
Nie będzie, bo zdaniem resortu płacona dziś akcyza jest już zgodna z prawem unijnym, a zatem nie ma potrzeby niczego zmieniać.
„W związku z licznymi pytaniami przedstawicieli mediów, w kontekście ostatniego wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 18.01.2007 r., Ministerstwo Finansów uprzejmie informuje, że nie planuje wprowadzenia żadnego nowego podatku od samochodów.” - głosi nowy, lakoniczny komunikat Ministerstwa Finansów.
To dziwne zainteresowanie mediów wywołała poniedziałkowa publikacja Gazety Prawnej, która w harmonogramie prac rządu na pierwsze półrocze 2007 roku wygrzebała (co innym piszącym o tym harmonogramie jakoś umknęło), że w planach jest projekt nowego podatku od samochodów osobowych – i to w dwóch wariantach, albo nowej ustawy, albo w formie nowelizacji ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. W sumie wszystko zdaje się sprowadzać ni mniej ni więcej tylko do powrotu zlikwidowanego kiedyś podatku drogowego. Teraz, rzecznik resortu finansów tłumaczy na łamach Życia Warszawy (które powołało się na GP, co do rzadkości należy wśród innych mediów, które wolą z naszego dorobku korzystać anonimowo, jak np. telewizyjne wiadomości, zdaniem których tylko "pojawiły się informacje"), że harmonogram pochodzi z listopada (chociaż na strony BIP zarówno harmonogram rządu, jak i ministerstwa finansów trafił w styczniu), a zatem nie uwzględniał ”korzystnego” (sic!) dla polskich władz wyroku ETS w sprawie akcyzy na samochody sprowadzane z zagranicy. Zdaniem resort, skoro akcyza nie jest nielegalna, tylko „czasem” pobeirano jej za troszkę za dużo, to teraz to „za dużo” się zwróci i będzie po sprawie. Tym bardziej, że po grudniowych zmianach, pobierana już tylko według dwóch stawek akcyza nie jest dyskryminująca. I to ostatnie to faktycznie prawda. Sam o tym pisałem w jednym z pierwszych wpisów na blogu.
Cóż, pozostaje trzymać kciuki za to by ministerstwu udało się dotrzymać słowa. Gdyby bowiem - zgodnie z harmonogramem - wprowadzono powszechny podatek od środków transportowych obejmujący także samochody osobowe, byłaby to zwyczajna granda. Podatek taki do dziś płacimy w cenie paliwa, o czym też pisałem jakiś czas temu na blogu. To skutek likwidacj podatku drogowego, który kiedyś płacił każdy kierowca. Teraz też go płaci. Nawet jak o tym nie wie.
Na marginesie ciekawe, czy resort pamięta o dwóch innych rzeczach. O tym, że w Sejmie leży ustawa o podatku ekologicznym, która też budziła zastrzeżenia Komisji Europejskiej oraz że w ramach harmonizacji akcyzy w UE, najprawdopodobniej konieczne będzie jednak wprowadzenie w ciągu kilku następnych lat jakiegoś wariantu podatku rocznego. Ciekawe czy wtedy cena paliwa zostanie „wyczyszczona” z wliczonego do niej wcześniej podatku drogowego. Śmiem wątpić. W dotrzymanie przez resort słowa, że nowego podtaku nie będzie także. Pokusa zdobycia dodatkowych środków, które mogą pomóc sfinsnować sztandarowy pomysł Zyty Gilowskiej, obniżania składek ZUS, jest w tym przypadku zbyt duża. Ale może to nadmierny pesymizm. Cóż, pożyjemy zobaczymy.
