
W informacyjnym chaosie jaki powstał wokół podatków łatwo może pogubić się nawet uważny obserwator. Pogubić się tym łatwiej, że od dawna można odnieść wrażenie, że śledzenie tego, co ma do powiedzenia minister finansów, mija się z celem. Obserwować warto za to każdy krok innych ministrów. Swoje koncepcje zmian przedstawiły już ministerstwo pracy lansujące swego czasu własną koncepcję ulg prorodzinnych i ministerstwo spraw wewnętrznych, które chciałoby wprowadzenia ulg w zamian za zatrudnianie więźniów, chociaż te dopiero co zlikwidowano, jako nieefektywne. Od czasu do czasu, swoje trzy grosze wtrąca resort kultury, szukający alternatywy dla abonamentu RTV. Aktywny na tym polu jest także resort rolnictwa walczący o zwrot akcyzy dla rolników. Dochodzi do tego, że kiedy w telewizji pojawia się minister obrony narodowej, z niepokojem czekam, kiedy powie, że jego resort też przygotował propozycję uproszczenia podatków i ulżenia niedoli podatników. Oczywiście sposób polegający na tym, że coś nam zabierze, żeby w zamian dać ulgę. Jeśli nawet potraktować to jak żarto, jest to żart smutny.
Ostatni do tej kawalkady pobożnych życzeń coraz częściej dołącza Ministerstwo Zdrowia, usilnie szukające nowych źródeł finansowania niedofinansowanej od zawsze służby zdrowia. Chociaż mnie, człowieka, który już dziś oddaje na służbę zdrowia 8,75% swoich dochodów, a od 1 stycznia 2007 roku zacznie oddawać 9% nieco to dziwi. Szczególnie, że nie jestem w tym przypadku nikim wyjątkowym. Tyle do NFZ odprowadza co miesiąc każdy z nas. No, może z wyjątkiem przedsiębiorców, dla których składka zdrowotna jest niższa, bo ustalana na innych niż w przypadku pracowników najemnych zasadach.
Dla Ministerstwa Zdrowia to jednak za mało. Najlepiej byłoby gdybyśmy zaczęli za leczenie płacić sami. W zamian za wykupienie dodatkowej polisy zdrowotnej korzystalibyśmy z ulgi podatkowej. I chociaż, na taką ulgę nie ma zgody Ministerstwa Finansów, resort zdrowia do pomysłu tego z uporem wraca co jakiś czas. Oczywiście to żaden projekty. Niby luźne pomysły, a jednak... nie wolno ich lekceważyć. To pomysły niezwykle kosztowne dla naszych kieszeni. A z tych, jak już wspomniałem, i tak wykładamy na ochronę zdrowia nie mało, niewiele tak naprawdę otrzymując w zamian. Warto też zastanowić się po co nam taka ulga. Jeśli resort zdrowia chce nam jakąś załatwić, to powinien wywalczyć dla nas prawo do odliczania od podatku całej składki zdrowotnej. Dziś odliczamy tylko jej cześć. Chociaż, wtedy gdy składkę zdrowotną wprowadzano, obiecywano że nasze kieszenie nie odczują jej, dlatego że całą składkę odliczymy od podatku. O obietnicy szybko jednak zapomniano. Składkę podniesiono, a odliczenie zostało na niezmienionym poziomie. Z nową ulgą byłoby dokładnie tak samo.
