe przedszkolaka wobec obecnego zadłużenia.

  • 2: kaki z IP: 213.25.175.* (2010-06-17 10:33)

    Po prostu polacy szukaja lepiej platnej pracy i chca wiecej zarobic stad ich wyjazdy itp.

  • 3: taka jest prawda z IP: 78.8.67.* (2010-06-17 11:14)

    uciekają z raju Tuska.. no jaka szkoda.. haha

  • 4: naród wie z IP: 78.8.67.* (2010-06-17 11:17)

    to teraz smaki glupie słuchajcie dorosłych i oddajcie dowód babci.. a jak nie to całe zycie będziecie zamiatac ulice w Londynie

  • 5: Nie czarujmy się! z IP: 188.33.97.* (2010-08-29 16:56)

    Za granicą jest po prostu łatwiej! Oczywiście, trzeba mieć trochę oleju w głowie i przyzwoicie posługiwać się miejscowym językiem, a wtedy nie ma żadnych problemów ze znalezieniem pracy. Podstawowa różnica: większa kultura osobista pracodawców i lepsze traktowanie pracownika.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter