
Zastanawiałem się niedawno, dlaczego nikt nie protestuje przeciwko reklamie wizerunkowej Plusa. I proszę. Wczorajszy Presserwis doniósł, że do Komisji Etyki Reklamy działającej przy Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy wpłynęły skargi na telewizyjną reklamę sieci. Uważam, że słusznie. Plus bezpardonowo, w sposób oburzający, gra w niej na uczuciach, żeby poprawić sobie wizerunek i zwiększać sprzedaż.
O czym jest reklama?
„Film opowiada historię, w której ojciec bezskutecznie próbuje dodzwonić się do zapracowanego syna. W pewnym momencie spot sugeruje, że ojciec umarł w szpitalu, zanim syn zdążył z nim porozmawiać. Historia kończy się jednak szczęśliwie, spot wieńczy hasło: ”Oby nigdy nie zabrakło Ci czasu, by okazać uczucia. Plus – razem lepiej” – streszcza Presserwis.
A teraz opinie:
– Reklama nie jest miejscem na komunikowanie działań prospołecznych, można to zrobić poprzez działania PR czy działalność charytatywną. Polkomtel przekroczył granice smaku – mówi Presserwisowi Tomasz Urban, dyrektor kreatywny agencji reklamowej Opus B.
Plus – a jakże – jest zaskoczony, że w ogóle pojawiły się jakiekolwiek skargi. Elżbieta Sadowska, rzeczniczka prasowa sieci w rozmowie z dziennikarzem Presserwisu: – Zarzuty wobec niej [reklamy] upraszczają sprawę. Film nie reklamuje żadnego produktu ani usługi, zwraca uwagę na potrzebę bycia blisko siebie – powiedziała.
Wtóruje jej Dariusz Zatorski, dyrektor kreatywny agencji reklamowej JWT w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, używając starego jak świat tłumaczenia: – Ta reklama niczego nie sprzedaje, chcieliśmy powiedzieć ludziom coś ważnego. Dziwią mnie protesty, które wynikają z niezrozumienia głównego przekazu. Pracując przy tej kampanii, miałem wrażenie, że robię coś naprawdę dobrego – podkreśla.
Rozumiem, że nie mogą powiedzieć nic innego, w takiej sytuacji lepiej jednak, żeby nie mówili nic! Argument, że reklama niczego nie sprzedaje, to klasyczne robienie wody z mózgu.
Spot ma charakter wizerunkowy, a więc Plusowi zależy na pozytywnych skojarzeniach z jego marką, co w konsekwencji – to oczywiste – ma się przekładać także na większą sprzedaż. Bo przecież nie robi się reklamy, także wizerunkowej, po to, aby ludzie źle myśleli o firmie i nie korzystali z jej produktów. Plus nie zrobił tej reklamy, żeby bezinteresownie powiedzieć coś ważnego, tylko mówiąc coś ważnego, chciał skojarzyć z tym swoją markę. To oczywiste.
- Dziwią mnie protesty, które wynikają z niezrozumienia głównego przekazu - mówi Dariusz Zatorski.
A niby jak należy rozumieć przekaz Plusa? Że trzeba pamiętać o bliskich? Czy że trzeba pamiętać o bliskich, ale przy okazji także o Plusie? A może jeszcze inaczej: żeby pamiętać o bliskich i być z nimi w stałym kontakcie, pamiętaj, że jest taki operator jak Plus? Jeśli Plus chciał być tak prospołeczny, mógł wyłożyć pieniądze na reklamę społeczną, bez wymieniania własnej nazwy i hasła: „Plus – razem lepiej”. Odbiór reklamy i operatora byłby pozytywny. Teraz większość osób, z którymi rozmawiałem na ten temat, jest reklamą zniesmaczona. Nie mają ochoty słuchać, że ich bliscy mogą odejść (gdy nachalnie, z chęci zysku, przypomina o tym operator komórkowy, bo zależy mu na sprzedaży swoich usług), nie wspominając już o tych, którzy taką stratę przeżyli.
Przypominam, że Rada Reklamy uznała za naruszającą dobre obyczaje i nieetyczną reklamę szczepionki przeciw pneumokokom firmy Wyeth, w której pokazywane było umierające dziecko i hasło "Nie pozwól, aby twoje szczęście zniknęło". To podobna gra na uczuciach w celach czysto komercyjnych. Uchwała komisji w sprawie reklamy Plusa będzie gotowa prawdopodobnie w lipcu i mam nadzieję, że komisja przyzna rację skarżącym.
