
W dzisiejszej GW świetna rozmowa Agnieszki Kublik z byłą przewodniczącą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, a dziś posłanką PiS, Elżbietą Kruk. Krótka, ale za to, jakże dużo mówiąca! Nie ma to jak właściwy człowiek na właściwym miejscu. Na wszelki wypadek przeklejam:
Agnieszka Kublik: PO chce w ustawie medialnej zapisać, że kandydaci do KRRiT muszą mieć co najmniej dwie rekomendacje ogólnopolskich stowarzyszeń twórczych, dziennikarskich lub uczelni akademickich. To dobry pomysł?
Elżbieta Kruk: To nic nowego. Kiedy powoływaliśmy rady nadzorcze, też wymagaliśmy takich rekomendacji i takie osoby weszły w skład rad.
Pamięta pani, ile osób z takimi rekomendacjami weszło np. do rady nadzorczej TVP?
- Nie.
Dwie. Janusz Niedziela z rekomendacją Amerykańsko-Polsko-Żydowskiej Fundacji "Szalom" i Zbigniew Cieślak ze Stowarzyszenia na rzecz Swobód Obywatelskich.
- Aha. Nie wybraliśmy osób rekomendowanych przez stowarzyszenia twórcze, bo nie miały uprawnień do zasiadania w radach nadzorczych, to by było łamanie prawa.
Ależ powiedziała pani, że wybraliście i dlatego pomysł PO oceniała pani jako "nic nowego".
- To może chcieliśmy powołać osoby z rekomendacjami, ale nam się nie udało. Chce pani, by Krajowa Rada łamała prawo. Ustawa wymaga od kandydatów dyplomu ukończenia kursu dla członków rad nadzorczych.
A konkretnie która ustawa?
- Teraz dokładnie nie pamiętam. Chyba ustawa o Krajowej Radzie.
Nie.
- To nie wiem, jaka.
Żadna. Pewnie się pani pomyliło z ustawą o przedsiębiorstwach państwowych przeznaczonych do komercjalizacji lub prywatyzacji. Dyplom ukończenia kursu dla członków rad nadzorczych muszą mieć jedynie członkowie rad takich właśnie przedsiębiorstw państwowych. Nie dotyczy to spółek skarbu państwa. Do tej pory praktyka była taka, że członkowie kończyli ten kurs po wejściu do rady.
- Nie rozumiem, czego pani ode mnie chce?
Komentarza do pomysłu PO.
- No to go nie mam. (Kruk się rozłącza).
