
Viviane Reding może nie być przez następne pięć lat unijną komisarz ds. telekomunikacji. Jak donosi dzisiejszy Financial Times. Dziennik powołuje się na wypowiedź doradcy Jose Menuel Barroso, przewodniczącego Komisji Europejskiej.
Ów doradca przewodniczącego Barroso miał powiedzieć przedstawicielom branży i lobbystom, że byłby zdziwiony, gdyby żelazna dama europejskiej telekomunikacji utrzymała stanowisko w nowej KE. Dodał, że pani Reding wie to.
Ta wypowiedź doradcy przewodniczącego KE jest ogromnym zaskoczeniem. Jeśli nie jest to tylko gra związana z obsadzaniem stanowisk, może być dobrą nowiną dla operatorów o dominującej pozycji i złą wieścią dla wszystkich mniejszych graczy.
Rzecznik pani komisarz odmówił komentarz, zaś rzecznik przewodniczącego Barroso stwierdził, że to czysta spekulacja.
Zachodnie media przypominają, że trwa rozgrywka o ponowny wybór portugalskiego polityka na fotel szefa Komisji, a niektórym krajom (np. Niemcom) pani Reding mocno zalazła za skórę. Zwracają też uwagę, że eurosocjalistów z europarlamentu bardziej interesuje walka z bezrobociem niż zwiększanie konkurencji i liberalizacja, a tym właśnie zajmowała się w telekomunikacji przez ostatnie pięć lat luksemburska unijna komisarz.
