rssdodaj RSS
---Marek Kutarba - Wpisy z Luty 2008
28 lutego 2008

PODATKI W UNII: KE podjęła postępowanie dotyczące nieprawidłowego opodtakowania VAT biur podróży

„Komisja Europejska wezwała formalnie Polskę, Holandię, Portugalię, Francję, Włochy, Finlandię, Grecję i Czechy do zmiany przepisów krajowych dotyczących stosowania szczególnej procedury „marży” w zakresie podatku VAT dla biur podróży. Wezwanie ma formę uzasadnionej opinii stanowiącej drugi etap postępowania w sprawie naruszenia przepisów prawa, przewidzianego w art. 226 Traktatu WE. Jeżeli wspomniane państwa członkowskie nie zastosują się do zaleceń uzasadnionej opinii w terminie dwóch miesięcy, Komisja może przekazać sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich.

Komisarz Kovács, który odpowiada za kwestie dotyczące podatków i unii celnej, stwierdził, że: „Brak jednolitego stosowania przepisów UE w państwach członkowskich może prowadzić do przewagi konkurencyjnej przedsiębiorców mających siedzibę w niektórych państwach członkowskich. Jest to coś, na co rynek wewnętrzny nie może sobie pozwolić. Ta długa lista państw, wobec których wszczęto procedurę naruszenia, wskazuje ponownie na potrzebę uproszczenia przepisów dotyczących biur podróży. Świadczy to zatem o konieczności wznowienia dyskusji nad propozycją Komisji z roku 2002 w sprawie uproszczenia przepisów dla biur podróży”.

Dyrektywa w sprawie podatku VAT przewiduje szczególną procedurę marży, której celem jest uproszczenie stosowania podatku VAT w przypadku biur podróży sprzedających turystom pakiety turystyczne, w tym usługi. Procedura marży nie ma jednak zastosowania do biur podróży sprzedających pakiety wakacyjne innym podatnikom, w szczególności biurom podróży, które odsprzedają usługi turystyczne.

Aby wyeliminować nieuczciwą przewagę konkurencyjną, z której korzystają niektórzy operatorzy turystyczni, w wyniku z jednej strony niestosowania podatku VAT w przypadku przedsiębiorców spoza UE sprzedających pakiety wakacyjne rezydentom UE, a z drugiej strony z uwagi na niejednakowe stosowanie obowiązujących przepisów przez różne państwa członkowskie, Komisja zaproponowała w 2002 r. rozszerzenie obecnej szczególnej procedury marży w celu objęcia nią sprzedaży dla biur podróży. (IP/02/264)

Dyskusje prowadzone do tej pory w Radzie nie doprowadziły niestety do porozumienia między państwami członkowskimi w kwestii tej propozycji.

W celu usunięcia zakłóceń konkurencji, wynikających z niejednakowego stosowania obecnie obowiązujących przepisów, Komisja, występując jako strażnik Traktatu, wszczęła postępowania w sprawie naruszenia prawa wspólnotowego przeciwko Portugalii (2006/2547), Francji (2006/2548), Włochom (2006/2550), Finlandii (2006/2551), Grecji (2006/2553), Polsce (2006/2544) i Czechom (2006/2555). Główny zarzut w tych postępowaniach dotyczy stosowania przez wspomniane państwa członkowskie szczególnej procedury marży w przypadkach, w których nabywcą usług jest podatnik odsprzedający usługi turystyczne. Procedura szczególna ma jednak zastosowanie wyłącznie, jeżeli nabywcą usług jest turysta.

Holandia (postępowanie 2006/2546) nie wprowadziła szczególnej procedury marży do swojego ustawodawstwa dotyczącego podatku VAT. Holandia pozostawia na przykład biurom podróży możliwość wyboru stosowania normalnych zasad VAT, podczas gdy szczególna procedura marży jest procedurą obowiązkową.

W przypadku braku procedury szczególnej, biuro podróży, które dokonuje przykładowo zakupu usług restauracyjnych i usług wypożyczenia samochodów od osób trzecich w innych państwach członkowskich, a następnie łączy je w pakiet turystyczny i sprzedaje we własnym imieniu, podlegałoby podatkowi VAT z tytułu świadczonych usług w swoim państwie członkowskim. Byłoby ono uprawnione do zwrotu podatku VAT naliczonego za granicą od usług restauracyjnych itp., ale napotykałoby na trudności związane z koniecznością występowania o zwrot podatku do innego państwa członkowskiego. Ponadto na cenę pakietu turystycznego ogromny wpływ miałaby wysokość stawki podatkowej obowiązującej w jego państwie członkowskim, mimo iż podróż może odbywać się w innym państwie członkowskim.

W związku z tym w ramach procedury marży wszystkie elementy pojedynczego pakietu turystycznego są ostatecznie opodatkowane w państwie członkowskim, w którym odbywa się podróż. Stosowny podatek płacony jest przez operatora turystycznego bez możliwości uzyskania odliczenia naliczonego podatku albo jego zwrotu. Z drugiej strony, w odniesieniu do całości sprzedawanego przez niego pakietu, podlega on podatkowi VAT jedynie od marży zysku (która stanowi wartość dodaną) w państwie członkowskim, w którym ma siedzibę."

(źródło: www.europa.eu)

28 lutego 2008

PODATKI W UNII: KE zarzuca Polsce niedostosowanie przepisów o VAT dotyczących miejsca świadczenia usług

Komisja Europejska wystąpiła do Polski z formalnym wnioskiem o uzgodnienie ustawodawstwa w sprawie stosowania niektórych przepisów w zakresie VAT dotyczących miejsca świadczenia usług z dyrektywą w sprawie VAT. Wniosek ma formę uzasadnionej opinii przewidzianej w art. 226 Traktatu WE, i stanowi drugi etap postępowania w sprawie naruszenia przepisów. Jeżeli właściwe przepisy krajowe nie zostaną zmienione w ciągu dwóch miesięcy zgodnie z uzasadnioną opinią, Komisja może zdecydować o skierowaniu sprawy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Właściwe przetransponowanie przez państwa członkowskie przepisów w zakresie podatku VAT dotyczących miejsca dostawy towarów i świadczenia usług jest kluczowe w celu uniknięcia przypadków podwójnego opodatkowania (lub braku opodatkowania) w ramach Wspólnoty Europejskiej.

Zgodnie z przepisami dyrektywy w sprawie VAT (dyrektywa 2006/112/WE) miejscem świadczenia następujących usług :„działalność kulturalna, artystyczna, sportowa, naukowa, edukacyjna, rozrywkowa lub podobna, w tym działania podejmowane przez organizatorów takiej działalności oraz, w stosownym przypadku, usługi pomocnicze do takiej działalności” jest miejsce gdzie usługi te są faktycznie świadczone (art. 52 dyrektywy w sprawie VAT). Transponując ten przepis w polskiej Ustawie o podatku od towarów i usług pominięto odniesienie do kategorii „działalności podobnej lub pomocniczej”. Zdaniem Komisji, ustawodawstwo polskie ma zatem węższy zakres niż prawodawstwo zawarte w dyrektywie w sprawie VAT.

