rssdodaj RSS
---WSA w Warszawie: Akcyza za samochody będzie zwracana w oparciu o ceny rynkowe - Marek Kutarba
06 marca 2007

WSA w Warszawie: Akcyza za samochody będzie zwracana w oparciu o ceny rynkowe

Zapadł wyrok WSA w Warszawie w opisywanej już na moim blogu sprawie pana Brzezińskiego, czyli dość istotnej sprawie zwrotu akcyzy za używane samochody sprowadzane z krajów UE. Sąd powtórzył w nim, to co wcześniej już powiedział w tej sprawie Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Stwierdził też (tu cytat za moim redakcyjnym kolegą Łukaszem Zalewskim, który był na ogłoszeniu wyroku obecny): „Podstawą opodatkowania jest cena nabycia tego samochodu, czyli cena transakcyjna. Od tej ceny transakcyjnej została pobrana według określonego wzoru zawartego w przepisach stawka, która wzrasta wraz z wiekiem pojazdu i w ten sposób określona jest kwota podatku akcyzowego. Jeżeli chodzi o samochody krajowe, podobne, to towar podobny jest to towar, który spełnia określone cechy i oczekiwania konsumenta. Sytuacja wyglądała w ten sposób, że samochód ma określoną cenę, która spada z wiekiem. Stawka jest zawarta ta sama – 3,1 proc. i obliczamy na podstawie wartości rynkowej pojazdu ponieważ taka wskazówka jest zawarta w wyroku trybunału, że należy kwotę rezydualną odnieść do wartości rynkowej podobnych pojazdów.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł dziś zatem - podobnie jak wcześniej ETS -, że zwrot się należy, ale akcyza ma być liczona nie od wartości zadeklarowanej w fakturach, tylko od rynkowej wartości samochodów. Tymczasem wielu podatników uciekając przed sankcyjną wysokością podatku znacznie zaniżyło wartość kupionych w Unii samochodów. A to oznacza, że w przypadku niektórych wniosków zamiast zwrotu konieczna będzie dopłata akcyzy. Podatek liczony od wyższej, ustalonej z uwzględnieniem cen rynkowych podstawy według niższej stawki, często będzie wyższy niż zapłacony według dużo wyższej stawki, ale bardzo niskiej, często symbolicznej wręcz podstawy (zdarzały się nawet przypadki kupna samochodów z symboliczne euro). Teraz takie faktury można co najwyżej wrzucić do kubła na śmieci. Urzędy celne zyskały pełną legitymację do tego, by podstawę naliczania akcyzy odnieść do wartości rynkowej podobnych pojazdów.

Kiedy rok temu GP pisała piórem mojej redakcyjnej koleżanki Ewy Matyszewskiej, że zwrot akcyzy za samochody sprowadzane z UE będzie opierał się nie na tym co wynika z faktur przedstawionych przez podatników, ale na wartości rynkowej, niemal wszyscy wieszali na nas psy. Najdelikatniej rzecz ujmując. A już na bogu ducha winnej autorce tekstu odbiło się to najbardziej. :-(
Niezrażeni tym starliśmy się przedstawić sprawę tak, jak wynikało to z przepisów. Pisaliśmy m.in. o tym, że to nie akcyza jest niezgodna z unijnym prawem, ale stawki tej akcyzy rosnące wraz z wiekiem samochodu. Już wtedy sugerowaliśmy, że podatnicy odzyskają co najwyżej cześć zapłaconej akcyzy. Na poparcie swych tez przedstawiliśmy odpowiednie opinie eksperckie i wyroki Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w podobnych sprawach. Inne gazety pisały w tym czasie w kategorycznym tonie, że podatnicy odzyskają całą zapłaconą akcyzę. Wiecej prowadziły nawet zakrojone dość szeroko akcje zachęcające do składania wniosków bez czekania na orzeczenia sądów. Kiedy to samo o czym pisała GP zasugerował w swoim wyroku ETS, optymizm zwolenników łatwych zwrotów osłabł tylko ociupinkę. Teraz było już wiadomo, że zwrotu całej akcyzy nie będzie. Prasa zaakceptowała tą drobną wpadkę bez mrugnięcia okiem. Dla odmiany teraz twierdziła, że wiadomo przecież że niecała akcyza do zwrotu (oj krótka pamięć, króciutka), bo to oczywiste. Dla odmiany twierdziła za to, że o zapłacie akcyzy według niższych stawek ale od wartości rynkowej nie ma mowy. Cóż, okazało się, że niestety jest mowa.

Dziś możemy powiedzieć, że mieliśmy rację. Tylko, że nie zmienia to faktu, że nasza satysfakcja ma wyjątkowo gorzki smak. Tak jak pisaliśmy w komentarzu przed rokiem, tak i dziś chciałbym podkreślić, że nasyzm zdaniem - zdaniem redakcji i moim osobiście - winne zaniżaniu wartości samochodów były głupie, sankcyjne przepisy. Gdyby nie nadmierny fiskalizm państwa, nikt by na akcyzie oszukiwać nie musiał i nie chciał. A tak, stracili na całej sprawie wszyscy. I podatnicy. I państwo. Państwo, które i bez takich spraw zbyt dużym zaufaniem swoich obywateli się nie cieszy. A to również raczej powód do smutku, niż najmniejszej chociażby tylko satysfakcji.

---