
Nie dalej niż wczoraj pisałem w redakcyjnym komentarzu, że jest pewne, że sen o odzyskaniu całej akcyzy od sprowadzanych z zagranicy używanych aut pęknie niczym bańka mydlana. I bańka mydlana rzeczywiście dziś pękła. Europejski Trybunał Sprawiedliwości wydał wreszcie wyrok w sprawie w sprawie C 313/05 Maciej Brzeziński przeciwko Dyrektorowi Izby Celnej w Warszawie. Wydał wyrok zgodny z naszymi przewidywaniami.
Z wyroku tego wynika kilka dość ciekawych wniosków. Po pierwsze Trybunał uznał, że podatek akcyzowy, taki jak ten ustanowiony w Polsce ustawą o podatku akcyzowym, który nie jest nakładany na pojazdy osobowe w związku z przekroczeniem przez nie granicy, nie stanowi cła przywozowego ani opłaty o skutku równoważnym w rozumieniu art. 25 WE. To ważne, bo na ten argument często powoływano się w dyskusji o samochodach używanych.
Po drugie trybunał uznał, że zgodnie z dobrze ugruntowanym orzecznictwem art. 90 akapit pierwszy WE zostaje naruszony, gdy podatek nakładany na produkty przywożone zza granicy i podatek nakładany na podobne produkty krajowe są obliczane w różny sposób i zgodnie z innymi zasadami, co prowadzi – choćby tylko w niektórych przypadkach – do wyższego opodatkowania towaru przywiezionego zza granicy (zob. ww. wyrok w sprawie Weigel, pkt 67 i cytowane tam orzecznictwo). Zatem zgodnie z tym postanowieniem podatek akcyzowy nie powinien obciążać produktów pochodzących z innych państw członkowskich bardziej niż obciąża on podobne produkty krajowe.
Trybunał orzekł też, że art. 90 akapit pierwszy WE należy interpretować w ten sposób, że sprzeciwia się on podatkowi akcyzowemu w zakresie, w jakim kwota podatku nakładana na pojazdy używane starsze niż dwa lata, nabyte w państwie członkowskim innym niż to, które wprowadziło taki podatek, przewyższa rezydualną kwotę tego podatku zawartą w wartości rynkowej podobnych pojazdów, które zostały zarejestrowane wcześniej w państwie członkowskim, które nałożyło podatek. Do sądu krajowego należy zbadanie, czy uregulowanie sporne w postępowaniu przed sądem krajowym, a w szczególności stosowanie § 7 rozporządzenia, ma takie skutki. art. 90 akapit pierwszy WE należy interpretować w ten sposób, że sprzeciwia się on podatkowi akcyzowemu w zakresie, w jakim kwota podatku nakładana na pojazdy używane starsze niż dwa lata, nabyte w państwie członkowskim innym niż to, które wprowadziło taki podatek, przewyższa rezydualną kwotę tego podatku zawartą w wartości rynkowej podobnych pojazdów, które zostały zarejestrowane wcześniej w państwie członkowskim, które nałożyło podatek. Do sądu krajowego należy zbadanie, czy uregulowanie sporne w postępowaniu przed sądem krajowym, a w szczególności stosowanie § 7 rozporządzenia, ma takie skutki.
Jasno z tego wynikają dwa wnioski. Po pierwsze zwrotu podatku mogą oczekiwać tylko podatnicy sprowadzajacy samochody starsze niż dwa lata. Po drugie, nie każdy zwrot dostanie. Po trzecie, nawet ci którzy otrzymają zwrot, całej akcyzy i tak nie odzyskają.
A zatem chociaż zwroty będą to jednak nie takie, na jakie liczyli podatnicy. Nie będzie zwracania 2,5 mld zł pobranych podatków, jak twierdzili niektórzy publicyści. Pewne są za to kontrole zadeklarowanej wartości przywożonych aut. Wyraźnie powiedział to na konfernecji po ogłoszeniu wyroku wiceminister finansów Jacek Dominik. Zadeklarowana wartośc samochodów będzie odnoszona do cen katalogowych. Dokładnie tak, jak GP przewidziała to jakiś czas temu. To samo minister Dominik mówił zresztą w wywiadzie, który ukazał się w GP wczoraj.
Wyrok Trybunału stanie się dla fiskusa znakomitą wymówką do takiej weryfikacji. I to mimo że przepisy o polskiej akcyzie nie dają możliwości odwoływania się do cen katalogowych. Przepisy łatwo będzie jednak zmienić, zrzucając wszystko na Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Przy okazji resort finansów będzie miał świetny pretekst, żeby wrócić do pomysłu rocznego opodatkowania wszystkich samochodów. Rezultat będzie taki, że za nieudolność resortu w sprawie samochodowej akcyzy zapłacimy wszyscy. Budżet zaś to, co dziś straci, odzyska z nawiązką.