Ponadto, zgodnie z dyrektywą w sprawie VAT, „usługi konsultantów, inżynierów, firm konsultingowych, prawników, księgowych oraz inne podobne usługi, jak również przetwarzanie danych i dostarczanie informacji” są ulokowane, pod warunkiem spełnienia określonych warunków, w miejscu, w którym usługobiorca posiada siedzibę działalności gospodarczej (art. 56 ust. 1 lit. c) dyrektywy w sprawie VAT). Komisja uważa, że Polska nie przetransponowała odpowiednio powyższego artykułu do swego ustawodawstwa krajowego z następujących powodów:

  • niektóre kategorie usług zawartych w powyższym przepisie (takie jak usługi firm konsultingowych i inżynierów) zostały zdefiniowane w polskiej Ustawie o podatku od towarów i usług zgodnie z wewnętrzną klasyfikacją statystyczną towarów i usług tego kraju, nie stosowaną w żadnym innym państwie członkowskim poza Polską;
  • kategoria „innych podobnych usług” nie pojawia się w ustawodawstwie polskim;
  • pojęcia odnoszące się do „usług konsultantów” i „usług firm konsultingowych” użyte w polskiej Ustawie o podatku od towarów i usług mają węższe znaczenie niż pojęcia użyte w art. 56 ust. 1 lit. c) dyrektywy w sprawie VAT, gdyż dotyczą szczególnych rodzajów doradztwa, takich jak doradztwo w zakresie sprzętu komputerowego lub oprogramowania.

Z tych powodów, Komisja w uzasadnionej opinii oficjalnie wezwała Polskę do zmiany przepisów.

Numer referencyjny nadany tej sprawie przez Komisję to 2005/4916.”

(źródło: www.europa.ue)

28 lutego 2008

MITY PODATKOWE: czy podatek Belki udarza w najbiedniejszych

Dziennik dowiedział się, że w rządzie jest gotowy kompromis w sprawie podatku Belki, a Platforma jest bliska przekonania ludowców do podatku liniowego” – donosi Onet.pl. – „Zlikwidowany ma być podatek od lokat i rachunków bankowych, ale zostanie ten od dochodów z giełdy. Jeden z polityków Platformy uzasadnia, że według wyliczeń ministerstwa, z giełdy wpływa do budżetu 1,8 miliarda złotych, ale 300 milionów z tej puli płaci grupa raptem kilkunastu graczy giełdowych. PO nie zlikwiduje części giełdowej, bo jej zdaniem podatek dotyka niewielu graczy.” – czytamy dalej na Onecie.

Moim zdaniem to słuszna decyzja. Większość z nas i tak podatku od pieniędzy trzymanych w banku nie płaci, albo płaci groszowe podatki. Chociaż, jak pokazują nade resortu finansów z tych groszowych podatków uzbierać potrafi się całkiem ładny worek pieniędzy. Najważniejszym jednak beneficjentem tej zmiany będą nie podatnicy, ale banki, które ponoszą koszty poboru tego podatku i to trzeba sobie jasno powiedzieć.

Zarówno konta, jak i lokaty są dziś dość nisko oprocentowane. Dlatego trzeba mieć sporą kwotę ulokowaną w banku, żeby odczuć i zysk z odsetek i uciążliwości ich opodatkowania. Jeśli np. trzymamy pieniądze na ROR oprocentowanym 3 proc. w skali roku, to żeby zapłacić jednego złotego podatku, musi na nim pozostawiać przez cały kwotę od której odsetki wyniosą co najmniej 2,61 zł. Od takich odsetek podatek według stawki 10 proc. wyniesie bowiem 0,50 złotego, co przy przyjętych w Ordynacji podatkowej zasadach zaokrąglania podatku pozwala podatek ten zaokrąglić do 1 złotego. Gdyby odsetek było 2,60 zł podatek wyniósłby 0,49 złotego, czyli podatek zostałby zaokrąglony do zera. A prościej nie byłoby go wcale. Żeby przy oprocentowaniu 3 proc. rocznie dostać za miesiąc 2,61 zł odsetek, na koncie przez cały miesiąc musi pozostawać 1044 zł (wyliczenie uprościłem sobie troszkę i bank pewnie naliczyłby nieco niższe odsetki od tej kwoty, ale myślę, ze obrazuje to problem). I pamiętajmy, że nie jest to kwota zarobków brutto jako trafia na nasze konto, ale wolne środki, które zostają nam po wszystkich wydatkach. Minimalna płaca to dziś 1126 złotych, zaś średnia płaca w firmach to 2969 zł (przeciętne wynagrodzenie brutto w styczniu 2008 roku według danych GUS). Przy takich zarobkach, trudno raczej uzbierać na rachunku wspomniane 1044 złote. O emerytach, którzy do dyspozycji mają jeszcze mniejsze dochody wolę już nie wspominać.

Dlatego nie zgodziłbym się ze wczorajszymi słowami prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że podatek trzeba znieść bo uderza w najbiedniejszych i średnio zarabiających. A tak przekonywał on wczoraj przy okazji składania w Sejmie przez PiS własnego projektu zmierzającego do likwidacji podatków od oszczędności i inwestycji kapitałowych. Projektu którego oczywiście nie dało się zgłosić w ciągu dwóch lat rządzenia, mimo że PiS podobnie jak Platforma zapowiadał to w swoim programie jeszcze w toku poprzedniej kampanii przedwyborczej. Ale mniejsza o to.

Rzecz w tym, że aby podatek zapłacić trzeba przez miesiąc na koncie trzymać wcale nie tak małe z punktu widzenia przeciętnego Polaka pieniądze. Oczywiście zupełnie inaczej wygląda to z perspektywy osób dobrze zarabiających, w tym posłów których podstawowe uposażenie to 9900 zł. A do tego dochodzą jeszcze dodatki za udział w posiedzeniach komisji. Ale takich dobrze zarabiających osób póki co zbyt wiele w Polsce nie ma, skoro w najwyższym przedziale skali PIT mieści się raptem niewiele ponad 1 proc. podatników (w rozliczeniu za 2006 rok, było to 1,12 proc. ogółu podatników PIT).

26 lutego 2008

MITY PODATKOWE: argumenty za zniesieniem podatku Belki to przykład ignorancji i niedouczenia

Od kilku dni – po raz nie wiem już który - toczy się debata na temat zniesienie tzw. podatku Belki. Abstrahuje tu od samego pomysłu likwidacji tego podatku, słuchając tego co na ten temat mówią eksperci Platformy Obywatelskiej, czuje się zażenowany, chwilami nie mogąc wprost uwierzyć, że ktoś może wygadywać podobne bzdury. Chodzi mi wyłącznie o to, co mówi się o samej konstrukcji i zasadach funkcjonowania tzw. podatku Belki. A to dlatego, że większość z tego co można usłyszeć, to zwyczajne bzdury. Dowodów na to można by podać wiele. Ot weźmy chociażby pierwszy z brzegu:

„- Przecież to jest podwójne opodatkowanie, podatek Belki pobiera się od pieniędzy, od których podatek raz już był zapłacony – nie kryje emocji przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski.” (cytat za Gazetą Wyborczą z 26 lutego, strona 29).

