rssdodaj RSS
---Tomasz Świderek - Telco.pl
08 January 2010

Rozpoznanie walkę, czyli karta DSLAM jak linia telefoniczna

Wygląda na to, że zarząd Telekomunikacji Polskiej postanowił sprawdzić jak bardzo elastyczne są ramy podpisanego 22 października 2009 roku w świetle jupiterów porozumienia TP-UKE. Anna Streżyńska nie stawia jeszcze sprawy na końcu noża, ale o próbach TP poinformowała media.

O co chodzi? Otóż porozumienie zawiera szczegółowe zapisy dotyczące harmonogramu budowania nowych linii telefonicznych i modernizowania dotychczasowych. Pierwszym terminem, w którym TP powinna podać swoje osiągnięcia był 31 grudnia 2009 roku. I TP zaraportowało do UKE, ale zaraportowało liczbę kart DSLAM, a nie liczbę linii. Prezes UKE, choć inżynierem telekomunikacji nie jest, to nie dała się nabrać.

— Im dalej w las, tym więcej drzew. Pojawiają się pierwsze trudności dotyczące m.in. inwestycji, ale jesteśmy w trakcie ich wyjaśniania i mam nadzieję, że zakończymy to z sukcesem. (…) Telekomunikacja ostatnio przedstawiła nam raport z pierwszego okresu wykonania, który dotyczy budowy DSLAM-ów. (…) Nie obchodzi mnie, ile jest kart na DSLAM-ie, interesuje mnie natomiast, ile jest linii do klienta i taka jest definicja w zawartym porozumieniu. Natychmiast zgłosiliśmy protest — mówi pani prezes cytowana przez agencję PAP.

Działania TP nie potrafię inaczej odebrać jak tzw. rozpoznania walką. Jego celem jest zmuszenie przeciwnika do ujawnienia ugrupowania i potencjału bojowego, zamiarów jego wojsk, zmuszając go do reagowania na prowadzone natarcie.

— Jeśli chcesz pokoju, szykuj się na wojnę — mówił Platon. I prezes UKE korzysta z tej wielowiekowej rady. W wypowiedzi dla PAP przypomniała sygnatariuszowi porozumienia — a po stronie TP był nim Maciej Witucki, prezes grupy TP —ostateczna decyzja o zamknięciu postępowania nad podziałem telekomu może zostać podjęta na koniec roku, ale prace cały czas będą trwały. Dodała, że Komisja Europejska będzie skrupulatnie pilnować realizacji zasad porozumienia TP i UKE.

W tej sytuacji TP chyba powinna przypomnieć sobie rady Aleksandra Kwaśniewskiego, skierowane co prawda do kogo innego, ale po zmianie bohaterów przydatne także teraz: My to wszystko już wiemy. Myśmy to wszystko przeżyli. (...) Nie idźcie tą drogą!


            
28 December 2009

Orange zdarzył się błąd o 66,6 proc.

Nigdy nie ukrywałem, że lubię cyfry i liczby. I lubię je zestawiać, czy też porównywać, by potem próbować wyciągać wnioski.

Od kilku lat bacznie obserwuję statystyki świątecznych i noworocznych SMS oraz MMS przedstawiane przez operatorów komórkowych. I od dawna ich nie porównuję między sobą, co najwyżej rok do roku. Aby móc porównać trzeba mieć takie same dane za ten sam okres. A tych od lat nie ma, bo inaczej SMS i MMS liczyła Era (razem wysłane i odebrane), a inaczej Plus (wysłane bez bramek SMS), a jeszcze inaczej Orange (wysłane bez zastrzeżenia, czy z uwzględnieniem bramek SMS, czy bez). Na dodatek operatorzy podają dane za różny okres. Np. w tym roku Play ujawnił dane tylko z 24 grudnia, a np. Plus za okres 23-26 grudnia.

Ciekawsze są porównania rok do roku. Póki rynek rósł, rosła też liczba świątecznych SMS i MMS. A potem przyszedł kryzys i mocno ciekaw byłem jak to będzie w tym roku. Gdy pojawiły się tegoroczne dane wyliczyłem, że Plus może pochwalić się wzrostem, a Orange całkiem pokaźnym spadkiem liczby SMS. Zastanawiając się z czego spadek wynika, dostrzegłem w serwisie Telepolis.pl wyjaśnienia rzecznika grupy TP: w zeszłym roku podano złe dane. Te prawidłowe ujawniono z rocznym opóźnieniem. Błąd wynosił — za podstawę biorę dane prawidłowe — 66,6 proc. Bardzo ładny błąd.

Teraz zastanawiam się, co było powodem błędu. Czy policzono razem SMS odebrane i wysłane? A może w ogóle nic nie liczono, tylko po prostu coś tam wpisano w tabelkę i podano rzecznikowi z założeniem, że za rok będzie i tak lepiej, a teraz to liczy się to byśmy byli pierwsi. A może — to dość przewrotna hipoteza — dane przed rokiem były jednak — mimo 100 proc. skoku — prawdziwe, a teraz stały się niewygodne.

Długo by można jeszcze gdybać i mnożyć ewentualne przyczyny. Pozostaje mieć nadzieję, że wtopa czegoś kogoś kiedyś nauczy. A może nie nauczy?


20 December 2009

Sejmowy stenogram

Czy posiedzenie komisji sejmowej może być ciekawa? Moim zdaniem tak? Czy stenogram z takiego ciekawego posiedzenia wart jest opublikowania w blogu? Moim zdaniem tak.


Poniżej stenogram z posiedzenia Komisji Infrastruktury, na którym odbyło się pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne (druk nr 2500). Sporo czytania, ale poświęcić kilka chwil na lekturę,

Biuletyn nr:

3060/VI


Komisja: Komisja Infrastruktury /nr 246/


Data: 01-12-2009


Mówcy:

Poseł Andrzej Adamczyk /PiS/


Podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury Magdalena Gaj


Prawnik Wacław Knopkiewicz


Poseł Jacek Krupa /PO/


Poseł Antoni Mężydło /PO/


Poseł Anna Paluch /PiS/


Poseł Janusz Piechociński /PSL/


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz /PO/


Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Anna Streżyńska


Poseł Wiesław Szczepański /Lewica/


Poseł Michał Wojtkiewicz /PiS/   

   

   

   


Komisja Infrastruktury, obradująca pod przewodnictwem posła Zbigniewa Rynasiewicza (PO), przewodniczącego Komisji, zrealizowała następujący porządek dzienny:


– pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne (druk nr 2500).


W posiedzeniu udział wzięli: Magdalena Gaj podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury wraz ze współpracownikami, Anna Streżyńska prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, Ewa Rzepecka zastępca dyrektora Departamentu Informatyki i Telekomunikacji Ministerstwa Obrony Narodowej, Jacek Jopek starszy specjalista w Ministerstwie Finansów, Tomasz Nowakowski Dyrektor Wykonawczy Grupy TP SA ds. Korporacyjnych, Maria Soszyńska przedstawicielka PTK Centertel sp. z o.o., Wojciech Gawęda wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji, Jakub Woźny przedstawiciel Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej, Joanna  Radzikowska przedstawicielka Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych LEWIATAN, Marek Rudnicki ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich, Regina Wegnerowska dyrektor biura Prolinea, Mirosław Barszcz ekspert Business Center Club, Marcin Kanarski przedstawiciel Związku Zawodowego Pracowników Telekomunikacji oraz Waldemar Stawski wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność Pracowników Telekomunikacji.


W posiedzeniu udział wzięli pracownicy Kancelarii Sejmu: Elżbieta Kassel i Marcin Mykietyński – z sekretariatu Komisji w Biurze Komisji Sejmowych oraz Mirosław Wiśniewski – legislator z Biura Legislacyjnego.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Otwieram posiedzenie Komisji Infrastruktury. Witam panie i panów posłów. W imieniu prezydium Komisji witam wszystkich bardzo serdecznie na dzisiejszym posiedzeniu. Porządek dzienny otrzymaliście państwo w zawiadomieniu. Czy ktoś z państwa ma do niego uwagi? Nie ma uwag.


Stwierdzam, że Komisja przyjęła porządek dzienny dzisiejszego posiedzenia.


W imieniu nas wszystkich witam panią minister Magdalenę Gaj. Witam panią prezes Annę Streżyńską. Witam przedstawicieli resortów gospodarki, kultury i obrony narodowej, a także przedstawicieli firm i strony społecznej, których tematyka zmian w prawie telekomunikacyjnym bardzo mocno interesuje.


Przystępujemy do pierwszego czytania poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne – druk sejmowy nr 2500. Poproszę pana posła Antoniego Mężydłę o uzasadnienie projektu. Proszę bardzo, panie pośle.


Poseł Antoni Mężydło (PO): Dziękuję, panie przewodniczący. Panie przewodniczący. Wysoka Komisjo. Mam zaszczyt w imieniu grupy posłów, a właściwie w imieniu Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, przedstawić uzasadnienie do projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne w zakresie, jak powszechnie się mówi, porozumienia pomiędzy prezesem Urzędu Komunikacji Elektronicznej a operatorem o znaczącej pozycji rynkowej.


Polski sektor telekomunikacyjny od roku 2006 został poddany niezwykle intensywnym działaniom regulacyjnym, które realizowane są przez Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który działał na podstawie ustawy z dnia 29 grudnia 2005 roku o przekształceniach i zmianach w podziale zadań i kompetencji organów państwowych właściwych w sprawach łączności, radiofonii i telewizji. Podstawą prawną działań regulacyjnych wykonywanych przez prezesa UKE są przepisy ustawy z dnia 16 lipca 2004 roku – Prawo telekomunikacyjne oraz inne akty prawne regulujące funkcjonowanie polskiego rynku telekomunikacyjnego, w tym przepisy prawa Unii Europejskiej.


W trakcie trzech i pół lat swego funkcjonowania Prezes UKE wydał wiele decyzji regulacyjnych związanych z analizą rynków właściwych, wyznaczeniem przedsiębiorców telekomunikacyjnych o znaczącej pozycji rynkowej, nałożeniem na tych przedsiębiorców obowiązków regulacyjnych, zatwierdzeniem ofert ramowych i rozstrzygnięciem sporów międzyoperatorskich pomiędzy uczestnikami tego rynku. Wszystko to spowodowało, że rynek telekomunikacyjny zaczął się rozwijać. Raporty analityków giełdowych publikowane przez wiodące globalne instytucje finansowe, między innymi, ostatnio do nas przesłany raport IMG Wholesale Banking, wskazują, że polski rynek telekomunikacyjny przeszedł dramatyczne zmiany i zasadnicze przeobrażenia. Są to zmiany od protekcjonizmu do jednego z najbardziej zawansowanych w Europie pro-konkurencyjnych środowisk regulacyjnych.


Oczywiście, największe regulacje dotyczyły operatora, który miał najsilniejszą pozycję rynkową – Telekomunikacji Polskiej SA. Regulacje te były zgodne z dyrektywami unijnymi i zasadami obowiązującymi w prawie europejskim. Tam też największe regulacje dotyczyły właśnie operatorów dominujących czy o znaczącej pozycji rynkowej, jak to się mówi obecnie w Prawie telekomunikacyjnym, którzy posiadali silną pozycję w sieci stacjonarnej oraz w dostępie do szerokopasmowego Internetu.


W wyniku tych regulacji ceny usług telekomunikacyjnych znacząco spadły. Jednakże, pomimo zauważalnego wzrostu konkurencyjności, w dalszym ciągu trudno mówić o pełnej i skutecznej konkurencji na rynkach usług telefonii stacjonarnej i usług transmisji danych na polskim rynku. Wykazał to, między innymi, raport pn. „Analiza funkcjonalnej separacji Telekomunikacji Polskiej SA” wykonany na zlecenie Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W raporcie zaznaczono głównie antykonkurencyjną postawę Telekomunikacji Polskiej SA, której przejawem są działania obstrukcyjne w zakresie współpracy z operatorami alternatywnymi oraz przepływ informacji w grupie kapitałowej tej spółki. Każda decyzja była zaskarżana do sądu. Na brak konkurencyjności wpływała również niska jakość sieci dostępowej.


