rssdodaj RSS
---Jak stworzyć serwis, który będzie zarabiał na nieodkrytych pisarzach - Michał Fura
15 maja 2009

Jak stworzyć serwis, który będzie zarabiał na nieodkrytych pisarzach

Coraz więcej osób na własną rękę drukuje dziś własne książki, wspomnienia, pamiętniki. W USA powstały serwisy internetowe, które potrafią na tym zarobić. W Polsce jest to jeszcze nieodkryta nisza.

Napisałem książkę. Thriller osadzony w świecie współczesnych polskich korporacji. Wysłałem wprawdzie maszynopis do dwóch wydawnictw, ale na jakikolwiek odzew trzeba będzie poczekać. A być może nigdy się na niego nie doczekam. Dlaczego nie spróbować więc opublikować książki samemu? I przy okazji uruchomić biznes, którego w Polsce jeszcze nie ma, a w USA wart jest już miliony dolarów.

Gdybym napisał książkę w języku angielskim, sprawa byłaby dziecinnie prosta. Mógłbym ją opublikować, nie ruszając się sprzed komputera. Wystarczyłoby wejść na jeden z wielu serwisów – np. Lulu.com, Xlibris.com czy Blurb.com – określających się mianem self-publishing, czyli pozwalających autorom na samodzielne opublikowanie swojego utworu. Sam decydujesz, czy chcesz zamieścić swój utwór w sieci, czy wyłącznie na papierze, jak będzie wyglądać okładka, a także w ilu egzemplarzach zostanie opublikowana. Sam musisz jednak to sobie sfinansować.

Z takiej możliwości skorzystało jednak wiele osób, które napisały książki, ale żadne wydawnictwo się nimi nie zainteresowało. Niektóre tytuły zdobyły jednak taką popularność, że stały się nawet bestsellerami.

Żeby to udało się w Polsce, Polacy muszą pisać.
– Och, oczywiście, że piszą – zapewnia w rozmowie z GP Kuba Frołow, członek zarządu Biblioteki Analiz, firmy zajmującej się badaniem polskiego rynku książki. – Można powiedzieć, że Polska biega i Polska pisze. To się zaczęło jakieś 4–5 lat temu po sukcesie Doroty Masłowskiej. Nagły wysyp twórczości. Nie przesadzę, jeśli powiem, że na biurka wydawców w Polsce codziennie trafia od kilku do nawet kilkunastu maszynopisów nowych powieści.

I, jak się okazuje, także drukują na żądanie, choć muszą wszystko robić na własną rękę.
– Rzeczywiście, od pewnego czasu widzimy coraz większe zainteresowanie ze strony prywatnych osób drukiem na zamówienie. Różnego rodzaju pamiętniki, listy, prywatne wspomnienia w formie książek. Są to głównie ludzi starsi, emeryci. Niektórzy przynoszą surowy maszynopis w Wordzie, niektóry praktycznie gotowe do druku publikacje – mówi Marcin Zieleniewski z warszawskiego Studia Reklamowego Uland, zajmującego się drukiem na życzenie.

Okazuje się, że ideę self-publishing świetnie rozwija wydawnictwo Złote Myśli, należące do spółki NetPress Digital, która prowadzi też sklep z e-bookami Nexto.pl. Tyle tylko, że działa w niszy.
Wśród autorów książek nie ma jednak znanych, zawodowych pisarzy specjalistów, którzy wydali wcześniej jakąkolwiek książkę w tradycyjnym wydawnictwie i są osobami znanymi na rynku. Wszystko, co wydają Złote Myśli, to książki napisane przez osoby, które nigdy nie miały doświadczenia z tradycyjnymi wydawnictwami, nie są znanymi specjalistami publikującymi w gazetach i udzielającymi się w telewizji, choć niektóre z nich znane są w swoich biznesowych środowiskach. Jeśli masz pasję, dziedzinę, na której znasz się lepiej od innych, jeśli uważasz się za eksperta i chcesz wydać książkę, przekazać swoją wiedzę czy doświadczenia, wypromować siebie i zyskać dodatkowy prestiż – zapraszamy – w taki sposób pozyskuje pisarzy wydawnictwo Złote Myśli.
– Miesięcznie wydajemy średnio 4 nowe tytuły. Odrzucamy natomiast nawet 80 propozycji. To pokazuje, jak duże jest zainteresowanie i liczba chętnych do pisania książek – przyznaje Bartłomiej Roszkowski.

Autorzy zarabiają na prowizji od sprzedanych egzemplarzy.
– Jeden z rekordzistów zarobił ponad 30 tys. zł – podkreśla Bartłomiej Roszkowski.

Książki można kupić jako e-booki, ale także w tradycyjnej formie w opcji druku na żądanie. Sprzedaż wspomaga dodatkowo 15 tys. serwisów różnej wielkości, należących do programu partnerskiego Złote Myśli – jeśli ktoś kupi konkretny tytuł za pośrednictwem danego serwisu, jego właściciel dostaje prowizję. Ceny e-booka wahają się średnio w okolicach 20 zł.
– Średnio miesięcznie sprzedajemy od 6 do 10 tys. egz. – podkreśla Bartłomiej Roszkowski, dodając, że firma zysk zanotowała już po pierwszym miesiącu działalności.

Może więc jest jeszcze miejsce na podobną ofertę, ale działającą na szerszym rynku?
– Moim zdaniem, jak najbardziej – podkreśla Barłomiej Roszkowski.
– To może się udać, ale projekt musi być przemyślany i dobrze poprowadzony – uważa Kuba Frołow.

Według niego tradycyjni wydawcy najbardziej poszukują dzisiaj powieści, w tym m.in. kryminałów czy thrillerów, które mają szansę na masową sprzedaż. W USA popularność self-publishingu wśród Amerykanów niezwykle zwiększyły takie przypadki Lisy Genovy czy Davida Suareza, których książki – opublikowane za własne pieniądze – stały się hitami.

Gdyby to samo stało się z moją książką...
– Powtórzenie choćby jednego takiego sukcesu od internetu do bestsellera, jak w USA, na pewno bardzo by takiemu serwisowi pomogło, bo rozbudziłoby nadzieję innych na podobny sukces – dodaje Kuba Frołow.
Więcej: Jak stworzyć serwis, który będzie zarabiał na nieodkrytych pisarzach
---