zaloguj się do e-DGP
statystyki
14 listopada 2011 r.

Tematy: handel, internet

Jesteśmy zafascynowani internetem i kupujemy wszystko, co nam podsunie

Jesteśmy zafascynowani internetem i kupujemy wszystko, co nam podsunie. Blisko połowa Polaków szukając informacji o produktach czy usługach w sieci wierzy komentarzom zupełnie obcych osób – wynika z najnowszego raportu Digital Life 2011, w którym zebrano zachowania internautów z całego świata. Przesyt nadejdzie za dwa lata.

Blisko połowa Polaków szukając informacji o produktach czy usługach w sieci wierzy komentarzom zupełnie obcych osób – wynika z najnowszego raportu Digital Life 2011, w którym zebrano zachowania internautów z całego świata.

Polak dobra rada

Globalna firma badawcza TNS zapytała 72 tys. z nich o to, jak wykorzystują sieć w komunikacji między sobą, w rozrywce i w zakupach. Czy korzystają z rekomendacji innych internautów dotyczących produktów oraz czy na podstawie opinii z sieci decydują się na wydanie pieniędzy. Wyłania się z tego obraz Polaków zachłyśniętych internetowymi nowinkami, którzy nie potrafią odcedzić rzetelnych informacji od nic niewartych śmieci.

Polscy internauci uważają, że media społecznościowe to świetne źródło informacji o nowych produktach. I sami chętnie dzielą się swoimi opiniami – w sieci umieszcza je aż 59 proc. osób. Jak tłumaczą, robią to, aby pomóc innym konsumentom. Tymczasem w takich państwach, jak Czechy, Niemcy czy Wielka Brytania robi tak zaledwie jedna trzecia internautów.

Doktor Google

Nawet chcąc kupić lek dostępny bez recepty, szperamy w sieci, szukając informacji na jego temat – średnio przeczesujemy w tym celu cztery różne źródła internetowe, podczas gdy Brytyjczykom, Czechom czy Niemcom wystarczą dwa.

Ta otwartość Polaków na działania w sieci sprawia, że są łatwym kąskiem dla firm szukających klientów w internecie. – Zwłaszcza jeśli marki podejmują kreatywne działania mające na celu zaangażowanie internautów, a nie ograniczają się do wyświetlania agresywnych kampanii banerowych – przyznaje Oskar Błachut, specjalista ds. social media z agencji VanguardPR.

A Matthew Froggatt z centrali instytutu badawczego TNS potwierdza, że marki mają ogromny apetyty na zwiększenie swojego działania na rynkach rozwijających się. I faktycznie – firmy w Polsce takie kreatywne działania rzeczywiście podejmują. Dziś na polskim Facebooku działa ponad 33 tys. stron fanowskie, podczas gdy rok temu było ich około 10 tys. Firmowych blogów prowadzonych specjalnie do komunikacji z klientami jest już ponad 400, a wiele przedsiębiorstw prowadzi nawet własne kanały na YouTubie.

Bombardowanie w sieci

Dr Dominik Batorski, socjolog specjalizujący się w badaniach internetu, widzi jeszcze jeden powód takiej aktywności przedsiębiorstw w sieci. – Polacy nie potrafią jeszcze świadomie korzystać z informacji w internecie, często trudno im odróżnić informację, która pochodzi z marketingu szemranego, od niezależnych wiadomości – tłumaczy.

I tu pojawia się podstawowy problem, na jaki wskazują badacze z TNS – na rozwiniętych rynkach użytkownicy są już tak nachalnie bombardowani internetową aktywnością przeróżnych firm – sami autorzy Digital Life nazywali to zjawisko wprost cyfrowymi śmieciami – że przestali ufać informacjom konsumenckim z sieci. Już sześciu na dziesięciu Amerykanów i Brytyjczyków kategorycznie mówi „nie” działaniom firm w mediach społecznościowych. W efekcie coraz więcej jest tam firmowych blogów, których nikt nie czyta, czy fan page’ów na Facebook, których fanów można policzyć na palcach jednej ręki.

Mniej znaczy więcej

Polski internet rzekomo tymi cyberśmieciami jeszcze przepełniony nie jest, ale eksperci nie mają wątpliwości, że wkrótce i my będziemy mieli do czynienia z tym zjawiskiem, co przełoży się na spadające zaufanie do tego, co czytamy i oglądamy w internecie. No, chyba że firmy wyciągną wnioski z tego, co dzieje się na Zachodzie, i nie popełnią tych samych błędów u nas. – Trzeba jasno powiedzieć, że osoby, które tworzą cyberśmietnisko, to nie są prawdziwi specjaliści od e-PR, lecz osoby wykorzystujące koniunkturę i niewiedzę klientów – twierdzi Oskar Błachut. Jego zdaniem przy promowaniu produktu czy usługi w sieci bardzo często mniej znaczy więcej– stawiać należy na jakość komunikacji, a nie ciągłe bombardowanie byle jakimi treściami.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Artykuł z dnia: 2011-11-14, ostatnia aktualizacja: 2011-11-14 10:31

Gazeta Prawna on Facebook

Komentarze: 1

  • 1: zacko z IP: 195.22.98.* (2011-11-14 18:38)

    wg mnie nie jest to fascynacja lecz oszczednosci. W momencie gdy zalozylem sobie konto w Getin, zaczalem naprawde sporo kupowac na aukcjach jak i w sklepach internetowych...

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
W

Przy wynagrodzeniu do 4 tys. zł nie będzie korzyści z wyższej ulgi prorodzinnej

Z zapowiedzi z expose premiera Donalda Tuska wynika, że już w 2013 r. ulgę prorodzinną stracą rodziny z jednym dzieckiem o rocznych dochodach przekraczających 85 528 zł. Takiego limitu nie będzie przy dwójce lub więcej dzieci.
W

Bez karty też wypłacisz pieniądze z bankomatu

Rozwiązanie umożliwiające wypłaty pieniędzy z bankomatu bez konieczności posiadania karty czy nawet konta w banku wprowadziła firma Hal Cash. Usługa jest bardzo prosta.
W

Emerytalna reforma Tuska: Pracować dłużej, nie mając pracy

W 2017 r. na rynku pracy będzie 0,5 mln osób, którym wydłużono wiek emerytalny o rok. Czy będą pracować? Firmy szukają pracowników w wieku 40 – 47 lat. Aplikacji osób po 50. roku życia nie chcą nawet przyjmować
W

Kancelarie odszkodowawcze często naciągają swoich klientów

Osoby pośredniczące w uzyskiwaniu odszkodowań muszą ponosić odpowiedzialność dyscyplinarną i podlegać obowiązkowemu ubezpieczeniu OC. To pomysły na walkę z patologią na rynku tych usług
W

Generał Gromosław C. pomagał politykom brać łapówki

Stworzyli sprawny system wyprowadzania pieniędzy przy prywatyzacji. W cypryjskich i szwajcarskich bankach śledczy wytropili miliony złotych, które – jak podejrzewają – pochodzą z łapówek za prywatyzację LOT-u oraz Stoenu – dowiedział się „DGP”.

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter