
Kataster byłby sprawiedliwym podatkiem stwierdza dziś w redakcyjnym komentarzu na stronach Gazety Wyborczej Witold Gadomski. - Jestem przeciwnikiem wysokich podatków, a jako posiadacz nieruchomości wcale nie cieszę się na myśl o konieczności zapłaty wysokiego podatku. Ale dla finansów państwa i rynku nieruchomości wprowadzenie podatku katastralnego będzie korzystne – pisze. Dalej tłumaczy, że - Opodatkowanie majątku, a nie strumienia dochodów, sprawia, że podatnik stara się go wykorzystać jak najlepiej. Dziś tysiące mieszkań stoi pustych, gdyż właściciele mieszkają gdzie indziej i nie zawracają sobie głowy efektywnym wykorzystaniem nieruchomości. Tysiące innych zamieszkanych jest przez osoby samotne, często o niskich dochodach, które nie widzą potrzeby zamiany własności na dodatkowe dochody. Tysiące działek budowlanych stoi pustych, bo właściciele nie mają pieniędzy lub chęci ich wykorzystania. Wprowadzenie podatku katastralnego przyspieszyłoby ruch na rynku nieruchomości. Skoro niezagospodarowana działka kosztuje, właściciel sprzedałby ją temu, kto potrafi lepiej ją wykorzystać. Jeśli posiadałby dom lub drogie mieszkanie, nieproporcjonalne do dochodów, sprzedałby, wynajął lub zamienił własność na strumień pieniędzy.
W ten sposób po raz drugi już w tym tygodniu GW nawiązuje do informacji, która zamiesiła Rzeczpospolita, jakoby podatkiem dla bogaczy, o którym mówił premier Jarosław Kaczyński zapowiadając ogólnonarodowe referendum miał być właśnie podatek katastralny. Premie szybko uciął co prawda spekulacje na ten temat stwierdzając, że jesteśmy na razie zbyt biedni, by taki podatek płacić. Stwierdził też, że podatek katastralny mógłby doprowadzić do wywłaszczenia co biedniejszych Polaków. I to ostatnie stwierdzenie jest stwierdzeniem prawdziwym, na co zresztą – jako zjawisko pożądane – zwrócił uwagę w swoim komentarzu w Gazecie Wyborczej Witold Gadomski.
Spór o podatek katastralny ma w Polsce długą już bo ponad 10 letnią tradycję. Na drodze do jego wprowadzenia stoją jednak dwie ważne przeszkody. Pierwsza to brak katastru jako takiego. Zanim wprowadzimy podatek katastralny trzeba bowiem wpierw zbudować ewidencję nieruchomości oparta o ich rynkową wartość (czyli kataster właśnie). A tego nie udało nam się mimo trwających od kilku lat prac zrobić. Druga, to brak społecznej akceptacji dla takiego podatku. Większość z nas doskonale bowiem zdaje sobie sprawę z tego, że oznaczałoby to, że za nasze mieszkania i domy zacznie płacić znacznie więcej niż ma to miejsce dziś. I z tego politycy dają sobie sprawę, nie bez powodu zakładając, że każdy kto na wprowadzenie takiego podatku się zdecyduje, strzeli sobie przysłowiowego samobója i w kolejnych wyborach odbierze za takie posunięcie sowitą zapłatę. Z drugiej jednak strony, od wprowadzenia podatku katastralnego nie da się już chyba uciec. Dlatego sprawa wprowadzenia takiego podatku wraca niczym bumerang za kadencji każdego rządu.
Kilka razy zapowiadało się już nawet, że jesteśmy bliscy wprowadzenia takiego podatku. I tak np. z przedstawionego przez resort finansów w 2003 r. Programu Naprawy Finansów Rzeczypospolitej (PNFR) wynikało, że być może juz od 1 stycznia 2006 r. płacony w większości przypadków według stałej stawki kwotowej i liczony od powierzchni podatek od nieruchomości mógłby być zastąpiony podatkiem katastralnym, obliczanym od wartości nieruchomości. Podatkiem liczonym według stawek procentowych. Przy okazji pojawiły się pierwsze propozycje stawek nowego podatku. Miał od wynieść od 0,1 proc., w przypadku budynków mieszkalnych, do około 2 proc. w przypadku budynków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Podstawową zasadą przy określaniu stawek miała być zasada neutralności, tzn. wpływy z nowego podatku powinny być takie same jak dotychczasowe dochody z tytułu podatku od nieruchomości. Można by z tego wnioskować, że założenie miało być takie, że obciążenia fiskalne nie wzrosną i podatnicy będą płacili mniej więcej tyle samo co obecnie. Proste wyliczenia pokazywały już wówczas, że tak nie będzie. Zobaczmy dwa proste przykłady.
Weźmy dwa mieszkania. Jedno w Warszawie o powierzchni
Jak łatwo zauważyć, byłoby bardziej sprawiedliwie, chociaż drożej dla wszystkich. Gdyby jednak – tak jak zasugerował to Witold Gadomski – w zamian obniżono nam PIT, rzecz byłaby chyba warta zastanowienia. Kłopot w tym, że gdyby podatek taki wprowadzić wielu emerytów, którzy dziś mają 800 zł miesięcznie i mieszkanie w atrakcyjnym miejscu - dodajmy mieszkanie na które pracowali latami -, musiałby w jakiś sposób odłożyć te kilkaset złotych rocznie. A to mogłoby być trudne. Szczególnie, że wiele osób oprócz opłacenia podatku nadal musiałby wnosić wysokie opłaty za użytkowanie wieczyste gruntów na których położone są ich nieruchomości. Alternatywą byłaby sprzedaż posiadanych mieszkań i przenosiny w gorzej położone rejony miasta. I właśnie na to zwracał uwagę Jarosław Kaczyński, mówiąc o wywłaszczeniowym skutku wprowadzenia takiego podatku. To ten skutek wprowadzenia podatku katatsralnego spędza sen z powiek polityków, którzy gdyby nie to, dawno już by podatek taki wprowadzili.
Prawica Rzeczypospolitej ustami posła Artura Zawiszy zapowiedział, że w przyszłym tygodniu jej koło poselskie zgłosi w Sejmie projekt nowelizacji Ordynacji podatkowej, który miałby wprowadzić m.in. instytucję „sprawdzonego podatnika”. Podatnik taki mógłby mieć szczególne przywileje - unikać np. natychmiastowej egzekucji kar skarbowych.
To ciekawa informacja. Poseł Zawisza jeszcze w lutym będąc posłem PiS zapowiadał, że instytucja sprawdzonego podatnika mogłaby pojawić się w przepisach Ordynacji podatkowej w czerwcu tego roku. Jak wiadomo, nie pojawiła się jednak. Wcześniej taka propozycja znalazła się w projekcie nowelizacji Ordynacji podatkowej przygotowanym w ubiegłym roku przez resort finansów. Opracowany w resorcie finansów projekt zakładał, że przedsiębiorcy, którzy uzyskają status sprawdzonego podatnika, byliby informowani na miesiąc wcześniej o planowanej kontroli podatkowej. Korzystaliby także z domniemania, że nie mają zaległości podatkowych w przypadku konieczności przedłożenia zaświadczenia o niezaleganiu w podatkach lub o wysokości zaległości podatkowych. Cała rzecz nie miała być też specjalnie tania. Sam wniosek o wpis do rejestru sprawdzonych podatników miał kosztować 250 zł. Równocześnie zakładano jednak, że żeby zostać wpisanym do rejestru, konieczne byłoby spełnienie kilka dodatkowych warunków, w tym m.in. przeprowadzenie audytu, a z tym też wiążą się wydatki. W małych firmach koszty audytu to minimum 6-7 tysięcy złotych. W większych firmach koszt ten znacznie wzrasta. Z tego powodu projekt cieszył się sporym poparciem wśród doradców podatkowych.
Nowe rozwiązania miały obowiązywać od 1 stycznia 2007 r. Jednak w Sejmie posłowie skreślili te przepisy. Rząd nie próbował przekonywać posłów do utrzymania przygotowanych przez siebie regulacji. Choć wiceminister finansów
Pytanie tylko czy teraz Sejm będzie miał więcej determinacji by takie rozwiązanie wprowadzić. Tym bardziej, że poseł Zawisza z klubem PiS się pożegnał.
