
12 letnia dziewczynka ma spłacić podatki swojego ojca – doniosła dziś Gazeta Wyborcza. Urząd skarbowy w Świdnicy (tak zdaje się sugerować tekst) domaga się, by 12-letnia dziewczynka zapłaciła zaległy podatek dochodowy (PIT) po zmarłym ojcu. Tymczasem dziewczynka ta, żadnego majątku nie ma, poza pluszakami i innymi rzeczami, które zwykle mają dzieci. Wszystko zaś zaczęło się od tego, że matka dziecka przyjęła w jego imieniu spadek po zmarłym ojcu dziecka, a jej byłym małżonku. Przyjęła nie zdając sobie sprawy z tego, ze równocześnie przyjmuje jego długi. A no właśnie.
Ignorantia iuris nocet, czyli nieznajomość prawa szkodzi głosi jedna z podstawowych zasad prawa, wywodząca się jeszcze z prawa rzymskiego. Opisany przez GW przypadek, to kolejny przykład na naszą niefrasobliwość. Większość z nas żyje w błogim przeświadczeniu, że gdy o jakimś przepisie nie wie, to on ich nie dotyczy. Tymczasem nic bardziej błędnego. A o tym, że tak jest przekonujemy się najczęściej dość boleśnie na własnej skórze wtedy, gdy jest już za późno. Tak jak i w tym przypadku. Taka postawa to nic innego jak dziecięca zabawa w chowanego, gdy zakrywszy oczy dłońmi myślimy, że teraz nikt nas już nie widzi. Kłopot w tym, że druga strona wcale oczu zakrywać nie zamierza. I mimo, że to urzędnicy są dla nas, a nie odwrotnie, możemy być pewni, że reprezentowane przez nich państwo, wykorzysta każde nasze potknięcie, by pokazać, że nawet najsurowsze i najmniej logiczne prawo, musi być z cała stanowczością egzekwowane) dura lex sed lex, mówi inna stara rzymska maksyma). Oczywiście, prawo niekoniecznie takie jest dla tych którzy to prawo tworzą
ale to już nieco inna historia
Wracając do naszej Kasi. – Zgodnie z przepisami w razie przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza spadkobierca ponosi odpowiedzialność za długi spadkowe. Odpowiada też za zobowiązania podatkowe spadkodawcy – poinformował GW rzecznik Ministerstwa Finansów Jakub Lutyk. I z długami spadkowymi niestety tak faktycznie jest. Dlatego zanim spadek przyjmiemy, warto dobrze się zastanowić. Często zamiast spodziewanych korzyści czekają nas tylko dodatkowe koszty. A jak to jest z podatkami ?
Cóż, przede wszystkim wskutek śmierci podatnika zobowiązanie podatkowe nie wygasa, tak jakby mogło się to nam wydawać. Ordynacja podatkowa nie przewiduje takiego skutku. Reguluje natomiast odpowiedzialność spadkobiercy za podatki których nie zapłacił spadkodawca. Przewiduje taką odpowiedzialność art. 97, który mówi, że spadkobiercy podatnika, przejmują przewidziane w przepisach prawa podatkowego majątkowe prawa i obowiązki spadkodawcy. Jedynie jeżeli, na podstawie przepisów prawa podatkowego, spadkodawcy przysługiwały prawa o charakterze niemajątkowym, związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, uprawnienia te przechodzą na spadkobierców pod warunkiem dalszego prowadzenia tej działalności na ich rachunek. Od odpowiedzialności tej można uciec w jeden tylko sposób. Odrzucając spadek.
A co robić w takiej sytuacji gdy już się go przyjęło a po spadkodawcy zostały zaległe podatki? Cóż, przepisów nie zmienimy. Ale rąk załamywać też nie ma powodu. Zawsze można jeszcze w urzędzie skarbowym złożyć wniosek o umorzenie takiej należności lub przynajmniej rozłożenie jej zapłaty na raty. Rozpatrując taki wniosek urząd będzie musiał wziąć pod uwagę sytuację majątkową osoby zobowiązanej do zapłaty należności podatkowej. W przypadku opisanym przez GW, sytuację majątkową 12 letniej Kasi. Co prawda, nawet stwierdziwszy, że wszystko przemawia za umorzeniem podatku, urząd może takiej ulgi domówić (pisałem już o tym wcześniej na blogu we wpisie z 7 marca). Jednak zawsze to jakaś nadzieja jest. Nikła bo nikła, ale jednak. A w końcu lepsza tak nadzieja, niż żądna.

Gdzie spadkobierca ktory odzidziczyl spadek po osobie zmarlej w 2006, ale ktory zlozyl oswiadczenie o przyjeciu spadku w 2007 (z zachowaniem 6 miesiecy) i ktoremu sad wydal orzeczenie tez juz w 2007 (tzn dopiero wyda, ale zalozmy ze juz), moze sie tak na 100% dowiedziec ze skladajac dokumenty SD-3 itd (te wymagane nowymi przepisami) nie lamie prawa, bo go nie zna (a go nie zna, bo nawet najtezsze glowy prawnicze z calym szacunkiem do pana osoby, nie wiedza na 100%).
Podatnik ktory prawa nie zna mimo ze czyta wszystko co ukazuje sie na ten temat w Gazecie Prawnej, rzeczpospolitej i Wyborczej, szuka wszelkich interpretacji MF, przeglada wszelkie fora internetowe ktore zamieszczaja kolejne wersje interpretacyjne (mam cale archiwum)-slowem staje na glowie aby o tym prawie sie dowiedziec.