Z analiz innych rynków, szczególnie tych, na których przeprowadzono separację funkcjonalną, wynika, że akurat separacja funkcjonalna jest dobrym narzędziem regulacyjnym do tego, żeby poprawić konkurencyjność runku. Zostały wszczęte procedury separacji funkcjonalnej. Doprowadziły one do tego, że Telekomunikacja Polska SA zaproponowała prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej porozumienie, i to takie dosyć korzystne. Efekty ich działania, przy dobrej woli, szczególnie ze strony Telekomunikacji Polskiej SA – ale przy porozumieniach musi to być przychylne działanie obydwu stron – wskazują na to, że można efekty wynikające z separacji funkcjonalnej osiągnąć w drodze porozumienia, w drodze tych szczegółowych regulacji, które zaproponowała Telekomunikacja Polska. Przy czym koszty ogólne byłyby znacznie mniejsze.


W propozycji porozumienia zostały zadeklarowane duże inwestycje w infrastrukturę, szczególnie w infrastrukturę dotyczącą szerokopasmowego Internetu.


Dlaczego więc, proszę państwa, ta nowelizacja ustawy Prawo telekomunikacyjne, skoro porozumienie między Telekomunikacją Polską SA a prezesem Urzędu Komunikacji Elektronicznej zostało zawarte? Chyba w zeszłym roku czytałem wywiad z wiceprezesem spółki Telekomunikacja Polska, panem Muszyńskim, który również uskarżał się na brak regulacji prawnych w tym zakresie. No, w polskim prawie trudno znaleźć przykład tego, żeby znalazło się takie skuteczne porozumienie czy ugoda między organem administracji, organem regulującym a tym podwładnym czy tym podmiotem regulowanym. Nie ma dobrych rozwiązań. Natomiast, oczywiście, takie rozwiązania istnieją w Europie.


Wzorując się na tym, zaproponowaliśmy takie rozwiązanie. To nie jest rozwiązanie proste, to jest rozwiązanie trudne prawnie. Mimo, że ustawa jest dosyć krótka, to jednak rozwiązanie ma duży potencjał innowacyjny jeśli chodzi o polskie prawodawstwo.


Proszę państwa, to porozumienie, ale również i nasz projekt ustawy, bardzo mocno wpisuje się w rządowy program stabilizacji i rozwoju jeśli chodzi o wzmocnienie polskiej gospodarki wobec światowego kryzysu finansowego. Jednym z założeń jest tam właśnie zwiększenie popytu inwestycyjnego w sektorze telekomunikacji, a w szczególności jeśli chodzi o infrastrukturę teleinformatyczną dotycząca Internetu szerokopasmowego.


To nie tylko Telekomunikacja Polska SA zobowiązała się do dużych nakładów finansowych, ale również w tym procesie inwestycyjnym będą odpowiednie podatki. Także sytuacja finansowa państwa również w jakimś stopniu może ulec poprawie.


Jeśli chodzi o sam projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne, zakłada on dodanie artykułu 43a oraz zmianę dwóch artykułów – art. 206 ust. 2 oraz art. 209 ust. 1. Zgodnie z zaproponowaną w art. 43a regulacją, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej będzie mógł, w drodze decyzji, zatwierdzić szczegółowe warunki wykonywania obowiązków regulacyjnych. Będą one zatwierdzane po przeprowadzeniu przewidzianego w projekcie postępowania, na wniosek przedsiębiorcy telekomunikacyjnego o znaczącej pozycji rynkowej, na którego nałożone zostały obowiązki regulacyjne w zakresie dostępu telekomunikacyjnego.


Szczegółowe warunki regulacyjne w rozumieniu projektu ustawy są to szczegółowe warunki wykonywania obowiązków regulacyjnych nałożonych wcześniej na przedsiębiorcę telekomunikacyjnego oraz inne zobowiązania tego przedsiębiorcy, które mogą się przyczynić do skuteczniejszej realizacji obowiązków regulacyjnych, rozwoju konkurencji i wykorzystania nowoczesnej infrastruktury telekomunikacyjnej oraz zapewnienia użytkownikom korzyści w zakresie różnorodności, ceny i jakości usług telekomunikacyjnych. Ponadto, projekt przewiduje prawo odwołania – to jest wspomniany art. 206 ust. 2 – od decyzji w sprawach zatwierdzania szczegółowych warunków regulacyjnych oraz kary pieniężne; o tym mówi art. 209 ust. 1. Projekt ustawy jest zgodny z prawem Unii Europejskiej.


Proszę państwa, korzyści z tego są ogromne, bo przecież dzisiaj mamy rynek telekomunikacyjny, który, tak naprawdę, opiera się na władczych decyzjach prezesa URE. Przepraszam, oczywiście, chodzi o Urząd Komunikacji Elektronicznej. Zajmuję się obecnie także wystąpieniem w sprawie Prawa energetycznego, bo tam zaczynamy podobny proces, jak na rynku telekomunikacyjnym.


Jak już mówiłem, postawa podmiotu regulowanego, jeśli coś jest wykonywane nie do końca w zgodzie z intencjami i tak dalej, jest taka antykonkurencyjna. I nie ma się co dziwić. Natomiast dzisiaj właściwie to, co osiągnęliśmy, jeśli chodzi o konkurencję na rynku telekomunikacyjnym, to trudno się spodziewać dużo więcej. Nawet jeżeli słuchaliśmy ostatniej nowej strategii regulacyjnej pani prezes UKE – już nie pamiętam kiedy, może rok, może półtora roku temu – to również tutaj większych zmian jeśli chodzi o ceny usług telekomunikacyjnych nie zapowiadała. Bo te ceny zostały wyżyłowane. Niektórzy twierdzą nawet, że ten rynek może już być przeregulowany.


Dlatego uważam, że po tym porozumieniu, jeżeli ono skutecznie będzie funkcjonować, czyli po uchwaleniu ustawy i ponowieniu porozumienia w oparciu o te przepisy prawa, które dzisiaj chcemy uchwalać, będziemy mieli sytuację taką, że będziemy mieli rynek konkurencyjny. Ale już nie rynek oparty na decyzjach władczych Prezesa UKE, ale będziemy mieli rynek konkurencyjny w oparciu o swobodę działalności gospodarczej. Bo umowy, które będzie podpisywała Telekomunikacja Polska SA z operatorami alternatywnymi, będę już umowami dobrowolnymi.


Poza tym Telekomunikacja Polska zobowiązała się do niebagatelnego wysiłku inwestycyjnego. Na pewnej konferencji telekomunikacyjnej, na której byłem obecny, mówiło się o kwocie 3 miliardów złotych. To jest 1200 łącz internetowych o szerokości 4 MB/sek. To są, proszę państwa, ogromne korzyści. Do tego jeszcze dodamy sytuację, w której jesteśmy dzisiaj, związaną z integracją z Unią Europejską i środki, które są również przeznaczone na rozwój teleinformatyki, szczególnie jeśli chodzi o infrastrukturę, to jest chyba ponad 8 miliardów złotych. Biorąc to pod uwagę, możemy mieć nadzieję, że po zrealizowaniu w tej perspektywie finansowej tych wszystkich inwestycji plus to, co nam oferuje już dzisiaj Telekomunikacja Polska, nasz kraj będzie wyglądał pod względem infrastrukturalnym nie gorzej niż większość dobrych państw europejskich. Być może, wtedy, gdy będziemy czytali następne analizy ING Wholesale Banking, będziemy mogli się poszczycić nie tylko tym prokonkurencyjnym otoczeniem regulacyjnym, ale będziemy mogli się poszczycić całą infrastrukturą teleinformatyczną. Myślę, że stwarza to ogromne szanse rozwojowe. Bo tutaj Telekomunikacja Polska na pewno też jest zainteresowana tym, żeby wdrażać coraz to nowe usługi telekomunikacyjne.


Proszę państwa, widzę pana przewodniczącego Janusza Piechocińskiego, powiem więc o jeszcze jednej sprawie: co z tym projektem? W związku z tym, że zostało zawarte porozumienie pomiędzy Telekomunikacją Polską SA a prezesem UKE – czy z tym wiąże się jakieś działanie prawa wstecz. Czy będziemy tutaj coś regulowali niezgodnie ze standardami legislacyjnymi? Nie ma takiego zagrożenia, my tego nie robimy. W oparciu o to prawo to porozumienie, które jest zawarte. Tak ja sobie wyobrażam, ale możecie państwo się dopytać, bo jest i pani prezes, i na pewno są przedstawiciele spółki Telekomunikacja Polska. Możecie się dopytać dokładnie, jak chcą wykorzystać to prawo, czy będzie to powtórzenie.


Ja sobie wyobrażam, że porozumienie będzie już zawarte na nowych warunkach w formie szczegółowej i w tej procedurze, którą uchwala ta ustawa. To jest jedno. Drugie – czy tu jest handel jakimiś inwestycjami? Nie, proszę państwa. Nad wszystkim czuwa art. 44 Prawa telekomunikacyjnego i wiadomo, że jeżeli coś by wykraczało poza te środki regulacyjne, które są określone w prawie, to wszystko musi być notyfikowane w Komisji Europejskiej. Nie ma innego zagrożenia. A skąd wziął się pomysł, że po prostu przyjęta została ta droga legislacyjna? Bo, jak wiemy, również w tzw. dużej nowelizacji tej ustawy prawa nieunijnego pani minister Magdalena Gaj zaproponował też na tym etapie przygotowania tego projektu pewne rozwiązania dotyczące akurat tego porozumienia. Więc na pewno to mogło odbyć się w trybie nie tak szybkiej nowelizacji w formie poselskiej inicjatywy legislacyjnej, ale normalnej rządowej. I pewnie tak by było. Ale ja pod koniec września znalazłem się przypadkowo na właściwym miejscu.


Jak dzisiaj patrzę na efekty, patrzę na ten projekt ustawy, na jego jakość, to myślę, że znalazłem się na bardzo właściwym miejscu, na konferencji telekomunikacyjnej, która się odbywała w hotelu „Radisson”. Już nie pamiętam, czy to było 28 czy 30 września. No i przed tą konferencją, chyba dzień wcześniej, otrzymałem informację od pana przewodniczącego Stanisława Żmijana, że z jakichś tam powodów ja muszę zabrać głos w sprawie regulacji prawnych dotyczących rynku telekomunikacyjnego. Po rozmowach z panią minister Magdaleną Gaj i z panią prezes Anną Streżyńską, oczywiście, domyśliłem się, że najpilniejszym problemem jest właśnie taka regulacja prawna. No i zadeklarowałem na tej konferencji, że będę starał się, żeby to przeprowadzić w miarę szybko. Jednak inne zawirowania polityczne, nie związane z rynkiem telekomunikacyjnym, spowodowały, że to się wszystko przeciągnęło. Natomiast ta propozycja znalazła pełne poparcie Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej.


Proszę państwa, na wspomnianej konferencji w „Radissonie”, na zorganizowanej konferencji prasowej, wybitny ekspert pan Stanisław Piątek powiedział wtedy, że jeżeli te kwestie nie zostaną uregulowane – już kończę panie przewodniczący – a rozstrzygnięcia sądowe będą, na przykład, niekorzystne dla regulatora, to nie wiadomo, kto wtedy będzie płacił odszkodowania. Być może, będą to zobowiązania budżetu państwa, bo na pewno nie przedsiębiorców. Przedsiębiorcy działali w oparciu o prawomocne decyzje.