Warto przeczytać:
Przepisy o sprawdzonym podatniku już w czerwcu
Sprawdzonego podatnika może przywrócić Senat
Fiskus informuje tylko wybranych podatników
Posłowie rezygnują z regulacji dotyczących sprawdzonego podatnika
- Polski rząd rozmawia z Komisją Europejską w sprawie przedłużenia preferencyjnej stawki VAT na książki - zapewnił w dziś w Sejmie wiceminister finansów Jacek Dominik. - Rząd w żadnym momencie nie ustał w swoich wysiłkach, ani nie spowolnił działań w tym zakresie. Minister Dominik wyjaśnił, że nie istnieje żadna dyrektywa, która przedłużałaby taką możliwość. Dodał, że tylko Komisja Europejska może podjąć decyzję o utrzymaniu preferencyjnej stawki. Minister dodał też, że pozycja negocjacyjna Polski w tej kwestii jest słaba, ponieważ inne kraje członkowskie o podobnym poziomie dochodów, które nie są objęte preferencyjną stawką, mogą sprzeciwiać się takiemu rozwiązaniu. Jego zdaniem, gdyby więcej państw miało preferencyjna stawkę na książki, Polsce byłoby łatwiej negocjować okresy przejściowe. Tymczasem z preferencji takich korzysta tylko Wielka Brytania, Irlandia oraz w Polska.
I rzeczywiście utrzymanie 0 proc. stawki VAT na książki będzie nie tyle trudne co niemożliwe. Przepisy unijnej dyrektywy nie przewidują takiej możliwości. Ustalenie preferencyjnej 0 proc. stawki VAT dla książek jest oczywiście możliwe, ale trudne, bo wymaga zgody przedstawicieli wszystkich państw członkowskich. Polska musiałaby wystąpić o zmianę stawki poprzez nowelizację unijnej Dyrektywy o VAT. Preferencje, które Polska wynegocjowała w Traktacie Akcesyjnym, weszły do nowej Dyrektywy o VAT, a jej zmiana wymaga czasu i przeprowadzenia odpowiedniej procedury legislacyjnej. Na to by zdążyć przed końcem 2007 roku, nie ma co liczyć. I o tym, minister Dominik, jako stary unijny wyjadacz, doskonale wie.
Warto przypomnieć, że polska ustawa o VAT przewiduje, że do 31 grudnia 2007 r. stawkę 0-proc. stosuje się do dostaw w kraju i wewnątrzwspólnotowego nabycia książek i czasopism specjalistycznych, a także importu drukowanych książek i broszur oraz czasopism specjalistycznych. Po tym dniu sprzedaż książek będzie objęta stawka 7 proc.
Z ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz.U. nr 54, poz. 535 z późn.zm.) wynika, że 31 grudnia 2007 r. stawkę podatku 0 proc. stosuje się do:
- dostaw w kraju i wewnątrzwspólnotowego nabycia książek (PKWiU ex 22.11) - z wyłączeniem książek adresowych o zasięgu krajowym, regionalnym i lokalnym, książek telefonicznych, teleksów i telefaksów (PKWiU 22.11.20-60.10), nut, map i ulotek - oznaczonych stosowanymi na podstawie odrębnych przepisów symbolami ISBN,
- dostaw w kraju i wewnątrzwspólnotowego nabycia czasopism specjalistycznych,
- importu drukowanych książek i broszur (ex PCN 4901), (ex CN 4901), oznaczonych stosowanymi na podstawie odrębnych przepisów symbolami ISBN,
- importu czasopism specjalistycznych.
