
24 lipca 2009
Jak Zygmunt Solorz-Żak radzi sobie z kryzysem i dlaczego w internecie nie opłaca się na razie inwestować
Kryzys nie omija imperium Zygmunta Solorza-Żaka. Ale właściciel m.in. Grupy Polsat, Cyfrowego Polsatu, udziałów w Sferii i Biotonie, klubu piłkarskiego Śląsk Wrocław, choć szuka oszczędności, nie rezygnuje z inwestycji w rozwój kluczowych biznesów: Sferię i Polsat. Nie planuje przejęć, w trudnych czasach stawia na rozwój organiczny. I nie zamierza na razie inwestować w internecie... Więcej w mojej rozmowie z jednym z najbogatszych Polaków: Inwestujemy w spółki, nie będzie przejęć". Oto fragmenty:
● Firmy w kryzysie oszczędzają, miliarderom topnieją majątki, a pan – w opinii obserwatorów rynku – kupuje i zwiększa stan posiadania. Gazety piszą, że rozbudowuje pan imperium, korzystając z tego, że wszystko dookoła tanieje. Rzeczywiście założył pan sobie taki cel?
– Rozbudowę imperium? Słysząc coś takiego, można sobie pomyśleć, że wstaję codziennie rano i pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy, brzmi: co też by tu dzisiaj zrobić, by rozbudować swoje imperium. Nie przesadzajmy. To jakaś megalomania, a ja – na szczęście – nie mam takich skłonności. Jest wiele ciekawszych rzeczy na świecie, niż myślenie o pieniądzach i biznesie. A tak na poważnie to nie jest tak, że kryzys mnie omija. Ja też niestety tracę, bo w kryzysie mniej lub więcej, ale każdy traci. Choć – przyznaję – może w obecnej sytuacji gospodarczej radzę sobie nieco lepiej niż inni.
● Wciąż nie ma pana na rynku internetowym. Dlaczego niczego pan dotychczas na nim nie kupił?
– Nie zgadzam się, że nie ma nas na rynku internetowym. Tworzymy własne rozwiązania, jak na przykład projekt spółki Redefine, czyli platformę Ipla, która miała już ponad 1 mln 200 tys. pobrań. A że nic nie kupiliśmy? Na przykład portalu? A ile można na tym zarobić? Na razie nie jest to bardzo dochodowy rynek. Wiele spółek wciąż jest znacząco przeszacowanych. Nie oznacza to jednak, że internet lekceważymy. Wręcz przeciwnie. Znaczenie internetu rośnie i zdajemy sobie doskonale sprawę z jego potencjału. Dlatego bacznie obserwujemy rynek i trzymamy rękę na pulsie.
● To prawda, że tworzycie własny portal?
– Naszymi projektami internetowymi zajmuje się spółka Redefine. Trudno mi powiedzieć, czy ma w planach, poza już funkcjonującą Iplą, uruchomienie jakiegoś portalu czy też nie.
● Kiedy zatem internet będzie rynkiem, którym pan zacznie się interesować pod kątem inwestycyjnym?
– Najpierw chcielibyśmy zapewnić ludziom dostęp do internetu, a wtedy będziemy myśleć także o oferowaniu im treści, które tak naprawdę już mamy. Ale dziś – moim zdaniem – dostępność internetu i jego jakość są niewystarczające, by można było na tym znacząco zarabiać. Przyjęliśmy trochę odwrotną filozofię – czyli najpierw zapewnimy dostęp, potem treści – ale wierzymy, że będzie skuteczna. Dlatego myślę, że za rok, dwa, jeśli wszystko potoczy się po naszej myśli, będziemy mogli zacząć rozmawiać o inwestowaniu w programową stronę internetu.
