rssdodaj RSS
---Michał Fura - Wpisy z Luty 2009
28 lutego 2009

Opublikuj się sam!

Z Forsal.pl:

Podczas gdy amerykańska branża wydawnicza jest w kryzysie, rynek podbija nowy model biznesowy pozwalający każdemu wydrukować sobie książkę - tzw. self publishing. Idea może całkowicie zmienić branżę wydawniczą w USA. Czy to samo stanie się w Polsce?

Amerykanka Lisa Genova jest 38-letnią brunetką, posiadającą doktorat Harvardu w badaniach układu nerwowego i doświadczenie w pracy jako konsultant firm medycznych. Od zawsze chciała jednak zostać pisarką. W 2007 roku napisała powieść zatytułowaną "Still Alice", która w zaledwie rok później trafiła na listę bestsellerów dziennika The New York Times - jedną z najważniejszych w całej branży.

Nie zawdzięcza tego jednak pomocy skutecznego agenta literackiego ani któregoś z dużych amerykańskich wydawnictw, szastających milionami dolarów na promocję swoich autorów. W zasadzie każdy z około 100 agentów, do których zwróciła się ze swoją książką, odesłał Lisę z kwitkiem, a największe wydawnictwa nie widziały w jej powieści potencjału na bestseller.

— Robiłam, to co powinien robić początkujący pisarz. — wspomina Lisa w rozmowie z amerykańskim tygodnikiem Time. — Spotykałam się z agentami, chodziłam na konferencje wydawców, pisałam do nich maile. Ale to nic nie dało. Nikt nie chciał mojej książki.

Wydała ją więc sama. Kosztowało ją to 450 dolarów. Resztę zrobili już czytelnicy. I Internet.

Więcej: Self publishing - czyli wydaj się sam

24 lutego 2009

Dziennik Polska rezygnuje z części Polski

Od marca Polskapresse, wydawca dziennika Polska The Times, stworzonego na bazie swoich dzienników regionalnych, rezygnuje z drukowania gazety w części województw. Na papierze przestaną ukazywać się wydawna w Białymstoku, Opolu, Kielcach, Koszalinie, Olsztynie, Rzeszowie, Szczecinie oraz w Lubuskiem i Kujawsko-Pomorskim. Pozostaną jednak ich wydania internetowe. Jednocześnie wydawca zamknie mazowieckie tygodniki Nasze Miasto, dodatek Magazyn Rodzinny zostanie włączony do grzbietu głównego gazety, a Dobra Kuchnia będzie ukazywać się niecyklicznie.

— Osiągniecie satysfakcjonującej sprzedaży na tych rynkach nie jest możliwe, a ponoszenie dodatkowych wydatków związanych z funkcjonowaniem Polski w obecnej formule w obliczu pogarszającej się sytuacji gospodarczej w kraju nie leży w interesie spółki. Wprowadzenie powyższych zmian w projekcie Polski wiąże się z optymalizacją kosztów i redukcją zatrudnienia na Mazowszu, w Opolu, w Lubuskiem oraz w Warszawie — napisał w uzasadnieniu decyzji zarząd spółki.  

To ruch wyprzedzający negatywne efekty kryzysu na polskim rynku reklamy — w prasie codziennej, według prognoz, wydatki na reklamę mogą w tym roku skurczyć się nawet o 10 proc. Zamknięte lokalne wydania sprzedawały się słabo od momentu stworzenia projektu Polska, bo wydawca nie miał w tych regionach nigdy swoich dzienników regionalnych. Teraz, jak informuje, skoncentruje na obronie pozycji Polski i wchodzących w jej skład dzienników regionalnych. Będzie wciąż szukał okazji do konsolidacji rynku prasy regionalnej i nie wyklucza akwizycji. W Warszawie i na mazowszu ma najbliższym czasie zainwestować w promocję Polski. Wydawca zapowiada też dalsze inwestycje w internet. — Planujemy rozwój i nowe inwestycje, m.in. przejęcia i tworzenie nowych serwisów. Obserwujemy wyjątkowo stabilny mimo kryzysu rozwój przedsięwzięć internetowych — podkreśla zarząd spółki.
22 lutego 2009

Telewizyjny biznes też schudnie

Z Forsal.pl:

Mimo widocznego już w IV kwartale ub. roku spowolnienia w reklamie, Grupa TVN zakończyła go wzrostem przychodów porównywalnym do najlepszych czasów prosperity. Ale to był ostatni taki kwartał. Nie tylko dla TVN, ale wszystkich telewizji i spółek medialnych.

