To był dzień Zbigniewa Chlebowskiego. Nie tylko dlatego, że media poświeciły mu większość czasu w swoich relacjach. Również dlatego, że był doskonałe przygotowany do przesłuchania. Już podczas "słowa wstępnego", które trwało kilka godzin pokazywał doskonałe opanowanie. Następnie przedstawił swoją wersję wydarzeń, z której wynikało, że nie lobbował i nie dokonał żadnego przestępstwa. A następnie zaatakował byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego oraz partie opozycyjne, które brały wcześniej udział w procesie tworzenia prawodawstwa hazardowego w Polsce.
Były szef klubu PO Zbigniew Chlebowski zapewnił w czwartek przed komisją śledczą badającą tzw. aferę hazardową, że jego działania ws. ustawy hazardowej były zawsze zgodne z prawem i podyktowane troską o publiczne pieniądze. Zaprzeczył, by lobbował w interesie branży hazardowej. Uważa też, że b. szef CBA Mariusz Kamiński manipulował informacjami, by go zaatakować.
Kamiński manipulował faktami i stenogramami
"To, co uczynił Mariusz Kamiński, były szef CBA, tutaj na tej komisji, przechodzi wszelkie bariery absurdu. Muszę w sposób stanowczy zdementować te liczne, bezpodstawne, nieprawdziwe oskarżenia, które godzą w moją osobę, w moją rodzinę i w moich najbliższych. Stanowczo przeczę zarzutom lobbystycznym. Taka (...) sytuacja niezgodna z prawem i moim sumieniem nigdy nie miała miejsca w moim życiu" - oświadczył Chlebowski.
Oskarżył CBA o manipulowanie stenogramami z podsłuchów jego rozmów z biznesmenami branży hazardowej. "Jako przewodniczący komisji finansów publicznych nie mogę też ponosić odpowiedzialności za to, że niektóre nie związane z ustawą hazardową rozmowy telefoniczne zostały zmanipulowane. Rozmowy, w których człowiek używa skrótów i przenośni" - oświadczył.
Największą manipulacją i kłamstwem byłego szefa CBA nazwał zarzut, że poprzez próby lobbowania na rzecz branży hazardowej chciał uszczuplić wpływy do budżetu państwa. "Jest to ohydne kłamstwo. Odwrotnie - chciałem zwiększenia dochodów do budżetu państwa" - przekonywał. Podkreślił, że nie był zwolennikiem tzw. dopłat do gier, ale - tłumaczył - alternatywą, którą proponował zamiast dopłat do gier (nieobjętych monopolem państwa, np. do gier na automatach), było podniesienie podatków od automatów o niskich wygranych. Podkreślił, że system dopłat nie funkcjonuje w prawie żadnym kraju UE.
1: oszukana - 54 z IP: 83.145.184.* (2010-01-21 20:50)
Szanowny Panie Chlebowski kończ pan wstydu oszczędź ! Hańba
z waszej strony sami oszuści są w PO.
2: kuba z IP: 83.27.78.* (2010-01-21 20:58)
Kazdy przestepca udowadnia swoja niewinnosc.Zbycho tez.
3: Konkluzja z IP: 83.238.242.* (2010-01-21 21:32)
Co chcecie, nie wolno podnosić ręki na "najwyższego" i jego partię. Nic nowego pod słońcem.
4: jyte z IP: 77.255.31.* (2010-01-21 21:34)
Winny jest ...policjant, ...gangsterstwo kwitnie...PO -'"polityka"...
5: obywatel z IP: 80.55.176.* (2010-01-21 21:43)
...śmieszny,mało merytoryczny,dużo wody,mało treściwy...ale tak zachowują się ludzie,którzy nie mają nic do powiedzenia...często powtarzał się..ogólnie żałosne przedstawienie...ale odkąd mamy "naszą" władzę..niekomunistyczną...wszyscy bez wyjątku politycy...nie znam przypadku,żeby któryś okazał skruchę i powiedział..tak jestem winny...gdybyśmy mieli amerykański system sprawiedliwości..to ława przysięgłych dałaby jednogłośny wyrok..WINNY!!! ale u nas muszą być dowody...i wyjdą na swoje...niestety :(
6: Miro z IP: 89.73.10.* (2010-01-21 23:19)
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść...pokonanym.
7: maurycy z IP: 77.114.59.* (2010-01-21 23:47)
Chlebowski to marionetka w rękach Sobiesiaka już od wielu lat. Dopóki takie typy działają w Polsce nie bedzie to normalny kraj.!!!
8: zwolennik PO z IP: 24.110.99.* (2010-01-21 23:59)
U nas musza byc dowody-w Ameryce nie musza???.I kto tu jest nie metoryczny?
9: j z IP: 213.25.175.* (2010-01-22 01:40)
Zeznania Pana Zbyszka Chlebowskiego wyjasniaja wszystko.
10: Narodowiec. z IP: 83.19.37.* (2010-01-22 03:23)
Cwany Szubrawiec,.!!!// Ciekawe,?? jak te Dzikusy z Peło; Zdziczeją do reszty.!!??@@//

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.