Dzisiejsza debata Donalda Tuska z internautami, będąca odpowiedzią premiera na ich protesty dotyczące rządowego projektu ustawy antyhazardowej, wprowadzającej "Rejestr stron i usług niedozwolonych", będzie cenzurowana, twierdzi "Rzeczpospolita".
Jak zapowiadała Kancelaria Premiera debata miała być taka jak internet - wolna i nieskrępowana. Ale jak ustaliła "Rzeczpospolita" do udziału w niej nie zaproszono internautów znanych z krytycznych ocen działania rządu Tuska, m.in. blogerki Kataryny, czy Martina Lechowicza - jednego z inicjatorów protestu przeciw cenzurze w internecie.
O liście uczestników debaty decydował organizujący ją wspólnie z Kancelarią Premiera Maciej Budzich, autor blogu mediafun.pl. Tłumaczy on, że przygotował listę 300 osób, ale musiał ograniczyć liczbę uczestników, by umożliwić dyskusję, a nie wyborczy wiec.
Niezaproszonym pozostaje zadawanie pytań w sieci na żywo, ale te będą cenzurowane, twierdzi gazeta. - Muszą być moderowane, by premier nie został zasypany pięcioma tysiącami pytań i wyzwiskami, broni się Budzich.
1: krzysztof z IP: 83.23.98.* (2010-02-05 08:51)
Nic nowego.Wystarczy krytycznie wypowiedzieć się na łamach tej strony , a natychmiast zadziała regulamin.Brawo redakcja.Widocznie zatrudniacie byłych cenzorów z UKPPiW(nie muszę przypominać co ten skrót oznacza)
2: MB z IP: 79.162.187.* (2010-02-05 09:58)
Jeśli internauci plują na premiera, to znaczy że się dzieje w kraju żle; rządzicieli i rządzenie należy zmienić jak najszybciej. To drugie już bagno wydobywa się na wierzch.
3: przeciwnik cenzury z IP: 95.50.45.* (2010-02-05 10:37)
kiedy władza nie może raz a dobrze zamknąć komuś r.ja to uzywa do tego cenzury, w nowomowie - pijarowa moderacja
4: n z IP: 213.25.175.* (2010-02-05 13:27)
Debata z internautami. Temat: "Rejestr stron i uslug niedozwolonych", rozmowa cenzurowana. Liczba 300 osob.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.