W oparciu o deklaracje uzyskane do tej pory od reklamodawców, powinniśmy odnotować pewien wzrost przychodów w roku 2009 — takie jest oficjalne stanowisko Grupy TVN na temat tegorocznych prognoz finansowych. Ponieważ nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak wyglądać będzie sytuacja w gospodarce w ciągu najbliższych dni, określenie „pewien wzrost przychodów” to jedyne, co można usłyszeć dziś od TVN na temat prognoz. - Nie jesteśmy w stanie przedstawić bardziej szczegółowych prognoz. Na rynku panuje zbyt duża niepewność — odpowiedział pytany o to przez GP Piotr Walter, prezes Grupy TVN, podczas prezentacji wyników za IV kwartał i ubiegły rok na piątkowej konferencji prasowej.

Co prawda, jak przyznała spółka, w styczniu udało jej się jeszcze zwiększyć przychody o 9 proc. (o tyle wzrósł też, cennikowo, według firmy Expert Monitor, cały rynek telewizyjny), ale nikt nie potrafi powiedzieć co będzie dalej. CR Media Consulting szacuje, że w tym roku cały rynek reklamy spadnie o 5,1 proc., a w telewizji budżety skurczyć się mogą o 2—3 proc. Dom mediowy Starlink prognozuje, że rynek wzrosnąć może od 0 do 3 proc., a ZenithOptimedia — że wydatki na reklamę powiększą się w sumie o 0,2 proc., w tym o 2 proc. na rynku telewizyjnym. - Szacujemy, że będzie niski lub prawie zerowy wzrost całościowego rynku reklamy — skomentowała Karen Burgess, członek zarządu Grupy TVN ds. finansowych.

Więcej: Telewizyjny Biznes też schudnie
22 lutego 2009

Audiobooki podbijają (powoli) rynek

Z Forsal.pl:

Audiobooki, książki czytane przez lektora do słuchania na CD lub w plikach mp3., podbiły już USA, Wielką Brytanię i Niemcy, a teraz zaskarbiają sobie coraz szersze rzesze fanów w Polsce. Wydawcy i dystrybutorzy zaczynają z kolei zarabiać coraz większe pieniądze. Na świecie coraz więcej wydawców decyduje się na taką, dodatkową formę dystrybucji książek, a w niektórych krajach słuchanie zamiast czytania staje się już modą. Dla wydawców natomiast — dodatkowym źródłem przychodów. W Polsce zaczyna być podobnie.

Więcej: Audiobooki podbijają rynek

19 lutego 2009

Content to nie problem, jeszcze!

Przez amerykańskie media przetoczyła się niedawno dyskusja na temat tego, co może uratować, doświadczoną wyjątkowo boleśnie przez kryzys, amerykańską prasę. Widmo upadku takich potęg jak The New York Times rzeczywiście może być przerażające, bo jeśli tak jakościowe dziennikarstwo nie może się obronić, to co w takim razie może? Amerykańscy (i nie tylko) komentatorzy natychmiast ruszili do klawiatur, żeby wystukać swoje analizy i pomysły, jak uratować prasę wykorzystując internet (nikt już nie wierzy, że można to zrobić w princie), a jednym z głęboko analizowanych pomysłów było wprowadzenia mikropłatności.

W teorii pomysł jest prosty — chcesz mieć dostęp do wszystkiego, co wyprodukują dziennikarze, zapłać abonament albo płać jednorazowo za tekst, archiwum bądź inne wartościowe treści. Problem jednak w tym, co internauci uważają za wartościowe treści. Jak pokazał przykład TimeSelect, czyli usługi płatnego dostępu m.in. do komentarzy publicystów NYT, internauci za wartościowe ich nie uważają, bo spalił na panewce i wydawca się z nich wycofał, uznając, że trzeba zwiększać ruch i przeliczać go na pieniądze. Gwoli ścisłości, część internautów oczywiście uważała te treści za wartościowe i za nie płaciła, ale było ich zdecydowanie zbyt mało, żeby mówić o poważnych pieniądzach.

