
24 stycznia 2008
Blogi, wideo i darmowe archiwum rozruszały THE ATLANTIC w internecie
Była nudna i słaba pod każdym względem — treści, autorów, ruchu i reklam. Wystarczył rok, aby poczwórnie zwiększyć liczbę odwiedzających ją czytelników.
Mowa o TheAltantic.com, internetowej stronie amerykańskiego opiniotwórczego miesięcznika, poświęconego polityce, gospodarce i sprawom publicznym. W Polsce taką tematyką zajmują się albo tygodniki, albo — znacznie szerzej — niskonakładowe miesięczniki lub kwartalniki. O tym, jak z nudnej strony, miesięcznik zrobił popularny internetowy serwis, pisze THE NEW YORK TIMES. Według gazety, recepta sprowadza się do zaproszenia do współpracy znanych blogerów, wprowadzenia wideo, a także — co stało się w ostatni wtorek – otwarcia archiwum, pozwalając każdemu na dostęp do zasobów redakcji.
“Wydawca ma nadzieję, że wzrost ruchu da THE ATLANTIC, jednemu z najstarszych pism w kraju, coś, czego nie było od lat: zysk”.
W zwiększeniu popularności bardzo pomogły blogi, szczególnie znanych publicystów. Wydawca szacuje, że zatrudnienie
Andrew Sullivana, jednego z najbardziej znanych konserwatywnych amerykańskich komentatorów, zwiększyło ruch w serwisie aż o 30 proc.
Dzięki tym zmianom, liczba odwiedzin skoczyła do 308 tys. miesięcznie w grudniu ubiegłego roku, podczas gdy w tym samym miesiącu 2006 roku wyniosła jedynie 72 tys., oszacował comScore. Sam magazyn sprzedaje z kolei 400 tys. egzemplarzy miesięcznie.
Po wzroście odwiedzin, przyszli reklamodawcy. Wydawca przyznaje, że biznes wciąż przynosi straty rzędu 3 — 5 mln dolarów, ale ma nadzieję, że zacznie zarabiać za pięć lat.
