Gdyby nieznajomy człowiek zaczepił cię na ulicy i zapytał o numer telefonu, adres mailowy i dopytywał o rodzinę, odpowiedziałbyś? Zapewne nie. Jednak te właśnie informacje Polacy ochoczo ujawniają na portalach społecznościowych.
Publikacja: 28 grudnia 2009, 07:41 Aktualizacja: 28 grudnia 2009, 09:17
Polscy internauci nie pamiętają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa w sieci i ochoczo dzielą się prywatnymi informacjami na swój temat. Jak pokazał eksperyment DGP, wystarczy założyć fałszywe konto na portalu społecznościowym i zaprosić interesującą osobę do grona znajomych, by poznać jego sekrety rodzinne, numer telefonu komórkowego, a nawet domowego. Niektórzy podają nawet beztrosko swój adres i plany na sylwestra.
Do przeprowadzenia takiego eksperymentu zainspirowała nas akcja specjalistów z międzynarodowej firmy Sophos, zajmującej się bezpieczeństwem sieciowym. Kilka tygodni temu postanowili oni sprawdzić, jak o prywatność w internecie dbają użytkownicy Facebooka, czyli największego portalu społecznościowego. Założyli dwa fikcyjne profile: konto 21-letniej Daisy Felettin zdobiło zdjęcie gumowej kaczki.
Na profilu 56-letniej Dinette Stonily też były zwierzaki. Tyle, że koty.Każda z "dziewczyn" wysłała 100 próśb o znajomość do losowo wybranych osób w swojej grupie wiekowej. Efekt? W ciągu dwóch tygodni, 95 zupełnie obcych osób zdecydowało się zostać przyjaciółmi Daisy i Dinette i podzieliło się z nimi swoimi datami urodzenia, adresami mailowymi czy numerami telefonów komórkowych.
Jak się okazuje, polscy użytkownicy Facebooka i Naszej Klasy okazali się równie żądni nowych wirtualnych przyjaciół: do grona swoich znajomych gotowi byli przyjąć zupełnie obcą osobę.
Marek rusza na łowy
Początkowo urodzony 11 stycznia 1983 Marek Bojar miał twarz młodego mężczyzny w ciemnych okularach. O sobie napisał tylko, że mieszka w Warszawie, studiował na Uniwersytecie Warszawskim i pracuje. Pierwszego dnia zaprosił po trzydzieści osób na Naszej Klasie i Facebook'u.
Efekty były już po kilkudziesięciu minutach, kiedy został 642. przyjacielem 25-letniego Krystiana z Tomaszowa Lubelskiego. Potem było jeszcze lepiej: w ciągu pierwszych 5 dni na Naszej Klasie Marek Bojar miał już 12 znajomych, a na Facebook'u 8. Do końca pierwszego tygodnia eksperymentu zaproszenia wysłał do równo stu wybranych losowo osób na każdym z portali. I wtedy zaczął się prawdziwy ruch. Na Naszej Klasie posypały się pytania: "znamy się?" Na jedną trzecią z nich nie odpowiedział, na drugą trzecią: "jeszcze nie, ale może teraz się poznamy", na trzecią: "z zajęć/imprezy". Z każdej grupy kilku internautów ochoczo wciskało przycisk "przyjmij zaproszenie".Na Facebook'u było jeszcze łatwiej.
Wprawdzie kilka osób zapytało, skąd się znają z Markiem, ale znacznie więcej bez zastanowienia przyjmowało go do swojego grona i nawet zaczynało pytać: "co tam u Ciebie? Gdzie jedziesz na sylwestra, bo ja do..... ". Pod koniec pierwszego tygodnia wirtualny Marek Bojar postanowił więc utrudnić zadanie i swoje zdjęcie wymienił na zdjęcie... Johna McClaina, czyli głównego bohatera serii filmów "Szklana pułapka" granego przez Bruce'a Willisa. Tempo przybywania nowych znajomych wcale jednak nie przyhamowało, a wirtualni przyjaciele zaczęli komplementować nowe zdjęcie Marka.
Sylwia Czubkowska
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: nie jestem socjologiem z IP: 81.219.154.* (2009-12-28 14:43)
Niestety społeczeństwa takie mimo posiadanego I/C są wykluczone cyfrowo-użytkowo! Podatni na hacking i w dodatku na takim eNKeju upubliczniają klasowe zdjęcia lub z imprez bez zgody osób fotografowanych, a to już chyba łamanie prawa, danych osobowych, a raczej wizerunku czy ochrony do anonimowości w sieci jak i prywatności? Fejsbuk to też trzodziarski jest wcale nie słabiej. Wielu ludzi zaczynało przygody swoje z Internetem bardzo wcześnie, a są uwstecznieni zamiast brnąć do przodu w cyber-przestrzeni. Można tu mówić o internetowym narcyźmie, słabym wykorzystaniu łącza, braku satysfakcjonujących kontaktów społecznych. robieniu ciekawszych rzeczy w sieci, nieznajomości wartościowszych portali, potrzebe zaprezentowania się z jak najlepszej strony (ubiór schludny, "ciekawy plener", imprezowe towarzystwo, wydarzenie w danej grupie, grupowe zdjęcie zamanifestowania kontaktów społecznych, pokazanie swego miejsca zamieszkania: prawdziwe/fałszywe). Zupload'owanie zdjęcia na serwery z substancjami psyhoaktywnymi typu alkohol, marihuana lub zwykły papieros. Przerbiebienie zdjęcia fotoszopikiem, maskowanie dysmorfofoficznych wad czy kompleksów. Studenci zaczynający SPAM'erskie zdania z małej litery lub pisanie swojego imienia z nazwiskiem także bez shiift'a. Organizowanie klasowych spotkań, a potem brak publikacji tych zdjęć na portalu NK po wspólnym omówieniu i namowie ze strony niektórych osób. Zakładanie 'lewych' kont i zapraszanie osób na chybił-trafił, chwalenie się anaboliczną muskulaturą, pokazywanie zdjęć niemowlaków, ślubów czy wesel (nie przewidują jeszcze rozwodu czy rozpadu związku, a nawet zdrad swoich czy partnerów).