Model paid content nie musi być jednak skazany na porażkę, a jego sukces zależy nie tyle od samej jakości sprzedawanej informacji, ile od rodzaju tej informacji (analizy, opinii, komentarza, porady). Wniosek taki można wyciągnąć choćby z analizy Jacka Schafera, publicysty amerykańskiego serwisu internetowego Slate.com. Slate też ćwiczył model opłat, ale zrezygnował z niego już w 1999 roku. Broniąc idei płatnego contentu, Schafer przywołuje przykład serwisu, w których ten model się świetnie sprawdza. Jest ConsumerReports.org, będący swego rodzaju internetowym poradnikiem konsumenckim, który zbudował swoją wiarygodność na rzetelnych analizach, opiniach i poradach, umiejętnie wykorzystując w tym celu nie tylko profejsonalistów, ale także samych konsumentów. Efekt? Serwis ma obecnie 3,3 mln abonentów, z których około 3 mln płaci rocznie za dostęp do serwisu 26 dol., a reszta — miesięcznie 5,95 dol. A oprócz tego wydawca co miesiąc sprzedaje jeszcze 4 mln egzemplarzy papierowych, rozsyłanych prenumeratorom.

To jednak jedyny przykład przywołany przez Schafera, pochodzący z segmentu wydawców prasowych. Ale właśnie dlatego pokazuje dlaczego innym w tym biznesie nie idzie. ConsumerReports.org, w dużym skrócie, zbudował silną wiarygodną markę serwisu, w którym dostaniesz rzetelne porady konsumeckie, takie, których nie znajdziesz nigdzie indziej. I dlatego warto wyłożyć za nie kilka dolarów. Takie samego przekonania czytelnicy nie mają natomiast jeśli chodzi o treści dzienników ogólnotematycznych i raczej niewiele się tu zmieni. Niusa politycznego znajdę wszędzie, więc nie muszę za niego płacić. Poza tym, nawet jak gazeta ma exclusive, to i tak za chwilę mówią o tym wszyscy. To oczywiście oczywiste. Dlatego za dostęp do elektronicznych wydań Gazety Prawnej, Parkietu czy Rzeczpospolitej firmy są gotowe zapłacić, ale już nie za e — wydania Dziennika czy Gazety Wyborczej.

Ciekawe jednak będzie to, co stanie się, jeśli wszyscy producenci wiarygodnych niusów zejdą z rynku. Większość tego, czym żyją serwisy internetowe, pochodzi przecież właśnie z dzienników lub tygodników, a nie serwisów internetowych różnej maści. Parafrazując klasyka, ile własnych niusów ma internet? Przepraszam, ale na ostatniej, grudniowej liście najbardziej opiniotwórczych mediów Instytutu Monitorowania Mediów w pierwszej 15 jest tylko jeden gracz internetowy — Onet.pl. Reszta to stare media. Być może więc trochę racji ma publicysta Nicholas Carr, który we wspomnianej dyskusji w  mikropłatności całkowicie nie przekreślił, widząc dla nich szansę wtedy, gdy będziemy mieli doczynienia z sytuacją niedoboru producentów informacji. A możemy mieć, jeśli upadnie większość New York Timesów. Czy serwisy internetowe zapełnią tę lukę? A może po prostu nikt już nie zauważy różnicy i nie będzie się tym zbytnio przejmował?

Schafer przywołuje też przykład innego sukcesu „płatnych treści” — MLB.tv., czyli serwisu który zdobył monopol na pokazywanie w sieci rozgrywek profesjonalnej ligi Major League Baseball. Fani baseballu są szaleni  — podkreśla Schafer — dlatego serwis ma około pół miliona stałych użytkowników, którzy rocznie za dostęp do transmisji on—line rozgrywek płacą mu 120 dol., a kolejne 350 tys. użytkowników płaci po 15 dol. za możliwość słuchania relacji z rozgrywek. Płacą za nie nie dlatego, że są szaleni, tylko dlatego, że szaleńczo kibucują baseballowi, a nikt inny nie pokazuje po prostu rozgrywek za darmo. Znowu wracamy więc do sprawy skutecznej ochrony treści.
Podsumowując Schafer trafnie wskazuje na trzy cechy, które decydują, że serwis ma szanse zarabiać na opłatach:

1) They are so amazing as to be irreplaceable.
2) They are beautifully designed and executed and extremely easy to use.
3) They are stupendously authoritative.