Przez czasopisma specjalistyczne, o których mowa w tych przepisach należy przy tym rozumieć wydawnictwa periodyczne oznaczone symbolem ISSN, objęte kodem PKWiU 22.13, PCN 4902 i CN 4902, o tematyce szeroko pojętych zagadnień odnoszących się do działalności kulturalnej i twórczej, edukacyjnej, naukowej i popularnonaukowej, społecznej, zawodowej i metodycznej, regionalnej i lokalnej, a także przeznaczone dla niewidomych i niedowidzących, publikowane nie częściej niż raz w tygodniu w postaci odrębnych zeszytów (numerów) objętych wspólnym tytułem, których zakończenia nie przewiduje się, ukazujące się na ogół w regularnych odstępach czasu w nakładzie nie wyższym niż 15.000 egzemplarzy, z wyjątkiem:
- periodyków o treści ogólnej, stanowiących podstawowe źródło informacji bieżącej o aktualnych wydarzeniach krajowych i zagranicznych, przeznaczonych dla szerokiego kręgu czytelników;
- publikacji zawierających treści pornograficzne, publikacji zawierających treści nawołujące do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość lub znieważające z tych powodów grupę ludności lub poszczególne osoby oraz publikacji propagujących ustroje totalitarne;
- wydawnictw, w których co najmniej 33 proc. powierzchni jest przeznaczone nieodpłatnie lub odpłatnie na ogłoszenia handlowe, reklamy lub teksty reklamowe, w szczególności czasopism informacyjno-reklamowych, reklamowych, folderów i katalogów reklamowych;
- wydawnictw, które zawierają głównie kompletną powieść, opowiadanie lub inne dzieło w formie tekstu ilustrowanego lub nie, albo w formie rysunków opatrzonych opisem lub nie;
- publikacji, w których więcej niż 20 proc. powierzchni jest przeznaczone na krzyżówki, kryptogramy, zagadki oraz inne gry słowne lub rysunkowe;
- publikacji zawierających informacje popularne, w szczególności porady, informacje o znanych i sławnych postaciach z życia publicznego;
- czasopism, na których nie zostanie uwidoczniona wysokość nakładu.
Warto przeczytać:
Minister kultury zapowiada, że będzie walczył o utrzymanie preferencji na książki
Wydawcy nie chcą kredytować budżetu
I jeszcze raz powrót do sprawy spadków. Dla wszystkich zainteresowanych poniżej przedstawiam fragment artykułu „Ulgi i zwolnienia podatkowe oraz sankcje w podatku od spadków i darowizn” autorem którego jest pani Janina Banach główny specjalista w Departamencie Podatków i Opłat Lokalnych Ministerstwa Finansów. Artykuł – o czym wspominałem już na blogu – opublikowany został w pierwszym tegorocznym numerze Biuletynu Skarbowego. Biuletyn dostępny jest na internetowych stronach Ministerstwa Finansów. Można go sobie ściągnąć stąd.
„PRZEPISY PRZEJŚCIOWE
Okoliczność, kiedy powstał obowiązek podatkowy (np. uprawomocniło się postanowienie sądu o stwierdzeniu nabycia spadku), jest obojętna z punktu widzenia przepisów przejściowych. Ustawa nie zawiera własnej definicji jej przedmiotów, a także nie określa momentu nabycia majątku tytułem dziedziczenia, darowizny lub innym wymienionym w art. 1 upsd [ustawa o podatku od spadków i darowizn –przyp. M.K], a zatem należy stosować w tym względzie przepisy kodeksu cywilnego lub odpowiednio przepisy odrębne regulujące określone prawo. W przypadku nabycia w drodze spadku za dzień nabycia należy uznać dzień śmierci spadkodawcy. Zgodnie bowiem z art. 924 Kodeksu cywilnego spadek otwiera się z chwilą śmierci spadkodawcy, a w myśl art. 925 tej ustawy spadkobierca nabywa spadek z chwilą otwarcia spadku, co w konsekwencji oznacza, że spadek nabywa się z chwilą śmierci spadkodawcy. Dla zastosowania zwolnienia od podatku nie ma znaczenia data przyjęcia spadku, gdyż złożenie oświadczenia o przyjęciu spadku przed sądem lub przed notariuszem skutkuje nabyciem spadku z datą śmierci spadkodawcy.
W świetle przepisów przejściowych kryterium decydującym o stosowaniu nowych lub dotychczasowych przepisów jest data nabycia majątku (prawa), a nie data powstania obowiązku podatkowego. Należy zatem oddzielić te dwa zdarzenia. Data powstania obowiązku podatkowego ma wpływ na obowiązki podatkowe wynikające z przepisów prawa, w tym m.in. na termin złożenia zeznania o nabyciu rzeczy lub praw majątkowych (SD-3) oraz termin złożenia zgłoszenia o nabyciu własności rzeczy lub praw majątkowych (SD-Z1).
Podsumowując, należy stwierdzić, że nowe regulacje wprowadzają szereg bardzo korzystnych zmian, służących gromadzeniu majątków rodzinnych, ze względu na szerokie zwolnienie od podatku, z drugiej zaś strony wpływają na uszczelnienie systemu podatkowego.”
