
18 stycznia 2007 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości rozstrzygnie czy przepisy o polskiej akcyzie na używane samochody sprowadzane z zagranicy są zgodne z prawem unijnym(sygn.C313/05). Sąd rozstrzygnie sprawę w trybie tzw. pytania prejudycjonalnego, czyli takiego które zadał mu sąd krajowy (tu: Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie) przed wydaniem własnego rozstrzygnięcia w sprawie. Jest już pewne, że sprawa jest dla polskiego fiskusa przegrana.
We wrześniu niekorzystną dla polskiego Ministerstwa Finansów opinię w tej sprawie wydała rzecznik generalny ETS Eleanor Sharpston (samo ministerstwo stwierdziło jednak wtedy ustami ministra Nenemana, że opinia ta jest dla resortu korzystna). W październiku w ETS w sprawie Węgier uznał, że podatek ustalany bez uwzględnienia utraty wartości auta narusza art. 90 TWE (sygn. C-290/05 i C-333/05). Potwierdza to także wcześniejszy wyrok ETS w sprawie Tulliasiamies, Antki Siilin v. Finlandia (sygn. C-101/00)w którym został wyrażony pogląd, że nie można nałożyć wyższego podatku na samochody używane pochodzące z importu niż na krajowe samochody używane. Przy ustalaniu wysokości takiego podatku, nakładanego na używane samochody z innego państwa członkowskiego, należy brać pod uwagę wiek pojazdu i faktycznie utraconą wartość. Nie można traktować ich tak jak samochody nowe. Istotna jest bowiem aktualna wartość pojazdu, która zmniejsza się wraz z upływem czasu (podobnie w orzeczeniach C-345/93 i C-393/98).
Przy tak ukształtowanym orzecznictwie ETS jest prawie pewne, że Polska przed Trybunałem przegra. Resort finansów świetnie zresztą zdaje sobie z tego sprawę, skoro od 1 grudnia stawki akcyzy obniżył do poziomu sugerowanego w stanowisku rzecznika generalnego. Ale to za mało by popadać w huraoptymistyczne tony, jak czynią to niestety niektórzy z moich kolegów po fachu. O odzyskaniu całej akcyzy można zapomnieć. Odzyskać będzie można tylko nadwyżkę, ponad to co zapłaciliśmy powyżej stawek 3,1% i 13,6%. Z tego prosty wniosek, że najwięcej odzyskają podatnicy, którzy sprowadzili najstarsze auta, dla których akcyza wyniosła nawet 65%. Ale i tu może nie być różowo. W swoim stanowisku rzecznik generalny wyraźnie zasygnalizował, że to strona polska będzie samodzielnie określała zakres i warunki zwrotu. A ze strony celników już dawno płynęły głosy, że najpierw zaktualizują podawaną w zgłoszeniach wartość samochodów do rynkowej, i dopiero później zwrócą akcyzę… albo i nie. Bo przy dużym zaniżeniu wartości samochodu, podatek płacony według niższej stawki może okazać się wyższy, niż płacony według wyższej od zaniżonej wartości. I chociaż ustawa akcyzowa wydaje się nie dawać podstaw do takiej weryfikacji jest prawdopodobne, że tak właśnie będzie się to odbywać.
I jeszcze jedna ważna uwaga. Jedna z gazet (jej nazwę w tym miejscu zmilczę przez grzeczność bo to teraz najpoważniejszy dziennik IV RP
) napisała, że to rzecznik generalna domaga się od ETS stwierdzenia niezgodności polskich przepisów z prawem unii. Otóż, to pewne pomylenie pojęć. Co prawada o rzeczniku mówi się inaczej, że jest to adwokat generalny, ale nie znaczy to wcale, że pełni on rolę adwokata strony, reprezentuje jej interesy czy coś w tym stylu. Rola rzecznika jest inna. Przypomnę: rzecznicy (adwokaci) generalni wspomagają sędziów ETS w ich pracy. Rzeczników generalnych wybiera się na takich samych zasadach jak sędziów. Pomagają oni sędziom poprzez analizowanie spornych spraw i przygotowywanie propozycji końcowych wniosków, ale nie uczestniczą w wydawaniu orzeczeń.

Serdecznie pozdrawiam.
A może to ja tylko dziwny jestem, bowiem świat mój widzę szary. Mało w nim i bieli, i czerni. Ostatnio bieli jakby szczególnie ubywało. Tak czy siak wszystko to tylko odcienie szarości. I tej III i tej IV RP.
A swoją drogą gratuluje znakomitego pióra, i serdecznie pozdrawiam