I to proszę Państwa mówi człowiek, którego premier Tusk określa jako dobrego eksperta od finansów publicznych i podatków (i który często sam siebie w ten sposób reklamuje). To co Pan mówi Panie przewodniczący to bzdura. Bzdura świadcząca albo o karygodnym braku wiedzy, albo o próbie manipulowania opinia publiczną. O żadnym opodatkowaniu pieniędzy raz już opodatkowanych nie ma, i nie może być w tym przypadku mowy. Gdzie niby mamy do czynienia z podwójnym opodatkowaniem i zapłatą podatku od pieniędzy raz już opodatkowanych ?

Zacznijmy od tego, że to o czym dziś się dyskutuje, to wcale nie podatek Belki, ale dwa zupełnie różne podatki, które z niezrozumiałych powodów politycy PO i PSL wrzucają do jednego worka. Pierwszy to zryczałtowany podatek od dochodów z oszczędności (to właśnie jest podatek Belki). Zryczałtowany a zatem płacony faktycznie od przychodu z odsetek od tego co trzymamy na rachunkach bankowych, lokatach czy też dostajemy w formie odsetek od pożyczek, których udzielamy innym osobom. Drugi to podatek liniowy płacony od różnego rodzaju zysków kapitałowych, w tym od inwestycji giełdowych. Ten płacony jest od dochodu według stałej stawki. Umożliwia jednak zarówno uwzględnienie kosztów transakcji, jak i poniesionych na transakcjach strat. I jeden i drugi płacony jest wyłącznie od tego, co udaje się dodatkowo zarobić na inwestowanym czy też przechowywanym na rachunkach kapitale. Opodatkowany jest zatem nie inwestowany (przechowywany) kapitał, ale to co na tym inwestowaniu, czy przechowywaniu zarabiamy. Stąd o żadnym opodatkowaniu raz już opodatkowanych pieniędzy mowy tu być nie może.

Żeby rzecz całą pokazać w sposób prosty i zrozumiały dla każdego polityka-eksperta przedstawmy rzecz cała na łatwym przykładzie. Wpłacam do banku 2000 zł. Bank daje mi po roku 10 proc. odsetek. W formie odsetek dostaje zatem 200 zł. Od tych 200 zł muszę zapłacić podatek. Wpłacone wcześniej 2000 zł pozostaje nieopodatkowane. Te 200 zł które dostałem od banku to mój zarobek, który wcześniej nigdy nie był opodatkowany. Wpłacone zaś przeze mnie 2000 zł, które opodatkowano mi gdy ja zarobiłem, teraz podatkiem Belki opodatkowane już nie są. Żadna z tych kwot nie jest zatem opodatkowana dwa razy. Identycznie jest w przypadku inwestycji kapitałowych. Inwestuję wspomniane 2000 zł na giełdzie kupując za nie akcje. Po roku wartość akcji wzrasta o 10 proc. Sprzedaję je zatem za 2200 zł. Podatek jednak płacę od dochodu, czyli od zarobionych na sprzedaży 2200 zł mogę odjąć 2000 zł za które akcje kupiłem (to uproszczenie bo kosztów tych może być więcej, od choćby wydatki na biuro maklerskie). Podatek zapłacę zatem tylko od przyrostu wartości moich pieniędzy, tj. od 200 zł. 200 zł, które – uwaga, uwaga – nigdy wcześniej opodatkowane u mnie jeszcze nie były. Zasada jest zatem dość prosta. Zarobiłeś – płacisz podatek. Ale nie od tego co już miałeś i od czego – jak twierdzi Pan przewodniczący Chlebowski – zapłaciłeś już raz podatek, tylko od tego co dostałeś dodatkowo za swoje inwestycje. Od pieniędzy, które wcześniej nigdy opodatkowane nie były. I właśnie dlatego, czuję potrzebę napisania, że mówienie w tym przypadku o podwójnym opodatkowaniu to zwyczajne plecenie bzdur.

Z mówieniem od rzeczy na temat tzw. podatku Belki oraz podatku od inwestycji kapitałowych świetnie radzą sobie zresztą także i przedstawiciele rządu. Oto w porannej audycji radia ZET wicepremier Waldemar Pawlak mówi:

„- Ja też mówiłem o tym, że jestem za zmniejszaniem takich podatków, które ograniczają rozwój gospodarczy, bo to jest niewątpliwie podatek, który zmniejsza płynność na rynku kapitałowym, bo to jest taka dodatkowa opłata i to jest jednostronna, bo Skarb Państwa upomina się o podatek od sukcesu, natomiast jakby pani na przykład miała stratę to już nie można jej odliczyć.” (cytat za Radiem ZET, audycja „Gość radia ZET” z 26 lutego).

Panie Wicepremierze, nich Pan się przyjrzy już nawet nie ustawie o PIT, bo jej przepisy mogą być faktycznie zbyt skomplikowane i mało zrozumiałe, ale formularzowi PIT-38 na którym rozlicza się podatek od dochodów kapitałowych. Znajdzie Pan tam rubrykę o wdzięcznej nazwie „strata”, zaś nieco niżej znajduje się rubryka „straty z lat ubiegłych”. Z czego wniosek, że w przypadku inwestycji kapitałowych i ich opodatkowania stratę można jak najbardziej rozliczać. Może zatem premierowi Pawlakowi chodziło o podatek od oszczędności. Tu rzeczywiście, jak to przy podatkach zryczałtowanych, straty odliczyć nie można. Ale w przypadku podatku od oszczędności (czyli właściwego podatku Belki), o stracie trudno byłoby mówić, stąd argument ten jest chybiony. Żeby ponieś stratę, nasze pieniądze lokowane w banku musiałyby być oprocentowane ujemnie. A póki co takich warunków nie oferuje nam żaden bank. I raczej żaden nie zaoferuje. Nikt też nie pożycza raczej pieniędzy na ujemny procent. Ale gdyby ktoś z PSL-u chciał, to ja chętnie taką pożyczkę wezmę ;-) ... podobnie jak kilka milionów Polaków :-)

Cóż, gdy słucha się takich podatkowych bajek z ust poważnych jakby nie był polityków, to aż kusi by spytać o to jak duże inwestycje poczynili ci, którzy dziś z takim poświęceniem walczą o zniesienie tego podatku. Ja zakładam jednak wariant optymistyczny, a zatem że to tylko przypadek. Wynik braku wiedzy i niedouczenia. Skandaliczny, ale jednak. I że politykom tym faktycznie chodzi wyłącznie o walkę z nadmiernym fiskalizmem. Nawet jeśli nie bardzo rozumiem w czym lepsze są dochody z giełdy czy lokat, od dochodów z pracy lub emerytur, by od tych pierwszych podatku płacić nie było trzeba, a od tych drugich już tak. I to często według znacznie wyższych stawek, niż te które dotyczą inwestorów i oszczędzających. Z tego punktu widzenia to co mówi minister Rostowski ma z pewnością większy sens, niż bajki opowiadane przez polityków. Kłopot tylko w tym, że większość dziennikarzy lubi takich bajek słuchać i bezkrytycznie powtarzać je dalej. I to chyba jest w tym wszystkim najsmutniejsze :-(

 

25 lutego 2008

PODATEK OD SPADKÓW: zawiadomienie to warunek zwolnienia, ale rodzaj formularza już nie

Dziś w ramach kontynuacji spadkowego serialu kwestia o którą często Państwo pytacie w komentarzach, czyli co w sytuacji, gdy zamiast druku SD-Z1 zostaliśmy zmuszeni do złożenia zeznania SD-3. Pora na uporządkowanie wiedzy na ten temat. Co zatem wynika z przepisów ?