Z mojej strony bez komentarza ![]()
Ostatnim czasu rumieńców nabierają prorodzinne rozwiązania rządu. Kolejne ulgi prorodzinne mnożą się niczym grzyby po deszczu. Oczywiście nie omija to i podatków. Co prawda ulga prorodzinna w PIT już jest (zgodnie z teraz obowiązującymi w rozliczeniu za 2007 r. możemy odliczyć od podatku 120 zł na każde dziecko), to jednak teraz ma być wyższa. Jej podniesienie obiecała wicepremier Gilowska, przekonując posłów do obniżenia składki rentowej. Teraz ta obietnica nabrała konkretnego kształtu. Co prawda w formie projektu poselskiego (PIS), a nie przygotowanego przez resort finansów, ale jednak jest.
Projekt zakłada, że odliczymy od podatku nie 120, ale już 572,54 zł na każde dziecko. Co więcej dokonamy tego już w rozliczeniu za 2007 r. Później ulga będzie rosła tak, jak kwota zmniejszająca podatek w pierwszym przedziale skali podatkowej, co oznacza, że w rozliczeniu za 2008 rok odliczymy po 586,85 zł na każde dziecko. Później ulga stopnieje. Od 1 stycznia 2009 r. kwota ulgi spadnie do 556,02 zł na każde dziecko. O ile rząd się z tego nie wycofa, w styczniu 2009 roku zaczną bowiem obowiązywać dwie stawki PIT w miejsce dzisiejszych trzech. Równocześnie – o czym na blogu już pisałem – kwota zmniejszająca podatek w pierwszym przedziale skali spada tak, by kwota dla której podatek wynosi zero była taka sama jak w 2008 roku. To jednak oznacza, że ulga prorodzinna zmaleje w stosunku do roku 2008.
Więcej na temat ulgi prorodzinnej w jutrzejszym wydaniu GP pisze jedna z moich redakcyjnych koleżanek. Jak zwykle zapraszam do lektury.
Jako posiadacza kredytu po raz kolejny zmartwiony zostałem decyzjami Rady Polityki Pieniężnej (RPP) :( która podniosła stopy procentowe. Wiele wskazuje bowiem na to, że przy naszej cudownie rozwijającej się gospodarce czekają nas kolejne podwyżki. Martwić powinni się jednak nie tylko kredytobiorcy. Powody do trosk mają tez osoby, które niezbyt terminowo regulują swoje podatki. RPP do 6 proc. podniosła stopę kredytu lombardowego, a to oznacza, że od jutra do 12 proc. rosną odsetki od zaległości podatkowych (do dziś 11,5 proc.) a do 6 proc. stawka opłaty prolongacyjnej, dla podatków spłacanych w ratach (dotychczas 5,75 proc.).
Podstawa prawna: art. 56 ustawy z dnia 29 sierpnia 1987 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2005 r. nr 8, poz. 60 z późn.zm.)
Sejm zajmował się projektem ustawy o zmianie ustawy o grach i zakładach wzajemnych (druk 1782) zakładającym wzrost podatku od gier na automatach o tzw. niskich wygranych z obecnych 125 do 180 euro miesięcznie (podatek ma charakter zryczałtowany). Podwyżka obejmie automaty stojące m.in. w takich miejscach jak puby czy kawiarnie. W tego typu urządzeniach wygrane są ograniczone do 15 euro za jedną grę, zaś maksymalna stawka za jedną grę nie może przekraczać 0,07 euro.
Oczywiście wszystko odbywa się przy głośnych protestach branży (protestuje m.in. Izba Gospodarcza Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych) i zastrzeżeniach ze strony opozycji, która twierdzi, że spowoduje to przejście części przedsiębiorców działających w tym obszarze do szarej strefy. Czy tak się rzeczywiście stanie czas pokaże. Wątpliwe jednak by rząd z pomysłu się wycofał. Tym bardziej, że gotowy jest kolejny projekt, który obniża z kolei podatek dla wideoloterii, które maja konkurować z grami na automatach, a które oferowałby tylko Totalizator Sportowy. Wpływy z wideoloterii miałyby oczywiście trafiać w dużej części na finansowanie inwestycji związanych z EURO 2012.