Tak więc, proszę państwa, rozwiązujemy tu mnóstwo problemów. Naprawdę, to, co zrobiliśmy na rynku telekomunikacyjnym… I tu trzeba podziękować pani prezes Annie Streżyńskiej za to, że tak dziarsko, ochoczo i z pełną werwą regulowała rynek w oparciu o dotychczasowe prawo. Natomiast tutaj inicjatywa też jest, trzeba powiedzieć, również pani prezes. Myślę, że będziemy już mieli nie silnie ręcznie czy tam władczo regulowany rynek telekomunikacyjny. Myślę, że teraz taka regulacja prawna pozwoli na to, że będziemy mieli już dojrzały rynek telekomunikacyjny. To już nie będą szarże Urzędu Komunikacji Elektronicznej, a będzie to normalne działanie. Oby również interes przedsiębiorców na tym rynku był cały czas również uwzględniony. Dziękuję bardzo. To tyle.


Jesteśmy w stanie odpowiadać na wszystkie pytania. Widzę, że na posiedzeniu jesteśmy w mocnej obsadzie; jest pani minister, jest pani prezes. Jest także obecny gość w charakterze eksperta, pan mecenas Wacław Knopkiewicz. Tak, że, naprawdę, mamy bardzo dobrą obsadę, żeby udzielić państwu odpowiedzi na wszystkie pytania.


Byłbym zwolennikiem tego, żebyśmy dzisiaj ten projekt rozpatrzyli punkt po punkcie i go uchwalili i zgłosili do drugiego czytania. Myślę, że w wersji niezmienionej. Ale to jest moja propozycja. Dziękuję bardzo.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Dziękuję bardzo. Poproszę panią minister Magdalenę Gaj, proszę bardzo.


Podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury Magdalena Gaj: Dziękuję bardzo. Panie przewodniczący. Szanowni państwo. Rzeczywiście, Klub Parlamentarny Platformy Obywatelskiej wystąpił do Ministra Infrastruktury o wyrażenie opinii w zakresie projektowanej nowelizacji ustawy – Prawo telekomunikacyjne. Taką opinię wyraziliśmy w dniu 3 listopada br. Jeśli chodzi o jej streszczenie; przychylamy się do tego projektu ze względów merytorycznych. Jest on merytorycznie analogiczny do propozycji, która znajduje się w projekcie rządowym nowelizacji ustawy – Prawo telekomunikacyjne, w jego części nieunijnej. Projekt ten jest w trakcie rozpatrywania przez Komitet Stały Rady Ministrów. Projekt został już przyjęty przez Komitet Rady Ministrów ds. Informatyzacji i Łączności. W ubiegły poniedziałek projekt stawał już pierwszy raz na posiedzeniu Komitetu Stałego Rady Ministrów. Natomiast mieliśmy kilka rozbieżności z Ministerstwem Finansów oraz z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Dlatego jeszcze dopracowujemy szczegóły. Projekt różni się w pewnych elementach. Propozycja poselska mówi o możliwości zatwierdzenia takich szczegółowych warunków wykonywania obowiązków przez prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej na wniosek przedsiębiorcy telekomunikacyjnego. My natomiast w projekcie rządowym mówimy o tym, że prezes UKE może wezwać przedsiębiorcę telekomunikacyjnego do przedstawienia opracowania przedsięwzięć mogących doprowadzić do prawidłowego wykonywania wcześniej nałożonych obowiązków regulacyjnych.


Propozycja, która jest w projekcie rządowym, znalazła się w nim już wiele miesięcy temu. Dlaczego zdecydowaliśmy się na wprowadzenie tej regulacji? Dlatego, że tą nowelizacja nieunijną wprowadzamy tak zwany pełny obowiązek funkcjonalnej separacji ze szczegółowym uregulowaniem, jak ma być nałożony i dlaczego i co taka decyzja powinna w sobie zawierać.


W związku z tym, że obowiązek funkcjonalnej separacji może być nałożony przez regulatora rynku w drodze wyjątku w szczególnych sytuacjach, zdecydowaliśmy się, że powinniśmy mieć w Prawie telekomunikacyjnym przepisy, które umożliwiają regulatorowi zastosowanie jeszcze innych środków mogących doprowadzić do skutecznej konkurencji na rynku zanim nastąpi podjęcie tej ostatecznej decyzji o podziale funkcjonalnym Podział taki jest najcięższym obowiązkiem regulacyjnym nakładanym na takiego przedsiębiorcę telekomunikacyjnego. Chcieliśmy umożliwić regulatorowi i przedsiębiorcom telekomunikacyjnym podjęcie jeszcze próby doprowadzenia do takiego dobrowolnego, może nie podziału, ale dobrowolnego wykonania wcześniej nałożonych obowiązków. Dlatego regulacje takie znalazły się w rządowym projekcie nieunijnym.


Przedstawiona dzisiaj propozycja poselska jest propozycją analogiczną w sensie merytorycznym, ale w pewnych szczegółach zapisów się różni od projektu rządowego, natomiast daje nam ten sam efekt. To jest opinia Ministerstwa Infrastruktury, która została skierowana do Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Jeśli chodzi o stanowisko rządu, to jest ono na etapie uzgodnień międzyresortowych. Jak każdy projekt, i ten musi przejść przez wszystkie uzgodnienia międzyresortowe i być rozpatrzony przez wszystkie komitety Rady Ministrów, a następnie być przyjęty przez Radę Ministrów. W momencie przyjęcia projektu przez Radę Ministrów takie stanowisko rządu zostanie złożone do Sejmu. Dziękuję bardzo.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Dziękuję bardzo.


Rozpoczynamy pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne – druk nr 2500. Rozpoczynamy dyskusję; proszę bardzo. Do dyskusji zgłosił się pan przewodniczący Wiesław Szczepański. Proszę bardzo.


Poseł Wiesław Szczepański (Lewica): Panie przewodniczący. Pani minister. Szanowni państwo. Kiedy słuchałem wypowiedzi pana posła Mężydły, nasunęło mi się kilka pytań. Jeśli pan przewodniczący pozwoli, chciałbym je zadać. Pytanie do pani minister. Dlaczego to nie jest projekt rządowy? Dlaczego w tak ważnej materii to nie rząd występuje z projektem ustawy o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne, a występuje grupa posłów?


W związku z tym mam pytanie: czy projekt poselski wyszedł z Urzędu Komunikacji Elektronicznej, czy z Ministerstwa Infrastruktury? Czy jest to projekt poselski, czy w końcu jest to projekt klubowy? Bo pan poseł Antoni Mężydło w swym wystąpieniu raz mówił, że jest to projekt klubowy, że w uzgodnieniu z panią minister. Więc w końcu, czyj to jest projekt? Czy powstał w ministerstwie, czy został sporządzony przez pana posła Mężydłę i grupę trzydziestu posłów?


Panie pośle Mężydło! W swoim wystąpieniu, które dobrze wysłuchałem z panem posłem Piechocińskim, powiedział pan, jeśli dobrze zrozumiałem, że załatwia pan problem, na który zwrócił panu uwagę wiceprezes spółki Telekomunikacja Polska. W związku z tym, panie pośle, pan powiedział… Myślę, że cofniemy się do stenogramu, bo padło nazwisko wiceprezesa.


W związku z tym mam pytanie. Czy w tym momencie nie występuje pan jednak w imieniu regulatora, przepraszam – operatora? Czy po prostu przedkładanie projektu poselskiego nie jest występowaniem w określonym interesie? Rozumiem, że ta ustawa de facto ma załatwić temat, który się już odbył, prawda? Bo rozumiem, że Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej podpisał już porozumienie z Telekomunikacją Polską SA. Zresztą na stronach internetowych już jest tekst porozumienia. A więc po prostu de facto załatwiamy temat, który już się odbył. Sejm ma teraz „zaklepać” to, co już się stało. Oczywiście, pan poseł powiedział, że po tym „zaklepaniu” będzie, jak przypuszczam, druga renegocjacja porozumienia. Bo tak należało zrozumieć pana wypowiedź.


Dlaczego parlament ma akceptować to, co już miało miejsce? Co stanie się, jeśli Sejm nie przyjmie ustawy o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne? Czy należy rozumieć, że zawarte porozumienie jest nieprawne, bo Urząd Komunikacji Elektronicznej nie prawa do negocjacji? I dlatego potrzebna jest ta ustawa?


Moje kolejne pytanie: skąd się bierze taka pilność tej ustawy? Bo 6 listopada tego roku projekt poselski trafia do Sejmu i błyskawicznie po dwóch tygodniach już go procedujemy, nie mając nawet jeszcze ekspertyz. Chodzi o ekspertyzy czy projekt jest zgodny z obowiązującym prawem, czy powinien tak regulować przepisy ustawy – Prawo telekomunikacyjne? Czy Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej miał prawo do prowadzenia negocjacji z TP SA i podpisania porozumienia, dzięki któremu zatrzymano obniżenie stawek? Ale jednocześnie zobowiązano do określonej ilości środków finansowych na inwestycje. Myślę, że dzisiaj warto by było wystąpić o takie ekspertyzy.


Stawiam wniosek formalny, abyśmy poselski projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne skierowali do podkomisji stałej do spraw transportu kolejowego, łączności i nowoczesnych technik informacyjnych, której przewodzi pan poseł Janusz Piechociński. Zanim rozpoczniemy procedowanie projektu, w podkomisji zapoznajmy się z określonymi ekspertyzami. Boję się, że przedstawiony nam dzisiaj projekt poselski powstał na bazie określonego jednak lobby. I tutaj, niestety, pan poseł Mężydło temu lobby się po prostu poddał.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Dziękuję bardzo. Pan przewodniczący Janusz Piechociński, proszę bardzo.


Poseł Janusz Piechociński (PSL): Mamy tu kilka bardzo istotnych kwestii. Przedstawię je po kolei. Po pierwsze – ustalmy autora projektu. Kto fizycznie napisał projekt? Czy pan poseł Mężydło, czy grupa posłów? Bo rozumiem, że grupa posłów podpisała się pod projektem, który ktoś przygotował. Kto konkretnie jest autorem projektu poselskiego ustawy o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne zawartego w druku 2500? Kto? Czy projekt został napisany w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej, czy w rządzie? Czy może został podany na konferencji itd.?


W tej chwili trwa posiedzenie Komisji Śledczej w sprawie hazardu. Przejrzystość procesu stanowienia prawa jest kluczowa. W tej sprawie należy nam się pełna jasność. W czyim imieniu – poza tym, że namówił pan, panie pośle, posłów z Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej – składa pan ten projekt? Projekt których autorów? To jest fundamentalna sprawa.


Druga fundamentalna sprawa, w mojej ocenie. Powiedział nam pan poseł Mężydło bardzo dużo interesujących i pikantnych szczegółów. Prosiłbym – kieruję tę uwagę do Biura Legislacyjnego Kancelarii Sejmu i do sekretariatu naszej Komisji – żebyśmy stosunkowo szybko mieli sczytane dzisiejsze wystąpienie pana posła Antoniego Mężydły. Jest ono bardzo intrygujące i zastanawiające. Dużo pan powiedział, panie pośle. Dużo.


I trzecia sprawa. Po pierwsze – czy to jest element prawa telekomunikacyjnego i polityki telekomunikacyjnej, za którą odpowiada resort infrastruktury, czy to jest element tej części prawa telekomunikacyjnego, która dotyczy polityki regulacyjnej? Od kiedy to chcemy sankcjonować fakt, że regulator, którego fundamentalną zasadą działania jest także równy stosunek do uczestników rynku, zawiera z poszczególnymi uczestnikami tego rynku umowy o charakterze handlowym? Trzyletnie gwarancje stawek hurtowych w zamian za deklaracje inwestycyjne.


