rssdodaj RSS
---Kolejni wydawcy rozwijają w Polsce self-publishing, czyli drukowanie na życzenie - Michał Fura
25 czerwca 2009

Kolejni wydawcy rozwijają w Polsce self-publishing, czyli drukowanie na życzenie

Homo Polonicus, opowiadająca o księciu Stanisławczyku książka autorstwa Krystiana Piwowarskiego, najciekawsza zdaniem pisarza Janusza Andermana propozycja prozatorska od lat, to świetny przykład sukcesu self-publishingu (publikowania książek na własną rękę) po polsku.

Autor najpierw opublikował ją bowiem w internecie, a gdy zaczęła cieszyć się uznaniem, kontrakt zaproponowało mu tradycyjne wydawnictwo. To nic innego, jak polski odpowiednik historii Lisy Genovy czy Davida Suareza z USA, którzy najpierw opublikowali na własną rękę swoje książki w sieci (za pośrednictwem specjalnych serwisów self-publishingowych) i dopiero po zdobyciu zainteresowania czytelników, prawa do tytułów kupiły od nich tradycyjne wydawnictwa. Wcześniej — co ważne — zarówno agenci, jak i wydawcy nie widzieli w ich utworach jakiegokolwiek potencjału.

O Homo Polonicus dowiedziałem się od Marka Niedostatkiewicza, właściciel serwisu Eczytelnia.pl, który — jak się okazuje — rozwija biznes self—publishingowy w Polsce równie prężnie, co wydawnictwo Złote Myśli opisane w tekście "Jak stworzyć serwis, który będzie zarabiał na nieodkrytych pisarzach". W komentarzu do niego Marek Niedostatkiewicz pisze:
„Jest w nim kilka trafnych spostrzeżeń, z którymi trzeba się zgodzić. Niemniej zapewne łatwiej się przebić z poradnikiem niż z poezją czy powieścią - stąd m.in. taki sukces „Złotych myśli”. Ale jest też druga strona medalu: kwestia promocji, której narzędziem dla książki jest recenzja. Bez niej nawet dobra książka ma raczej nikłe szanse na zauważenie przez czytelników. Inną formą promocji są fragmenty książek dostępne za darmo. I tutaj przykład naszego pomysłu na promocję, który w jakimś stopniu się sprawdza. Jest nim serwis e-czytelnia [http://www.eczytelnia.pl], w którym autorzy, zanim wydadzą własną książkę z naszą pomocą, mogą bezpłatnie opublikować jej fragmenty. Ten model działa już od 2001 roku - z różnym skutkiem. Najsławniejszym "przypadkiem" był „Homo Polonicus”, który zanim został wydany w formie książki, był publikowany właśnie u nas. Niedawno ukazało się II wydanie tej powieści, ale to już historia na inną opowieść.

Rzeczywiście, możliwość bezpłatnego opublikowania chociażby fragmentu książki to dobry sposób z kilku powodów. Wydawcy pozwala, choćby częściowo, zweryfikować jakość książki i określić potencjalne nią zainteresowanie. Autorowi daje możliwość — w wielu przypadkach po raz pierwszy — na kontakt z potencjalnymi czytelnikami. Może to też działać jako dodatkowa zachęta dla innych przyszłych autorów.

PS. Co ciekawe e—czytelnia ma już nawet wersję mobilną: http://eczytelnia.mobi
---