Nie tylko jednak z powodu podnoszenia stawek projekt budzi kontrowersje. To właśnie w nim resort finansów przewidział zakaz internetowego hazardu. Póki co projekt zakładający podwyżki trafił do prac w komisjach sejmowych.
Więcej na ten temat czytaj:
W Sejmie odbyło się dziś pierwsze czytanie ustawy o zmianie ustawy o indywidualnych kontach emerytalnych oraz niektórych innych ustaw (druk 1781). Z podatkowego punktu widzenia znalazła się w nim tylko jedna ciekawa kwestia. Projekt zakłada mianowicie zmianę sposobu ustalania limitu wpłat na IKE objętego zwolnieniem z PIT. Nowe przepisy mają przewidywać, że w wyniku waloryzacji limitu nie będzie mógł się on w kolejnym roku zmniejszyć. Dziś ustawa przewiduje, że wpłaty dokonywane na IKE w roku kalendarzowym nie mogą przekroczyć kwoty odpowiadającej półtorakrotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok, określonego w ustawie budżetowej lub ustawie o prowizorium budżetowym. Minister właściwy do spraw zabezpieczenia społecznego ogłasza w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski” do końca roku kalendarzowego poprzedzającego rok, w którym będą dokonywane wpłaty na IKE, w drodze obwieszczenia, wysokość tej kwoty. Zgodnie z proponowaną przez resort pracy nowelizacją ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o indywidualnych kontach emerytalnych (Dz.U. nr 116, poz. 1205 z późn. zm.) do przepisów tych dodałoby zastrzeżenie, że „Kwota ta nie może być niższa od kwoty ogłoszonej w poprzednim roku kalendarzowym”.
Nowe przepisy mają też uelastycznić zasady zwrotu i wypłaty pieniędzy zgromadzonych na koncie. Przewidują mianowicie możliwość częściowego zwrotu środków zgromadzonych na IKE, bez konieczności rozwiązywania umowy z podmiotem prowadzącym takie konto. Możliwe stałoby się zatem wycofanie części zgromadzonych na koncie środków bez konieczności likwidowania całego konta. W ten sposób, łatwiej byłoby z tych środków korzystać w czasie przejściowych kłopotów finansowych. Oczywiście warunkiem zwrotu będzie zapłacenie podatku od dochodów kapitałowych (według stawki 19 proc.). Obecnie możliwe jest wycofanie tylko całości posiadanych oszczędności, co rzecz jasna również wiąże się z koniecznością zapłaty PIT. Teraz projektem zajmą się komisje sejmowe.
Na marginesie warto przypomnieć, że nie tak dawno (w grudniu 2006 r.) Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej miało plan ponad trzykrotnego podniesienia limitu zwolnienia z PIT. Miał on wynosić 12 000 zł. Na takie rozwiązanie nie zgodziło się jednak Ministerstwo Finansów. Dlatego ostatecznie nie trafiło ono do ustawy.
Limit wpłat na IKE zwolniony z podatku:
2007 rok: 3697 zł
2006 rok: 3521 zł
2005 rok: 3635 zł
Więcej na temat IKE czytaj:
Wycofując środki z IKE, musimy się rozliczyć
Jak zawrzeć dobrą umowę o prowadzenie IKE
Dwie świeże informacje prosto z komunikatu wydanego po posiedzeniu rządu:
„Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz ustawy o zwrocie osobom fizycznym niektórych wydatków związanych z budownictwem mieszkaniowym, przedłożony przez ministra finansów. Najważniejsze zmiany wprowadzone do ustawy o podatku od towarów i usług umożliwią stosowanie preferencyjnej 7 proc. stawki VAT na nowe mieszkania o powierzchni użytkowej do 120 mkw i jednorodzinne domy do 220 mkw. Chodzi m.in. o nieruchomości kupowane od deweloperów i spółdzielni mieszkaniowych. Wyższa 22 proc. stawka VAT będzie obowiązywać za każdy dodatkowy metr powierzchni użytkowej. Preferencyjna stawka ma także objąć budowę noclegowni, domów dla bezdomnych i hospicjów, budynków domów pomocy społecznej, placówek opiekuńczo-wychowawczych, ośrodków wsparcia i interwencji kryzysowej oraz ośrodków dla ofiar przemocy w