Czy prawdą jest, że pochodną podpisanego porozumienia jest deklaracja spółki Telekomunikacja Polska, że wycofa się z odwołań do stosownych organów Komisji Europejskiej w zakresie nałożonych już kar? Czy prawdą jest, że takie zjawisko mamy mieć jako konsumpcję tego porozumienia? Czy prawdą jest, że w swojej wypowiedzi dla dziennika „Rzeczypospolita” wiceprezes spółki Telekomunikacja Polska powiedział mniej więcej tak – może nie oddaję do końca w pełni jej brzmienia, ale myślę, że w razie czego stosowne służby to zweryfikują, a na najbliższe posiedzenie Komisji przyniosę wydrukowany tekst wywiadu – więc, że wiceprezes TP SA powiedział, iż kierownictwo tej spółki ma wątpliwości, czy porozumienie z regulatorem oprze się, gdyby zostało zaskarżone. Ale spodziewają się, bo mają takie deklaracje, że szybko nastąpi w tym zakresie nowelizacja ustawy – Prawo telekomunikacyjne. I pan poseł Antoni Mężydło, jako wnioskodawca poselskiego projektu, przynosi nam tę radosną nowinę, że trzeba projekt procedować w trybie aż tak pilnym, że nawet pan poseł stawia wniosek o odbycie pierwszego i drugiego czytania na dzisiejszym posiedzeniu Komisji i szybkie uchwalenie ustawy. Mamy tutaj taką biegunkę legislacyjną.


A więc, polecam państwu ten artykuł i tę wypowiedź wiceprezesa spółki Telekomunikacja Polska.


Kluczowa sprawa, co cały czas podkreślałem podczas ostatniej nowelizacji ustawy – Prawo telekomunikacyjne. Zatarły się, zresztą z różnych powodów, w ostatnich dwóch rządach granice podziału kompetencji pomiędzy polityką telekomunikacyjną, reprezentowaną przez resort infrastruktury i cały rząd, a polityką regulacyjną, reprezentowaną przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. Zatarły się. W związku z tym rząd dotąd, dokąd trwała cała procedura ewentualnego podziału funkcjonalnego, nigdzie nie dał nam w pisemnym stanowisku odpowiedzi na pytanie, czy jest za podziałem spółki Telekomunikacja Polska. Ja przynajmniej nie znam żadnej jasnej, klarownej opinii na piśmie wyrażonej przez rząd.


Po drugie, nie znam żadnej opinii zatwierdzonej przez rząd w zakresie zobowiązania o treści: trzyletnie zamrożone stawki hurtowe za inwestycje. Nie znam także odniesienia się rządu do deklaracji, że skończył się okres liberalizowania rynku, bo osiągnęliśmy cele regulacyjne, a teraz czas na inwestycje. Otóż, zawsze mówiłem, że pomiędzy polityką regulacyjną a celami regulacyjnymi, uwzględniającymi także potrzeby inwestycyjne przyszłego rozwoju rynku, musi być pewien konsensus. A więc, gdzie ma się kończyć dzisiaj liberalizacja rynku? Na P4?


W związku z tym jest tutaj, może na inną okazję, kilka kwestii dotyczących polityki regulacyjnej. W tej sprawie jednak opowiadam się stanowczo przeciwko szybkiemu trybowi prac nad przedstawionym poselskim projektem ustawy. Jestem zwolennikiem przesłania projektu do podkomisji stałej, wyjaśnienia autorstwa tego projektu, złożenia stosownych wyjaśnień i odpowiedzi na piśmie na kilka fundamentalnych pytań. Zamierzam je w tej sprawie skierować do pani minister i do pani prezes.


Dziwić musi jedno – że jest potrzebne w tym obszarze, w tym nadzwyczajnym trybie, uchwalenie aż ustawy. Bądźmy konsekwentni. Jeżeli Urząd Komunikacji Elektronicznej miał podstawy prawne do prowadzenia negocjacji i zawarcia porozumienia ze spółką Telekomunikacja Polska, to, przepraszam bardzo – po co jest ten bezpiecznik? Po co to wprowadzamy? Bo co? Bo któryś z uczestników rynku, niezadowolony z transakcji „stawki hurtowe za przyszłe inwestycje”, może to zaskarżyć i może wygrać?


Więc to są fundamentalne pytania i na te pytania nie jestem dzisiaj w stanie odpowiedzieć. A tylko znając odpowiedzi na te pytania mogę, jako parlamentarzysta, głosować za tym czy innym rozwiązaniem. Dziękuję.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Dziękuję bardzo. Pan poseł Michał Wojtkiewicz, proszę bardzo.


Poseł Michał Wojtkiewicz (PiS): Dziękuję bardzo. Podzielam uwagi pana posła Wiesława Szczepańskiego, jak również pana posła Janusza Piechocińskiego. Fundamentalne pytanie – kto jest autorem projektu ustawy. Widać, że ustawa jest nie tylko grubymi nićmi szyta, ale chyba jest szyta drutem kolczastym. Wszyscy są zadowoleni. Pan poseł Mężydło mówi, że wszyscy z ustawy będą zadowoleni. To kto będzie stratny? Czy coś takiego jest możliwe w przyrodzie, żeby wszyscy mogli zyskać i nikt nie ma w tej ustawie jakiegokolwiek problemu?


Art. 43a jest tak skomplikowany gramatycznie, nie chcę przytaczać jego treści… I wnoszę również, żeby projekt był procedowany w podkomisji stałej. Dziękuję bardzo.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Dziękuję bardzo. Pan poseł Jacek Krupa, proszę bardzo.


Poseł Jacek Krupa (PO): Mam tylko krótkie pytanie, ponieważ chciałbym do końca zrozumieć, o co tu chodzi. Mówię o stronie merytorycznej. W uzasadnieniu jest mowa o tym, że rozwiązania proponowane w tej ustawie mają stanowić alternatywę dla separacji funkcjonalnej tego podmiotu. Prosiłbym o wyjaśnienie, co to jest separacja funkcjonalna, ale rzeczywiście tak dosadnie, żebyśmy wiedzieli, co tworzymy, jaką alternatywę dla separacji funkcjonalnej. Nie wiem, co to jest separacja funkcjonalna i dlatego prosiłbym o krótkie wyjaśnienie.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Dziękuję bardzo. Pani poseł Anna Paluch, proszę bardzo.


Poseł Anna Paluch (PiS): Dziękuję bardzo, panie przewodniczący. Podstawowe pytanie o autorstwo projektu ustawy. Powtarzam się, jako kolejny zabierający głos mówca. Ale jest to pytanie rozstrzygające i podstawowe. To nie jest spektakl teatralny, żebyśmy klaskali, bili brawo i wołali „autor, autor”. Tylko mam nadzieję, że autor się ujawni. Widzimy 35 nazwisk podpisanych pod projektem ustawy. Nie wiem czy to jest pani poseł Janina Okrągły, czy pani poseł Agnieszka Pomaska, czy też pan poseł Adam Wykręt. Po prostu chcemy wiedzieć, kto konkretnie odpowiada za autorstwo tego projektu.


Kwestia druga. Mamy chyba dosyć jasno opisany proces legislacyjny i unormowany w regulaminie Sejmu i w ustawach. W związku z powyższym zauważam tu z niesmakiem pewne novum, że nie mamy wyrażonej na piśmie opinii rządu. Bo trudno wypowiedź pani minister, informującej nas, że w uzgodnieniach międzyresortowych znajduje się projekt rządowy, który o tej materii traktuje w nieco inny sposób, uznać za przedstawioną jasno opinię rządu.


Więc, przychylając się do zdania moich przedmówców – nie chcę już powtarzać pewnych zastrzeżeń, które w pełni podzielam – nie wyobrażam sobie, żebyśmy tak skomplikowaną materię prawną rozpatrywali bez jasno wyrażonej opinii ekspertów w tym przedmiocie i bez jasno, na piśmie wyrażonej opinii rządu. Bo jeżeli przyjdzie co do czego i zaczną się problemy z zaszłościami w działaniu tych przepisów po ich ewentualnym wejściu w życie, to ja chcę mieć jasną sytuację, kto jest konkretnie odpowiedzialny za przepis, do którego uchwalenia nas się w tej chwili usiłuje skłonić, w jakimś dziwnym, panie pośle Mężydło, i zupełnie nieuzasadnionym trybie pośpiesznym. Nikt rozsądny i odpowiedzialny za swoje działanie nie będzie w stanie takiego trybu podjąć. Dziękuję bardzo.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Dziękuję bardzo. Pan przewodniczący Andrzej Adamczyk, bardzo proszę.


Poseł Andrzej Adamczyk (PiS): Dziękuję bardzo, panie przewodniczący. Szanowni państwo. W wystąpieniach moich poprzedników było bardzo dużo wątpliwości natury absolutnie zasadniczej. Wydaje się, albo może się wydawać, że podmioty gry rynkowej, instytucje prawne zajmujące się biznesem, mogły czy mogą mieć interes w tym, aby projekt ustawy został w takim, a nie innym kształcie przyjęty przez Wysoką Izbę. Wobec czego trudno nie zgodzić się z wnioskiem pana przewodniczącego Janusza Piechocińskiego. Jeśli pan przewodniczący pozwoli, proponował bym ten wniosek rozszerzyć. Mianowicie, wniosek skierować także do Marszałka Sejmu o zbadanie dotychczasowego procesu legislacyjnego związanego z przedłożonym projektem ustawy.


Nie sądzę, żeby panie i panowie posłowie w sposób tak, przepraszam, lekkomyślny, biorąc pod uwagę poprzednie wypowiedzi, pochylili się nad tym projektem i w dniu dzisiejszym podczas obrad Komisji ten projekt przyjęli. Dziękuję bardzo.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Dziękuję bardzo. Proszę bardzo, czy są jeszcze zgłoszenia ze strony państwa? Nie ma zgłoszeń.


Jeśli państwo pozwolicie, to powiem tak. Procedura zgłaszania projektów poselskich jest znana dla wszystkich i oczywista. Nie mamy do czynienia z taką sytuacją, w której pewne wymogi dotyczące sposobu tworzenia takiego projektu, jak również jego zgłoszenia do laski marszałkowskiej, były naruszone.


(trzaski w mikrofonie)


Poseł Anna Paluch (PiS): Sprzęt się buntuje, panie przewodniczący, tą dzisiejszą procedurą.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): To, po pierwsze. Każdy poseł ma możliwość tworzenia projektu poselskiego i myślę, że ta procedura została tu wykorzystana. Cieszę się z jednego, a mianowicie, że żaden z moich przedmówców nie zgłosił wniosku o odrzucenie poselskiego projektu ustawy. Czyli co do jego zasadności nikt nie kwestionuje tego, że projekt został zgłoszony w sposób właściwy i prawidłowy.


Natomiast jeżeli chodzi o kwestie dotyczące dalszej analizy, to myślę, że tutaj też nikt z nas nie będzie kwestionował, nawet w związku z tym argumentem, który słyszeliśmy i o którym wszyscy wiemy, że nie ma w tej chwili jeszcze ostatecznej opinii rządu, że projekt powinien być procedowany w podkomisji. I to jest chyba oczywiste i dla nikogo nie stanowi tutaj, że tak powiem, kwestii, która może zamykać dalsze procedowanie nad tym projektem. W związku z tym, że wiele pozytywnych korzyści płynie z tego projektu, uważam, że w taki sposób w dalszym ciągu powinniśmy procedować.


