Najwyżsi rangą stołeczni oficjele przyjechali do ratusza rowerami i autobusami. Ale kiedy odjechała telewizja, część przesiadła się do służbowych limuzyn z szoferami - pisze "Życie Warszawy" w artykule "Groteskowy dzień bez auta".
Publikacja: 23 września 2009, 03:31 Aktualizacja: 23 września 2009, 07:48
O godz. 8 na dziedziniec ratusza na pl. Bankowym wjechał na rowerze wojewoda Jacek Kozłowski - w krótkich spodenkach, czapeczce z daszkiem i z plecakiem. To zaskakująca przemiana: 22 września rok temu przyjechał ekskluzywnym passatem (reporterowi "ŻW" tłumaczył, że boli go kolano). "Przyjechałem na pl. Bankowy z Pragi-Południe w 35 minut. Z roweru korzystam nie tylko w Dzień bez Samochodu" - mówił lekko zziajany wojewoda. Chwilę wcześniej na dziedziniec wjechał jednak jego służbowy czarny passat. Przyprowadził go służbowy kierowca Kozłowskiego. Następnie dyskretnie czekał w odwodzie, aż dziennikarze skończą fotografować i filmować proekologicznego szefa. Ok. godz. 10.15 medialna szopka dobiegła końca, a dziedziniec opustoszał. Passat stał już przed drzwiami urzędu. Przebrany w garnitur wojewoda w ułamku sekundy wsiadł do limuzyny. Na widok fotoreportera "ŻW" kierowca przyspieszył, a Kozłowski zasłonił twarz ręką.
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz spędziła Dzień bez Samochodu na zjeździe prawniczym w Toruniu. Wcześniej wysłała jednak e-mail do urzędników z sugestią przesiadki na rower albo do komunikacji miejskiej. Aż z Wesołej jechał więc na pl. Bankowy rowerem wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz. Na skrzyżowaniu Wału Miedzeszyńskiego z Fieldorfa dołączył do niego rzecznik Tomasz Andryszczyk. Jak się jechało do pracy rowerem? - zapytał reporter "ŻW". "Lepiej mi się jeździło, niż panu się pisze artykuły" - wypalił wiceprezydent (znów obrażony za krytyczny tekst). Na dziedzińcu ratusza i parkingu na jego tyłach dziennikarz widział jednak służbowego chevroleta Wojciechowicza z jego kierowcą. W ciągu dnia wyjeżdżał kilka razy. Kogo wiózł? I gdzie?
O tym więcej w publikacji "Życia Warszawy".
1: Janeczek z IP: 83.20.79.* (2009-09-23 08:36)
To nie ci śmieszni urzędnicy robią sobie szopkę ale dziennikarze. Po jaką cholerę szerzyć propagandę w którą nawet średnio zdolny nie uwierzy? Znam paru takich któży te szopki "ustawiają" a później grają głupa.
2: wector z IP: 83.21.184.* (2009-09-23 09:31)
No i to jest właśnie czysty przejaw propagandy w stylu komunistycznym. Kto jak kto ale Polska powinna to wszystko pamiętać.Fracuzi czy włosi /oraz inni/ nie mieli komuny i nie wiedzą co to jest właśnie propaganda w tym stylu.Nasza szeroko rozumian władza po prostu się ośmiesza.
3: HL z IP: 195.205.254.* (2009-09-23 10:04)
Wcale nie taki groteskowy. Chodzi przecież tylko o danie przykładu. Nie ważne, czy rzeczywiście jedzie się samochodem czy rowerem - liczy się to co napiszą gazety i pokażą telewizje.
Zresztą, to i tak psu na budę. Korki wczoraj były nawet większe niż zwykle.
4: wiktor z IP: 79.185.204.* (2009-09-23 10:27)
Trzeba być nieźle rąbniętym lub nawalonym by wymyślać różne dni. A to bez papierosa, to bez samochodu, sławetny Dzień Kobiet itp.
Normalni ludzie, czyli nie z PO, jeżdżą samochodem jak się inaczej nie da, nie palą świństw bo szkodzą a kobiety lubią i pomagają im przez całe życie. PR tych łobuzów z Tuskolandii już im tak pomieszał w głowach, że niedługo na biegun zaczną jeździć na rowerach. Nie jadą czym chcą i czym prędzej i niech już tam zostaną.
5: wiktor z IP: 79.185.204.* (2009-09-23 10:30)
Pijar, pijar i jeszcze raz pijar, pracujemy "kak te widi" , jak mawiał jeden Chorwat a "kak te ne widi" to włączamy wsteczny i leżymy. Tak robią tuskowo gronkowe pieszczoszki. Rowerki gdy widzą kamerki a gdy nie jedziemy passatem sto pięćdziesiąt przez centrum miasta. Mam nadzieję że ci co mają mózg zamiast papki wszystko to widzą.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach wspiera pierwszy w Polsce program zakładający dofinansowanie ze środków publicznych budowę obiektów o małym zapotrzebowaniu na energię cieplną.