Głowna patologia to brak zachowania czyjejś anonimowości, rozgrzebywanie starych pseudonimów, dramatów - nie dla wszystkich lata szkolne były beztroskie, a wręcz problemowe i koszmarne - a słaba frekwencja czy obciążony wywiad rodzinny skutkował słabym świadectwem czy też wynikami w nauce i dalszym jej przebiegiem/brakiem/zawieszeniem/porzuceniem/niemożnością kontynuowania.
Wybitnych myślicieli na społecznościówkach to raczej nie ma, a jeśli są to pokazują swój poziom i marną auto-kreację z marnym poziomem egzystencji/bytu/obecnego stany życia/beznadziei/zwieszenia samorealizacyjnego/braku patentu na życie/podatności na manipulację/działania naśladowcze/uległość na modę/brak asertywności/kiszenie się we własnym sosie (wąska grupa społeczna, albo przypadkowi ludzie z 'łapanki" dodawani na przymus").
Naukowcy mogą badań przeprowadzać stosy jak i pomysłów można mieć od groma na podobne eksperymenty i to te poważne jak i mniej.
Niedługo powstanie zapewne portal www.nasze-przedszkole.pl lub www.nasz-żłobek.eu z polskimi znakami naturalnie w linku . . .
Zamiast czytać streszczenia doktorów w postaci HTML czy pdf lub doc to zgraja generuje miliardy wejść i traci czas na rzeczy nieistotne w sumie.
Zawsze twierdziłem, że w życiu jest czas na zabawę, naukę i pracę tylko, że z treściami tych rozrywek to krucho bywa w tym narodzie niestety.
Kiedy nam pstrykani zdjęcia klasowe (chęć zarobku głownie, a nie wyższe idee czy zespolenie społeczne przypadkowej grupy osób w szkołach podstawowych - nie wiem czy selekcję na IQ/bystrość/ruchliwość/"potencjał całościowy" lekarze i pedagodzy stosowali, czy też lecieli wszyscy statusem społ./wykształceniem/rozmową kwalifikacyjną z rodzicami jak i ich wywiadem rodzinnym) to nikt nie przypuszczał, ze ktoś je udostępni w internecie (fotki te w postaci jpg czy też ze scaner'a.
Może dzieci były dzielone poligamicznością/monogamicznością? A może zwykły random'ik dla urozmaicenia? To i sobie wychował naród Polski sam tych eNKejowców czy fejsbukowców, ale przynajmniej jest kogo podejść i badania na nich zrobić wkręcając z uśmiechem, ze są podatni na to.
Z podstawówki pamiętam pyskate dzieci oraz ich rodziców jakże często się podlizujących ciału pedagogicznemu co zwiastowało lepszymi ocenami, handicap'em i nie mam pojęcia czy na dłuższą lub krótszą metę. Jedni płakali przez słabe oceny, drudzy wkuwali na pamięć wiersze czy kawałki powieści 'kodując się i zwieszając' na prostym tekście bez nasycenia poetyckiego i słabą barwą wczucia się oraz akcentacji, a dykcję mieli dobrą i żadnych wad logopedycznych, lecz recytatorami, lektorami, poetami, a nawet raperami/raperkami nie zostali, a na NK są jak galeria obrazów ze sławną zagadką z obrazami w Resident Evil 1. Starych kontaktów już nie podtrzymuję, bo każdy kto chce to sam będzie trzymał sztamę. Nowych nie chcę, bo mnie męczy słuchanie pierdół, użalania się nad losem, polityką, pogodą lub TVholiczne dyskusyjki. Na opisach gg wypisują np. "egzamin zaliczony" . . . zaliczył ale czy mu to we łbie zostało? Mnie tam do nauki szczerze powiem to nigdy nie ciągnęło, ani do historii jak i futurystą nie byłem, a Nostradamusowi nie wierzę. Czy posiadanie loginu na społecznościówce to bycie trendy? Lans? Pokazanie się z nowoczesnej strony jako internauta XXI wieku? To nie są portale dla pustelników na to wychodzi tylko dla najbardziej uspołecznionych cyfrowo jednostek/grup. Najśmieszniejszy byłby tam publiczny licznik logowań i spędzonego czasu do wglądu jeszcze i rekordzista kraju/świata wyłoniony z wysłanym/pobranym ratio "cyfrowego syfu".
2: CELSUS.178 r.n.e. z IP: 188.146.142.* (2009-12-30 12:27)
Wspomnienia są dla frajerów!, a już ,,nasze szkapy" to dla czystej wody brylantów ect... PS. Ciąg na bramę, kąp się w słonej wodzie, smutna twoja figura...
Ave.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.