Premier Donald Tusk powiedział, że w czasie poniedziałkowej debaty ze stoczniowcami, będzie rozmawiał o sprawach, które interesują Polaków. "Stocznie stały się tematem ogólnopolskim" - podkreślił szef rządu.
Publikacja: 18 maja 2009, 20:13 Aktualizacja: 18 maja 2009, 21:46
Tusk podziękował związkowcom, którzy przyjęli zaproszenie do debaty - przedstawicielom związku zawodowego Okrętowiec oraz Związku Zawodowego Inżynierów i Techników. Pozdrowił też - jak zapewnił - "bez przekąsu" przedstawicieli Solidarności i OPZZ, którzy zrezygnowali z udziału w debacie.
Premier przyznał jednocześnie, że rezygnacja z debaty Solidarności i OPZZ to nie jest komfortowa sytuacja.
"Lepsza jest rozmowa, nawet jeśli argumenty będą ostre, niż wyłącznie krzyczenie na siebie (...) nikt nie ma monopolu na rację, jestem przekonany, że z tej rozmowy wyjdziemy może bardziej do siebie przekonani" - powiedział Tusk.
Premier zapewnił stoczniowców z Gdańska, że nie zostawi ich bez pomocy w przypadku gdyby Komisja Europejska nie zaakceptowała planu restrukturyzacji zakładu.
"Gdyby inwestor nie przekonał Komisji Europejskiej, mimo naszej dużej pomocy, to nie zostawię Stocznia Gdańskiej w sytuacji gorszej niż to było ze Stocznią Gdynia i ze Stocznią Szczecin" - powiedział Tusk podczas poniedziałkowej debaty ze związkowcami.
Zaznaczył, że specustawa stoczniowa była przygotowana tylko dla stoczni szczecińskiej i gdyńskiej. W ramach tej ustawy, pracownicy tych dwóch stoczni, którzy tracili pracę otrzymywali odprawę średnio po 40 tys. zł.
"Ja nie mogę postawić stoczni gdańskiej w stan upadłości, która jest własnością prywatną, ale gdyby coś takiego się stało, to daję wam gwarancje, że stoczniowcy z Gdańska nie będą w gorszej sytuacji niż ci z Gdyni i ze Szczecina" - podkreślił premier.
Premier: Stocznia Gdańska otrzymała ok. 600 - 700 mln pomocy publicznej
Wiesław Szady ze Związku Zawodowego Inżynierów i Techników pytał premiera o działania, jakie podejmie rząd, jeśli Komisja Europejska nie przyjmie aktualnego planu restrukturyzacji Stoczni Gdańskiej i nakaże zwrot pomocy publicznej.
"Co będzie w sytuacji utraty pracy przez stoczniowców? W jaki sposób będą traktowani?" - dopytywał.
Tusk zapewnił, że jego rząd włożył bardzo dużo pracy w to, aby "plany restrukturyzacyjne przedstawione przez właściciela Komisja Europejska zaakceptowała".
Szef rządu poinformował, że Stocznia Gdańska otrzymała "mniej więcej 600 - 700 mln złotych" pomocy publicznej. Składały się na to umorzone zobowiązania wobec partnerów publicznych, np. Skarbu Państwa, urzędu miejskiego w Gdańsku czy izby skarbowej, a także poręczenia i gwarancje kredytowe, wysokości około 500 mln złotych.
"Ktoś może mieć wrażenie, że rząd chce złupić Stocznię Gdańską. Jest dokładnie odwrotnie. Nie chcemy zwrotu tej pomocy" - podkreślił Tusk. Jak zaznaczył, rząd negocjuje z Komisją Europejską wspólnie z inwestorem, który - dodał szef rządu - "wpisał do planu restrukturyzacji ponad 600 mln zł pomocy publicznej" dla stoczni w Gdańsku.
"Umarzamy tę pomoc publiczną i namawiamy Komisję Europejską, aby uznała, że Stocznia Gdańska nie musi zwracać tych pieniędzy" - powiedział Tusk.
Premier: związki powinny szanować zasady; związkowcy: mamy prawo demonstrować
"Związki zawodowe to bardzo ważny element ładu demokratycznego, ale nie jego wyłączna istota" - mówił premier podczas debaty.
"Będę szanował każdego związkowca i każdy związek zawodowy pod jednym warunkiem - że będą szanowali prawo i powszechnie obowiązujące zasady. Związki zawodowe mają swoją rolę do odegrania, ale póki ja będę miał coś do powiedzenia w polskim rządzie, to nie będzie tak, że będą dyktowały wszystkie swoje warunki" - zaznaczył.
Związkowcy - z dwóch stoczniowych związków: Okrętowiec i Związku Zawodowego Inżynierów i Techników - w rozmowie z szefem rządu podkreślali, że mają prawo do demonstrowania. "Uważamy, że pewne prawa powinny zostać zachowane" - podkreślił Wiesław Szady ze Związku Zawodowego Inżynierów i Techników.