Co do tych zastrzeżeń, to przypomnę, że projekty poselskie zgłaszają wszystkie kluby parlamentarne. Myślę, że jeśli do wszystkich projektów poselskich będziemy stosować taką miarkę, jaką państwo chcecie zastosować do tego projektu poselskiego, to na najbliższych posiedzeniach komisji, podczas których będziemy procedować czy to projekt, na przykład, Prawa i Sprawiedliwości dotyczący prawa o spółdzielniach mieszkaniowych, czy inne projekty, pewno też będziemy musieli pytać pana marszałka, czy tutaj dany poseł nie rozmawiał z jakimś podejrzanym prezesem spółdzielni mieszkaniowej, który mu coś tam podpowiadał. Naprawdę, wejdziemy w taki krąg działań, które spowodują, że sami się zablokujemy. Prosiłbym o ostrożniejszą, że tak powiem, ocenę tego, w jaki sposób ten projekt powstawał. Dziękuję bardzo. Proszę bardzo.


Poseł Antoni Mężydło (PO): Pytania były do mnie.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Panie pośle wnioskodawco. Proponuję, aby pan zakończył dyskusję. Może pozwólmy teraz odnieść się do tych pytań, które były zadane przez wszystkich biorących udział w dyskusji. Pani minister, pani prezes…


Poseł Antoni Mężydło (PO): Panie przewodniczący. W kwestii formalnej. Na zasadnicze pytanie tylko ja mogę odpowiedzieć, a nikt inny.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Proszę bardzo. Skoro pan poseł Mężydło chciał odpowiedzieć, to proszę bardzo.


Poseł Antoni Mężydło (PO): Może niewyraźnie powiedziałem, bo w swoim pierwszym wystąpieniu głównie chciałem zrelacjonować treść tego projektu ustawy, a nie chciałem mówić o okolicznościach, które powstawały przy tym. Może niewyraźnie powiedziałem, że przed konferencją, na której wystąpiłem wtedy, kiedy po raz pierwszy publicznie zadeklarowałem, że będą dążył do uchwalenia takiej zmiany w prawie telekomunikacyjnym w sposób ekspresowy czy szybki, bo akurat ślimaczyło się porozumienie. Przecież wiadomo – wszyscy wiedzą, którzy czytają gazety, że porozumienie miało być zawarte. Było już kilka terminów zawarcia porozumienia, nawet do września były dwa terminy, później terminy były przesuwane. Ostatecznie chyba w drugiej połowie października porozumienie zostało zawarte.


Tak, że, proszę państwa, rozmawiałem i z panią prezes Anną Streżyńską i rozmawiałem z panią minister Magdaleną Gaj. No i wtedy pani minister Streżyńska powiedziała, że takie porozumienie znacznie by ułatwiło podpisanie takiego porozumienia. Bo właśnie nie wiedziałem, dlaczego te sprawy tak się ślimaczą. Pani prezes poprosiła mnie o to, że może można by w szybszym tempie, bo ta duża nowelizacja prawa telekomunikacyjnego, ta część nieunijna, będzie jeszcze długo wlokła się na etapie uzgodnień międzyresortowych itd. itd. Stąd ten pomysł na projekt poselski. Platforma Obywatelska…To jest akurat projekt poselski posłów Platformy Obywatelskiej, panie pośle Szczepański.


Poseł Anna Paluch (PiS): Czy osobiście go pan napisał, panie pośle?


Poseł Antoni Mężydło (PO): Zaraz odpowiem. Jeśli chodzi o inicjatywę polityczną, to ze względu na to, że już trochę się znam na prawie telekomunikacyjnym, dużo ingerowałem również w ten projekt ustawy. Natomiast fizycznie, oczywiście, go nie pisałem, bo nie jestem prawnikiem. Pisał to prawnik na zlecenie Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Już na wstępie przedstawiałem naszego gościa w charakterze eksperta, pana Wacława Knopkiewicza. On jest autorem, który fizycznie pisał ten projekt ustawy. Naprawdę, nie trzeba robić z tego żadnej tajemnicy. Pan Wacław Knopkiewicz jest znanym legislatorem, wielokrotnie występował na posiedzeniach naszej Komisji. Formalnie był ekspertem w czasie, już nie pamiętam, ale w ubiegłych latach, chyba w ubiegłej kadencji. Prowadził dysputy z panem profesorem Hubertem Izdebskim. Pamiętam, że była to ustawa o przetargach na częstotliwości. Pamiętam także, że były to debaty na bardzo wysokim poziomie. Pan Wacław Knopkiewicz jest mi znany jako świetny legislator i nie mam nic do ukrycia. Propozycja, żeby to on napisał projekt ustawy wyszła ode mnie. Absolutnie.


Nie ma pana posła Szczepańskiego. Przepraszam, już jest. Niech pan poseł nie mówi o tym, że to, że przeczytałem najdalej przed dwoma tygodniami, a na pewno nie w tym tygodniu, a może w poprzednim, wywiad w „Rzeczypospolitej”, o którym tutaj ktoś z państwa mówił, z panem wiceprezesem Muszyńskim, że to była propozycja korupcyjna. Przecież ten projekt był już dawno napisany, już dawno inicjatywa była podjęta. Ja tylko mówiłem o tym wywiadzie. Mówiłem o pewnym wątku, że dzisiaj, rzeczywiście, nie wiadomo, jaki jest status tego porozumienia. Ale na pewno pan prezes Muszyński miał tutaj wątpliwości. Ale to już ktoś z państwa poruszał. Dokładnie ten sam problem poruszał, o którym ja wtedy mówiłem.


O problemach polityki regulacyjnej… Myślę, że na ten temat też mógłbym dużo powiedzieć, ale myślę, że oddam głos osobom, które są pod tym względem bardziej kompetentne. Ale na pewno mam tutaj pełną jasność. Ja bym takiego pytania nie zadawał, bo doskonale wiem, bo jestem obecny na wszystkich posiedzeniach Komisji poświęconych rynkowi teleinformatycznemu.


Właściwie to było tylko pytanie o autorstwo. A to nie jest żadna tajemnica, proszę państwa. Wszystko lege artis. Dziękuję bardzo.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Dziękuję bardzo, panie pośle. Mam do pana prośbę w związku z tym, że zakończył pan swoje wystąpienie wnioskiem również o to, aby przejść do szczegółowej analizy projektu ustawy. Myślę, że dobrze byłoby przychylić się do propozycji przedmówców.


Poseł Antoni Mężydło (PO): Oczywiście, przyjmuję je. To była tylko moja propozycja.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Później formalnie będziemy to rozstrzygać. Dlatego pytam.


Poseł Antoni Mężydło (PO): To nie był wniosek formalny. Jeśli jednak pan przewodniczący zrozumiał to jako wniosek formalny, to go wycofuję.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Dobrze. Dziękuję. Proszę bardzo – pani minister i pani prezes, proszę.


Podsekretarz stanu w MI Magdalena Gaj: W związku z tym, że już zostało wyjaśnione, kto jest autorem projektu ustawy, nie będę udzielała odpowiedzi na to pytanie. Natomiast ze strony pana przewodniczącego Janusza Piechocińskiego padło pytanie, czy rząd się wypowiedział, jaką ma opinię w zakresie tego, czy regulator powinien nałożyć obowiązek funkcjonalnej separacji, tudzież innych obowiązków regulacyjnych. Rząd takiego stanowiska nigdzie nie opublikował i, przynajmniej w mojej osobie, jako ministra, nie opublikuje. Dlatego, bo też walczyliśmy o to przy okazji nowelizacji unijnej; o zagwarantowanie niezależności regulatora rynku od rządu. I tutaj – to, co deklarowałam na początku mojej pracy w resorcie – stanowczo rozgraniczymy obowiązki ministerstwa w zakresie tworzenia podstaw prawnych funkcjonowania przedsiębiorców i tworzenia możliwości wykonywania prawidłowej działalności telekomunikacyjnej, w tym inwestowania. Rozumiem, że w tym też się zawiera niejako tworzenie polityki telekomunikacyjnej. Natomiast nie będziemy wyrażać opinii co do tego, czy należy nałożyć obowiązek funkcjonalnej separacji, czy nie. Dlatego, że – po pierwsze – nie mamy wiedzy w tym zakresie, czy taki obowiązek nałożyć. A po drugie – to jest domena regulatora. Dlatego ograniczymy się do tego, by powiedzieć, czy są podstawy prawne i ewentualnie przeanalizować, jakie jeszcze podstawy prawne trzeba tworzyć w prawie telekomunikacyjnym.


I to tyle jeśli chodzi o odpowiedzi na pytania. Padło także pytanie merytoryczne – co to jest obowiązek funkcjonalnej separacji. Jest to obowiązek nakładany przez regulatora na przedsiębiorcę nakazujący niejako podział, tworzenie z jednej firmy dwóch niezależnych, z których jedna część świadczy usługi hurtowe, a druga – usługi detaliczne. Usługi hurtowe mają być świadczone na takich samych zasadach, tak samo w swojej części detalicznej i swoja część detaliczna w części hurtowej, jak pozostałym uczestnikom rynku telekomunikacyjnego.


Ujęłam tę definicję w miarę prostych słowach. Może pani prezes to uszczegółowi.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Proszę bardzo, pani prezes Streżyńska.


Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Anna Streżyńska: Myślę, że akurat ten wątek nie wymaga uszczegółowienia, chyba, że ktoś będzie chciał wchodzić w szczegóły, to chętnie to zrobię. Chciałam powiedzieć skąd się wzięła inicjatywa nowelizacji ustawy – Prawo telekomunikacyjne. Ja w ogóle proszę, żeby Wysoka Komisja traktowała mnie jako inicjatora tej nowelizacji i żeby w związku z tym wszystkie skutki, wszystkie konsekwencje, wszystkie oskarżenia związane z nowelizacją były kierowane bezpośrednio do mnie.


Jestem regulatorem trzy i pół roku i myślę, że te trzy i pół roku uzasadnia, dlaczego regulator zwraca się do Wysokiej Komisji z taką prośbą. Przez ten czas nie siedzieliśmy bezczynnie. Pan poseł Antoni Mężydło mówił tutaj, jak wygląda regulacja rynku telekomunikacyjnego i jakie są jej efekty. Niektóre efekty są bardzo dobre i każdy z państwa odczuł to we własnej kieszeni. Wielu efektów nie osiągnęliśmy z różnych powodów. Prawo jest za słabe, żeby niektóre z naszych decyzji skutecznie egzekwować.


W związku z tym, że przez cały ten czas widzieliśmy, że niektóre z tych naszych propozycji nie znajdują właściwego, prawidłowego odzewu w operatorze regulowanym, nie tylko w tym jednym, ale w wielu operatorach regulowanych, postanowiliśmy przystąpić do narzędzia zwanego funkcjonalną separacją. Komisja Europejska w swoich wypowiedziach publicznych wyraźnie stwierdziła, że jednym z dwóch krajów, w którym prawdopodobnie funkcjonalna separacje jest niezbędna, jest właśnie Polska. I, oczywiście, ostateczna decyzja zostanie podjęta przez Komisję po przedstawieniu odpowiednich informacji przez organ krajowy, ale jest prawdopodobne, że takie narzędzie by się w Polsce sprawdziło.


Jednakże jednocześnie Komisja Europejska zasugerowała regulatorowi polskiemu, żeby spróbował wszystkich możliwych środków regulacyjnych zanim do tego narzędzia przystąpi. Bo takie też musi udowodnić środki regulacyjne w postępowaniu przed Komisją Europejską. Przez rok prowadziliśmy analizy w sprawie funkcjonalnej separacji i z każdej z nich wynikało, że będzie nas to kosztowało bardzo dużo czasu i bardzo dużo pieniędzy. Pieniądze – rzecz nabyta, ale czas nie jest nabyty, ponieważ konsumenci czekają na korzyści z działalności regulatora. Czekają na korzyści natychmiastowe, a nie odłożone, jak się może wydawać, nawet o 5-6 lat, sądząc po doświadczeniach innych europejskich organów regulacyjnych.


