Minister skarbu Aleksander Grad powiedział w niedzielę, że prawdą jest, iż resort skarbu zabiegał o inwestorów, którzy chcieliby budować statki w sprzedanych stoczniach w Gdyni i Szczecinie. Dodał, że katarski inwestor publicznie to deklarował jeszcze w 2008 roku. Podkreślił, że absurdem jest nazywanie manipulacją jego pytania do Agencji Rozwoju Przemysłu o prawną możliwość przerwania przetargu.
Publikacja: 12 października 2009, 07:23 Aktualizacja: 12 października 2009, 07:37
"Prawdą jest, że Ministerstwo Skarbu Państwa zabiegało i to od samego początku o inwestorów dla stoczni. Poszukiwaliśmy takich inwestorów, którzy chcieliby kupować aktywa stoczni Gdynia i Szczecin i mogli zadeklarować chęć budowy statków. Bliskowschodni inwestor, który wystąpił pod firmą Stichting Particulier Fonds Greenrights publicznie to deklarował. Przygotowania w tej sprawie czynił jeszcze przed ogłoszeniem przetargu. Wizytował te stocznie w lutym 2008 roku" - powiedział PAP szef resortu skarbu.
Wyjaśnił, że w momencie wpłacenia wadiów przez inwestorów, MSP wiedziało, że jest tylko jeden inwestor, który chce kupić kluczowe aktywa stoczni Gdynia i Szczecin i jest nim Stichting Particulier Fonds Greenrights. "W związku z tym nie może być mowy o tym, że resort skarbu kogoś faworyzował - jeżeli na kluczowe aktywa był jeden oferent. Nie było fizycznej możliwości, by w jakiś sposób blokować innych inwestorów, bo oni nie zgłosili się na zakup kluczowych aktywów" - podkreślił.
"Dziwi mnie dzisiaj frontalny atak Lewicy oraz Prawa i Sprawiedliwości na mnie i na cały proces sprzedaży majątku stoczni, wypaczający cały kontekst tego postępowania. Bo przecież to oni kiedyś m.in. doprowadzili do złej sytuacji tych stoczni" - dodał.
"W związku z tym moje zapytanie o prawną możliwość jest pokazywane jako manipulacja przy przetargu. To jakiś absurd"
Minister przyznał, że 13 maja, kiedy rozpoczynał się pierwszy przetarg, katarski fundusz przysłał do MSP i zarządcy kompensacji "informację, że chciałby odłożyć ten przetarg w czasie, ponieważ nie jest jeszcze do niego gotowy". "Prawdą jest, że zapytałem Agencję Rozwoju Przemysłu, czy jest możliwość, aby to zrobić. Myśmy oczekiwali, że inwestor weźmie udział w licytacji i wylicytuje główne aktywa stoczniowe, stanie się ich właścicielem i będzie tam budował statki, tak jak to deklarował. Tego wszyscy oczekiwaliśmy" - podkreślił.
"Kiedy dowiedziałem się od prezesa ARP Wojciecha Dąbrowskiego, że nie ma prawnej możliwości przerwania przetargu, inwestor ostatecznie do godz. 16. zarejestrował się w witrynie internetowej i wziął udział w licytacji. W związku z tym moje zapytanie o prawną możliwość jest pokazywane jako manipulacja przy przetargu. To jakiś absurd" - powiedział Grad.
"Jeżeli jest inwestor, który wpłacił wadium jako jedyny na kluczowe aktywa stoczni Gdynia i Szczecin, gdzie można budować statki, to fakt, że myśmy chuchali i dmuchali, żeby ten inwestor do końca w tej procedurze wziął udział" - podkreślił.
Grad: Abdul Rahman el Assir sugerował MSP ws. Bumaru
Minister skarbu Aleksander Grad powiedział też, że Abdul Rahman el Assir, który reprezentował m.in. katarski fundusz w sprawie sprzedaży stoczni, sugerował resortowi, by sfinalizował ugodę pomiędzy Bumarem a spółkami z Bliskiego Wschodu pośredniczącymi w sprzedaży bronią. Minister dodał, że tego nie zaakceptował, bo nie można tego łączyć ze sprzedażą stoczni.
Według doniesień "Wprost" CBA uznało Assira za jedną z głównych postaci w sprawie procesu sprzedaży majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie. Miał on - pisze tygodnik - domagać się od MSP zwrotu prowizji za sprzedaż polskiej broni wyprodukowanej przez Bumar SA. Media podawały wcześniej, że Assir to libański handlarz bronią, z którego konta wpłacono wadium za stocznie.
"Przyjęliśmy taką zasadę w resorcie skarbu, że nie kwestionujemy udziału kogokolwiek w delegacji inwestora na kluczowe aktywa stoczni Gdynia i Szczecin. Prawdą jest, że Abdul Rahman el Assir pojawił się jako jeden z przedstawicieli inwestora i brał udział w rozmowach w Agencji Rozwoju Przemysłu, a także w resorcie skarbu" - wyjaśnił Grad.
