Będą szkolenia z praw studenta - zapisano w projekcie ustawy o szkolnictwie wyższym. Chodzi o to, by studenci wiedzieli, jak się bronić przed nieuczciwymi umowami, dodatkowymi opłatami albo zawziętymi wykładowcami - wyjaśnia "Metro".
Publikacja: 29 czerwca 2009, 00:46 Aktualizacja: 29 czerwca 2009, 07:38
Studentka Uniwersytetu Zielonogórskiego wygrała w czwartek w gorzowskim sądzie administracyjnym sprawę przeciwko swojej uczelni. Władze szkoły twierdziły, że miejsce zamieszkania to takie, w którym jest się z zamiarem stałego pobytu, więc jeśli studentka z prowincji wynajęła mieszkanie w Zielonej Górze, to znaczy, że chce dłużej przebywać właśnie tu i nie może starać się o stypendium mieszkaniowe. Wojewódzki sąd administracyjny argumenty uczelni uznał za absurdalne. To tylko jeden z przykładów, kiedy sąd rację przyznał studentowi, nie uczelni.
Ale zanim sprawa trafia do sądu, studenci interweniują u działającego od pięciu lat przy Parlamencie Studentów Rzeczpospolitej Polskiej Rzecznika Praw Studenta. - Liczba skarg i pytań zwiększyła się o połowę - mówi pełniący tę funkcję Robert Pawłowski. Jest absolwentem nauk politycznych na UW, w 1995 r. założył Parlament Studentów. Jako rzecznik pracuje charytatywnie. Tylko w tym roku akademickim przyjął około 3,5 tys. spraw.
Największa liczba skarg dotyczy interpretacji uczelnianych przepisów. - Dlatego od lat zabiegam o szkolenia z praw studenta - mówi Pawłowski. I w końcu się doczekał. W założeniach do nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym zapisano, że studenci pierwszego roku będą mieli szkolenia dotyczące swoich praw i obowiązków. Przeprowadzałby je samorząd albo parlament studencki - zapowiada "Metro".
1: malwi z IP: 91.94.66.* (2009-07-02 11:21)
Gratuluję!!!
2: szyblucki z IP: 83.16.208.* (2009-07-16 14:25)
Kretynixm. Znowu za te szkolenia zapłaci nic nie świadomy podatnik.
Każdy student powinien zapoznać się z uchwałą senatu dot. zasad studiowania i tyle. Wtedy będzie świadomy, a nie prowadzenie dorosłego człowieka za rączke na koszt państwa.
3: xxx z IP: 80.55.246.* (2009-07-27 09:38)
Na uczelni państwowej trzeba miec dobre wtyki w dziekanacie a wtedy przejdzie sie spokojnie przez cale 5 lat.
4: ! z IP: 80.50.233.* (2009-09-09 16:13)
To ma sens tylko wtedy gdy regulaminy uczelni nie łamią prawa i standardów edukacji na danym kierunku.
I tu...mogą posypać się kolejne sprawy w sądach i nie tylko w sądach.
A tak w ogóle to uczelnie wyższe są w większości państw UE prowadzone za rączkę przez:sejm,rząd i stosowne komisje panstwowe,nie uczelniane ds.kształcenia w danej dziedzinie.To wszystko w ramach autonomii i poprawy sytuacji na rynku pracy.
Dziekanaty to archaizm-to gabinet dziekana,SEKRETARIAT to i owszem.
5: tyle z IP: 80.50.233.* (2009-09-09 16:18)
ds.rekrutacji,ksztalcenia,studiow doktoranckich,podyplomowych.
Dziekanat-to gabinet dziekana lub prodziekana.
Czasami jednostki te zwane sa departamentami w innych panstwach,ale zatrudnione tam osoby musza miec wyksztalcenie zgodne z kierunkiem na jakim pracuja oraz stosowne przeszkolenie.
Czynnosci sekretarskich pan z dziekanatu dokonuja czesto prawcownicy naukowi nizszego szczebla badz studenci,a najczesciej internet

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.