
Ostatnim czasu rumieńców nabierają prorodzinne rozwiązania rządu. Kolejne ulgi prorodzinne mnożą się niczym grzyby po deszczu. Oczywiście nie omija to i podatków. Co prawda ulga prorodzinna w PIT już jest (zgodnie z teraz obowiązującymi w rozliczeniu za 2007 r. możemy odliczyć od podatku 120 zł na każde dziecko), to jednak teraz ma być wyższa. Jej podniesienie obiecała wicepremier Gilowska, przekonując posłów do obniżenia składki rentowej. Teraz ta obietnica nabrała konkretnego kształtu. Co prawda w formie projektu poselskiego (PIS), a nie przygotowanego przez resort finansów, ale jednak jest.
Projekt zakłada, że odliczymy od podatku nie 120, ale już 572,54 zł na każde dziecko. Co więcej dokonamy tego już w rozliczeniu za 2007 r. Później ulga będzie rosła tak, jak kwota zmniejszająca podatek w pierwszym przedziale skali podatkowej, co oznacza, że w rozliczeniu za 2008 rok odliczymy po 586,85 zł na każde dziecko. Później ulga stopnieje. Od 1 stycznia 2009 r. kwota ulgi spadnie do 556,02 zł na każde dziecko. O ile rząd się z tego nie wycofa, w styczniu 2009 roku zaczną bowiem obowiązywać dwie stawki PIT w miejsce dzisiejszych trzech. Równocześnie – o czym na blogu już pisałem – kwota zmniejszająca podatek w pierwszym przedziale skali spada tak, by kwota dla której podatek wynosi zero była taka sama jak w 2008 roku. To jednak oznacza, że ulga prorodzinna zmaleje w stosunku do roku 2008.
Więcej na temat ulgi prorodzinnej w jutrzejszym wydaniu GP pisze jedna z moich redakcyjnych koleżanek. Jak zwykle zapraszam do lektury.