"Otrzymywałem pozytywne rekomendacje na jego temat ze strony naszych ambasadorów w Kuwejcie i w Katarze. Ich zdaniem, jest to osoba, do której strona katarska i kuwejcka ma zaufanie w tym kuwejccy akcjonarjusze spółki założonej z Bumarem. Oni tą osobę delegowali do rozmów" - podkreślił minister. Dodał, że dla resortu Assir był mało istotny, ale stronie katarskiej czy kuwejckiej zależało na jego udziale w negocjacjach.
1: Tym z IP: 89.74.230.* (2009-10-11 21:23)
Pojawia się tutaj ciekawa analogia. PiSowcy ujadają na Tuska za chęć odwołania "Bohatera walki z korupcją", choć ewidentnie popełniał on przestępstwa - choćby ujawnianie tajnych materiałów mediom, a jednocześnie Ci sami pisowcy ujadają na ludzi, którzy starali się za wszelką cenę ratować polski przemysł stoczniowy oddając go w ręce - jak wierzyli - poważnego inwestora, który kupi stocznie w całości i wznowi produkcję. Nawet jeśli nieco nagięli procedury.
2: Don Grzesio z IP: 89.53.114.* (2009-10-11 21:35)
Oj było inwestorów mnóstwo. A ten z katarem był najpoważniejszym. A to, że PO wyborach do PE mu się odechciało, to już nie nasza wina. Pamiętajcie o tym, że CUDA są możliwe. A kto potrafi je robić? Tylko Donald!!! DLATEGO: TUSK FOR PRESIDENT A komu się nie podoba, nich pocałuje mnie w dup. .
3: Tym z IP: 89.74.230.* (2009-10-11 22:09)
Do 2: znowu ta wyborcza teoria spiskowa. Przecież na wycofaniu się inwestora najbardziej stracił sam inwestor. Dokładnie 36 mln złotych wadium stracił.
4: wiktor z IP: 89.79.6.* (2009-10-11 22:36)
Tusk przyleciał do Nicei (mendia Po-dały, że był w Paryżu), 12sierpnia i spotkał się z Abdulem na jego jachcie. Była to wizyta pilotowana i zabezpieczana przez Czempińskiego i jego Komando.
Tusk zobowiązał się Libańczykowi bezwzględnie rozliczyć zadłużenie, umowa dotyczyła rozliczenia wadium i długu za PO-średnictwo wraz z odsetkami w "transakcji" z EUREKO,
Jezeli i to tuskomatołom nie uda się, kasa w kwocie kilku miliardów nie wpłynie na konto tej MAFI, to tuskowi święty boże nie PO-może i JK Bielecki razem wzięci.
Francuski wywiad jest w PO+siadaniu zdjec na ktorych tusk biesiaduje z Abdulem, a nie Szejkiem z Kataru, jak to PO+dawaly mendia tuskowe.
5: olo disco polo z IP: 93.105.2.* (2009-10-11 22:38)
Wiadomość została ukryta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
6: wiktor z IP: 89.79.6.* (2009-10-11 22:38)
Mnie osobiscie ciekawi co na to nasz agent od korupcji niejaka Julka Pitera.Czy ona w dalszym ciagu tropi tego dorsza jak pokazywali w spocie PISu. We wtorek Donek zamiast powolywac nowych ministrow niech ten caly jego zakichany rzad poda do dymisji.
7: wiktor z IP: 89.79.6.* (2009-10-11 22:39)
i jeszcze jedno:
Jak to nie było Katarczyków? Przecież sukces wyborczy PO do PE zawdzięczamy tylko i wyłącznie Katarczykom, którzy kupili nasze stocznie, a my w zamian zobowiązaliśmy się kupić ich surowce po mocno wygórowanych cenach. Podważanie wiarygodności tuska znanego z prawdomówności, dotrzymywania słowa i realizacji obietnic jest zamachem na naszą młodą tuskokrację!!!
8: Don Grzesio z IP: 89.53.114.* (2009-10-11 23:12)
Wiktorze! Ty jesteś nasz człowiek. Każdy ma pisowca w sobie. My o tym wiemy. Nasza PLATFORMAFIA wybacza nawróconym. Do tej pory błądziłeś. Teraz zauważyłeś swój błąd i przeszedłeś na stronę tuskokracji. Przyjdź do MNIE i pocałuj MNIE w rękę. Obiecaj mi, że będziesz wierny. Czeka na ciebie mnóstwo gelato.
9: Tym z IP: 89.74.230.* (2009-10-11 23:34)
Do 7: tak sobie tłumacz.
10: drella z IP: 89.167.56.* (2009-10-12 01:07)
sukces PO w wyborach zawdzieczamy katarczykom? jak dla mnie to te cale stocznie mogliby przerobic na zyletki i je sprzedac, moze by sie zwrocila choc czesc pieniedzy z budrzetu ktore zostaly utopione w stoczniach. no i teraz pewnie tak sie stanie bo stocznie razem z calymi przejedzonymi dotacjami ida na dno, bo ilez mozna?! ile pensji wyplacil statystyczny polak statystycznemu stoczniowcowi?
ARP o stenogramach: to tylko wycinki z rozmów, tak naprawdę nikt nie ingerował w przetarg

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.