2010-02-01 09:07 , ostatnia aktualizacja: 2010-02-01 09:10
Wydawać by się mogło, że historia z Giesche SA, jaką dziś opisujemy, nie ma prawa zdarzyć się w cywilizowanym kraju. Jak ponury żart brzmi opowieść, że przez nieudolność urzędników, którzy nie przedziurkowali akcji, a potem sprzedali je antykwariuszom, państwu i samorządom grożą gigantyczne straty.