
Dzisiejszy tygodnik THE ECONOMIST w podtytule do tekstu o rynku internetowym niezwykle trafnie oddaje zachowanie Microsoftu konkurującego z Googlem.
„Microsoft zapłaci każde pieniądze, aby nic wcześniej nie
trafiło w ręce Google”.
I zapłacił. Największy producent oprogramowania na świecie za zaledwie 1,6 proc udziałów w serwisie grupującym społeczności Facebook wyłożył 240 mln dolarów, co oznacza, że wycena całego serwisu sięgnęła 15 mld dol.! To kwota astronomiczna, pokazująca w jak szybkim tempie rosną wyceny tego typu serwisów. Wystarczy przypomnieć sobie, że rok wcześniej Google kupiło YouTube za 1,6 mld dol. i wtedy też mówiło się, że to dużo.
Facebook to najszybciej rozwijający się dziś serwis ze społecznościami na świecie. Od września ubiegłego roku do września 2007, według firmy comScore, liczba jego użytkowników wzrosła o ponad 400 proc., a do końca roku ich liczba ma przekroczyć 60 mln. Cały czas przegrywa jednak z MySpace Ruperta Murdocha, z które korzysta ponad 100 mln osób miesięcznie. W obu przypadkach właściciele liczą na coraz większe przychody z reklam, które przyciągać ma rzesza użytkowników.
Pomijając jednak wielki biznes, równie fascynująca jest historia tego, kto Facebook założył. Mark Zuckerberg, 23 — latek, wystartował z serwisem w 2004 roku, gdy studiował na Harvardzie. Dziś jego majątek wart jest 3 mld dolarów.
W Polsce też mamy podobne przykłady tzw. aniołów biznesu —
najczęściej młodych ludzi, którzy uruchomili różne firmy internetowe, a potem
sprzedali je za pieniądze, o których nawet nie marzyli. Takim przykładem jest
na przykład serwis Blog.pl, założony przez studenta dla zabawy, a potem
odkupiony za około milion złotych przez portal Onet. Czy też internetowa
porównywarka cen Ceneo.pl, którą za 5 mln zł przejęło Allegro.