W związku z tym postanowiliśmy zastosować narzędzie łagodniejsze i szybsze, nie zawieszając działań dotyczących funkcjonalnej separacji. I to chciałam podkreślić, żeby później nie okazało się, że odstąpiliśmy od czynności regulacyjnych. Postanowiliśmy zastosować narzędzie łagodniejsze, nie mające cech przymusu, nie zdejmując dotychczasowych obowiązków regulacyjnych ze spółki Telekomunikacja Polska. I to jest moje drugie podkreślenie. Wszystkie obowiązki nałożone na Telekomunikację Polską pozostały w mocy.


Porozumienie dotyczy wyłącznie określenia szczegółowych warunków albo ich wykonywania, albo dojścia do tego, żeby w ogóle zaczęły być wykonywane. Zrobiliśmy to w nadziei, że skala i szybkość działania tego porozumienia zapewni przeniesienie tej skali i szybkości na korzyści odczuwane przez abonentów. Chcieliśmy, żeby korzyści były większe. Chodziło też o egzekwowalność. Stąd się w ogóle wzięła moja idea tej ustawy. Chodziło o to, żeby konieczne było zapewnienie jego egzekwowalności. Bo, zgodnie z obowiązującym prawem, nie ma jak egzekwować porozumienia, które organ ma prawo zawrzeć, poza, oczywiście, wewnętrznymi zapisami porozumienia, które zawsze wiążą po obu stronach określone zobowiązania. W związku z tym kluczowe dla nas są zapisy dotyczące egzekwowania porozumienia za pomocą przepisów karnych.


Mam ze sobą tekst porozumienia, jest w tej teczce, którą trzymam w ręku. Za tym kryją się cztery miesiące naszej pracy. Jeszcze raz podkreślam – nie został zdjęty ani jeden obowiązek regulacyjny z Telekomunikacji Polskiej. Cały czas pozostają one w mocy. Natomiast jest bardzo dużo operatorów, których będziemy regulować lub już regulujemy. Sami państwo uchwaliliście w lipcu ustawę, która umożliwia prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej analizę rynków relewantnych, nie tylko tych 18 rynków, które były w rozporządzeniu, ale różnych rynków. Różnych w obszarze produktowym i różnych w obszarze krajowym. A zatem, być może, takie porozumienia będą powstawały też na gruncie stosunków z innymi operatorami. Jeżeli takie porozumienie ma przyspieszyć i zwiększyć korzyści dla konsumentów, to uważam, że jest to bardzo dobry środek pośredni pomiędzy obowiązkami regulacyjnymi wynikającymi z obecnie obowiązującej ustawy – Prawo telekomunikacyjne a najbardziej drastycznym środkiem regulacyjnym, jakim jest separacja funkcjonalna.


Bardzo państwa proszę o rozważenie tej ustawy i ponowne przeanalizowanie tego przedłożenia, ponieważ ta ustawa jest regulatorowi bardzo potrzebna.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Dziękuję bardzo. Może pan poseł Mężydło zabierze głos na końcu, dobrze? Bo są jeszcze dalsze zgłoszenia do dyskusji. Proszę bardzo, pan przewodniczący Janusz Piechociński.


Poseł Janusz Piechociński (PSL): Po wypowiedzi pani prezes stwierdzam, że pan poseł Antoni Mężydło poświadczył nieprawdę. Funkcjonariusz publiczny do protokołu sejmowej komisji poświadczył nieprawdę. Pani prezes powiedziała wprost „ja jestem autorką tej inicjatywy”. Dobrze, tylko inicjatorem. Jak sobie tak szczerze rozmawiamy, to jest pytanie, czy pan prawnik jest pracownikiem Urzędu Komunikacji Elektronicznej?


Prawnik Wacław Knopkiewicz: Nie.


Poseł Janusz Piechociński (PSL): A czy ma pan związek z jakąkolwiek izbą gospodarczą albo przedsiębiorstwem w ostatnich latach?


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Jeżeli państwo pozwolicie, to ja będę prowadził posiedzenie. Proszę zadawać pytania. Jeśli będzie…


Poseł Janusz Piechociński (PSL): Zadaję bardzo konkretne pytanie.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): To proszę zadać wszystkie pytania, a pan Knopkiewicz na nie odpowie.


Poseł Janusz Piechociński (PSL): Rozumiem. Po pierwsze, wiemy, kto jest inicjatorem projektu ustawy, wiemy, kto jest autorem. Teraz pytamy, czy autor jest bezstronny wokół stron porozumienia pomiędzy Urzędem Komunikacji Elektronicznej a spółką Telekomunikacja Polska. Mamy do tego prawo jako legislatorzy. Skoro mamy przystąpić do pracy nad tym projektem, mamy prawo to wiedzieć. I jeszcze raz powtarzam: proszę sekretariat Komisji o maksymalnie szybkie sporządzenie protokółu z dzisiejszego posiedzenia.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Pan przewodniczący Wiesław Szczepański, proszę.


Poseł Wiesław Szczepański (Lewica): Po wypowiedzi pana przewodniczącego Janusza Piechocińskiego cofam swój głos.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Proszę bardzo, czy są jeszcze inne wystąpienia? Nie ma. W takim razie zgłaszam wniosek o powołanie podkomisji nadzwyczajnej.


Poseł Antoni Mężydło (PO): Panie przewodniczący, chciałem jeszcze odpowiedzieć na wszystkie pytania, bo odpowiedziałem na początku tylko na te pytania, na które tylko ja mogłem odpowiedzieć. Dlatego ja na nie odpowiadałem. Może odpowiem jeszcze na pytania, na które…


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Dziękuję bardzo. Szanowni państwo, podczas dzisiejszego posiedzenia został w zasadzie zgłoszony jeden wniosek, mianowicie ten, który zgłosiłem przed chwilą – o powołanie podkomisji nadzwyczajnej. Wniosek o skierowanie do podkomisji stałej zgłosił pan przewodniczący Szczepański, który potem go wycofał, więc wniosku nie ma.


Poseł Wiesław Szczepański (Lewica): Nie, zgłosiłem wniosek o skierowanie poselskiego projektu ustawy do podkomisji stałej, której przewodniczy pan poseł Janusz Piechociński.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): W takim razie…


Poseł Wiesław Szczepański (Lewica): Natomiast później powiedziałem, że w świetle drugiej wypowiedzi pana posła Janusza Piechocińskiego nie będę już wypowiadał się co do kwestii powiedzenia o mijaniu się z prawdą przez pana posła Mężydłę w swojej wypowiedzi.


Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO): Rozumiem, dziękuję. W takim razie wycofuję swój wniosek o powołanie podkomisji nadzwyczajnej. Mamy zatem wniosek o skierowanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne do podkomisji stałej do spraw transportu kolejowego, łączności i nowoczesnych technik informacyjnych. Czy ktoś z państwa zgłasza sprzeciw wobec takiego wniosku? Nie ma sprzeciwu.


Stwierdzam, że poselski projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne, druk nr 2500, został przekazany do podkomisji stałej do przeanalizowania. Prosiłbym, żeby stanowisko rządu w sprawie projektu ustawy zostało przekazane nam jak najszybciej, bo jest to jedyna kwestia, która blokuje nam dalsze procedowanie projektu na dzisiejszym posiedzeniu Komisji. Na tym zamykamy dzisiejsze posiedzenie Komisji. Dziękuję państwu bardzo za udział. Do widzenia.

26 November 2009

Uczestnikom Forum Usług Szerokopasmowych pod rozwagę

Co pół roku Komisja Europejska publikuje informacje o szerokopasmowym dostępie do internetu w krajach Unii Europejskiej. Do tego, że co pół roku jesteśmy w ogonie unijnych statystyk w penetracji już się przyzwyczailiśmy. Mało kto zwraca uwagę, że wedle najnowszych statystyk mamy najwolniejszy szybki internet w Unii.

Gdy w listopadzie 2008 roku KE opublikowała dane na 1 lipca ub.r. wolniejszy niż w Polsce szybki internet był na Cyprze. W opublikowanym przed tygodniem zestawianiu jesteśmy już na samym końcu. Elementem poprawy jest to, że odsetek łączy do 2 Mbps spadł z ok.85 proc. w lipcu 2008 roku do ok. 80 proc. w lipcu 2009 roku.

Nie ma się co dziwić, że mamy najwolniejszy internet w Europi, skoro operatorzy telekomunikacyjni są przekonani, że rynek nie dorósł do większych prędkości niż 4-6 Mbps, a potrzeby przytłaczającej większości klientów zaspakaja 1-2 Mbps.

Na moje pytania o streaming HD na żywo słyszę tę samą odpowiedź: kto to ogląda? Rzeczywiście zapewne nie wielu, bo aby oglądać płynnie i bez zakłóceń dostępne w HD filmy na YouTube trzeba mieć szybkie łącze, a nie łącze stałe o prędkości 1-2 Mbps. Wszyscy chętni mogą sprawdzić jakość swego łącza oglądając Bohemy Rhapsody w wykonaniu Muppetów. Trzeba tylko włączyć w YouTube opcje HD i full screan.

Operatorzy telekomunikacyjni nie chcą słyszeć o tym, że łącze 10 Mbps może i powinno kosztować tyle dziś kosztuje łącze 1 Mbps. A łącze 1 Mbps kosztuje dziś tyle, co jeszcze kilka lat temu najpopularniejsze w Polsce łącze stałe - 128 kbps. Nie ma się co oszukiwać, ceny szybszych łączy u operatorów telekomunikacyjnych są zaporowe. I niewiele zmieni wprowadzana 23 listopada na zasadzie promocji obniżka ceny Neostrady.

Nadzieją klientów w wielkich miastach pozostają sieci telewizji kablowych. One jak pierwsze dostrzegły, że internet może być szybki i nie musi być ksomicznie drogi. I dostrzegli to też klienci. UPC, działające na osiem razy mniejszym rynku niż Telekomunikacja Polska, w ostatnich kwartałach zdobywa więcej klientów internetu niż TP. Na ofertę UPC zdecydował się nawet rzecznik grupy TP. Znak czasów?

15 October 2009

Dwie wersje kłopotów

Zima jesienią przyniosła kłopoty także sieci Orange. Nie wiem jak było w całym kraju, ale w Warszawie, czyli największym rynku telekomunikacyjnym w Polsce PTK Centertel miał w środę spore problemy.

Wczesnym popołudniem w Warszawie wiele telefonów z kartami SIM Orange przestało działać. A dokładnie nie sposób było się na nie dodzwonić, ani też z nich zadzwonić. A jak już się udało wykonać połączenie, to było ono zrywane. Co ciekawe część telefonów znajdująca się w zasięgu jednej stacji bazowej działała, a część nie. Działały mp. telefony z 3G, ale także część telefonów 2G.

SMS skontaktowałem się z rzecznikiem grupy TP (dzwonienie na komórkę nie przynosiło efektu) i spytałem o skalę problemu. Odpowiedział SMS:

„Mamy awarię 2G w Wwie, ale nie przesadnie dużą. Do 16.30 powinniśmy naprawić”.

Potem przyszedł drugi SMS:

„Przyczyny awarii – problem z zasilaniem przez pogodę”

A o 15.40 trzeci:

„Już po awarii ;-)”

Troszkę dręczył mnie problem, dlaczego z powodu prądu nie działa 2G, a działa 3G, więc szukałem jakichś podpowiedzi u ludzi mogących to wiedzieć. Ktoś z nich podesłał mi mail, którego treść publikuję poniżej. Zwracam uwagę na godzinę nadania.

