rssdodaj RSS
---Prasa - Wpisy z Listopad 2007
17 listopada 2007

Dziennik Polska nie jest żadną konkurencją dla prasy regionalnej w Zachodniopomorskiem

Poza dopiskiem "Szczecin" (zresztą bardzo małą czcionką) pod logiem Polska The Times nic więcej nie wiąże dziennika Polskapresse z regionem zachodniopomorskim.

Sprawdziłem to właśnie w moim rodzinnym Wolinie, gdzie w piątek - dniu największej sprzedaży wszystkich dzienników, w tym regionalnych, ze względu m.in. na program telewizyjny; dzień, w którym ludzie po prostu zatrzymują się przed kioskiem lub w ogóle zerkają na półkę z gazetami - w dzienniku Polska nie było nic, co mogłoby przekonać czytelników zainteresowanych informacjami lokalnymi do stałego kupowania tej gazety. Nie było nawet jednej strony z paginą "Region". Zero. Null. Nada.

W taki sposób Polska nigdy nie wygra ani z Gazetą Wyborczą (która ma lokalny oddział w Szczecinie i jest tam silna), ani z Kurierem Szczecińskim (który ma lokalnych korespondentów, ale jego siłą też jest Szczecin), ani tym bardziej z Głosem Dziennikiem Pomorza, który dzieli się terytorialnie na trzy tytuły: Głos Szczeciński, Głos Pomorza i Głos Koszaliński (Głos Szczeciński np. to tytuł najmocniej osadzony w regionie dzięki oddziałom terenowym, stronom lokalnym oraz rozbudowanym tygodnikom lokalnym, walczący jednocześnie o czytelników ze Szczecina bezpłatnymi tygodnikami tak lokalnymi, że aż dedykowanymi poszczególnym dzielnicom).

Zbudowanie alternatywy dla takiej oferty, to - mówiąc delikatnie - karkołomne przedsięwzięcie.

Choć Polska pochwaliła się wzrostem sprzedaży w trzecim tygodniu na rynku do 419 tys. egz., trzeba pamiętać, że był to tydzień darmowych dodatków. Wydawca będzie starał się teraz za ich pomocą maksymalnie wyśrubować wyniki sprzedaży, a potem próbował je utrzymać (czyli robił wszystko, aby sprzedaż spadła jak najmniej, gdy darmowe dodatki się skończą).

Szefowie Polski wszędzie podkreślają, że nie tylko zachowali, ale wręcz wzmocnili lokalność dzienników regionalnych po wprowadzeniu Polski. Dwa tygodnie temu sprawdzałem to w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie ukazuje się Dziennik Łódzki. Jak sprzedaje się Polska spytałem w kiosku w centrum miasta.

- Fatalnie. Same zwroty - powiedziała mi właścicielka.
- Ale dlaczego? Przecież to tak naprawdę cały czas Dziennik Łódzki. Przynajmniej tak wygląda. A chyba Dziennik Łódzki sprzedawał się dobrze? - pytałem.
- Dziennik Łódzki tak. Ale nie teraz. Za mało informacji stąd - dodała kioskarka, a podobą opinię ułyszałem później jeszcze od kilku stałych czytelników.

Gdy porównałem Polskę z jednego dnia z Dziennikiem Łódzkim przed zmianami, wyszło mi, że informacji lokalnych w nowym dzienniku jest mniej więcej tyle samo, co wcześniej. Paradoksalnie, po wzięciu do ręki gazety ma się jednak wrażenie, jakby ich nie było wcale. A winny jest temu - wychwalany przez kierownictwo Polski - układ gazety i nawigacja. Czytelnicy z Piotrkowa, ktorzy wcześniej niemal codziennie mieli swoją, dedykowaną ich miastu, stronę, teraz mają Fakty24 i szeroko pojęty Region. To, niestety, odejście od lokalności. Co z tego, że informacji może być więcej, skoro czytelnikom trudno jest je znaleźć? Dla nich Dziennik Łódzki "po tych zmianach" przestał już o nich pisać. Na szczęście, co trzeba oddać wydawcy, nie zlikwidowano piątkowych tygodników lokalnych.
07 listopada 2007

Średnia sprzedaż Polski: 368 tys. Polskapresse jest zadowolona

Polskapresse opublikowała właśnie wyniki sprzedaży dziennika Polska w pierwszym tygodniu obecności na rynku. Pokrywają się one z szacunkami podanymi przeze mnie wcześniej na blogu.

Oto komunikat:

"Suma sprzedaży ogółem tytułów POLSKA: POLSKA Białystok, POLSKA Dziennik Bałtycki, POLSKA Dziennik Łódzki, POLSKA Dziennik Zachodni, POLSKA Gazeta Krakowska, POLSKA Gazeta Opolska, POLSKA Gazeta Wrocławska, POLSKA Głos Wielkopolski, POLSKA Kielce, POLSKA Koszalin, POLSKA Kujawy, POLSKA Lubuskie, POLSKA Mazowsze, POLSKA Rzeszów, POLSKA Metropolia Warszawska i POLSKA Olsztyn, POLSKA Szczecin i współpracującego z Polskapresse dziennika POLSKA Kurier Lubelski wyniosła w I tygodniu od startu tytułu POLSKA według szacunków wydawcy:

* w poniedziałek – 15 października 295 900 egz.
* we wtorek – 16 października 269 292 egz.
* w środę – 17 października 241 265 egz.
* w czwartek – 18 października 239 033 egz.
* w piątek – 19 października 764 570 egz.
* w sobotę – 20 października 397 707 egz.

