
MICHAŁ FURA:Nie tak dawno hiszpański naukowiec dr Felipe Ortega ogłosił, że w I kwartale tego roku z Wikipedii odeszło prawie 50 tys. redaktorów wolontariuszy, a jeśli tak dalej pójdzie, to zagrożony będzie dalszy rozwój całej interentowej encyklopedii. Czyżby Wikipedia umierała?
Tego dokładnie nie wie nikt, ale wiemy, w jakim kierunku chcemy iść. Nasz cel – zebranie całej wiedzy na świecie w jednym miejscu – się nie zmienił. Zmieniły się natomiast sposoby, w jaki ludzie tę wiedzę przekazują i z niej korzystają. Gdy ruszała Wikipedia, korzystaliśmy z internetu głównie za pomocą komputera, dziś wiemy, że przyszłość to internet mobilny, z którego korzystać będziemy nie tylko za pomocą telefonów komórkowych, ale także innych przenośnych urządzeń. Strategia naszego rozwoju brzmi więc tak: jakkolwiek ludzie chcieliby w przyszłości korzystać z Wikipedi, jako czytelnicy i twórcy, musimy im dać taką możliwości. Zastanawiamy się więc, jakie aplikacje stworzyć, by pozwalały w różny sposób wykorzystywać zasoby Wikipedii. Nie chcemy też ograniczać Wikipedii tylko do słowa pisanego. Uważamy, że znakomitym uzupełnieniem materiałów pisanych w encyklopedii byłyby zdjęcia oraz filmy wideo umieszczane przez użytkowników. Dlatego pracujemy nad koncepcją dużej platformy multimedialnej, która pozwoliłaby im to robić.
*dyrektor zarządzający Wikimedia Foundation, do której należy największa internetowa encyklopedia świata Wikipedia.
WIĘCEJ: Kul Takanao Wadhwa: "Nowe pomysły dla Wikipedii to zdjęcia z komórki i filmy video"
Sprzedaż nieco powyżej 100 tys. egzemplarzy, zwiększenie wpływów reklamowych i 10 mln zł zysku – to pierwsze plany nowego właściciela „Wprost”. Nie wiadomo tylko, kiedy mają być zrealizowane.
– Mam dokładną wizję tego, jak powinien wyglądać „Wprost”. Ale nie możemy opierać się tylko na niej. Najpierw musimy zrobić dokładne badania i analizy – mówi DGP Michał M. Lisiecki, prezes i założyciel Platformy Mediowej Point Group. Michał Lisiecki przejął „Wprost” niewiele ponad miesiąc temu od jego założycieli, rodziny Królów.
Pracami nad nową strategią kieruje Jacek Rakowiecki, szef należącego do PMPG miesięcznika „Film”, a wcześniej naczelny m.in. „Vivy” i „Przekroju”. W piątek PMPG poinformowała, że rozpoczęła rekrutację osoby na stanowisko dyrektora marketingu i strategii „Wprost”. Ale kiedy rynek ujrzy nowe oblicze tygodnika, na razie nie wiadomo. – Chciałbym, żebyśmy zdążyli jeszcze przed wakacjami. Ale to nie jest pewny termin – przyznaje szef PMPG.
zef PMPG nie ujawnia sytuacji finansowej „Wprost”. Z danych firmy Expert Monitor wynika, że po trzech kwartałach zeszłego roku cennikowe przychody reklamowe tygodnika wyniosły 49 mln zł. Według Presserwisu strata netto AWR Wprost, spółki wydającej tygodnik, na koniec lipca sięgnęła 4,5 mln zł. Nad wydawcą wiszą też wyroki – choćby 5 mln dol. w przegranym procesie z córką byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza. Michał Lisiecki negocjuje właśnie ugodę w tej sprawie. Mówi, że w nieodległej, średniookresowej perspektywie spółka jest w stanie przynosić około 10 mln zł zysku rocznie. – A to, stosując klasyczną wycenę, dawałoby około 100 mln zł wartości „Wprost”. To najbardziej realna wartość tytułu, do której będziemy dążyć – twierdzi Michał Lisiecki.