From: Drwecki Pawel

Sent: Wednesday, October 14, 2009 3:42 PM

To: Drwecki Pawel

Subject: Informacja o utrudnieniach w realizowaniu połączeń Orange

Importance: High

Witam serdecznie

Chciałbym poinformować, że w zwiazku z panującymi warunkami atmosferycznymi, wiele stacji nadawczych ma utrudnienia w realizacji połączeń.

Obecnie w okregu warszawskim wiekszość nadajników oraz elementy centralowe pracują na zasilaniu awaryjnym, w związku z czym mogą występować chwilowe przerwy w działaniu sieci.

Sekcje techniczne pracują nad stabilizacją sieci.

Za powstałe utrudnienia przepraszamy.

Pozdrawiam

Paweł Drwęcki

Wydział Contact Center Klientów Korporacyjnych

PTK  Centertel Spółka z o.o.

Inaczej mówiąc, skala kłopotów w Warszawie komunikowana klientom korporacyjnym była większa niż skala kłopotów komunikowana mediom...

15 September 2009

Od jutra KST, a dziś zmiany w TP

Dziś był dzień zmian na szczytach władzy grupy TP. Zmiany są głębokie. By uniknąć jakichkolwiek przekłamań poniżej list prezesa Macieja Wituckiego do pracowników.:

Drogie Koleżanki, Drodzy Koledzy,

Chciałbym poinformować Was o ważnych decyzjach związanych ze strukturą zarządczą naszej Grupy. Rozpocznę od zmian personalnych. Richard Shearer, dotychczasowy członek zarządu Telekomunikacji Polskiej, z powodów osobistych złożył rezygnację z pełnionej funkcji. Obradująca dzisiaj Rada Nadzorcza TP powołała na jego miejsce Vincenta Lobry, powierzając mu funkcję wiceprezesa zarządu ds. marketingu i strategii. Grażyna Piotrowska-Oliwa, dotychczasowy Prezes PTK Centertel, podjęła decyzję o odejściu z Grupy TP. Jednocześnie otrzymała nową propozycję z Grupy France Telecom, którą będzie rozważać do 31 października br. Do tego dnia pozostanie w Grupie TP, jako mój doradca. Jej miejsce zajmie Mariusz Gaca, który wskutek objęcia stanowiska prezesa PTK Centertel, zrezygnował z prac w zarządzie TP. Powierzono mu jednocześnie funkcję dyrektora wykonawczego ds. sprzedaży i obsługi klientów.

W tym miejscu chciałbym szczególnie serdecznie podziękować Grażynie Piotrowskiej-Oliwie za jej prawie dziewięcioletnie nieprzeciętne zaangażowanie w pracę całej Grupy. Liczę, że swoim ogromnym doświadczeniem nadal będzie wspierać Grupę FT. Dziękuję także Richardowi Shearerowi za jego dotychczasową pracę w Grupie, w czasie której włożył istotny wkład w rozwój strategii i modelu biznesowego. Życzę Wam powodzenia i samych sukcesów w dalszej karierze.

Zmianom personalnym towarzyszy również szereg zmian w strukturze firmy.

Piotr Muszyński, jako wiceprezes ds. operacyjnych, poza IT&N, dostaje pod swoje skrzydła pion klientów operatorów oraz departament jakości.

Vincent Lobry zarządza od dzisiaj obszarem pozyskania i produkcji kontentu, pionem strategii i rozwoju oraz całym marketingiem tak B2B jak i B2C.

Roland Dubois, do swojego zakresu obowiązków dodaje odpowiedzialność za departament zarządzania ochroną przychodów i nadużyciami. Pion bezpieczeństwa przechodzi do obszaru zarządzanego przez Jacka Kałłaura. Z kolei Mariusz Gaca, poza pełnieniem funkcji prezesa PTK Centertel, odpowiedzialny będzie za całość sprzedaży oraz obsługę posprzedażową. Pion administracji zostaje dołączony do obszaru zarządzanego przez Xaviera Letzeltera, dyrektora wykonawczego.

Odpowiedzialność za pion prawny i pion współpracy regulacyjnej przejmuje Tomasz Nowakowski, dyrektor wykonawczy Grupy ds. korporacyjnych.

Powstaje również nowy departament transformacji, odpowiedzialny za wdrożenie nowego modelu operacyjnego i wsparcie kluczowych projektów. Na jego czele staje Piotr Gajek. Departament będzie podlegał bezpośrednio mnie.

Zmian jest sporo. Wszystkie mają służyć skutecznej odpowiedzi naszej Grupy na wyzwania rynku, klientów i konkurencji, a także uproszczeniu modelu zarządzania spółką. To pierwszy krok, który ma nas przygotować do realizacji nowej strategii Grupy TP, którą będziemy ogłaszać pod koniec kwartału.

Tym, którzy odchodzą jeszcze raz dziękuję. Tych, którzy zostają, proszę o więcej. Liczę na Was i wierzę, że RAZEM MOŻEMY WIĘCEJ!

Pozdrawiam

Maciej Witucki

Prezes Grupy TP

Oficjalny giełdowy komunikat TP znajduje się tu, a komunikat PR  tu.

06 August 2009

Medialna wymiana salw

Zupełnie niedawno wyraziłem przekonanie, ze rozmowy Telekomunikacji Polskiej z operatorami alternatywnymi o wprowadzaniu Karty Równoważności skończą się fiaskiem.

Po publikacji wpisu, Konrad Ciesiołkieiwcz, kiedyś rzecznik premiera Marcinkiewicza, potem dyrektor w Polkomtelu, a teraz ważna postać w PR TP, przekonywał mnie, że moja ocena jest błędna.

Potem było odbywające się pod auspicjami UKE spotkanie w AltOp z TP i w świat poszły optymistyczne informacje, że porozumienie jest blisko, różnice niewielkie, a wszystko rozstrzygnie się na kolejnym spotkaniu 11 sierpnia.

Dzisiejsze przedpołudnie przyniosło dwie nowe informacje. Najpierw Rzeczpospolita powołując się na Macieja Wituckiego, prezesa TP ogłosiła, że podziału nie będzie. W tekście prezesowi wtórował anonimowy przedstawiciel AltOp. Na odpowiedź Netii nie trzeba było długo czekać. Prezes Mirosław Godlewski, publicznie stwierdził, że TP w rozmowach nie wykazuje skłonności do kompromisu.

Przyznam, że trwającą kilka dni medialną ciszę dotyczącą rozmów poprzedzających spotkanie zaplanowane na 11 sierpnia uznawałem za dobry dla TP znak. Dzisiejszy tekst w Rzepie był sygnałem, że coś jest nie tak. Nie biegnie się do mediów, gdy ważne robocze rozmowy trwają i idą w dobrą stronę.

Dzisiejsza wymiana medialnych salw nie przesądza o wynikach spotkania zaplanowanego na 11 sierpnia. Pokazuje, że nic nie jest jeszcze przesądzone.


26 July 2009

W Polkomtelu ubyło 111 tys. SIM (errata)

Nie lubię, gdy news pojawia się w piątek. W sobotę GP nie wychodzi i można go w zasadzie skonsumować tylko w internecie. I dlatego news, którego do czasu publikacji tego wpisu nie podał żaden duży portal telekomunikacyjny jest poniżej

Dziś pojawił się news dotyczący liczby SIM obsługiwanych przez Polkomtel 30 czerwca. W II kwartale ubyło 111 tys. SIM i operator obsługiwał 14 mln 465 tys. SIM. Tak jak prognozowałem w dzisiejszej GP (z 24 lipca 2009 roku), spadek niewielki.

Warto zwrócić uwagę, że to pierwszy kwartał za prezesury Jarosława Bauca, w którym liczba SIM obsługiwanych przez Polkomtel spadła.

24 July 2009

W Polkomtelu ubyło 111 tys. SIM

Nie lubię, gdy news pojawia się w piątek. W sobotę GP nie wychodzi i można go w zasadzie skonsumować tylko w internecie. I dlatego news, którego do czasu publikacji tego wpisu nie podał żaden duży portal telekomunikacyjny jest poniżej

Dziś pojawił się news dotyczący liczby SIM obsługiwanych przez Polkomtel 30 czerwca. W II kwartale ubyło 111 tys. SIM i operator obsługiwał 14 mln 465 tys. SIM. Tak jak prognozowałem w dzisiejszej GP, spadek niewielki. Warto jednak zauważyć, że jeszcze 22 czerwca — według danych podawanych prezesa Jarosława Bauca — firma miała obsługiwała tylko o 21 tys. SIM mniej niż 31 marca 2009 roku. W osiem dni odłączono 90 tys. SIM, średnio po 11 tys. 250 sztuk dziennie wliczając w to soboty i niedziele.

Można się zastanawiać co było powodem przyspieszenia. Czy może były to efekty kampanii reklamowej Play, w której sugerowano, że w przypadku dowolnej zmiany regulaminu można zmienić operatora bez konsekwencji (ten przepis od 6 lipca już nie działa tak, jak wcześniej). A może zwykłe czyszczenie bazy z martwych SIM prepaid.

Nie wnikając w powody warto zwrócić uwagę, że to pierwszy kwartał za prezesury Jarosława Bauca, w którym liczba SIM obsługiwanych przez Polkomtel spadła.


18 July 2009

Znów o Karcie

31 lipca odbędzie się spotkanie ostatniej szansy w sprawie Karty równoważności Telekomunikacji Polskiej. Coś czuję, że kompromisu nie będzie.

Piątek w telekomunikacja zaczął się od zacytowanej przez agencję Reuters wypowiedzi Anny Streżyńskiej, prezes UKE. — Nie musi się skończyć podziałem TPSA. TPSA bardzo obawia się podziału i negocjacje z nią idą szybko. Jest szansa, żeby się porozumieć, 31 lipca będą ostatnie rozmowy. Myślę, że wtedy podpiszemy wstępne porozumienie z TPSA — cytował panią prezes Reuters.

W ślad za tym newsem do inwestorów giełdowych popłynęły notki analityków informujące o wypowiedzi.

Tuż przed 16.00 swoje stanowisko przedstawił reprezentujący operatorów alternatywnych KIGEiT. Izba kilkanaście dni temu oświadczyła, że zerwała rozmowy z TP dotyczące tego, co ma być w Karcie. Winą obarczyła TP. Niestety na stronach WWW KIGEiT oświadczenia nie ma, więc przytaczam je w całości:

W dniu 13 lipca Prezes UKE wysłał do izb zrzeszających operatorów telekomunikacyjnych (KIGEiT i PIIT) zaproszenie na spotkanie w dniu 31 lipca, w którym prosi środowisko do wynegocjowania do tego czasu wszystkich kilkunastu kwestii spornych, które ujęto na "liście zagadnień przedstawionych TP przez Prezesa UKE, jako zidentyfikowane problemy w relacjach międzyoperatorskich oraz oczekiwania UKE”. Sugestia Prezesa UKE jest wyraźna - albo TP dogada się ze środowiskiem albo Prezes UKE podejmie stosowną decyzję...

Stosując się do prośby i zaproszenia Prezesa UKE, a także w odpowiedzi na wyrażoną przez TP w piśmie z dnia 10 lipca br. chęć budowania „konstruktywnych i użytecznych rozwiązań”, KIGEiT zadeklarował zaangażowanie oraz udział przedstawicieli Izby w organizowanych przez TP spotkaniach Grup Roboczych, mających na celu rzeczywiste wyeliminowanie istniejących problemów rynkowych.   

Mówiąc bardziej wprost, de facto dzięki „mediacji" Prezesa UKE, KIGEiT postanowił podjąć z TP rozmowy „ostatniej szansy". Pismo TP z 10 lipca miało na to zdecydowanie mniejszy wpływ, gdyż w piśmie tym, oprócz ogólnej deklaracji TP, że „Ostateczna wersja dokumentu (Karta Równoważności v. 2.0 - red.) powstanie z uwzględnieniem zgłoszonych przez rynek uwag”, TP nie zadeklarowała spełnienia najważniejszych warunków KIGEiT (chociażby wprowadzenia silnego i niezależnego nadzoru nad wykonywaniem zobowiązań TP).