Otóz, ustawa o podatku od spadków i darowizn (art. 4a) przewiduje, że zwalnia się od podatku nabycie własności rzeczy lub praw majątkowych w drodze dziedziczenia przez małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwo, ojczyma i macochę, jeżeli zgłoszą nabycie właściwemu naczelnikowi urzędu w terminie miesiąca od dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu stwierdzającego nabycie spadku. Co do zasady zgłoszenia takiego dokonuje się na formularzu SD-Z1

Aby ze zwolnienia móc skorzystać, konieczne jest zatem zawiadomienie w odpowiednim terminie naczelnika urzędu skarbowego o nabyciu spadku. Nie złożenie takiego zawiadomienia lub też złożenie go po terminie oznacza utratę prawa do zwolnienia i konieczność zapłaty podatku na zasadach obowiązujących pierwszą grupę podatkową. Jest tak nawet wtedy, gdy jest to spóźnienie jednodniowe.

Nie jest natomiast wymagane, by zawiadomienie koniecznie nastąpiło na przeznaczonym do tego formularzu, czyli druku SD-Z1. Oznacza to, że również w przypadku gdy podatnik złożył zamiast takiego zawiadomienia zeznanie podatkowe na druku SD-3, a spełnia warunki do zwolnienia go z podatku, zwolnienie takie mu przysługuje. Inaczej mówiąc, błędne złożenie formularza SD-3 zamiast SD-Z1, nie pozbawia podatników prawa do zwolnienia z podatku od spadków i darowizn. I to bez względu na to, co było przyczyną złożenia niewłaściwego formularza podatkowego.

Potwierdzają to zresztą wyjaśnienia skierowane przez Ministerstwo Finansów do Gazety Prawnej 5 października 2007 r. (nr pisma MB8-0553-89/07/853). W wyjaśnieniach tych stwierdzono, że warunkiem skorzystania z ulgi jest dokonanie zgłoszenia w odpowiednim terminie, nie zaś dokonanie zgłoszenia na druku według określonego wzoru. Dlatego – jak argumentowano dalej – Ministerstwo Finansów stoi na stanowisku, że gdy zgłoszenie złożone zostało na niewłaściwym formularzu, tj. na formularzu SD-3 zamiast SD-Z1, stanowi to błąd formalny, który nie powoduje skutków materialnych (utraty prawa do zwolnienia). Zdaniem resortu, błąd ten powinien być jednak usunięty w trakcie czynności sprawdzających.

Informacja ta ma oczywiście największe znaczenie dla tych podatników, którym urzędy skarbowe odmawiały prawa do złożenia formularza SD-Z1, twierdząc, że nie mogą oni korzystać ze zwolnienia z uwagi na to, że spadek został otwarty przed 1 stycznia 2007 r. Argumentem takim będą zatem mogły posłużyć się wszystkie te osoby, które stały się spadkobiercami w wyniku otwarcia spadku po 12 maja 2006 r. Co oczywiste, w przypadku tych osób, nie ma mowy o usunięciu wspomnianego błędu formalnego w ramach czynności sprawdzających. W sporze z fiskusem o zwolnienie nie będzie to jednak miało żadnego istotnego znaczenia. Ważne jest tylko to, by udowodnić, że zawiadomienie o spadku, trafiło do właściwego urzędu skarbowego w terminie.

22 lutego 2008

SEJM: 1 proc. na partie polityczne ? Popieram i nigdy nie wpłacę

"Likwidację finansowania ugrupowań politycznych z budżetu państwa zakłada przygotowany przez PO projekt zmian w przepisach, który przedstawił w piątek na konferencji prasowej w Sejmie poseł PO Jakub Szulc" – doniosła dziś Polska Agencja Prasowa. To ciekawa informacja. Tym bardziej, gdy spojrzy się na to, w jaki sposób PO ma zamiar zlikwidować finansowanie partii z budżetu. Otóż według propozycji PO, partie nie otrzymywałyby subwencji budżetowych, w zamian zaś każdy podatnik mógłby przekazać co roku wybranej partii 1 proc. podatku.

Przepraszam. A ten jeden procent mojego podatku, który zamiast na inne cele trafiłby do partii politycznej, to nie forma finansowania z budżetu ? Przecież tak naprawdę, przy proponowanym rozwiązaniu to nie my dzielimy się swoimi pieniędzmi, tylko budżet (nasze podatki, które w innym przypadku zasiliłyby budżet) wspiera nadal partie polityczne. Tylko pozornie wygląda to inaczej. To tylko jedna rzecz która zwraca uwagę w przypadku propozycji Platformy. Inna to skala finansowania. Dziś wszystkie partie, które są w Sejmie dostają około 100 milionów złotych subwencji rocznie (dokładnie chyba 107, ale szkoda czasu na liczenie, bo różnica nie wielka). To sporo, jak popatrzeć na oszczędności, które robiono przy okazji budżetu na 2008 rok. Ale po zmianie sytuacja by się zmieniła. Wpływy z PIT za 2008 rok, mają wynieść według ustawy budżetowej ponad 36 miliardów złotych. Gdyby każdy z podatników odpisał 1 proc. tego podatku na rzecz jakiejś partii politycznej, do ich kasy zamiast 100 milionów trafiłoby 360 milionów złotych rocznie, czyli blisko 1,5 miliarda złotych w jednej kadencji Sejmu. I jeszcze raz, do wiadomości posłów Platformy – z budżetu państwa. Bo dokładnie takiej kwoty, budżet ten by nie otrzymał, a raczej musiał przelać z kont na które wpływają nasze podatki, na kont zacnych partii politycznych.

