rssdodaj RSS
---Michał Fura - Wpisy z Kwiecień 2007
24 kwietnia 2007

Spokój właściciela Polsatu

Kolejny raz potwierdza się opinia osób znających Zygmunta Solarza-Żaka, że jest on wytrawnym graczem, czytaj – potrafiącym świetnie zadbać o swoje interesy. Dotychczas pokazał to podczas kolejnych batalii w sprawie Elektrimu, teraz potwierdził przy transakcji z niemieckim koncernem prasowym Axel Springer.

Urząd antymonopolowy nie dał na razie zgody koncernowi na kupno 25,1 proc. udziałów w telewizji Polsat. Uznał, że niemiecki gigant wywalczył przywileje, które dają mu większy wpływ na spółkę niż wynika to z posiadania mniejszościowego pakietu akcji. Urząd stwierdził, że bez mniejszościowego udziałowca , większościowy – czyli Zygmunt Solarz-Żak – nie mógłby podejmować samodzielnie decyzji w sprawie firmy. Ten z kolei wielokrotnie podkreślał, że – co jak co – ale kontroli nad spółką nie oddał.

Argumentacja UOKiK wydaje się więc w tym miejscu zabawna, bo wynika z niej, że Urząd dba bardziej o interes Polsatu niż jego właściciel – Zygmunt Solarz-Żak.

W każdym razie, właściciel stacji spokojnie czeka teraz na dalszy rozwój wypadków, nie przejmując się za bardzo sytuacją zaistniałą po decyzji urzędu antymonopolowego. Dlaczego? Bo do transakcji – prędzej czy później – i tak dojdzie, a niemiecki koncern wyłoży za nią 300 mln euro.

Natomiast w nowych okolicznościach Zygmunt Solorz-Żak może jeszcze zyskać. Po decyzji UOKiK Axel Springer – wśród kilku możliwości wyjścia z sytuacji - może zgodzić się z argumentacją urzędy antymonopolowego, co oznacza, że będzie musiał dokonać korekt w umowach z Polsatem. Słowem – Axel Springer, żeby dostać zgodę na Polsat, musiałby zrezygnować z pewnym przywilejów, które wywalczył podczas długotrwałych negocjacji z właścicielem stacji. Ponieważ zależy mu na tym, aby zaistnieć na polskim rynku telewizyjnym, niewykluczone, że wybierze właśnie takie rozwiązanie. Zygmunt Solarz-Żak nie tylko zyska więc 300 mln euro, ale korzystniejszą pozycję we współpracy z mniejszościowym partnerem.

Teraz w pełni rozumiem sens jego odpowiedzi sprzed kilkunastu dni na pytanie, czy nie martwi go, że UOKiK tak długo nie wydaje decyzji i czy nie komplikuje mu to planów: - Nie interesuję się tym. Mamy prawników, którzy zajmują się sprawą.

24 kwietnia 2007

EURO 2012 pewne jak w UE

Dlaczego dostaliśmy EURO 2012, choć nie mamy dróg, stadionów, hoteli i czego tam jeszcze dusza zapragnie? Wielu napisało już na ten temat wiele, a ja chciałem dorzucić jeszcze jedno. W dniu tej wspaniałej informacji kolega w pracy, czekając na windę, zauważył, że właściwie to nie ma się czym podniecać, bo tego, że tym razem turniej przypadnie nam, było można się spodziewać od dawna.
- We Włoszech czy w innym kraju starej Unii są już autostrady, hotele i stadiony, więc nie ma na co wydawać pieniędzy. Za to u nas nie ma jeszcze nic, więc żeby wreszcie zmobilizować polski rząd do budowy, zapadła decyzja polityczna, że mamy turniej, co może jakoś nam pomoże – skonstatował.
No i jeszcze jeden powód – UE chce też nas zmobilizować, żebyśmy jak najszybciej przyjęli euro.

---