Z dzisiejszego dodatku Financial Times w Gazecie Prawnej:
Rozmowa z Cathie Black, prezes Hearst Magazines (W Polsce na licencji Hearsta Marquard Media wydaje np. Cosmopolitan). Jakby wziąć pierwszy lepszy wywiad, z którymś z polskich wydawców, nie trudno zauważyć pewne podobnieństwa - te same pytania, te same odpowiedzi, te same problemy.
■ Czy pisma ilustrowane mają przyszłość w epoce cyfrowej?
- Zdecydowanie tak. Sprawy dotyczące dziedziny cyfrowej zajmują mi od 20 do 30 proc. dnia. Mimo to istnieje bardzo silne przekonanie, że pisma drukowane, zwłaszcza magazyny we wszelkich formach, mają przyszłość.
■ Czy cyfrowe wydania waszych magazynów wyprą wersje papierowe?
- Nie sądzę, ponieważ pismo, które trzyma się w ręku, daje czytelnikowi inne wrażenia, przemawia do instynktów. Nie wykluczam jednak, że za parę lat wymyślimy równie atrakcyjny format elektroniczny. Jeżeli tak, to świetnie.
■ Kiedy wpływy z cyfrowych wydań przewyższą przychody z pism drukowanych?
- Tego, oczywiście, nie można wykluczyć, ale mamy ogromną bazę przychodów w postaci 19 magazynów - a cyfrowe nośniki na razie przynoszą około 5 proc. wpływów z reklamy. Dużo prenumerat sprzedaje się przez internet, ale trudno sobie wyobrazić, jak mogłyby dorównać wpływom z dwudziestu kilku kategorii reklam w 19 pismach ilustrowanych. Nie przypuszczam, żeby do tego doszło za moich czasów - ale proszę bardzo, niech próbują!
■ Czy ultrabogaty segment rynku nie jest już nasycony luksusowymi pismami?
- Może jest, ale i tak każdy chce mieć Town & Country na stoliku.
■ Czy dział plotek o sławnych ludziach będzie się rozrastał?
- Istnieje nienasycony apetyt na sławy. Uczciwie powiem, że nie mam pojęcia, czy to się utrzyma.
■ Czy ilustrowane pisma stają się coraz bardziej wścibskie i dokuczliwe?
- To przechodzi wszelkie pojęcie! Ktoś opowiadał mi, nie dalej niż wczoraj, że był na sesji fotograficznej, na której 200 fotografów dosłownie uprawiało polowanie. To była sesja fotograficzna z pewną sławną osobą. To jest szaleństwo, a nie sposób życia - ale tak już jest.
■ Dlaczego lubimy czytać plotki?
- Bo jesteśmy ludźmi.
■ Pozwoliła pani, żeby w zagranicznych wydaniach waszych magazynów o kształcie pisma decydowały miejscowe siły. Czy to się sprawdza?
- Hearst prowadzi międzynarodową działalność wydawniczą od ponad 50 lat. Stoimy na stanowisku, że miejscowy rynek zna się lepiej, niż znałby go Amerykanin. Dlatego na całym świecie wchodzimy we wspólne przedsięwzięcia z wiodącymi wydawcami. Cosmopolitan wychodzi w 58 krajach... czyta go około 70 milionów młodych kobiet.
■ Które części świata są dla was najszybciej rozwijającym się rynkiem?
- Nasza działalność w Rosji to po prostu eksplozja. Wydajemy siedem magazynów w Chinach. Jesteśmy bardzo znani w Australii, gdzie działamy poprzez spółkę joint venture. Jak widać, na całym świecie są miejsca, które kwitną - i chcemy, by nas tam nie zabrakło.
■ Czy na podstawie wyników finansowych z reklamy uważa pani, że USA wkraczają w recesję?
- Moim zdaniem w pierwszym kwartale będzie dobrze, ale tak naprawdę nie znamy jeszcze budżetów reklamowych.
■ Jest pani jedną z pierwszych kobiet w biznesie. Czy wypleniono już seksizm?
- Nie sądzę, by kiedykolwiek udało się całkowicie wyplenić seksizm. A czy jako bardzo młoda dziewczyna byłam dyskryminowana? Chyba byłam - ale człowiek po prostu idzie dalej.
■ Czy nie niepokoi pani fakt, że niektóre wasze pisma utrwalają w kobietach przekonanie, że wygląd jest najważniejszy?
- Nie. Kobiety są piękne. Niektóre są bez reszty pochłonięte tym, jak wyglądają, a inne nie
Rozmawiali Joshua Chaffin, Chrystia Freeland