Sprawa śmierci Grzegorza Przemyka przedawniła się już 1 stycznia 2005 r. - uznał w poniedziałek Sąd Apelacyjny w Warszawie, umarzając proces b. zomowca Ireneusza K. skazanego na 8 lat więzienia za udział w tym śmiertelnym pobiciu. Wyrok jest prawomocny. Pełnomocnicy ojca Przemyka zapowiadają kasację do Sądu Najwyższego.
Publikacja: 14 grudnia 2009, 11:49 Aktualizacja: 14 grudnia 2009, 14:29
Zamknięta w poniedziałek przez sąd apelacyjny sprawa trwa już 26 lat. Sąd kolejny raz rozpatrywał apelację obrony Ireneusza K., który w maju zeszłego roku został skazany na 8 lat więzienia, zmniejszone o połowę na mocy amnestii. K. był sądzony wtedy piąty raz, po raz pierwszy zapadł wyrok skazujący.
Podstawą wyroku były zeznania Cezarego F., kolegi Grzegorza, który został razem z nim zatrzymany. To on wskazał, że Przemyka bił milicjant, który miał pałkę służbową - a miał ją Ireneusz K. Władze PRL zrobiły jednak bardzo wiele, by utrudnić zeznawanie F., dyskredytowano go i inwigilowano. Sąd zaznaczył, że w 1983 r. Cezary F. nie mógł rozpoznać K., bo świadkowi okazano wtedy kilkudziesięciu milicjantów ucharakteryzowanych tak, by jak najmniej różnili się między sobą.
Sądy - raz w PRL i cztery razy po 1989 r. - uwalniały Ireneusza K. od winy w tej jednej z najgłośniejszych zbrodni aparatu władzy PRL. Wyroki uniewinniające uchylały sądy wyższych instancji.
Sąd Okręgowy w Warszawie przed rokiem nie miał wątpliwości, że K. był jednym z trzech milicjantów, którzy w maju 1983 r. bili Przemyka w komisariacie MO na Starym Mieście w Warszawie. W PRL władze usiłowały przerzucić odpowiedzialność na sanitariuszy, którzy wieźli Przemyka z komisariatu do szpitala. Zarazem sąd I instancji uznał, że czyn K. - jako czyn karalny funkcjonariusza publicznego z PRL - nie przedawnił się.
SA uznał, że sprawa się przedawniła i to już w 2005 r.
Właśnie to ustalenie kwestionowała obrona. Sąd apelacyjny chciał, by w sprawie wypowiedział się też Sąd Najwyższy i zadał mu pytanie prawne, ale we wrześniu SN odmówił odpowiedzi uznając, że SA sam powinien rozstrzygnąć kwestię, w której nie ma żadnej prawnej niejasności.
Kodeks karny - wyliczając jakie czyny funkcjonariuszy nie przedawniają się, nie wymienił paragrafów, lecz opisał poszczególne stany prawne. Adwokaci wyciągają z tego wniosek, że skoro art. 158 Kk (dotyczący śmiertelnego pobicia, o które oskarżony jest Ireneusz K.) nie jest wymieniony w kodeksie, nie można stosować tego przepisu o przedawnieniu, lecz stosować zasady ogólne i przepisy wprowadzające kodeks. Z kolei zdaniem oskarżycieli wystarczy, że opis czynu odpowiada treści zapisu o przedawnieniu, by zastosować ten paragraf.
SA uznał, że sprawa się przedawniła i to już w 2005 r. Uzasadnienie poniedziałkowego wyroku miało więc bardzo formalny charakter, bo sąd nie odnosił się w ogóle do czynu zarzuconego Ireneuszowi K. "Gdy sąd stwierdzi istnienie tzw. bezwzględnej przesłanki odwoławczej, nawet nie bada pozostałych zarzutów apelacji" - wyjaśnił sędzia Rafał Kaniok.
Według sądu czyn zarzucony Ireneuszowi K. - umyślny udział w pobiciu z nieumyślnym skutkiem (w postaci śmierci lub ciężkiego uszkodzenia ciała) - nie jest objęty artykułem Kk, który przewiduje, że nie przedawniają się najcięższe umyślne przestępstwa popełnione przez funkcjonariuszy publicznych. Sąd podkreślił, że K. nie zarzucono umyślnego spowodowania śmierci ani ciężkiego uszkodzenia ciała - gdyby tak było, to sprawa by się nie przedawniła.
"Sprawiedliwości stało się zadość"
"Przepis wymieniający przestępstwa funkcjonariuszy publicznych, które się nie przedawniają, nie wymienia art 158 Kk. Nie można więc interpretować go w sposób rozszerzający" - podkreślił sąd.
"Sprawiedliwości stało się zadość" - mówił po wyroku jeden z obrońców Ireneusza K., mec. Jan Brzykcy. Dodał, że jego klient stawał w tej sprawie przed sądami przez 26 lat. "Jeśli w tej sprawie nie będzie polityki, to nie spodziewam się, aby zapowiedziana przez drugą stronę kasacja przyniosła jakiś skutek" - dodał drugi obrońca, mec. Grzegorz Majewski.
