rssdodaj RSS
---Dziennikarstwo obywatelskie kwitło za komuny:) - Michał Fura
09 lipca 2007

Dziennikarstwo obywatelskie kwitło za komuny:)

Okazuje się, że dziennikarstwo obywatelskie nie powstało wcale w erze internetu. Jego początki na ziemiach polskich sięgają czasów, gdy nikomu jeszcze nie śniło się coś takiego jak komputer. Wszystko działo się w kilka lat po wojnie, na nowo odzyskanych ziemiach zachodnich, w mieście Szczecinie na rzeką Odrą, w roku 1951, w redakcji Głosu Szczecińskiego, ówczesnego organu KW (komitetu wojewódzkiego) PZPR, czyli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Kto by pomyślał:)

W poniedziałkowym wydaniu 15 stycznia, na prawej szpalcie na pierwszej stronie, Głos zamieścił relacje pod zachęcająco brzmiącym tytułem:

„Każdy przodownik pracy, racjonalizator i agitator partyjny korespondentem Głosu Szczecińskiego. Narada Redakcji Głosu Szczecińskiego z korespondentami i przodownikami pracy ZPS (Zarząd Portu Szczecin – przyp.)”.

Tekst jest tak cudowny, że – co tam – zacytuje prawie w całości, choć muszę całość przepisać.

„Na naradę przybyli robotnicy, trymerzy, sztauerzy i dźwigowi ze wszystkich nabrzeży w naszym porcie. Tematem narady, która zgromadziła szeroki aktyw ZPS, było zagadnienie dalszego usprawnienia pracy w porcie szczecińskim i wynikających stąd aktualnych zadań korespondentów portowych naszej gazety” – relacjonuje redakcja.

O tym, jak poważna i odpowiedzialna jest rola korespondenta w obronie którego parta i rząd wydały ostatnio specjalne uchwały – mówił redaktor naczelny Głosu Szczecińskiego tow. ADAM PERŁOWSKI.

Niezwykle ożywiona dyskusja, jaka wywiązała się po referacie kierownika działu morskiego Głosu Szczecińskiego tow. BŁAHIJA o dotychczasowej pracy korespondentów portowych, wskazała korespondentom całe bogactwo tematyki, o której winni pamiętać, pisząc do swojej gazety”.

Teraz mój ulubiony fragment:

„Sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR tow. KAPR, zabierając głos w dyskusji, podkreślił szczególnie doniosłą rolę korespondenta portowego w kształtowaniu i wychowywaniu nowego robotnika, nowego dźwigowego i ekspedienta naszego portu – nowego portowca, człowieka oddanego sprawie portu szczecińskiego, sprawie Planu 6- letniego.
- Umiera stare, rośnie nowe – powiedział tow. Karp do korespondentów – i trzeba ażebyście to pokazywali w swoich korespondencjach.
- Walka o odpowiedni poziom etyczny robotnika, o uczciwość i stały wzrost polityczny – oto co również winno znaleźć w waszych korespondencjach wyraźne odbicie”.

Potem wyliczanka nazwisk towarzyszy, korespondentów i przodowników pracy, którzy ochoczo zabierali głos w dyskusji. Tekst kończy się, jakże doniosłą i miłą konkluzją:

Narada przyniosła wiele korzyści zarówno aktywowi gospodarczemu i administracyjnemu ZPS, jak i korespondentom portowym, których praca niewątpliwie jeszcze bardziej się ożywi i przyczyni się do dalszego usprawniania i podniesienia na wyższy poziom obsługi statków w naszym porcie.”

Eureka! A więc wszystko po to, żeby wzrósł poziom obsługi statków w naszym porcie!

Wydanie sprzed ponad 50 lat wpadło mi w ręce dzięki uprzejmości redakcji Głosu Szczecińskiego, gazety, w której m.in. zdobywałem zawodowe szlify. Z okazji rocznicy redakcja zrobiła kapitalną rzecz – wypuściła wydanie okolicznościowe, które składało się z wybranych pierwszych stron GS, począwszy od roku 1947 do dziś. Jeden taki ezgemplarz mam przyjemność czytać. GS życzę natomiast kolejnych – co najmniej – 60 lat.

Styl większości relacji jest koszmarny, ale – co ciekawe – tylko relacji z zakładów pracy, czy partyjnych narad. Depesze, nawet papowskie, z zagranicy, pisane są normalnie, czyli od razu wiadomo o co chodzi, bez mowy trawy.
Można natomiast powiedzieć, że moja była redakcja dała mi nowy impuls do zwiększenia aktywności na blogu:)) Utworzę chyba cykl "Z archiwum GS" i będę co jakiś czas wyciągał jakieś ciekawe kawałki z ostatniego pięćdziesięciolecia.

---