Czy jako minister poszedłby pan do prezydenta z zapowiedziami reform, jak zrobił to Jacek Rostowski?
Publikacja: 4 marca 2010, 11:15 Aktualizacja: 4 marca 2010, 12:09
ROZMOWA
GRZEGORZ OSIECKI:
LESZEK BALCEROWICZ*:
Każdy dobry minister finansów stara się rozszerzać pole manewru dla rzeczy potrzebnych krajowi. A Polska potrzebuje jak najszybszego rozpoczęcia uzdrowienia finansów publicznych, tak abyśmy nie stracili tej pozycji, jaką mamy – kraju, który przoduje w Europie w tempie wzrostu gospodarczego.
Gdyby był pan prezydentem, tak by pan odpowiedział?
Tu nie chodzi o komentowanie doraźnych reakcji. Chodzi o rzecz poważniejszą: by Polska nie traciła cennego czasu dla redukowania ryzyka zagrożenia dla naszego wzrostu gospodarczego i stabilności finansowej tylko dlatego, że mamy w tym roku wybory prezydenckie, a za rok parlamentarne. Polska potrzebuje częściowego rozbrojenia politycznego w imię ważnych interesów kraju.
Ale jak to miałoby wyglądać?
Z jednej strony koalicja rządząca powinna proponować szerszy program uzdrowienia finansów publicznych, ale z drugiej prezydent powinien zmienić swoje postępowanie i nie wetować. Bo dotychczasowa praktyka była taka, że sporo ważnych dla Polski ustaw padało niestety ofiarą weta. Trudno się więc dziwić rządowi, że nie proponuje szerszego programu uzdrowienia finansów publicznych, którego Polska potrzebuje. Czyli dobre rozwiązanie polega na tym, że prezydent dałby choć promesę niewetowania. Nie sądzę, by to było wielkie poświęcenie z jego strony. Nierobienia rzeczy, które szkodzą krajowi, nie należy traktować jako poświęcenia.
Narodowa Rada Rozwoju dyskutowała o tych propozycjach.
Nie odnoszę się do niej, bo tam nie byłem. Odnoszę się do tego, co każdy może obserwować przez dwa lata. Polska potrzebuje więcej refom, niż do tej pory zrobiono. Potrzebuje tego w imię wzrostu i bezpieczeństwa gospodarczego. Dlatego potrzeba, by prezydent zdjął nogę z hamulca. I dodam jeszcze jedno: jeśli ktoś godzi się zostać członkiem prezydenckiej rady, to chyba po to, by mu to powiedzieć, a nie być dekoracją.
Tylko jak wypracować punkt wspólny między rządem a prezydentem? W wielu sprawach poglądy są kompletnie różne.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
21: Pandora. z IP: 188.146.144.* (2010-03-04 14:46)
Neoliberał, b.min.fin. już pokazał jazdę bez hamulców, ponad 3 miliony bezrobotnych za premierowania Pana z góralskim nosem...z góry Synaj! Ptylismus w mediach o gospodarce Polski obraża ludzi rozumnych! 0k. 5 milionów polaków wyjechało za pracą w świat! Polska hotelem dla najemnych robotników ! Ma tupet ten nieudacznik jeszcze coś gęgać! Mam dla niego pracę w kopalni...Uranu! Pozdro. PS. Panowie neofici, naród już nie kupi waszgo drapieżnego kapitalizmu...obywatele świata!
22: bratanek /H/ z IP: 83.29.150.* (2010-03-04 15:19)
Wiadomość została ukryta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
23: PAN"PREZYDENT MUSI..."??? Kto to wog jest ten fako z IP: 83.11.224.* (2010-03-04 18:39)
Urwał się z choinki zamiast siedzieć cicho pod szafą
24: Olea z IP: 79.163.221.* (2010-04-02 19:59)
Nie ma leku idealnego na rozwoj gospodarki,ale trzeba isc do przodu jak inne kraje.prof.Balcerowicz wie co mowi nie mozna sie cofac ,noge z hamulca trzeba zdjac.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.