Ojciec Przemyka - Leopold, zrezygnowany wyszedł z sali sądu i z początku nie chciał komentować wyroku. Po dłuższej chwili powiedział, że nie rozumie, czemu sąd wydał taki wyrok. "Wyciągnęli mi syna na komisariat, zabili, a teraz nie ma winnych" - powiedział.
Jego pełnomocnik, mec. Andrzej Zalewski powiedział dziennikarzom, że taki wyrok oznacza, iż umorzyć będzie trzeba wiele innych spraw ofiar stanu wojennego pobitych na komisariatach milicji. "Tam zwykle było tak, że biło wielu milicjantów i nie da się ustalić, kto, czego dokonał, ani tym bardziej - czy przewidywał skutki" - powiedział, zapowiadając kasację do SN.
1: SKANDAL z IP: 213.238.108.* (2009-12-14 12:17)
Skandal, wstydzę się, że żyję w III RP, czyli PRL-u Bis !!!
2: mieszkaniecz woj katowickiego z IP: 77.254.222.* (2009-12-14 12:40)
a 3 RP jest PRL, to 4 RP był stalinizmem .
3: BB z IP: 83.4.30.* (2009-12-14 12:49)
W ktorym kraju Europejskim i cywilizowanym oprocz Polski morderstwo jest przedawnione? Zmienic prawa i sedziow.
4: gosc z IP: 94.254.211.* (2009-12-14 14:02)
teraz przedawnienie Przemyka zaraz będzie przedawnienie Olewnika...
Co za prawo w tym kraju!!!
5: Organy Państwa jawnie zabiły obywatela i nic? z IP: 83.11.201.* (2009-12-14 14:51)
Gdzie mógł szukać ochrony bezbronny obywatel gdy aprat zamkniętego państwa bez wyrku zdecydował go wszelkimi siłami zabić?
Jeśli tym bardziej "wielu na raz z całej siły biło jednego bezbronnego człowieka po wrażliwych częściach ciała to po pierwsze robiły to z urzędu, w czsie pełnienia słóżby i jawnie jako legalny państwowy urząd więcej, powołany do chrony obywateli i będący itegralną częścią WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI.
Czy ten bezbronny chłopiec zabity faktycznie przez PAŃSTWO POLSKIE co jest oczywiste przez jakiś kruczek formalny ma dzisiaj pozostać tylko w kontekscie jakiejś prywatnej rozgrywki. Przecież milicjanci byli na sóżbie, przecież byli specjalistami wytrenowanymi do przemocy.
Czyli jak strzelali to też myśleli ,że kula nie zabija?
6: Zawisza z IP: 66.214.229.* (2009-12-14 21:51)
No coz jestesmy zmuszeni sprawe wziac w swoje rece ,sami tez wymierzymy adekwatna do zbrodni kare.Zbrodniarze nie moga ujsc karze
7: Pytający z IP: 91.150.170.* (2009-12-14 22:48)
A ja mam tylko pytanie do fachowców bo czegoś nie rozumiem. Jak to się ma do art. 2 i 4 ust. 1 a ust o IPN; Art. 2. 1. Zbrodniami komunistycznymi, w rozumieniu ustawy, są czyny popełnione przez
funkcjonariuszy państwa komunistycznego w okresie od dnia 17 września 1939 r. do dnia 31 lipca 1990 r.,
polegające na stosowaniu represji lub innych form naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup
ludności bądź w związku z ich stosowaniem, stanowiące przestępstwa według polskiej ustawy karnej
obowiązującej w czasie ich popełnienia. Zbrodniami komunistycznymi są również czyny popełnione przez
tych funkcjonariuszy w okresie, o którym mowa w zdaniu poprzedzającym, zawierające znamiona czynów
zabronionych określonych w art. 187, 193 lub 194 rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 11
lipca 1932 r. - Kodeks karny albo art. 265 § 1, art. 266 § 1, 2 lub 4 lub art. 267 ustawy z dnia 19 kwietnia
1969 r. - Kodeks karny, dokonane przeciwko dokumentom w rozumieniu art. 3 ust. 1 i 3 ustawy z dnia 18
października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-
1990 oraz treści tych dokumentów (Dz. U. Nr 218, poz. 1592 i Nr 249, poz. 1832 oraz z 2007 r. Nr 25,
poz. 162) na szkodę osób, których te dokumenty dotyczą.
art4 ust.1a. Bieg terminu przedawnienia zbrodni komunistycznych, w rozumieniu art. 2, niebędących
zbrodniami wojennymi lub zbrodniami przeciwko ludzkości, rozpoczyna się od dnia 1 sierpnia 1990 r.
Karalność tych zbrodni ustaje po 40 latach, gdy czyn stanowi zbrodnię zabójstwa, oraz po 30 latach, gdy
czyn stanowi inną zbrodnię komunistyczną. Przepisu art. 4 § 1 Kodeksu karnego nie stosuje się.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.