Dodałbym do tego jeszcze kwestię ochrony tzw. contentu, którą wydawcy prasy nigdy specjalnie się nie przejmowali. Wiele serwisów zbudowało na tym swoją siłę. Swoim postępowaniem (a raczej zaniechaniem) wydawcy doprowadzili tym samym do przeświadczenia, że teksty prasowe nie mają wartości, że w zasadzie nie należą do nikogo. Trudno się dziwić, że w przypadku treści prasowych nikomu nie zapala się czerwona lampka w momencie rozpowszechniania, kopiowania, powielania etcetera. — Jaka kradzież, przecież to jest w internecie — słyszałem wiele razy od osób, które prowadzą małe serwisy, których zawartość budują metodą copy/paste. Ciekawe, że stacje telewizyjne sobie na to nie pozwoliły. Ok, copy/paste w przypadku programu tv zrobić jest nieco trudniej, ale abstrahując od tego, nadawcy po prostu pilnują tego, co swoje. Gdy ktoś kradnie fragment ich programu i umieszcza w serwisach internetowych, a one nie życzą sobie, by tam był, armia prawników natychmiast wysyła wezwania do zaprzestania.
16 lutego 2009

Minister nie wiadomo po co!

Premier Donald Tusk powołał z dniem 13 lutego Dominika Radziwiłła na stanowisko wiceministra finansów - poinformowało w poniedziałek Centrum Informacyjne Rządu (CIR). Jak poinformowała PAP rzeczniczka ministerstwa finansów Magdalena Kobos, nie został jeszcze określony zakres obowiązków nowego wiceministra.

"Na razie nie wiadomo, czym będzie zajmował się nowy wiceminister" - powiedziała.

Rewelacja! Szkoda, że nie dodała, że "jest jednak bardzo potrzebny". Czy ktoś kiedykolwiek spotkał się z podobnym komunikatem w jakiejkolwiek ze spółek???:)

10 lutego 2009

Dlaczego nie ma polskiego The Onion?

Szkoda. Mogłoby być ciekawie, gdyby nie owijał w bawełnę, tylko walił prosto w oczy tak, jak robi to oryginał. Na przykład tak:

Sony Releases New Stupid Piece Of Shit That Doesn't Fucking Work 02.09.09

Our Tech Trends reporter looks at the new gizmo Sony promises will revolutionize the way consumers become infuriated by goddamn blinking TV box things.
02 lutego 2009

Grafika ruchu zatrudnię od zaraz

Z Forsal.pl:

W zawrotnym tempie w siłę rośnie zupełnie nowych rynek — specjalistów i doradców od tego, jak skutecznie działać on-line w internecie. A w ślad za tym przybywa nowych zawodów, których wciąż próżno szukać w ofercie edukacyjnej wyższych uczelni. Specjalistów tworzy więc rynek.

W jednej z większych działających na polskim rynku agencji interaktywnych OS3 Multimedia, nazwa jednego z obsadzonych właśnie stanowisk pracy brzmi tak, że kłopoty z jego rozszyfrowaniem miałoby 99,9 proc. Polaków. - Senior User Experience Designer. Niewiele osób będzie potrafiło wyobrazić sobie o co chodzi w tej pracy nawet wtedy, gdy powiemy, że osoba taka odpowiadać będzie za „kreację person i case użytkownika oraz pozyskiwanie informacje o userach”. A także wtedy, jeśli powiemy po prostu, że z grubsza chodzi o to, aby dbać o użyteczność serwisów www lub innych produktów.

Stosowanie żargonu w nazwach stanowisk to jeden z grzechów każdej branży, ale w przypadku internetu – to nie jedyne wytłumaczenie tajemniczych nazw wielu stanowisk.

Internet, będący już trzecim pod względem wielkości rynkiem reklamowym, generuje już tyle sposobów i narzędzi służących do komunikacji i reklamy, że na rynku powstaje po prostu coraz więcej nowych zawodów. Takich, których nikt dzisiaj nikt nie uczy, a w których w niedalekiej przyszłości specjaliści będą na wagę złota.

Więcej: Grafika ruchu zatrudnię od zaraz

---