Jest oczywiście jeszcze pytanie o to, czy każdy z nas chciałby partie polityczne wspierać. Ja osobiście, chociaż aktywnie uczestniczę w każdych wyborach oddając swój głos zgodnie z własnym przekonaniem i sumieniem, i tego samego staram się uczyć od najmłodszych lat swego sześcioletniego synka (był ze mną na wszystkich głosowaniach), żadnych pieniądze ze swoich podatków partiom politycznym przekazywać nie mam zamiaru. Uważam, że pieniądze te skoro już musza gdzieś trafiać, to można dużo lepiej je spożytkować, niż wydając na działalność tej czy innej partii. Z drugiej strony, pomysł platformy bardzo mi się z tego właśnie powodu podoba. Nikt już za mnie nie będzie decydował o wspieraniu partii politycznych moim pieniędzmi. Dlatego popieram plan platformy i proszę wszystkich: gdy już taka zmiana wejdzie w życie, nie przekazujcie pieniędzy partiom politycznym. Wasze podatki mają gdzie pracować. Czekają na nie szkoły, autostrady, służba zdrowia…naprawdę, pieniądze te można wydać dużo lepiej.

19 lutego 2008

PODATEK OD SPADKÓW: wiceminister finansów Elżbieta Chojna-Duch nie wie o co toczy się spór

Czy odpowiedzialna w Ministerstwie Finansów m.in. za podatki Elżbieta Chojna-Duch wie o co toczy się spór w sprawie tzw. starych spadków, a zatem tych, które nabyte zostały po 12 maja 2006 r., a przed 1 stycznia 2007 r. ? Z uwagi na zajmowane stanowisko wydaje się, że przynajmniej orientacyjnie wiedzieć powinna. Ale jak przekonuje lektura sprawozdania stenograficznego z jednego z ostatnich posiedzeń Sejmu (z 7 lutego 2008) nie wie zupełnie nic i ma raczej mgliste pojęcie o tym, co w tej sprawie dzieje się z izbach i urzędach skarbowych. Tym którzy nie wierzą polecam lekturę poniższego cytatu ze stenogramu sejmowego:

Poseł Witold Namyślak (PO):

Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Pani Minister! Na zwolnienia z podatku od darowizn oraz spadków w najbliższej rodzinie czekały tysiące Polaków, zainteresowanie tą ulgą było ogromne. W praktyce jednak interpretacja przepisów stosowana przez urzędy skarbowe wzbudza wiele kontrowersji. Przepisy te są nieprecyzyjne i spór toczy się o termin, od którego obowiązują nowe przepisy, czyli nie 1 stycznia 2007 r., lecz 12 maja 2006 r., co orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy, wydając dwa wyroki przyznające podatnikom, którzy nabyli spadki po 12 maja 2006 r., a przed 1 stycznia 2007 r., zwolnienie z podatku. Pytanie: Czy pani minister wie, ile postępowań jest prowadzonych według tej spornej interpretacji i jakie to może wywołać skutki dla budżetu państwa, a dalej dla budżetu gminy? Czy Skarb Państwa przewiduje zrekompensowanie samorządom dochodów utraconych z tytułu podatku od spadków? Czy ministerstwo widzi konieczność nowelizacji tego przepisu w celu wyjaśnienia wątpliwości interpretacyjnych oraz umożliwienia objęcia zwolnieniem wszystkich spadków w obrębie najbliższej rodziny, bez względu na termin ich nabycia?

 Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów Elżbieta Chojna-Duch:

Panie Marszałku! Panie Pośle! Ministerstwo Finansów nie prowadzi takiego rejestru. Oczywiście w którymś momencie po zakończeniu postępowań sądowych – niektóre z nich się bowiem toczą – z pewnością ta informacja dotrze również do ministra finansów. W tej chwili są to sprawy świeże, będące w toku. Odnośnie do pytania drugiego, czy Ministerstwo Finansów widzi potrzebę zrekompensowania tego gminom, odpowiem, że w tej chwili nie ma takiej możliwości, jeśli chodzi o przepisy prawa, jak również nie ma takiej potrzeby z uwagi chociażby na te wysokie stosunkowo wpływy do budżetu gmin, rosnące także z tego tytułu, właśnie mimo dokonanych zwolnień na mocy art. 4a. Jeśli chodzi o kwestię terminu nabycia spadków i w związku z tym różnych interpretacji, są one dokonywane przez cztery izby skarbowe. Jeżeli dojdzie do sytuacji, że w wyniku określonych orzeczeń sądowych zapadnie wyrok odszkodowawczy, to oczywiście w ramach rezerwy celowej przeznaczonej na odszkodowania Skarbu Państwa takie odszkodowanie zostanie podatnikom przyznane. W tej chwili trudno jest jednak mówić o tego rodzaju sytuacjach, ponieważ nie mamy wiedzy i nie mamy określonych wielkości tych odszkodowań. Sprawy, jak powiedziałam, prawdopodobnie się jeszcze toczą i w którymś momencie Ministerstwo Finansów będzie się do tego ustosunkowywało. Dziękuję.”

Bez komentarza. Dla mnie to kompromitacja pani minister. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że po ostatnich publikacjach GP, pani minister wyedukuje się podobnie, jak ma to miejsce w przypadku ulgi meldunkowej. Czego wszystkim nam serdecznie życzę.

18 lutego 2008

PODATEK OD SPADKÓW: termin do zgłoszenia spadku nieprzywracalny

Termin do zgłoszenia darowizny określony w art. 4a ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 1983 r. o podatku od spadków i darowizn (Dz. U. Nr 142, poz. 1514 z późn. zm.), nie może być przywrócony w oparciu o art. 162 par. 1-3 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (Dz.U. z 2005 r. nr 8, poz. 60 z późn.zm.) z uwagi na fakt, iż zgodnie z par. 4 tegoż artykułu przepisy par. 1-3 art. 162 Ordynacji podatkowej stosuje się tylko do terminów procesowych – orzekł 3 października WSA w Bydgoszczy (sygn. akt I SA/Bd 675/07). Ta sama zasad ma zastosowanie do zgłoszenia spadku. Również i w tym przypadku, miesięczny termin na zgłoszenie, które jest warunkiem zwolnienia spadku z opodatkowania jest terminem którego nie można przywrócić. Oznacza to, ze gdy mija termin do złożenia oświadczenia, a to złożone nie zostanie, tracimy prawo do zwolnienia. Nawet gdybyśmy spełniali wszystkie inne warunki.

A oto uzasadnienie orzeczenia:

„Spór w przedmiotowej sprawie sprowadza się do rozstrzygnięcia czy termin do zgłoszenia darowizny określony w art. 4a ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 1983 r. o podatku od spadków i darowizn (Dz.U. nr 142, poz. 1514  ze zm.), jest terminem prawa materialnego nie podlegającym przywróceniu jak twierdzi organ podatkowy, czy też jak twierdzi strona skarżąca jest terminem prawa procesowego, a tym samym jest terminem przywracalnym.

Podnieść należy, iż w nauce prawa pojęcie termin stanowi zastrzeżenie dodatkowe czynności prawnej, przez które jej skutek zostaje ograniczony w czasie. (A.Wolter, Prawo Cywilne. Zarys części ogólnej, Warszawa 1967, s. 268).

