rssdodaj RSS
---podatki - Marek Kutarba
05 maja 2009

ULGI 2009: ma być ulga za wykupienie polisy zdrowotnej

Moja rodzima gazeta poinformowała dziś o ciekawym pomyśle Ministerstwa Zdrowia na to, jak po raz kolejny dofinansować służbę zdrowia. Pomysł - ujmując rzecz w wielkim skrócie - sprowadza się do wprowadzenia ulgi podatkowej w zamian za to, że wykupimy polisę zdrowotną. I chociaż moi koledzy nie zdradzają na czym wspomniana ulga miałby polegać, z czego wnoszę, że tajemnicy tej ministerstwo im nie zdradziło, można przyjąć, że chodzi o jakiś rodzaj odliczenia wydatków na zakup takich polis. Nie wiadomo tylko czy od dochodu, czy też od podatku. No i najważniejszego, czy odliczenie to miałoby być w jakiś sposób limitowane, czy też nie. Innymi słowy, jak dużo pieniędzy przeznaczonych na prywatne ubezpieczenie zdrowotne fiskus miałby nam zwracać z płaconych przez nas podatków. Nie wiemy też, co na temat pomysłów speców od wpompowywania w system ochrony zdrowia kolejnych miliardów złotych myśli Ministerstwo Finansów, które takie podatkowe rozwiązanie musiałoby autoryzować. A trudno sobie wyobrazić by było do tego jakoś szczególnie skłonne w czasie, gdy problemy z realizacją wpływów podatkowych są aż nadto widoczne. Zresztą na razie jest to chyba dopiero pomysł na pomysł, skoro jak czytamy, rozwiązanie to nie ma jeszcze nawet akceptacji kierownictwa resortu zdrowia. Od razu zyskało za to gorące poparcie przedstawicieli firm ubezpieczeniowych, czemu akurat dziwić się nie ma powodów. Jeżeli już ktokolwiek miałby być beneficjentem takiego rozwiązania, to w pierwszej kolejności właśnie te firmy. Nic przeto dziwnego, że już dziś snują one daleko dalej idące postulaty, takie jak np. wprowadzenie dla takich ubezpieczonych pierwszeństwa w dostępie do świadczeń medycznych. Co akurat byłoby draństwem jakich mało (na szczęście sam resort zdrowia takich pomysłów jak mam nadzieję nie ma). W tym kontekście świetnym komentarzem jest tytuł, jaki nadała streszczeniu naszej publikacji Wirtualna Polska - „Nowa ulga podatkowa tylko dla bogatych”. To trafna diagnoza. Jeśli zastanowić się, kto z takiej ulgi mógłby skorzystać, w kraju w którym dochody ponad 99 proc. obywateli nie przekraczają 86 tys. zł rocznie (czyli około 19,5 tys. euro), to może okazać się, że chętnych na dodatkowe ubezpieczenie wcale nie będzie aż tak wielu. Potwierdziły to zresztą wyniki naszego internetowego sondażu. Na pytanie czy ulga podatkowa zachęciłaby cię do zakupu dodatkowej polisy zdrowotnej, tak odpowiedziało 51 proc. Nie odpowiedziało 49 proc. To ciekawy wynik. Zazwyczaj, gdy pytamy o wprowadzenie nowych ulg, przytłaczająca większość internautów odpowiada tak: wszystko w zamian za ulgę. Tym razem tak nie jest. Ale są ku temu powody. 

Nie ma się też co czarować. Ci których na takie ubezpieczenie stać już dziś mają je z reguły wykupione. Z tego też powodu ewentualna ulga, poza efektem w postaci obniżenia płaconego podatku (tym, których na polisy stać), żadnych dodatkowych, wymiernych dla systemu ochrony zdrowia efektów raczej nie przyniesie.

Rozpatrując pomysł Ministerstwa Zdrowia nie sposób też nie pamiętać, że już dziś 9 proc. swoich dochodów oddajemy służbie zdrowia w formie składki na ubezpieczenie zdrowotne. A rząd ostatnimi czasy coraz częściej i głośniej przebąkiwał o podniesieniu jej do 10 proc. Z punktu widzenia budżetu przeciętnie zarabiającej osoby o strasznie dużo. A teraz resort zdrowia chciałby takie osoby przekonać, że obok tego powinny wyłożyć dodatkowe pieniądze na wykupienie prywatnego ubezpieczenia. Czy ma na to szanse ? Cóż, w tym przypadku  dobrym podsumowaniem jest moim zdaniem jeden z wpisów na naszym internetowym forum, komentujących opisane pomysły:

~ mam płacić mnóstwo na ubezpieczenie społeczne i jeszcze wykupować polisę? Na nią wydam 1000 zł ,a ulga będzie 190? Wolę 810 przepić:) ~

Cóż, nic dodać, nic ująć. 

05 grudnia 2006

Liczy się moment przyjęcia, a nie nabycia spadku

Witam po kilkudniowej przerwie spowodowanej opieką nad moim przeuroczym 5,5 letnim synkiem. Mam nadzieję, że nikogo ono nie zniechęciła do zaglądania w to miejsce. W każdym razie za to chwilowe lenistwo przepraszam. Od razu też zabieram się za wyjaśnienie kwestii, którą obiecałem szerzej opisać na blogu, czyli tego jak to jest z nowym zwolnieniem od podatku spadkowego i spadkami, które już zostały otwarte.
 
Otóż, jak już o tym pisałem na swoim blogu, w związku z tym, że znowelizowane przepisy ustawy o podatku od spadków i darowizn przewidują zwolnienie z opodatkowania nabycia własności rzeczy lub praw majątkowych przez małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwo, ojczyma i macochę, istotnego znaczenia nabiera to, w którym momencie powstaje obowiązek. Kwestia ta jest tym ważniejsza, że coraz częściej w różnych komentarzach można przeczytać, że w takim przypadku decyduje moment nabycia spadku. Taki pogląd bierze się zapewne stąd, że z reguły z taką właśnie sytuacją mamy w przypadku czegoś co zwykłe się u nas nazywać prawami nabytymi. Ale w przypadku podatku od spadków z takim poglądem trudno się zgodzić.

To oczywiście prawda, że spadkobierca nabywa spadek z chwilą otwarcia spadku. Spadek otwiera się zaś z chwilą śmierci spadkodawcy. Wyraźnie wynika to z kodeksu cywilnego (odpowiednio art. 925 i 924 k.c.). Tylko, że ustawa o podatku od spadków i darowizn nic nie wspomina o momencie nabycia spadku, jako zdarzeniu z którym łączyłby się obowiazek zapłaty podatku. Co przewiduje ustawa? Otóż, dwie rzeczy. Po pierwsze, że opodatkowaniu podatkiem od spadków podlega nabycie przez osoby fizyczne rzeczy znajdujących się na terenie RP tytułem dziedziczenia. Po drugie odpowiada na pytanie kiedy (w którym momencie) podlega ono opodatkowaniu. Odpowiedź na to pytanie znajduje się w przepisach dotyczących momentu powstania obowiązku podatkowego. Nie ma wątpliwości, że zarówno z dziś obowiązujących przepisów, jak i tych które zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2007 r., w sposób jednoznaczny wynika, że przy nabyciu w drodze dziedziczenia, obowiązek zapłaty podatku powstaje z chwilą przyjęcia spadku. Dlaczego przyjęto takie rozwiązanie?

Otóż zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego dotyczącymi spadków, spadkobierca może bądź przyjąć spadek bez ograniczenia odpowiedzialności za długi (przyjęcie proste), bądź przyjąć spadek z ograniczeniem tej odpowiedzialności (przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza), bądź też spadek odrzucić (art. 1012 k.c.). Oświadczenie o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku może być złożone w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania. Jeżeli w tym terminie spadkobierca spadek odrzucił, zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jakby nie dożył otwarcia spadku (art. 1020 k.c.). Inaczej mówiąc praw do spadku nie nabywa wcale. Trudno zatem byłoby mówić o tym, że powstał wobec niego obowiązek zapłaty podatku, albo że w drodze dziedziczenia nabył własność wchodzacych w skład spadku rzeczy. Dlatego właśnie konstrukcja podatku od spadków nie wiąże momentu powstania obowiązku podatkowego z nabyciem prawa do spadku, czyli otwarciem spadku. Dlatego też, obowiązek podatkowy powstaje dopiero z chwilą przyjęcia spadku.

Ale tu uwaga. O ile odrzucenie spadku wymaga wyraźnego oświadczenia osoby powołanej do spadku, o tyle jego przyjęcie już niekoniecznie. Wystarczy, że osoba powołana do spadku nie złoży w stosownym czasie potrzebnego oświadczenia. Kodeks cywilny wyraźnie przewiduje bowiem, że brak oświadczenia spadkobiercy w terminie sześciomiesięcznym jest jednoznaczny z prostym przyjęciem spadku. Natomiast gdy spadkobiercą jest osoba nie mająca pełnej zdolności do czynności prawnych albo osoba, co do której istnieje podstawa do jej całkowitego ubezwłasnowolnienia, albo osoba prawna, brak oświadczenia spadkobiercy w terminie jest jednoznaczny z przyjęciem spadku z dobrodziejstwem inwentarza (art. 1015 k.c.). Brak oświadczenia oznacza zatem w każdej z tych dwóch sytuacji przyjęcie spadku, tyle że w rózniących się nieco zakresach, co jednak dla powstania obowiazku podatkowego nie ma już znaczenia. Trzeba też pamiętać, że odrzucenie spadku nie zawsze będzie możliwe (zob. np. art. 1024 k.c. dotyczący odrzucenia spadku z pokrzywdzeniem wierzycieli).

I to by było na tyle w kwestii tego, które spadki będą opodatkowane według nowych, korzystnych dla najbliższej rodziny spadkodawcy zasadach, a które na dotychczasowych. Moim zdaniem, nie ma wątpliwości, że liczył będzie się moment przyjęcia spadku. Również ten wynikający z upływu czasu do złożenia odpowiedniego oświadczenia.

---