
Występując dziś w Sejmie premier Gilowska oświadczyła, że nie będzie żadnego nowego podatku samochodowego. „Nie ma powodu, żebyśmy znieśli opodatkowanie samochodów akcyzą, a w to miejsce wprowadzili inny podatek" - tłumaczyła. Pozostaje akcyza na samochody ze stawkami 3,1 proc. i 13,6 proc. (w zależności od pojemności silnika). Jednocześnie wyjaśniła, że „powinniśmy ostro egzekwować przepisy dotyczące stanu technicznego pojazdu", by ograniczyć sprowadzanie pojazdów w złym stanie”.
Druga wiadomość jest taka, że resort finansów wycofuje się z pomysłu wprowadzenia podatku ekologicznego, którego projekt od dłuższego czasu jest już w Sejmie. - Rząd wycofa w najbliższym czasie z Sejmu projekt ustawy o podatku ekologicznym, który miał zastąpić akcyzę na samochody. Nie będzie też żadnego nowego podatku od samochodów - poinformował w środę PAP rzecznik Ministerstwa Finansów Jakub Lutyk. To samo powiedział nieco później wiceminister finansów Jacek Dominik: „Zostajemy przy obecnym rozwiązaniu w takiej formie, jaka jest od 1 grudnia 2006 r.”
W komunikacie PAP czytamy też, że rzecznik wyjaśniał, że resort przygotował ten projekt, ponieważ nie było wiadomo, jakie będzie orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) w sprawie akcyzy na samochody. Ostatnio ETS orzekł jednak, że pobieranie akcyzy jest zgodne z prawem UE. Nie ma więc powodu zastąpienia akcyzy innym podatkiem. Trybunał uznał za niezgodne z prawem UE jedynie różnicowanie akcyzy ze względu na wiek pojazdów. Jednak rozporządzenie MF z grudnia rozwiązało już ten problem. Ponadto resort stoi na stanowisku, że kwestie ekologiczne nie powinny być regulowane przez system podatkowy, ale przez przeglądy techniczne pojazdów.
Na marginesie. Tłumaczenia resortu troszkę mnie zaskakują. O tym, że pobieranie akcyzy jest zgodne z prawem UE było wiadomo od dawna. Wątpliwości budził nie pomysł nakładania akcyzy, ale to w jaki sposób jest ona nakładana. Jak pokazuje grudniowe rozporządzenie, już wówczas łatwo było przewidzieć, jakie będzie orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Po co zatem pomysł nowego podatku (nowego tylko z nazwy) wpisano w harmonogram opublikowany w styczniu tuż przed wyrokiem. Nie można było poczekać z wpisanie takiego pomysłu do harmonogramu po ewentualnie przegranym wyroku ? Coś mi się zdaje, że genialnemu pomysłowi zaszkodził jednak nie wyrok, ale wywołana wokół tego pomysłu medialna wrzawa. Ale oczywiście mogę się mylić ![]()