Przede wszystkim, nawiązując do tradycyjnego podziału dziedzin prawa na prawo materialne i formalne, wymienia się terminy materialne i terminy procesowe. Terminami materialnymi są terminy, z którymi związane są skutki prawne w płaszczyźnie prawa materialnego, a więc w zakresie praw i obowiązków podmiotów stosunków prawnych, natomiast terminami procesowymi okresy do dokonania czynności procesowej przez uczestników postępowania sądowego lub administracyjnego. Różnica pomiędzy terminem materialnym a terminem procesowym sprowadza się do różnych płaszczyzn skutków prawnych ich uchybienia. Jak podkreśla się w literaturze przedmiotu uchybienie terminu materialnego wywołuje skutek prawny wygaśnięcia praw lub obowiązków o charakterze materialnym. Natomiast uchybienie terminu procesowego wywołuje skutek prawny w płaszczyźnie procesowej, przez uzależnienie skutków czynności procesowej od zachowania terminu. Zaklasyfikowanie określonego terminu do terminu materialnego lub terminu procesowego powinno być oparte na kryterium zamieszczenia normy prawnej, wyznaczającej termin, w ustawie materialnej czy ustawie procesowej. Założenie to generalnie można uznać za słuszne, należy jednak pamiętać, że w polskim systemie prawnym ustawodawca z różnych względów nie przestrzega rozdziału regulacji materialnej i regulacji procesowej, zamieszczając w ustawach materialnych normy procesowe, bądź z kolei w ustawach procesowych normy materialne. Dlatego też założenie to nie może być uznane za wyłącznie miarodajne, a zatem w kwestiach wątpliwych winien być oceniany skutek prawny uchybienia terminu. W takich przypadkach zatem przesądzać winno to, czy uchybienie terminu wyłącza powstanie stosunku materialnoprawnego, czy ogranicza się jedynie do bezskuteczności procesowej czynności, co tylko w następstwie może wpłynąć na sytuację materialnoprawną jednostki. W pierwszym przypadku będziemy mieć do czynienia z terminem materialnym, w drugim z terminem procesowym.

Przenosząc te rozważania na grunt rozpatrywanej sprawy Sąd stwierdza, iż podziela stanowisko organów podatkowych w kwestii zakwalifikowania terminu określonego w art. 4a ust. 1 ustawy o podatku od spadków i darowizn jako terminu prawa materialnego.

Zgodnie z powyższym przepisem zwalnia się od podatku nabycie własności rzeczy

lub praw majątkowych przez małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwo, ojczyma i macochę, jeżeli:

  1. zgłoszą nabycie własności rzeczy lub praw majątkowych właściwemu naczelnikowi urzędu skarbowego w terminie miesiąca od dnia powstania obowiązku podatkowego powstałego na podstawie art. 6 ust. 1 pkt 2-8 i ust. 2, a w przypadku nabycia w drodze dziedziczenia w terminie miesiąca od dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu stwierdzającego nabycie spadku, z zastrzeżeniem ust. 2 i 4,oraz
  2. udokumentują - w przypadku gdy przedmiotem nabycia tytułem darowizny lub polecenia darczyńcy są środki pieniężne, a wartość majątku nabytego łącznie od tej samej osoby w okresie 5 lat, poprzedzających rok, w którym nastąpiło ostatnie nabycie, doliczona do wartości rzeczy i praw majątkowych ostatnio nabytych, przekracza kwotę określoną w art. 9 ust. 1 pkt 1 - ich otrzymanie dowodem przekazania na rachunek bankowy nabywcy albo jego rachunek prowadzony przez spółdzielczą kasę oszczędnościowo-kredytową lub przekazem pocztowym.

Z cyt. artykułu wynika więc, że podstawowym warunkiem dla skorzystania z omawianego zwolnienia jest zgłoszenie faktu nabycia majątku naczelnikowi właściwego urzędu skarbowego. Zgłoszenie powinno zostać złożone w terminie miesiąca od dnia powstania obowiązku podatkowego. Wyjątkiem jest nabycie w drodze dziedziczenia - ustawowego lub testamentowego - w tym wypadku termin miesięczny liczy się od uprawomocnienia postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku. Oznacza to, że podatnik, po upływie określonego w tym przepisie terminu nie może skutecznie domagać się ukształtowania stosunku prawnego, w którym nabędzie prawo do zwolnienia z podatku. Niedopełnienie bowiem obowiązku zgłoszenia (art. 4a ust. 1 pkt 1) bądź udokumentowania otrzymania środków pieniężnych (art. 4a ust. 1 pkt 2) - jeśli nie ma zastosowania wyjątek z przepisu art. 4a ust. 4 - skutkuje utratą prawa do zwolnienia. Konsekwencją jest opodatkowanie nabycia majątku według zasad ogólnych, tj. właściwych dla I grupy podatkowej, z uwzględnieniem stawek podatków właściwych dla tej grupy nabywców ( art. 15 ust. 1) i minimum podatkowego określonego w art. 9 ust. 1 pkt 1.

Ponadto należy wskazać, że przywrócenie terminu prawa materialnego jest dopuszczalne tylko wówczas, jeżeli taką możliwość przewiduje przepis określający dany termin, natomiast ustawa o podatku od spadków i darowizn nie przewiduje takiej możliwości dla terminu określonego w art. 4a ust. 1 cyt. ustawy, co powoduje, iż jest on terminem nie przywracanym.

Sąd nie może się odnieść do stwierdzenia strony skarżącej, iż jej stanowisko znajduje odzwierciedlenie w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego i Wojewódzkich Sądów Administracyjnych albowiem w skardze nie wskazała jakiegokolwiek orzeczenia, które potwierdzałoby zasadność jej argumentacji w sprawie.

Mając na uwadze powyższe ustalenia należy postawić tezę, że termin do zgłoszenia darowizny określony w art. 4a ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 1983 r. o podatku od spadków i darowizn (Dz. U. Nr 142, poz. 1514 ze zm.), nie może być przywrócony w oparciu o art. 162 par. 1-3 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2005r. Nr 8, poz. 60 ze zm.) z uwagi na fakt, iż zgodnie z par. 4 tegoż artykułu przepisy par. 1-3 art. 162 Ordynacji podatkowej stosuje się tylko do terminów procesowych.”

07 lutego 2008

PODATEK OD SPADKÓW: Sąd w Olsztynie też opowiedział się za zwolnieniem starych spadków

Po Bydgoszczy i Gliwicach także Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie, uznał, że zwolnione z opodatkowania są spadki otwarte po 12 maja 2006 r. Taką informację przekazał jeden z Czytelników mojego bloga, którego sprawy te dotyczyły i któremu bardzo za dobre informacje dziękuję.

Sygnatury orzeczeń to I SA/OI 655/07 i I SA/656/07. Z tego wniosek, że sąd w Warszawie jest jak na razie osamotniony w swojej, niekorzystnej dla podatników interpretacji. Jak tylko uda mi się zdobyć uzasadnienia sądu w Olsztynie, natychmiast wrzucę je na blog.