Związkowcy pytali również premiera, czy jego zdaniem, związkowców podczas niedawnej manifestacji w Warszawie potraktowano jak kibiców "gorszego kalibru", używając "środków chemicznych".
Premier podkreślił, że specjalna komisja zbada okoliczności użycia gazu łzawiącego podczas manifestacji związków Stoczni Gdańsk w Warszawie. "Ta dokumentacja manifestacji, także poprzednich manifestacji udowadnia jedno, że stroną agresywniejszą są z reguły manifestanci, a nie policja" - powiedział.
"W Polsce mamy ciągle raczej do czynienia z policją - czasami zbyt przestraszoną, albo zbyt pasywną - a nie agresywną" - powiedział. Nie zgodził się z zarzutami, że policja w Polsce zachowuje się zbyt agresywnie, albo nadużywa środków przymusu.
Związkowcy chcieli też wiedzieć, czy premier zdecyduje się na powołanie komisji śledczej, która miałaby wyjaśnić "ciemne strony" restrukturyzacji stoczni gdańskiej na przestrzeni ostatnich lat.
Premier przyznał, że kilka kwestii w sprawie prywatyzacji Stoczni Gdańsk budzi niepokój, ale - dodał - są instytucje jak np. CBA, ABW, prokuratura czy NIK, które są powołane, by zajmować się takimi sprawami.
Szef rządu zaznaczył, że woli się zaangażować w to, żeby Stocznia Gdańsk stanęła na nogi i zarabiała na siebie.
1: wjw z IP: 77.253.72.* (2009-05-18 20:44)
Panom ze stoczniowej Solidarności już się całkiem we łbach poprzewracało.
2: Nic z IP: 77.253.151.* (2009-05-18 21:00)
To wszystko przypomina mi czasy jedynej najjaśniejszej PZPR, która mogła wszystko i dla niej było wszystko.
3: w końcu z IP: 89.76.136.* (2009-05-18 21:09)
no i po debacie można w końcu zakończy temat tych stoczni
Szczecin i Gdynia - stoczniowcy dostali odprawy po 40 tys i maja już prywatnego wlasciciela ktory bedzie budowal statki
Gdansk- prywatny wlascieciel sprywatyzowany za czasow pisu ISD
wiec wszystko jest jasne czyli o co tak naprawde chodzi
4: Tym z IP: 89.76.139.* (2009-05-18 21:12)
Lipna była ta debata. Inżynierzy - jak to inżynierzy - zbyt bojowi nie byli.
Szkoda. Liczyłem, że będzie to oszołomstwo z OPZZ i "S" i będzie choć trochę śmiechu.
5: Zibi z IP: 84.40.163.* (2009-05-18 21:13)
stocznie kupili ludzie dawnych służb Izraelskiego Mosadu, ciekawe po co ? Czy wywiadownie rządowe o tym nie wiedziały?
6: fafik z IP: 212.244.167.* (2009-05-18 21:38)
Związkowcy z "Solidarności" Stoczni Gdańskiej to warchoły razem z Przewodniczącym i Przewodniczącym Śniadkiem. Do wora z nimi i do Wisły razem z PIS -em.
7: do Zibi z IP: 217.153.161.* (2009-05-18 21:39)
Kupuje ten kto ma szmal i widzi w tym interes.Nie pal głupa.
8: Tym z IP: 89.76.139.* (2009-05-18 21:44)
Do 5: nawet jeśli wiedziały, to przecież wykluczyć ich z licytacji nie mogły, bo ta - zgodnie z umową z KE - miała być otwarta dla wszystkich i uczciwa.
Po co Mosadowi polskie stocznie? Jedyne co mi przychodzi do głowy to wciśnięcie ich Hamasowi, żeby upadł wraz z nimi. A tak serio. United International Cośtam to tylko pośrednik. Prawdziwym nabywcą jest ktoś inny. Według wszelkiego prawdopodobieństwa Grupa Fortis, która już wcześniej się przymierzała do nabycia Stoczni Gdynia. Jest to o tyle prawdopodobne, że United International Cośtam jest powiązany kapitałowo z Fortisem.
9: Robert z IP: 89.76.27.* (2009-05-18 21:56)
Jako podatnik wolę dopłacac do KRUSU a nie do stoczni i wypasionych pasibrzuchów związkowych.
10: Firmy państwowe - to balast społeczny. z IP: 89.74.100.* (2009-05-18 21:59)
Przeprowadzić referendum krajowe z zapytaniem - CZY CHCESZ DOPŁACAĆ DO STOCZNI, K0PALNI I INNYCH FIRM PAŃSTWOWYCH???
Obawiam się, że na" TAK " odpowiedziałoby nie więcej niż 1% społeczeństwa - tzn. sami zainteresowani.
Dlatego należy powiedzieć wprost - PANOWIE ZWIĄZKOWCY PRZESTAŃCIE OKRADAĆ BEZWSTYDNIE UCZCIWYCH LUDZI.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.