Średnia: 367 961 egz.


Wstępne wyniki sprzedażowe za I tydzień są dla nas miłym zaskoczeniem. Spełniają nasze oczekiwania, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę okoliczności, czyli tydzień intensywnej kampanii wyborczej i szumu medialnego gdzie ciężko było przebić się z informacją o nowym tytule” – Tomasz Wróblewski, wiceprezes Polskapresse.
02 listopada 2007

Hearst: cyfrowe nośniki przynoszą 5 proc. przychodów reklamowych


Z dzisiejszego dodatku Financial Times w Gazecie Prawnej:

Rozmowa z Cathie Black, prezes Hearst Magazines (W Polsce na licencji Hearsta Marquard Media wydaje np. Cosmopolitan). Jakby wziąć pierwszy lepszy wywiad, z którymś z polskich wydawców, nie trudno zauważyć pewne podobnieństwa - te same pytania, te same odpowiedzi, te same problemy.

Czy pisma ilustrowane mają przyszłość w epoce cyfrowej?

- Zdecydowanie tak. Sprawy dotyczące dziedziny cyfrowej zajmują mi od 20 do 30 proc. dnia. Mimo to istnieje bardzo silne przekonanie, że pisma drukowane, zwłaszcza magazyny we wszelkich formach, mają przyszłość.

Czy cyfrowe wydania waszych magazynów wyprą wersje papierowe?

- Nie sądzę, ponieważ pismo, które trzyma się w ręku, daje czytelnikowi inne wrażenia, przemawia do instynktów. Nie wykluczam jednak, że za parę lat wymyślimy równie atrakcyjny format elektroniczny. Jeżeli tak, to świetnie.

Kiedy wpływy z cyfrowych wydań przewyższą przychody z pism drukowanych?

- Tego, oczywiście, nie można wykluczyć, ale mamy ogromną bazę przychodów w postaci 19 magazynów - a cyfrowe nośniki na razie przynoszą około 5 proc. wpływów z reklamy. Dużo prenumerat sprzedaje się przez internet, ale trudno sobie wyobrazić, jak mogłyby dorównać wpływom z dwudziestu kilku kategorii reklam w 19 pismach ilustrowanych. Nie przypuszczam, żeby do tego doszło za moich czasów - ale proszę bardzo, niech próbują!

Czy ultrabogaty segment rynku nie jest już nasycony luksusowymi pismami?

- Może jest, ale i tak każdy chce mieć Town & Country na stoliku.

Czy dział plotek o sławnych ludziach będzie się rozrastał?

- Istnieje nienasycony apetyt na sławy. Uczciwie powiem, że nie mam pojęcia, czy to się utrzyma.

Czy ilustrowane pisma stają się coraz bardziej wścibskie i dokuczliwe?

- To przechodzi wszelkie pojęcie! Ktoś opowiadał mi, nie dalej niż wczoraj, że był na sesji fotograficznej, na której 200 fotografów dosłownie uprawiało polowanie. To była sesja fotograficzna z pewną sławną osobą. To jest szaleństwo, a nie sposób życia - ale tak już jest.

Dlaczego lubimy czytać plotki?
- Bo jesteśmy ludźmi.

Pozwoliła pani, żeby w zagranicznych wydaniach waszych magazynów o kształcie pisma decydowały miejscowe siły. Czy to się sprawdza?

- Hearst prowadzi międzynarodową działalność wydawniczą od ponad 50 lat. Stoimy na stanowisku, że miejscowy rynek zna się lepiej, niż znałby go Amerykanin. Dlatego na całym świecie wchodzimy we wspólne przedsięwzięcia z wiodącymi wydawcami. Cosmopolitan wychodzi w 58 krajach... czyta go około 70 milionów młodych kobiet.

Które części świata są dla was najszybciej rozwijającym się rynkiem?
- Nasza działalność w Rosji to po prostu eksplozja. Wydajemy siedem magazynów w Chinach. Jesteśmy bardzo znani w Australii, gdzie działamy poprzez spółkę joint venture. Jak widać, na całym świecie są miejsca, które kwitną - i chcemy, by nas tam nie zabrakło.

Czy na podstawie wyników finansowych z reklamy uważa pani, że USA wkraczają w recesję?

- Moim zdaniem w pierwszym kwartale będzie dobrze, ale tak naprawdę nie znamy jeszcze budżetów reklamowych.

Jest pani jedną z pierwszych kobiet w biznesie. Czy wypleniono już seksizm?

- Nie sądzę, by kiedykolwiek udało się całkowicie wyplenić seksizm. A czy jako bardzo młoda dziewczyna byłam dyskryminowana? Chyba byłam - ale człowiek po prostu idzie dalej.

Czy nie niepokoi pani fakt, że niektóre wasze pisma utrwalają w kobietach przekonanie, że wygląd jest najważniejszy?

- Nie. Kobiety są piękne. Niektóre są bez reszty pochłonięte tym, jak wyglądają, a inne nie

Rozmawiali Joshua Chaffin, Chrystia Freeland
---