07 lutego 2008

PODATEK OD SPADKÓW: korzystny dla podatników wyrok sądu w Gliwicach

Uzupełniając wczorajszy wpis na blogu dotyczący spadków, dziś obszerny fragment uzasadnienia wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach z 23 lipca 2007 r. (sygn. akt I SA/Gl 628/07). Zawartą w nim argumentację, można z powodzeniem wykorzystać zarówno przy pisaniu odwołania od decyzji urzędu skarbowego do izby skarbowej, jak również przy pisaniu później skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego. A zatem miłej lektury :-)

"Rozważania nad zgodnością z prawem zaskarżonej decyzji rozpocząć wypada do kilku uwag na temat istoty zmian jakie wprowadziła do ustawy z dnia 28 lipca 1983 roku o podatku od spadków i darowizn (zwanej dalej "u.p.s.d.") ustawa z dnia 16 listopada 2006 r. o zmianie ustawy o podatku od spadków i darowizn oraz ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych (zwana dalej "ustawą zmieniającą"). Otóż, wprowadziła ona istotne modyfikacje w zakresie zasad opodatkowania zdarzeń podlegających reżimowi u.p.s.d.

Zmiany te dotyczą głównie trzech elementów konstrukcji podatku spadkowego: przedmiotu opodatkowania, podmiotów podatku oraz podstawy opodatkowania. Najliczniejszym modyfikacjom poddany został zakres przedmiotowy podatku. Pierwsza ze zmian dotyczy art. 1 u.p.s.d. Do tej pory wymieniano w nim ogólne tytuły nabycia podlegające podatkowi: spadek, darowiznę, zasiedzenie, nieodpłatne zniesienie współwłasności, zachowek. Znowelizowany art. 1 ustawy przewiduje objęcie podatkiem spadkowym trzech nowych nieodpłatnych tytułów nabycia niezwiązanych ze spadkobraniem ani darowizną: renty, użytkowania oraz służebności.

Najważniejszą zmianę dotyczącą zakresu podmiotowego u.p.s.d. przewiduje nowy art. 4 a ustawy. Przepis ten zwalnia z podatku nabycie własności rzeczy lub praw majątkowych przez małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwo, ojczyma i macochę, a wiec członków najbliższej rodziny osoby, od której lub po której zostały nabyte rzeczy lub prawa majątkowe. Warto tutaj zauważyć, że nie wszystkie osoby zaliczone do I grupy podatkowej mogą korzystać ze zwolnienia, gdyż nie wymieniono zięcia, synowej i teściów.

Omawiane zwolnienie zostało jednak uzależnione od spełnienia szeregu warunków wymienionych w art. 4 a ust. 1. Najogólniej mówiąc, nabywca będzie korzystać ze zwolnienia, pod warunkiem, że zgłosi fakt nabycia naczelnikowi urzędu skarbowego nie później niż w terminie miesiąca od dnia, w którym dowiedział się o nabyciu, oraz uprawdopodobni fakt późniejszego powzięcia wiadomości o tym nabyciu.

Gdy chodzi o zmiany dotyczące zakresu podmiotowego podatku, to zmiana zawęża zakres podmiotowy podatku spadkowego wyłącznie do nabywców.

Przechodząc do istoty sporu w rozpoznawanej sprawie przypomnieć należy na wstępie, że rolą tego rodzaju przepisów jak te, które były przedmiotem interpretacji przez organy podatkowe, jest normowanie wpływu nowego prawa na stosunki powstałe pod działaniem prawa dotychczasowego. Zgodnie z tą funkcją przepisy intertemporalne winny miedzy innymi rozstrzygać, czy i w jakim zakresie stosuje się nowe przepisy do uprawnień i obowiązków powstałych pod działaniem dotychczasowego prawa.

W rozpoznawanej sprawie przepisy intertemporalne winny rozstrzygnąć jakie przepisy ustawy o podatku od spadków i darowizn stosuje się do sytuacji, gdy nabycie własności rzeczy lub praw majątkowych nastąpiło pod rządami przepisów dotychczasowych, zaś obowiązek podatkowy w tym podatku powstał po 1 stycznia 2007 r.

W rozważanej kwestii, kluczowe znaczenie ma art. 3 ust. 1 ustawy zmieniającej, który stanowi, że do nabycia własności rzeczy lub praw majątkowych, które nastąpiło przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, stosuje się przepisy ustawy wymienionej w art. 1 w brzmieniu obowiązującym przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3.

Konstrukcja tego przepisu nie budzi wątpliwości. Wynika z niego, a contrario, że wszystkie nowe przepisy u.p.s.d.  poza wymienionymi w ust. 2 i 3 - mają zastosowanie do nabycia rzeczy i praw majątkowych które nastąpiło po dniu wejścia w życie ustawy .

Niezbędne jest zatem dokonanie szczegółowej analizy regulacji wymienionych w art. 3 ust. 2 ustawy zmieniającej, gdyż one wchodzą w grę w ramach wniosku o interpretację w niniejszej sprawie.

Zgodnie z tym przepisem, przepis art. 4 ust. 4 ustawy wymienionej w art. 1 w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, ma zastosowanie również do nabycia własności rzeczy lub praw majątkowych, które nastąpiło po dniu 12 maja 2006 r.

Przepis art. 4 ust.4 u.p.s.d. w brzmieniu nadanym ustawą zmieniającą stanowi: "Zwolnienia określone w ust. 1 i w art. 4 a stosuje się, jeżeli w chwili nabycia nabywca posiadał obywatelstwo polskie lub obywatelstwo jednego z państw członkowskich Unii Europejskiej lub państw członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) - stron umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym lub miał miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub na terytorium takiego państwa."

Przepis ust. 1 art. 4 określa przedmiotowy katalog zwolnień od podatku od spadków i darowizn, natomiast art. 4 a u.p.s.d. dodany przez art. 1 pkt 4 ustawy zmieniającej wprowadza nową kategorie zwolnień podmiotowych.

Jak już wcześniej zasygnalizowano, ta nowa kategoria zwolnień podmiotowych odnosi się tylko do niektórych nabywców zaliczanych wcześniej, a także obecnie, do I grupy podatkowej i obejmuje: małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwo, ojczyma i macochę. Nabycie przez te osoby własności rzeczy lub praw majątkowych jest zwolnione od podatku, jeśli spełnione zostały przez nie warunki zwolnienia wymienione w pkt 1 i 2 ust. 1.

Gdy nabywca z tego kręgu osób dowiedział się o nabyciu własności rzeczy lub praw majątkowych po upływie terminów, o których mowa w ust. 1 pkt 1 musi, dla uzyskania prawa do zwolnienia, dopełnić warunków wymienionych w ust. 2, a gdy tego nie uczyni zostanie opodatkowany na zasadach określonych do nabywców zaliczonych do I grupy podatkowej.

Reasumując dotychczasowe wywody stwierdzić należy, że z art. 3 ust. 2 ustawy zmieniającej wynika, że jeżeli nabywca rzeczy lub praw majątkowych w chwili tego nabycia posiadał obywatelstwo polskie lub obywatelstwo jednego z państw członkowskich Unii Europejskiej lub państw członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA)  stron umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym lub miał miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej lub na terytorium takiego państwa, to korzysta ze zwolnień przedmiotowych wymienionych w ust. 1 art. 4 oraz zwolnienia podmiotowego wymienionego w art. 4 a u.p.s.d., jeżeli spełnia warunki, od których ustawa uzależnia ich uzyskanie, także wtedy, gdy owo nabycie nastąpiło po dniu 12 maja 2006 r., a przed 1 stycznia 2007 r.