rodzinie. Opodatkowane niższym podatkiem mają być również wymiany okien i drzwi wejściowych w budynkach wielomieszkaniowych, domach jednorodzinnych, noclegowniach i domach dla bezdomnych. Obejmie także remonty części wspólnych budynków wielorodzinnych, np. dachy, elewacje, klatki schodowe, instalacje. W przypadku domów jednorodzinnych, 7 proc. stawka ma być stosowana w przypadku takich usług jak: remonty przyłączy, fundamentów, elewacji budynku. Zgodnie z projektem nowelizacji, preferencyjna stawka VAT nie będzie dotyczyła budowy: garaży, miejsc parkingowych, obiektów rekreacyjnych (basenów, siłowni) oraz pomieszczeń przeznaczonych do prowadzenia działalności gospodarczej. Nie może być też stosowana przy budowie domów stawianych tzw. systemem gospodarczym, ponieważ tacy inwestorzy nie podlegają przepisom ustawy o podatku od towarów i usług. Zmiany zaproponowane w ustawie przedłużają bezterminowo obowiązywanie przepisów umożliwiających odzyskiwanie części wydatków na większość materiałów budowlanych ponoszonych przez osoby budujące domy, rozbudowujące je, remontujące mieszkania. Nowelizacja precyzuje, kiedy będzie możliwy zwrot różnicy między
I równocześnie:
„Rada Ministrów zajęła stanowisko wobec poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (druk 1507), przedłożone przez ministra finansów. Rada Ministrów nie popiera poselskiego projektu nowelizacji ustawy i zaleca wstrzymanie prac nad nim do czasu przedłożenia rządowego projektu noweli. Przyjęta przez rząd koncepcja wspierania budownictwa społecznego różni się od propozycji poselskich. Na podstawie zaakceptowanych przez Radę Ministrów „Założeń dotyczących definicji budownictwa społecznego” przygotowywane są obecnie przepisy, które mają określić stawki preferencyjne podatku VAT w tego typu dla budownictwie. Projekt nowelizacji ustawy zostanie skierowany do Sejmu w czerwcu lub lipcu br. Ponadto, zdaniem rządu, zaproponowane przez posłów rozwiązania nie są zgodne z prawem unijnym.”
Teraz ustawa wprowadzająca definicje budownictwa społecznego trafi do Sejmu. Przepisy muszą być uchwalone do końca roku, a zatem Sejm ma na prace nad zaproponowaną przez rząd definicją jeszcze sporo czasu.
Witam wszystkich po długiej przerwie. Wszystkich zawiedzionych długim milczeniem przepraszam. Niestety stan zdrowia nie pozwalał mi ostatnio spędzać przy komputerze więcej czasu niż było to absolutnie konieczne, stąd blog musiał trafić w odstawkę. Mam jednak nadzieję, że teraz szybko uda się zaległości nadrobić. O ile tylko kapryśne zdrowie pozwoli ![]()
A teraz kilka informacji na temat motywu przewodniego bloga, czyli opodatkowania spadków. Informacja pierwsza jest zła, ale chyba nie jest zaskakująca: stanowisko ministerstwa nie uległo w tej materii zmianie. Potwierdzeniem tego jest artykuł z pierwszego tegorocznego Biuletynu Skarbowego – „Ulgi i zwolnienia podatkowe oraz sankcje w podatku od spadków i darowizn”. Potwierdza to też odpowiedź jaka resort wysłał na pytanie Rzecznika Praw Obywatelskich. Postaram się odpowiedź ta wrzucić w całości na blog w najbliższych dniach.
Polecam też bardzo ciekawy artykuł Dariusza M. Malinowskiego z majowego Przeglądu Podatkowego. Artykuł poświęcony w całości przepisom przejściowym nowelizacji ustawy o podatku od spadków i darowizn zawiera wyjątkowo ciekawe wnioski. Każdemu kto ma dostęp do tego wydawnictwa polecam jego lekturę. Myślę, że można tam znaleźć kilka dodatkowych wskazówek do obrony własnych racji.
Osoby, które zwracały się na blogu z prośbą o poradę zachęcam do odświeżenia komentarzy (o ile nie straciły jeszcze wiary w to, że blog odżyje) jeśli prośby te są nadal aktualne. Jeśli to możliwe proponuję przeniesienie pytań do komentarzy pod ten wpis.
