Leszek Pomorski, wiceprzewodniczący Komitetu Wykonawczego Związku Polskiego Leasingu fot. A Cynka
Zarządzanie to proces długofalowy
Rozmowa z Leszkiem Pomorskim, wiceprzewodniczącym Komitetu Wykonawczego Związku Polskiego Leasingu
Jak wygląda sytuacja na rynku CFM po pierwszym półroczu 2009?
Dane pokazują, że sprzedaż za pierwszych 7 miesięcy wyniosła 193 tys. samochodów osobowych, z czego 141 tys. z tych aut było zarejestrowanych w Polsce. Można śmiało powiedzieć, że Polska jest jednym z niewielu krajów, gdzie odnotowano wzrost. Polskie firmy kupiły z tego około 60 tys. samochodów w różnej formie finansowania. Z tej liczby zaś prawie 70 procent to wynajem długoterminowy i leasing (również w formie samego finansowania).
Co to oznacza?
Bezsprzecznie mamy do czynienia ze wzrostem świadomości dotyczącej branży CFM. Firmy widzą, że obecnie łatwiej jest pozyskać samochód w formie leasingu, to formuła mniej skomplikowana, a w przypadku leasingu operacyjnego , nie obciążająca ksiąg firm.
Poza tym wraz z rozwojem biznesu również rozwija się podejście firm do strategii biznesowych. Jeśli ktoś chce być efektywny, musi się skoncentrować na tym co robi, zaś narzędzia takie jak flota samochodowa zostawić profesjonalistom. O popularności leasingu decyduje również to, że zmieniła się świadomość fleet menedżerów. Jeszcze niedawno kierownik floty czuł się zagrożony, że po outsourcingu floty jego rola w firmie zostanie ograniczona, że wręcz może stracić pracę. Natomiast nasze podejście zawsze było takie, że człowiek odpowiedzialny w firmie za flotę jest dla nas najważniejszym partnerem w tej firmie. Ta funkcja również ewoluowała, fleet menedżer z administratora stał się strategiem, który planuje i analizuje koszty.
Jak branża CFM zareagowała na kryzys? Co działo się na początku roku?
Atmosfera była nerwowa, ale to powód m.in. niestabilnej złotówki. Do tego dołożyła się informacja o powrocie tzw. kratki, która spowodowała kompletne zamieszanie na ryku. Rynek stanął. Wiosną firmy nie kupowały aut, bo nie wiedziały, co się wydarzy.
My jednak nie staliśmy w miejscu. Wyszliśmy do klientów z propozycjami analizy i ewentualnej możliwości korekty parametrów kontraktów, by można je było zoptymalizować. Firmy oczekiwały od nas reakcji i nie zawiodły się. Razem z nimi porządkowaliśmy ich portfele. Okazywało się, że klienci na przykład za dużo planowali przebiegów, czasem mieli niepotrzebne świadczenia, za krótki okres finansowania. Staraliśmy się im pomóc w zbudowaniu nowej jakości.
A czy w grę wchodziły renegocjacje stawki wynajmu?
Powiem może w ten sposób – nasi klienci są już wyedukowani. Wiedzą, że dziś nie liczy się sama cena, ale za ceną musi stać jakość. Kilka lat temu firmy patrzyły na cenę, dziś widzą, że to nie wystarcza. My mamy pewną granicę – jeśli ja przekroczymy i zejdziemy z ceny, to siłą rzeczy nie zapewnimy odpowiedniej jakości naszych usług, a przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.
Wspomniał Pan, że wraz rozwojem gospodarki zmienia się podejście firm do prowadzenia biznesu. Czy zatem firmy CFM również rozwijają się, zmieniając narzędzia czy modele zarządzania flotami?
Myślę, że w Polsce nie ma jeszcze tak silnej potrzeby, tu korzystamy ze sprawdzonych rozwiązań. Nie oznacza to, że dajemy coś gorszego, po prostu rynek musi okrzepnąć. W krajach zachodnich ten produkt jest znany od 30 z górą lat. Tam wzrost jednoprocentowy jest uznawany za bardzo dobry, ponieważ rynek jest już nasycony. W Polsce produkt jest znany tak naprawdę przez korporacje, mające takie doświadczenia na zachodzie. Chcemy zwrócić się z nasza ofertą do mniejszych i średnich firm, oczywiście te firmy są bardziej narażone na kryzys, co objawiło się pewną ostrożnością we współpracy - potencjalny klient sam nie chciał wchodzić w CFM, również same firmy z branży przyglądały się z daleka.
Z punktu widzenia budowania bezpieczeństwa naszego portfela klient MSP jest lepszy, bezpieczniejszy niż duzi gracze. Po drugie w tych firmach tkwi potencjał. Już wiemy, że będzie zdecydowany zwrot w tym kierunku. Myślę, że teraz w końcu coś się ruszy i sektor MSP zacznie decydować się na wynajem długoterminowy. Jeśli firma chce być konkurencyjna, powinna zdecydować się na outsourcing. Oczywiście nie jest tak, jak sadzą niektórzy, że po zdecydowaniu się na CFM koszty nagle spadną o 30 procent jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zarządzanie efektywne flotą to proces długofalowy.
Być może dla mniejszych firm trzeba będzie znaleźć produkt pośredni, może nie wszystkie elementy CFM będą im potrzebne. I może to właśnie będziemy mogli nazwać rozwojem branży…
Tylko to?
Oczywiście, że nie. Otwarcie na MSP to tylko jeden z elementów zmian w branży. Weźmy choćby kwestię konkurencji – nasz związek chce ją poniekąd ucywilizować, by klient miał standardy w każdej firmie, do której się zwróci. Związek dąży do tego, by sytuacja była przejrzysta. Udało się nam wydać książeczkę ze zdjęciami o ponadnormatywnym zużyciu auta. To punkt zapalny dla klienta, ponieważ na koniec okresu wynajmu firmy bywają niemile zaskakiwane, co objawia się dodatkowymi wydatkami. Chcemy standaryzować umowy, głównie w aspekcie ujednolicenia nazewnictwa. Inaczej nie widzę możliwości budowania zaufania do firm.