Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski oświadczył w poniedziałek, że jest do dyspozycji PO w kwestii wyłonienia kandydata tej partii w wyborach prezydenckich i czeka na decyzję partii. Także szef MSZ Radosław Sikorski nie wykluczył swojego kandydowania.
"Bronisław Komorowski jest zasłużonym patriotą, doświadczonym politykiem, zacnym człowiekiem, który pomagał wprowadzać mnie do PO. Jeśli zostanie naszym kandydatem, jeśli zostanie prezydentem, to może liczyć na moje poparcie, a także na moją pomoc w sprawach międzynarodowych w nawiązaniu odpowiednich kontaktów" - podkreślił Sikorski.
Później w TVP2 szef MSZ powiedział, że wybory prezydenckie stanowią szansę na "przełom percepcyjny w postrzeganiu Polski przez świat zewnętrzny".
"Pytanie, czy stać nas na odwagę, by pokazać nową twarz Polski, która jest otwarta na świat dynamicznych, dobrze wykształconych młodych ludzi, Polski europejskiej, Polski sukcesu gospodarczego" - mówił Sikorski. Jak dodał, stoimy przed wyborem: "przewidywalna, solidna prezydentura krajowa i taka prezydentura, która może być warta równowartość, wielu, wielu milionów wydanych na promocję".
"Tandem mój z Donaldem Tuskiem mógłby dużo zrobić dla wprowadzenia Polski do pierwszej ligi europejskiej" - ocenił Sikorski. W jego ocenie prezydentura mogłaby być ważnym ośrodkiem intelektualnym i ważnym ośrodkiem integracji polityki zagranicznej z polityką bezpieczeństwa.
W zeszłym tygodniu Komorowski mówił w TVP1, że ma ambicje prezydenckie i uważa perspektywę wyborów prezydenckich za wspaniałe zwieńczenie kariery politycznej. Zaznaczył, że zależy mu, aby konsultacje wewnątrzpartyjne w sprawie kandydata nie przerodziły się w walkę i nie powodowały konfliktów w Platformie.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.