Gdzie ten podatnik tego moze sie DOWIEDZIEC, aby ta nieznajomosc prawa mu nie zaszkodzila ??? Ale tak czarne na bialym: stare czy nowe przepisy go obowiazuja.
Dzieki serdeczne.
A i nie jest z najtęższych głów. Staram sie tylko pomóc tym, którzy poczuli się oszukani przez MF, które obiecywało że pdoatku od spadków w takich przypadkach nie bedzie. A teraz mówi że jest. Pozdrawiam
Niemniej przepisy (te konkretne, ale nie tylko) sa glupie, sprzeczne, niejednoznaczne i czasem mam ochote zaskarzyc to nasze panstwo do instytucji miedzynarodowych unijnych, jak ci od Rospudy, pani Tysiac, i ten pan od akcyzy. To jest jedyna droga dla nas zwyklych obywateli ktorzy czuja ze ich panstwo "robi ich w balona", tylko niestety nie najprostsza i niestety troche stawiajaca nas w pozycji "dualizmu poznawczeg" czyli kaca moralnego, bo niby droga sluszna ale tak od razu na wlasne panstwo...
Ja tez rozumiem ze Panstwo w Gazecie nie moga tak jawnie wystepowac przeciw interpretacjom MF-ja wiem i rozumiem.
W związku z drukiem SD-Z1 mam pytanie do Pana Marka: złożyłam formularz SD-Z1 w terminie, ale gdy tylko Urząd go otrzymał zadzwoniono do mnie z pouczeniem, że złożyłam zły druk i że mam dosłać SD-3. Jak to jest? Czy chcąc ubiegać się o zwolnienie muszę złożyć oba druki, czy może była to tylko próba wymuszenia ze strony US złożenia przeze mnie druku SD-3, żebym musiała podatek od spadku zapłacić i nie mogła się potem odwołać? Bardzo proszę o odpowiedź. Czy mógłby Pan również napisać, co dalej - jeżeli Urząd się uprze i każe mi złożyć SD-3? Czy mogę się powołać na jakieś przepisy regulujące tę kwestię? Jak mam doprowadzić do tego, by Urząd przyjął i rozpatrzył mój druk SD-Z1?
A w międzyczasie chętnie dołączę się do skargi do RPO.
Pozdrawiam,
Joanna
Z tego czego dowiedziałem się od Pana Andrzeja, który do rzecznika już pisał, rzecznik "analizuje" obecnie sparwę
Złożyłam formularz SD-Z1, ale urzędniczka ponownie telefonicznie kazała mi złożyć SD-3. Napisał Pan, że kiedy US nie uzna druku SD-Z1 i wzywa do złożenia SD-3 to najlepiej go złożyć (co mi grozi, jeżeli się nie zastosuję?). Ale: czy wezwanie telefoniczne jest wiążące, czy też mogę wymagać wezwania pisemnego? Czy takie wezwanie oznacza, że urząd nie rozpatrzy w ogóle mojego formularza SD-Z1? Pisze Pan, że po ewentualnym złożeniu SD-3 czekamy na decyzję urzędu o wysokości podatku i potem się odwołujemy - ale czy złożenie SD-3 nie równa się rezygnacji z walki o zwolnienie? Czy US w takim przypadku - gdy dostał oba formularze - nie rozpatrzy tylko SD-3? Czy mógłby Pan napisać, jak ta procedura wygląda krok po kroku, jakie są zależności między tymi formularzami (czy jeden wyklucza drugi, czy też nie?), bo jest to naprawdę niejasne...
Strasznie to wszystko zagmatwane i uznaniowe
Pozdrawiam,
Joanna
Wyslalabym wszystko poczta. Jak poczta, to ma US obowiazek ustosunkowac sie pisemnie, niech mnie pouczy ze druk jest zly, bo ja jako obywatel mam chyba prawo domniewywac ze jesli wypelniam druk w 2007 to korzystam z nowego a nie starego.
W dyskusje slowne, telefoniczne to nie ma co si wdawac-wszystko musi byc na pismie (gdyby zadzwonili z US to zadac na pismie).
Pozdrawiam
Agata
Proszę o pomoc w następującej sprawie: 30.08.2006 zmarła osoba pracująca, samotnie wychowująca uczące się dzieci do 24 lat. Po otrzymaniu deklaracji PIT z zakładów pracy o dochodach zmarłej dokonailśmy symulacji rozliczenia PIT 37 zmarłej. Wyszło nam, że płatnicy nadpłacili zaliczki na podatek dochodowy. Zgodnie z informacją US wystąpiliśmy o stwierdzenie istnienia nadpłaty w terminie przewidzianym do skladania deklaracji PIT37. I tu zaczynaja się schody - US przeliczył należności i wyszło mu że nie istnieje nadpłata ale niedopłata. Wyszło mu tak dlatego, że uznał iz osoba zmarła pozbawiła się prawa do rozliczenia PIT w sposób przewidziany dla osoby samotnie wychowującej dzieci umierając przed końcem roku podatkowego.
Pytania:
1. Czy rzeczyiscie taka bzdurna interpretacja znajduje uzasadnienie w obowiązującym prawie?. US przygotowując decyzję powołuje się nie na ustawę lecz na ordynację podatkową.
2.W jaki sposób walczyć o swoje?
Cała sprawa ma poważny wymiar finansowy - pozostawione dzieci utrzymują się z renty rodzinnej po zmarłej - 1400 PLN na dwoje i przyjęły spadek wprost.