Więcej: Najwięksi wydawcy chcą sprzedawać e-prasę za pośrednictwem czytnika eClicto
Mój tekst z piątkowego magazynu Dziennika Gazety Prawnej o wojnie Ruperta Murdocha z Googlem:
Niedziela 22 listopada tego roku nie była dniem dobrych wiadomości dla prezesa Google’a Erica Schmidta i dwóch twórców internetowej wyszukiwarki – Larry’ego Page’a i Siergieja Brina. O godzinie 15 czasu kalifornijskiego na swoich stronach internetowych dziennik Financial Times opublikował informację zapowiadającą groźny dla Google’a sojusz. Tytuł brzmiał: „Microsoft namawia News Corp. do wycofania swoich treści z wyszukiwarki Google”.
Reporterzy dziennika dowiedzieli się o tajnych rozmowach między kierowanym przez Steve’a Ballmera Microsoftem a jednym z największych koncernów medialnych świata, News Corp., kontrolowanym przez Ruperta Murdocha. W efekcie miałby on przenieść wszystkie linki do artykułów ze swoich gazet z Google’a do należącej do Microsoftu wyszukiwarki Bing. A Steve Ballmer, by mu jeszcze za to zapłacił. Mógłby powstać sojusz zdolny zachwiać nienaruszoną pozycją Google’a w świecie internetu. Dla świata biznesu, zwłaszcza mediów i technologii, to informacja tej wagi, jakby w czasach zimnej wojny wyszło na jaw, że Związek Radziecki namawia Wspólnotę Europejską do paktu przeciwko USA.
Krok News Corp. i Microsoftu to efekt toczącej się od wielu miesięcy medialnej wojny, w której Murdoch, popierany przez innych wydawców prasy na świecie, zarzuca serwisom internetowym z Google’em na czele, że okradają spółki prasowe z artykułów i zdjęć. I czerpią z tego kolosalne zyski, często kosztem umierających gazet. Dotychczas kończyło się tylko na słowach. Tym razem News Corp. zyskał potężnego sprzymierzeńca. Microsoft to wielki gracz na rynku technologii, który ma własne porachunki z Google'em. Wykorzystując wojnę wydawców, chciałby ubić własny interes. To kolejna faza jednego z najciekawszych sporów biznesowych XXI wieku, którego efekty obchodzić powinny każdego z nas. Od wyników tej wojny zależy bowiem, w jaki sposób będziemy korzystać w przyszłości z internetu i co w nim w znajdziemy. A wyrażając się precyzyjniej – co użytecznego i wartościowego będziemy mogli w nim znaleźć zupełnie za darmo.
Całość tutaj: Murdoch na wojnie z Google
Magnat prasowy Rupert Murdoch namawia wydawców w USA, by wycofywali treści z serwisów Google. Dwóch małych wydawców już tak zrobiło. Co zrobiliby wydawcy w Polsce, gdyby Murdoch zwrócił się z podobną prośbą?
Mogą być i takie, i takie. Właśnie na ten temat chcemy rozmawiać z branżą internetową, ale gdy zwróciliśmy się z tą sprawą do portali, nabrały wody w usta. Umowy portali z wydawcami to też mit. Spośród członków Izby nie ma ich większość wydawców. A w przypadku tych, którzy już je mają, portale często nie zamieszczają odpowiednich linków.
Z dzisiejszego dodatku Financial Times w Gazecie Prawnej:
Rozmowa z Cathie Black, prezes Hearst Magazines (W Polsce na licencji Hearsta Marquard Media wydaje np. Cosmopolitan). Jakby wziąć pierwszy lepszy wywiad, z którymś z polskich wydawców, nie trudno zauważyć pewne podobnieństwa - te same pytania, te same odpowiedzi, te same problemy.
■ Czy pisma ilustrowane mają przyszłość w epoce cyfrowej?
- Zdecydowanie tak. Sprawy dotyczące dziedziny cyfrowej zajmują mi od 20 do 30 proc. dnia. Mimo to istnieje bardzo silne przekonanie, że pisma drukowane, zwłaszcza magazyny we wszelkich formach, mają przyszłość.