To oświadczenie opatrzono komentarzem Eugeniusza Gacy, przewodniczącego Sekcji Operatorów Telekomunikacyjnych i członka zarządu KIGEiT:

Stanowisko wyrażone przez TP w ostatnim piśmie do KIGEiT nie różni się w istotny sposób od poprzednich. Niemniej jednak zaproszenie Prezesa UKE na spotkanie pod koniec lipca, skłoniło Izbę do powrotu do rozmów z TP w nadziei, że uda się jednak dojść do porozumienia.

Przed 17.00 swój komunikat wydało TP. Głos zabrał prezes Maciej Witucki.

Publikacja tych informacji przez serwisy internetowe spotkała się z natychmiastowym odzewem pracowników TP, którzy w komentarzach obwieścili, że prezes zmieniła zdanie w sprawie podziału,

Tymczasem wieczorem na stronach WWW Gazety Wyborczej pojawił się wywiad z Anną Streżyńską w dużej mierze poświęcony jest rozmowom ostatniej szansy. Moim zdaniem kluczowy jest ten fragment:

Ile czasu ma TP?

1 września wszystko powinno być wdrożone. We wrześniu nasi audytorzy to sprawdzą. Na przełomie września i października będziemy mogli powiedzieć: "niestety, robimy separację", "nie, nie robimy separacji, bo TP zrobiła ogromne postępy i udowodniła swoją determinację". Porozumienie nie dotyczy nowych obowiązków, lecz takich, z których niektóre nie są wdrożone przez TP od trzech lat! Dziś rozmowy, o które poprosiła TP, są tak zaawansowane, że mogę wyrazić nadzieję, że separacji unikniemy, a decyzję o niej zawiesimy do czasu następnej analizy rynku - pod warunkiem że twarde wymagania przez nas postawione i związane z nimi terminy zostaną dotrzymane. Więcej będziemy wiedzieli 31 lipca, a jeszcze więcej 1 września - to kolejne etapy negocjacji i oceny wyników.

Czego oczekuje prezes UKE. Tu znów cytat z wywiadu:

TP musi rozdzielić hurt od detalu w ramach zarządu, co oznacza wyznaczenie osobnego wiceprezesa od hurtu, sieci i systemów informatycznych. Takie minimum pokazałoby, że naprawdę TP chce coś zrobić.

Poza tym oczekuję decyzji dotyczących systemów informatycznych - wszyscy operatorzy alternatywni, w tym detal TP, muszą uzyskać identyczny dostęp do danych o klientach i łączach TP. Dziś część detaliczna Telekomunikacji Polskiej uzyskuje od swojej części hurtowej informacje, o jakich inni mogą tylko marzyć. To ma się zmienić od zaraz! Chcę, żeby TP musiała nabywać od swoich służb hurtowych na potrzeby służb detalicznych usługi na dokładnie takich samych warunkach jak operatorzy niezależni. Nie odwrotnie, ale właśnie tak: detal TP nie może dostać niczego, co nie jest oferowane operatorom alternatywnym, od samego początku do samego końca procesu obsługi klienta. To wpłynie motywująco na hurt TP, żeby oferować wszystkim jak najlepsze usługi.

Starając się przewidzieć przyszłość każdy powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy TP oczekiwania prezes UKE może wdrożyć do 1 września.

09 July 2009

Rzecz o asymetrii

140 proc. asymetrii stawek MTR jakie ma Play w stosunku do Wielkiej Trójki i większości afiliowanych przy nich operatorów wirtualnych od kilku tygodni systematycznie powraca w doniesieniach mediów. Wszyscy „poszkodowani” krzyczą, że to skandal, że to niespotykana w Europie skala asymetrii, że ścieżka schodzenia z asymetrii jest zbyt wolna.

A w cieniu tego spory jest sobie asymetria stawek w telefonii stacjonarnej. W zasadzie regułą jest to, że za kończenie połączenia w sieci TP inni operatorzy stacjonarni płaca mniej niż im płaci TP. Wśród beneficjentów tego systemu jest też PTC. Asymetria wynosi 120 proc.

Inaczej mówiąc jedna asymetria boli PTC, a druga chyba nie boli, a raczej cieszy. O jednej asymetrii grupa TP krzyczy ustami PTK Centertel, a o drugiej nie. Z racji 140 proc. asymetrii, rozmowy do Play z większości innych sieci są wyraźnie droższe niż inne połączenia. Z racji 120 proc. asymetrii, klient TP płaci tyle samo za rozmowę do klienta stacjonarnego PTC, co do klienta TP.

I na koniec troszeczkę statystyki. Klienci P4 to ok. 5 proc. ogółu użytkowników komórek. Klienci usług stacjonarnych PTC, to ok. 5 proc. ogółu klientów telefonii stacjonarnej TP.

07 July 2009

Czy w nowej KE będzie miejsce dla Viviane Reding

Viviane Reding może nie być przez następne pięć lat unijną komisarz ds. telekomunikacji. Jak donosi dzisiejszy Financial Times. Dziennik powołuje się na wypowiedź doradcy Jose Menuel Barroso, przewodniczącego Komisji Europejskiej.

Ów doradca przewodniczącego Barroso miał powiedzieć przedstawicielom branży i lobbystom, że byłby zdziwiony, gdyby żelazna dama europejskiej telekomunikacji utrzymała stanowisko w nowej KE. Dodał, że pani Reding wie to.

Ta wypowiedź doradcy przewodniczącego KE jest ogromnym zaskoczeniem. Jeśli nie jest to tylko gra związana z obsadzaniem stanowisk, może być dobrą nowiną dla operatorów o dominującej pozycji i złą wieścią dla wszystkich mniejszych graczy.

Rzecznik pani komisarz odmówił komentarz, zaś rzecznik przewodniczącego Barroso stwierdził, że to czysta spekulacja.

Zachodnie media przypominają, że trwa rozgrywka o ponowny wybór portugalskiego polityka na fotel szefa Komisji, a niektórym krajom (np. Niemcom) pani Reding mocno zalazła za skórę. Zwracają też uwagę, że eurosocjalistów z europarlamentu bardziej interesuje walka z bezrobociem niż zwiększanie konkurencji i liberalizacja, a tym właśnie zajmowała się w telekomunikacji przez ostatnie pięć lat luksemburska unijna komisarz.

30 June 2009

Trzeci kupuje czwartego

Cosmote Romania, trzeci co do wielkości operator komórkowy w Rumunii kupił czwartego co do wielkości rumuńskiego operator Zapp. Transakcja warta jest 207 mln euro, z czego 146 mln euro przypada na przejęty przez Cosmote dług Zapp.

Cosmote kontrolowane jest przez greckiego operatora OTE, a głównym akcjonariuszem OTE jest Deutsche Telekom. Ma ponad 20 proc. rumuńskiego rynku. Zapp w 2008 roku miał 61 mln euro przychodów, a na koniec ubiegłego roku miał ponad 374 tys. klientów. Proste przeliczenie mówi, że w gotówkowej części transakcji wycena był na poziomie Cena/Sprzedaż (P/S) równym 1. Może, ale na musi być benchmarkiem do ewentualnych transakcji na innych rynkach w regionie, w tym np. w Polsce.

Rumuński rynek nadal rośnie zarówno pod względem liczby klientów, jak i wartości. Przychody Cosmote w I kwartale 2009 roku były o 84 proc. wyższe niż rok wcześniej. Nasz już w ubiegłym roku wszedł w fazę spowolnienia wzrostu, a w tym — w związku ze spadkiem MTR — może się skurczyć pod względem wartości.

Zapp ma w odróżnieniu od Cosmote częstotliwości umożliwiające usługi 3G i prawdopodobnie to było motorem transakcji. Zapp poza pasmem 2100 MHz świadczy też usługi komórkowe w paśmie 450 MHz z wykorzystaniem technologii CDMA. Sieć 3G Zapp buduje korzystając z kredytu China Development Bank. Dotychczasowy właściciel — saudyjski fundusz Saudi Oger — w Zapp zainwestował 230 mln euro.

25 June 2009

KE kontra Niemcy

Dziś na stronie www Komisji Europejskiej pojawił się komunikat że KE podejmuje kroki prawne wobec Niemiec w związku z obejściem unijnego mechanizmu zapewniania przejrzystości w odniesieniu do regulacji zakańczania połączeń w sieciach ruchomych. Przypadek ciekawy, wart obserwowania.

19 June 2009

Krytyczne 286 bajtów

Dziś operatorzy debatowali o SMS i MMS. Dyskusja trwała ponad trzy godziny i ujawniła, jak głęboka jest polaryzacja stanowisk między Wielkią Trójką i P4. Pokazała też, że jastrzębiami w W3 w sprawie wszelkich stawek hurtowych są ludzie z Polkomtelu, zaś na miano gołębi zasługują przedstawiciele PTK Centertel.

W dyskusji — choć miała dotyczyć tylko SMS i MMS — jastrzębie często gęsto wracały do sprawy MTR głosowych, choć jak zauważyła przysłuchująca się popisom oratorskim przedstawicieli W3 prezes UKE o nich debata ma być dopiero w najbliższy wtorek. Sprawa MTR W3 wyraźnie boli i co więcej, coś udało się im już policzyć. W przypadku SMS i MMS o jakiekolwiek twarde dane trudno było się doprosić, bo okazało się, że oddelegowani na debatę przedstawiciele operatorów podobno ich nie znali.

W trakcie debaty kilkakrotnie wracała sprawa darmowych SMS, które w taryfie Fresh dostają klienci P4 za doładowania i w ogóle darmowych usług. Widmo owych darmowych usług wyraźnie uwiera operatorów z W3. Czy mają się czego bać?

Darmowe usługi nie są pomysłem P4. Brytyjski MVNO Blyk daje swym klientom co miesiąc pulę funtów do wykorzystania na usługi w zamian za odsłuchiwanie, oglądanie reklam. Ba, taki pakiet — jego wartość jest dużo mniejsza niż w Blyk — oferuje też Polkomtel w taryfie 36i6 (usługa Chill Bill). Ale nie tylko Polkomtel ma de facto darmowe usługi. PTC w taryfie w Nowy Tak Tak, też — w ramach promocji — pozwala rozmawiać do 60 minut bez przerwy za jedyne 29 gr, czyli standardową dziś cenę minuty rozmowy w pre-paid. Duże bezpłatne pakiety minut do jednego numeru oferuje też abonentom sieć Orange. Skąd więc ten strach?

Być może wynika on z tego, że operatorzy już pogubili się w mnogości cenników i nie wiedzą za co i w jaki sposób klienci płacą, a co dostają za darmo. Dziś okazało się bowiem, że przedstawiciele W3 uczestniczący w debacie o SMS i MMS byli święcie przekonani, że każdy MMS, bez względu na liczbę przesłanych nim danych, klienta kosztuje w u nich tyle samo. Tymczasem w sieci Plus opłata za MMS naliczana jest za każde rozpoczęte 100 kB. Nie inaczej jest w sieci Era. Tyko w Orange cena MMS bez względu na wielkość jest stała.

Przedstawiciele W3 nie potrafili, a być może nie chcieli powiedzieć dlaczego tzw. dzwonek lub strzałka, czyli dzwonienie na inny numer bez odebrania połączenia jest za darmo, a hurtowa cena SMS to 15 gr. Jak wykazał Piotr Kuriata z P4, w czasie głuchego połączenia przesyłane jest 286 bajtów, a SMS to 336 bajtów transmisji sieci. Czyżby 286 bajtów było za darmo, a płacić trzeba dopiero powyżej tego limitu?

---