Przejść należy z kolei do oceny trafności argumentacji organów podatkowych, w szczególności zaś zaprezentowanej w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji tezy, iż art. 3 ust. 2 ustawy zmieniającej odnosi się do stosowania art. 4 ust. 4 u.p.s.d. i określa zakres podmiotowy nabywców w ten sposób, że dotyczy tych z nich którzy nabyli majątek w okresie od 13 maja 2006 r. do 31 grudnia 2006 r., a których nie objęły przepisy rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 21 kwietnia 2006 r. w sprawie zaniechania poboru podatku od spadków i darowizn od niektórych podatników (Dz. U. Nr 73 poz. 506), które wygasło z dniem 31 grudnia 2006 r.

Przyznać trzeba, że na taki zamysł projektodawców ustawy zmieniającej wskazuje treść niektórych wypowiedzi członków Komisji Finansów Publicznych Sejmu na posiedzeniu w dniu 20 września 2006 r. (Biuletyn 1100/V - wersja publikowana w formacie pdf). W szczególności zastępca dyrektora departamentu Ministerstwa Finansów J.P. wyjaśniała, że wprowadzenie przepisu przejściowego spowoduje zachowanie ciągłości stosowania przepisów tego rozporządzenia wobec osób, których ono dotyczyło, czyli nabyły prawo do niego przed 1 stycznia 2007 r.

Z żadnego przepisu u.p.s,d. ani ustawy zmieniającej nie sposób jednak wyprowadzić wniosku, iż przepis art. 3 ust. 2 ustawy zmieniającej wprowadza jakiekolwiek ograniczenia podmiotowe w stosowaniu zwolnień określonych w art. 4 ust.4, a wynikających z art. 4 ust. 1 i art. 4 a u.p.s.d. do nabycia majątku w okresie po 12 maja 2006 r.

Gdyby istotnie taki był zamiar ustawodawcy, to musiałby zostać wyraźnie wyartykułowany w analizowanym art. 3 ust. 2 ustawy zmieniającej poprzez jednoznaczne i precyzyjne określenie kręgu podmiotów, do których odnosi się odstępstwo od zasady wynikającej z art. 3 ust. 1 ustawy zmieniającej.

Skoro takiego wyraźnego i jednoznacznego ograniczenie podmiotowego odstępstwa od zasady wynikającej z art. 3 ust. 1 ustawy zmieniającej nie znajdujemy w art. 3 ust. 2 ani w żadnym innym przepisie ustawy zmieniającej, to znaczy że zaprezentowana w zaskarżonej decyzji wykładnia obu tych przepisów jest nieprawidłowa.

Reasumując dotychczasowe rozważania stwierdzić należy, że skutkiem regulacji zawartej w art.3 ust.2 ustawy zmieniającej jest to, że korzystne dla ściśle określonej grupy podatników (wymienionych w art.4 a u.p.s.d.) rozwiązania ustawy działają wstecz, czyli od dnia 13 maja 2006r.

Ze stanu faktycznego wskazanego we wniosku skarżącej wynika, że spadek po zmarłej matce nabyła 2 października 2006 r., a postępowanie sądowe dotyczące stwierdzenia nabycia spadku zakończyło się prawomocnie w lutym 2007 r.

Dlatego, co do zasady jej stanowisko sprowadzające się do tezy, że z mocy art. 3 ust. 2 ustawy zmienianej będzie jej przysługiwało zwolnienie od podatku na mocy art. 4a u.p.s.d. pod warunkiem spełnienia ustawowych warunków, jest zdaniem Sądu prawidłowe."

06 lutego 2008

PODATEK OD SPADKÓW: Sądy w Bydgoszczy i Gliwiacach za zwolnieniem starych spadków

„Co Pan powie na temat orzeczenia WSA w Warszawie z 30.01.2008. Co robić z tym fantem?  Właśnie dostałem negatywną decyzję Izby Skarbowej w Warszawie. Czy odwoływać się do WSA w Warszawie? Co innego gdybym mieszkał w Bydgoszczy. Ale tu przecież wydadzą analogiczne niekorzystne orzeczenie- stracę tylko czas i wpis sądowy.” – zapytał jeden z czytelników mojego bloga. Cóż, pora napisać kilka słów na ten temat.

Przyznam szczerze, że nie wiem co powiedzieć na temat orzeczenia WSA w Warszawie. Sytuacja zrobiła się co najmniej dziwna. W ostatnich dniach zrobiłem małe poszukiwania w orzeczeniach innych wojewódzkich sądów administracyjnych i wychodzi mi na to, że dotychczas sprawą spadków zajmowały się sądy w Bydgoszczy, Warszawie i Gliwicach. Z wyjątkiem Warszawy orzeczenia są korzystne dla podatników. Jasno z nich wynika, że w przypadku spadków nabytych po 12 maja 2006 roku (ale nie wcześniej – o czym wszyscy musimy pamiętać) podatnicy maja prawo do korzystania ze zwolnienia z podatku od spadków które przewiduje art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizny.

W ten sposób dochodzimy do absurdalnej sytuacji, w której to czy podatnik ze zwolnienia korzysta, czy też nie zależy tylko i wyłącznie od tego, na obszarze działania jakiego wojewódzkiego sądu administracyjnego mieszka. Jeśli podlega jurysdykcji sądu w Warszawie, na pozytywne rozpatrzenie swojej sprawy nie ma raczej co liczyć. Chociaż zdarza się, że różne składy sędziowskie tego samego sądu orzekają czasem zupełnie odmiennie, w tym przypadku tego bym się nie spodziewał. W tej sytuacji, jedyne rozsądne wyjście to czekanie na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie. Tylko on ma moc ujednolicenia orzecznictwa w sprawie zwolnienia z podatku od spadków. Kiedy się to stanie trudno dziś mi wyrokować. Natomiast że do tego dojdzie jestem pewien.

Trudny do przewidzenia jest natomiast wynik takiego ujednolicania. Z jednej strony sędziowie NSA pochodzą dokładnie z tego samego naboru co sędziowie WSA w Warszawie. To grupa sędziów, której zdarza się orzekać z uwzględnieniem „interesów budżetu państwa”. Z drugiej strony, sędziowie NSA częściej niż zasiadający w WSA w Warszawie, kwestie wątpliwe rozstrzygają na korzyść podatnika. Tak czy siak, nam nie pozostaje w tej sytuacji nic innego jak czekać na to, co zrobi Naczelny Sąd Administracyjny. Ja wierzę, że sad ten orzeknie w duchu wyroków sądów z Bydgoszczy i Gliwic. Orzeczenia te są nie tylko korzystne dla podatników, ale także lepiej uzasadnione merytorycznie. Nadziej zatem pozostaje.

---